Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

maciaszek napisał(a):
Trzymamy kciuki, żeby było jeszcze lepiej!

Jest lepiej. Oby tak dalej. W nocy tylko kilka razy piszczal. Krótko. A poza tym spal.
Wet mówi ze to kolka. Jelitowa najpewniej. Bo parametry wątrobowe takie jak zawsze. Powyżej normy, ale nie dużo.

Posted

ania shirley napisał(a):
Jest lepiej. Oby tak dalej. W nocy tylko kilka razy piszczal. Krótko. A poza tym spal.
Wet mówi ze to kolka. Jelitowa najpewniej. Bo parametry wątrobowe takie jak zawsze. Powyżej normy, ale nie dużo.


Uff... :) I niech już będzie dobrze, Koks. :)

Aniu, rozpoczęłaś stronę nr 200 wątku Misi ! :popcorn:
Jaszko, teraz czekamy na stronę nr 300... :eviltong:

Posted

Kolka jelitowa?
Nie wiedziałam, że może aż tak "dopiec".
Niech już będzie dobrze i coraz lepiej.
Jest teraz na diecie?

Elisabeta - dwusetna strona??
Myślałam, że co najmniej tysięczna :eviltong:

Posted

Kolka jelitowa potrafi strasznie dopiec. Miałam kiedyś... Brrr. Ponoć buldogi tak miewają, połykaja powietrze i to wzmaga jeszcze kolki. Mam nadzieje ze to nic powazniejszego. Ale ta watroba sie martwie. On ma 5,5 roku , a watroba juz taka chora. Ale teraz śpi. Zjadł troche i na razie bez sensacji. Oby tak dalej... (Dieta- po 4 dniach głodówki- często i mało. Je Gastro.. Hillsa, ale on zawsze je ta karme)

200!!!!!!!! strona!!!!!!

Ja sie pytam , gdzie impreza???


:sweetCyb::cunao::cunao::popcorn::popcorn::beerchug::cunao::drinking::bday::drinka::knajpa::cunao::BIG::BIG::tort:

Posted

Ooo,... Ania Shirley jeszcze świętuje... :p
Aniu, to już czwarty dzień imprezy. Ja się czujesz? :evil_lol:;)

Jaszko, ja w sprawie jarzębiny. :loveu:
Tydzień temu było mrożenie, teraz miało byc smażenie... I jak? :eviltong:

Posted

Wklejam za Kyioshi:



"KOCHANI....niestety przynosze złe wieści a jednoczesnie OGROMNIE PROSZĘ WSZYSTKICH O POMOC!!!

dnia 28.08. ok. godziny 18 Zosia wymknęła się z podwórka w swoim domu tymczasowym w Bielsko-Białej.

Niestety od tego czasu ślad po niej zaginął. Paulina szukała, jeździła samochodem, rozwiesiła ogłoszenia w okolicy i w internecie..Obdzwoniła także schroniska i zostawiła kontakt do siebie....
niestety....bez odzewu:-(

Zosia jak zawsze miała na szyi obróżkę ze swoim identyfikatorem, cały czas wierzymy, że ktoś ją zauważy, zatrzyma i zadzwoni.

Zagląda tu sporo osób- jeśli macie znajomych, znacie kogoś z Bielska i okolic- PROSZĘ przekażcie informacje o Zosi. Ta staruszka jest już prawie dwie doby poza domem, wiemy że ma siłę i mogła juz pokonać sporo kilometrów, niestety nie znamy kierunku w którym się udała:-(

:placz::placz:

DT i ja jesteśmy załamani...prosimy o pomoc w poszukiwaniach..."

Posted

Misia znowu się drapie :(
Raz częściej i mocniej, raz słabiej i rzadziej.
Wczoraj wieczorem bardzo mocno :(
Wygryza sobie okolice kikutka ogona i drapie się po bokach.
Tym razem brzuch czysty, nie jest zaczerwieniony i sama już nie wiem czym to jest spowodowane i co robić. Znowu do weta. I co dalej ? :(

Posted

Dzwoniłam i popytałam o testy alergiczne.
W klinice w Brynowie wykonuje się je ( próbki jadą bodajże do Niemiec, lub USA)
w dwóch turach. Pierwsza decyduje o tym jaka grupa alergenów uczula, druga - konkretyzuje.
Druga tura może mieć trzy etapy - bo są trzy możliwe grupy - tzw. panele.
Koszt całości wysoki - bo pierwszy etap to 350 PLN, drugi 250 ( możliwe, że razy 3)
plus normalne koszty badań, pobrania krwi, i nie wiem czy koszty wysyłki.
W każdym razie mam być przygotowana na koszt koło 1000 PLN.
To dla mnie kosmos:(
To testy tylko na alergie wziewne. ( Drzewa, trawy, roztocza, grzyby...)
Alergie kontaktowe łatwo wykluczyć - reakcja jest bezpośrednio i tylko po kontakcie z alergenem.
Alergie pokarmowe - testy niby się wykonuje, ale wyniki - nikt tego otwarcie nie mówi - są dyskusyjne i niejednoznaczne. Odradzono mi je. Weterynarz z kliniki w Brynowie powiedział, że to samo laboratorium, które wykonuje testy na alergeny wziewne teoretycznie wykonuje też testy na alergie pokarmowe ( te same próbki krwi) ale nie poleca - delikatnie mówiąc.

Misia - jak zaczęłam teraz podejrzewać, ma chyba jednak alergię pokarmową.
Gdyby była to alergia kontaktowa ( na trawy np.), to ataki drapania i wygryzania byłyby zawsze po spacerze. A nie są. Gdyby była to alergia wziewna, to myślę, że towarzyszyłoby jej zaczerwienienie spojówek, łzawienie oczu, swędzenie nosa, poza tym teraz, we wrześniu, powinno się to wszystko wyciszać. Skłonna jestem więc przypuszczać, że Misia jest uczulona na coś co je ( na co????? przyznaję, że dieta jednoskładnikowa została przeze mnie zaprzepaszczona!!!) oraz - być może - dodatkowo na pyłki.

Alergeny utrzymują się we krwi do sześciu tygodni.
Więc dlatego tak trudno stwierdzić co uczula, a co nie.
Bo reakcje i zmiany nie następują od razu.

Posted (edited)

Bardzo mi żal Misi i Was, Jaszko... :sad:
Ale czemu zaprzepaściłaś dietę jednoskładnikową? Powiedz to wetowi, bo przecież to zawsze pierwszy etap szukania alergenu.
Może zaczniecie jeszcze raz...
Dr Sumińska, jeśli dobrze kojarzę, to jako dietę jednoskładnikową zaleca puree ziemniaczane z rybą. Ale nie chciałabym chlapnąc bzdury, bo nie miałam nigdy takiego problemu. I potem wprowadza się po jakimś czasie (chyba miesiąc?) pojedyńcze składniki jedzenia na określony czas i się psa obserwuję.
Jaszko, przepraszam, jeśli coś niedokładnie napisałam. Pamięc... Może jeszcze kiedyś ktoś zapyta w audycji radiowej, bo to częste problemy...
Zapytaj weta o te ziemniaki i rybę...

Ryba gotowana oczywiście.

Edited by Elisabeta
Posted

Zaprzepaściłam, bo Misia się nie drapała, więc uległam i zaczęłam jej dawać różne rzeczy.
"Łosoś jej nie zaszkodzi, kawałek kurczaka jej nie zaszkodzi" - tak sobie głupio tłumaczyłam :(
U Misi dieta miała wyglądać tak, że je tylko i wyłącznie suchą karmę, "swoją", RC Mini Adult.
Tylko...a, nie, nie tłumaczę się.
Zawaliłam.

Ryba i ziemniaki.
Kto zmusi Misię, żeby to jadła? :(:(:(

Posted

Jaszko, a może konina? Ja kupuję koninę Norkowi, to jest piękne chude czerwone mięso (skrupuły moralne uciszam tym, że ja tego nie jem), chude. Drogie jak wołowina, niestety, ale są też mielone "batony" dla psów. Wet mi poradził. Gotuje z marchewką, ew. dodaje trochę ryżyku i gotowe.
Moja sunia tak się wygryzała jak Misia - miała całe plecy gołe, tam gdzie mogła sięgnąć pyszczkiem, od nasady ogonka do połowy grzbietu. Pod naszą nieobecność "pracowała". To było jeszcze za komuny, to nikomu się nie śniło o testach dla zwierząt. Wet kazał wyeliminować ludzkie jedzenie, a w szczególności wieprzowinę i pochodne (wędliny). Jadła kurczaki i wołowinę, ale wtedy mięso nie było tak naszprycowane chemią.
Misia ma ewidentne uczulenie, i chyba rzeczywiście nie trawy są tu głównym winowajcą (przecież jest jesień, nie kwitną), jeśli już to pobocznym, tak jak piszesz. Wspólczuję zmartwienia, kłopot w tym, że pozostaje metoda prób i błędów... a to trwa, a pies cierpi.

Posted

Trawy uczulają do października :(
Ale faktycznie, teraz się skłaniam do tego, żeby przyznać, że to alergia pokarmowa...
Konina :-( To chyba prędzej zmuszę Misię do ryb.

Nie wiem teraz, czy w tej diecie zostawić jej RC który je, czy gotować ?
Mam mętlik w głowie, ale bardzo dziękuję, że piszecie, wszystko sobie poukładam i uporządkuję.

A co myślicie o wołowym mięsie "dla psów", które można kupić w mięsnym sklepie?

Posted

Myślę, że warto sprawdzić alergie pokarmowe. Nie obwiniaj się, po prostu spróbujcie jeszcze raz :).

Najmniej, z tych dostępnych i nie masakrycznie drogich mięs, uczula indyk.
Ewentualnie sucha karma z jagnięciną. Jagnięcina też małouczulająca.

Nie zazdroszczę tych poszukiwań. Ale mam nadzieję, że do czegoś w końcu dojdziecie! Trzymam kciuki.

Posted

Też słyszałam o jagniecinie. A właściwie o karmie z jagnięcina na alergie. Pomoc bardzo dobra.
Ale w przypadku Misi to chyba bym poszła w kierunku tej ryby i ziemniaków. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Schudnie przy okazji. Też jej to na zdrowie wyjdzie.
Koks jest też tylko na suchej karmie. Tylko.... Jest ktoś kto tego nie jest w stanie :angryy: pojąć :angryy:
TZ poczęstował go w czerwcu serem pleśniowym . Zawsze wiedziałam, ze do tego trzeba podać schłodzone , białe wino. Którego Koks nie dostal. Nad ranem puszczał, mimo kilku wyjsc( biegiem z 3 pietra), rozbryzg miał na metr w gore. Pomyślałam, ze niech sprząta ten, co karmił i poszłam spać. Na koniec bryznął w kratkę wentylacyjna drzwi łazienkowych. "Nie myjalne" . A jak się mu daje suchego Hillsa to wszystko OK.
Powalczylabym jeszcze z dieta. Suche jagniece albo ryba gotowana. Zawsze sobie tłumacze, ze gdyby pies rozumiał , to by tak właśnie postępował. Dla swojego dobra. A ze on nie bardzo kojarzy związek przyczynowo- skutkowy , to ja muszę za niego....

Wytrwałości!!!! Będzie dobrrze!

( zamiast " puszczał" miało być "piszczal". Ale moze nawet "puszczał" lepiej oddaje istotę sprawy...)

Posted (edited)

Aniu :diabloti::diabloti:
Następnym razem koniecznie podajcie Koksowi białe wino :-x:-x:-x:-x
Koniecznie schłodzone :cool3:

Mam chyba dobre wieści.
A przynajmniej jestem pełna dobrych myśli.


Przede wszystkim trafiliśmy wczoraj na doktora Stefanka i bardzo się z tego cieszę!
Usiadł, wyciągnął kartkę i wszystko mi w punktach rozpisał, tłumacząc nawet hydrolizę ( hydrolizację??) białek.

Po pierwsze pooglądał Misię dokładnie i na pewno nie ma świerzba, drożdżaków, nużycy
- nie zareagowałaby na steryd i miałaby jakieś zmiany na skórze.
TYMCZASOWO wykluczył schorzenia tarczycy - Misia nie łysieje i nie ma innych objawów
towarzyszących nadczynności lub niedoczynności.

Po drugie - WYCZYŚCIŁ MISI GRUCZOŁY OKOŁOODBYTOWE.
(A przy poprzedniej wizycie o to pytałam :p i lekarka stwierdziła, że nie trzeba, chmm.)
Trzy osoby w tym uczestniczyły, ale udało się poskromić Kulę w którą wstąpiły nadpsie siły.
Były ewidentnie zatkane! Za cztery tygodnie KONIECZNIE powtórka.
Doktor Stefanek powiedział, że mam nie pytać, tylko poprosić o wykonanie.

Po trzecie - atopię, czyli alergię na pyłki stwierdza się raczej u młodych psów, u Misi jest to możliwe, jeżeli tak - powinno ustąpić ale nie teraz, raczej z końcem września.

Po czwarte - a w zasadzie po drugie, bo to było dla doktora Fabisza najważniejsze zaraz po czyszczeniu gruczołów - pchły.
Odpchlanie Sabunolem, na dodatek nie w tym samym czasie co Reksa - skrzywił się.
Nie chodzi o same pchły. Raczej o to, że jeśli Misia jest na nie uczulona, to musi być
być pod szczególnym nadzorem, bo nawet pojedynczy i króciutki kontakt ( z pchłą lub jej odchodami) może się tak skończyć. Mam przestać ją kąpać przez dwa dni, żeby odbudowała się warstwa tłuszczu na skórze, co pozwoli zadziałać preparatowi który zakroplę OBYDWU psom w niedzielę.
Potem kolejne dwa dni nie kąpać. Hexoderm wraca w środę :)
A za cztery tygodnie powtórka.

Kolejna sprawa - Calcort 6 mg.- żeby się nie rozdrapała bardziej.
1/8 tabletki, codziennie rano przez siedem dni, potem przez następne trzy tygodnie 1/8 tabletki co drugi dzień.

Alergie pokarmowe.
Doktor Fabisz powiedział mi, żebym przestała czytać internety ;)
Dieta eliminacyjna jak najbardziej, ale mam nie głupieć.
Karmić Misię "naszym" RC, nic nie zmieniać, nic nie gotować na parze.
Tylko ABSOLUTNIE NIE DAWAĆ nic INNEGO.
Według niego większość alergii z którymi ma do czynienia (wiadomo, że nie wszystkie)
jest spowodowane przez właścicieli. I najgorsze co można zrobić, to dawać psu ludzkie jedzenie. Mechanizmu powstawania alergii Wam nie wytłumaczę, ale trochę się nasłuchałam.
Żadnych serków, parówek, chleba, ciasteczek.
Powiedział, że jeżeli powalczę ze swoim miękkim sercem i przez cztery tygodnie będę się stosować do Jego zaleceń, to na 90 procent gwarantuje mi, że będzie dobrze.
Wierzę mu. Chcę mu wierzyć.

I najważniejsze: cały wieczor i całą noc Misia się nie droapała i nie wygryzała!
Rano troszeczkę drapania po bokach, ale bez wygryzania. czyli sterydy zaleczały też stan zapalny w gruczołach. Tak myślę. Może zbiegły się w czasie i pylenia i uczulenie pokarmowe i zatkane gruczoły?? jak myślicie?

Edited by Jasza
Posted

To rozumiem... ;) Jest jakiś plan i brzmi obiecująco. Też jestem dobrej myśli. :):)
A gruczoły okołoodbytowe to nie każdy lubi czyścic, Też bym nie lubiła. :diabloti:
Dało mi to do myślenia, bo ostatnio, gdy poszłam je sprawdzic u mojej suni, trafiłam na Pana Doktora X, o którym tu wszyscy mówią, że wypalony jest zawodowo. :p Gruczoły były ok.... Hmm... Na wszelki wypadek pójdę do takiego, co się nie wypalił. ;)

Aniu, nie przepraszaj za błędy. Nawet nie zauważyłam. Podziwiam, że masz taką cierpliwośc pisania postów na komórce...
Ja tą drogą to tylko kilka razy licytowałam akwarelki na bazarkach Jaszki. ;)

Posted

Doktor Stefanek nie oglądał czy są ok. czy nie, tylko od razu pobiegł po Panią Jagodę i rękawiczki. :p Podobno są psy, które nigdy nie będą potrzebowały czyszczenia gruczołów, a są takie, że muszą się temu poddawać regularnie.

Posted

Naszemu Bazylowi to tak często się zatykały i zrobiła się przetoka, że w końcu zapadła decyzja o ich usunięciu.

Plan doktora brzmi bardzo dobrze. Lubię konkrety, Ciebie pewnie też uspokoiły :).
Tylko z tym NIEdokarmianiem pewnie będzie ciężko... ;)

Posted (edited)

Z NIEdokarmianiem jest dramat.
Mój i tobołków :(
Natomiast Misia wcale się nie drapie.
Boję się jeszcze cieszyć.

Jakie Bazyl miał objawy? Też się tak drapał?
I jak często miał czyszczone gruczoły?

Edited by Jasza
Posted

Nie, Bazyl się w ogóle nie drapał.
Natomiast często się tam lizał i puszczał "rybie" zapachy. Czasami zdarzało mu się trzeć pupą po dywanie.
Gruczoły zatykały się szybko i trzeba było często opróżniać (kurcze nie pamiętam już dokładnie jak często, bo to było 8 lat temu... Ale jakoś co 3-4 tygodnie?). Aż zaczęła robić się przetoka, co jeszcze utrudniło sprawę.

Posted

Koks też miał czyszczenie gruczolow. 4 osoby mi to robiły. Od tego czasu nie lubi wetow. Ale się nie drapał. Czasem tylko brudzil fotele, dywany. Przeszło po kilku czyszczeniach.
Ale zapach powalał.
Jeśli mowa o niedokarmianiy, to pies po 3 tygodniach(około) przestaje "zebrać". Widzi , ze nie dziala , wiec nie interesuje się jedzacym człowiekiem. Przy żelaznej konsekwencji. Wypróbowane na 3 psach. I od razu widać, kto się wyłamuje.... Koks u mnie i syna nie żebrze, a u mamy i TZ i owszem.

Posted (edited)

Nie wiem czy dobrze robię, ale wymyśliłam sobie, że przy posiłkach stawiam michę z groszkami i jak tobołki proszą o smaczne kąski, to dostają swój groszek. Jak myślicie? Może rzeczywiście konsekwentnie je ignorować?

Reksio zaczął się wczoraj mocno drapać, ma trzy krosteczki, które wyglądają jak ukąszenia. Na brzuchu.
Rano dostał ( Misia też) Exspot. Kula nie drapie się prawie wcale - dwa razy po dwie sekundy - to chyba jakiś cud.
Jeżeli to pchły i APZS ( choć szukam i szukam i żadnej nie znalazlam) to czy same krople wystarczą? Odkurzam i zamiastam i tak kilka razy dziennie. Wszystkie narzuty wyprałam, nie wiem tylko jak sobie poradzić z legowiskiem, bo się nie zmieści do pralki.
Czy są jakieś preparaty (bezpieczne dla zwierząt) którymi mogłabym spryskać mieszkanie i legowisko?
Czy mogę wszystko spryskać Raidem 3w1?

Edited by Jasza

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...