Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 670
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja też tak uważam - idealnie by było gdyby Karmelek pierwszy znalazł dom. Charlin na pewno będzie po nim rozpaczać, ale wciąż pozostanie na znanym już sobie terenie, w budzie pachnącej Karmelem i przy *Gajowej*. Z czasem i do tej sytuacji przywyknie, a i praca z nią stanie się łatwiejsza. Teraz ma oparcie i przyjaciela w Karmelku, gdy jego już nie będzie, stanie się może bardziej otwarta na bliższe poznanie się z człowiekiem.
Tak ostatnio myślałam o Charlince...wydaje mi się, że jeszcze nie jest gotowa na adopcję. A w każdym razie na pewno nie może to być adopcja na dużą odległość, a i ludzie powinni być wyjątkowi - najlepiej z doświadczeniem z takimi dzikuskami. Nie wyobrażam sobie teraz wysłania Charlinki gdzieś w Polskę, bez uprzedniej kilkakrotnej wizyty właścicieli, bez zapoznania wcześniejszego z Charlin. Szukajmy domku rozważnie i w okolicach Warszawy, ta akurat adopcja musi być dopięta na ostatni guzik.

Dziś pewnie Charlinka będzie senna i chwiejna, ale jutro powinno być lepiej. Oczywiście czekamy na wieści.:p

Posted

Charlin spała może godzinkę po zabiegu, a później snuła się po mieszkaniu
pomrukując i popiskując i najczęściej oczywiście stała przy drzwiach wyjsciowych. W mieszkaniu byłyśmy same kilka godzin - psy w ogródku.
Ja położyłam się po obiedzie na kanapie, a Charlinka łaziła po pokoju.
Układała się coraz bliżej mnie aż w końcu wskoczyła na kanapę i położyła
się przy mnie. Psów moich nie było więc nie wygoniłam jej.
Leżałyśmy tak przez moze 15 min. ale zaczeło się szczekanie przy płocie
Karmel też się włączył i "czar prysł" Charlin pobiegła do drzwi.
Obecnie leży na miejscu Gajki, a ta nie wie gdzie ma się podziać mimo,
że są przygotowane dwa dodatkowe miejsca do wyboru.

Posted

Tak myślę, żeby może rzeczywiście dać Charlin trochę czasu na naukę i poczekać parę dni z tym ogłaszaniem np na allegro. Bardzo bym nie chciala żeby ewentualny nowy domek poczuł po paru dniach że nie ma ochoty czy nie daje rady. U "Gajowej" ona ma jak w siódmym niebie. Nie ukrywam, że o takim domku dla niej marzę.
Oczywiście dołożę jeszcze od siebie parę groszy na pobyt w takim super domku tymczasowym.
CHARLINKO WRACAJ SZYBCIUTKO DO PEŁNI SIŁ :thumbs:

Posted

Teraz Charlin przeniosła się na posłanie Nortona, a on jej ustąpił i położył się na podłodze. Ciekawe co będzie w nocy.
Jeszcze nie siusiała i z tym będzie prawdopodobnie kłopot.
Dzisiaj nie wyjdę z nią na spacer, bo nie chcę jej ciągnąć na smyczy.
Trudno niech sika w domu.

Posted

Noc minęła całkiem spokojnie. Charlin ulokowała się na posłaniu Nortona i
spali tam razem na przemian z Gają i Nortonem - bez konfliktów.
Rano moje psy wyszły już o 6 tej i od tego casu Charlin zaczęła popiskiwać i chodzić po mieszkaniu.
O godz. 8 wyszłyśmy do ogrodu na smyczy ale stała w miejscu, więc ją
puściłam. Odrazu zrobiła siusiu obeszła wszystko dookoła i stanęła pod kojcem.
Droga powrotna do domu odbyła sie już pod przymusem .

Posted

Oj Charlinko, Charlinko zakochałaś się, ale pamiętaj że faceci nie doceniają takiej miłości.
W górę mała lepiej kochającego domku szukaj i korzystaj z zaproszenia "Gajowej", przecież taka dama nie będzie ciągle w kojcu siedzieć

Posted

Generalnie Charlin zachowuje się w domu bardzo spokojnie wręcz apatycznie.
Ożywia się tylko kiedy przygotowuję jedzenie w kuchni, wtedy przychodzi stoi tuż przy mnie i czeka. Albo jak usłyszy Karmelka; zaczyna popiskiwać podbiega do drzwi
wyjściowych lub balkonowych, a nawet wskakuje /przez kanapę/ na parapet okienny.
Jak otwieram drzwi wejściowe ona już się zjawia i kombinuje jak wyjść.
Ale najgorsze są spacerki. Wychodzimy na smyczy, wychodzi chętnie ale tylko w stroną kojca w innym kierunku natychmiast się kładzie na ziemi i nie ma żadnego
sposobu żeby postawić ją na łapy /od smakołyków odwraca głowę/.
Więc żeby załatwiła potrzeby muszę ją puścić ale później nie da się złapać.
Mogę to zrobić tylko w kojcu i zanieść na rękach do domu.
Niestety nie mam pomysłu jak przełamać jej bierny opór i czy to w obecnej sytuacji jest w ogóle możliwe?
Wydaje mi się, że tylko pogarszam nasze relacje poprzez zmuszanie jej siłą do pozostawania w domu.
Bardzo proszę o rady.

Posted

Więc żeby załatwiła potrzeby muszę ją puścić ale później nie da się złapać.

Gajowa spraw sobie 20m taśme ( maja taka w sklepach szkoleniowych do sladu, albo w sklepach alpinus na metry). Puszczaj ja na tej taśmie ( cienka lekka taśma - nie sznurek), sunia bedzie miała poczucie wolnosci ( tasmy nie trzymaj w reku, tylko swobodnie zostaw na ziemi) a kiedy sie załatwi czy pobawi złap za taśmę i przywołaj ja do siebie skaracjac taśmę.
Obejdzie sie bez gonienia i zaganiana suni i bez tych gwałtownych manewrów.
NA spacerki spróbuj wychodzic z Karmelem, albo najlepiej by bylo wsadz ( tylko nie wiem czy masz mozliwosc) ja do samochodu, pojedz gdzies na placyk z trawa i tam pospaceruj. Wtedy sunia nie będzie miała jasnej drogi powrotnej.
Niestety nie mam pomysłu jak przełamać jej bierny opór i czy to w obecnej sytuacji jest w ogóle możliwe?
Wydaje mi się, że tylko pogarszam nasze relacje poprzez zmuszanie jej siłą do pozostawania w domu.


Niestety z tego co piszesz nie macie na razie zadnych relacji - więzi, wiec i tak nic nie popsujesz. Jezeli zas Charlin postawi na swoim to i wybierze relacje z psem a przecież ma isć do człowieka. Relacje beda lepsze kiedy nastapi obustronna korzysć. Ty masz cos co chce Charlin ale oddasz ją za swoja cenę. Jeżeli ożywia sie w domu przed jedzeniem niech na to zapracuje. Wtedy szybko sie kapnie że nie ma nic za darmo jak i to ze jednak jestes do czegoś przydatne jesli masz cos co ona chce.
Pozdrawiam przepiękną Charlin oby znalazła szybko domek;)

Posted

Gajowa cierpliwosci.
Po pierwsze- w zadnym razie nie dawaj jej np. spuszczenia ze smyczy- jak np. nie zrobi nawet kroku do ciebie.
To jak nauka nieciagniecia na smyczy. Dopoki pies ciagnie- dopoty nie idziemy tam gdzie on chce.Sposob rewelayjny- choc przynaje- ze przy pierwszym spacerze stalam jak glupia 2 godziny w jednym miejscu....:cool3: .

Pociesze tylko ze stalismy tak z Gryfem...bo przez pierwsze dwa lata pies robil co chcial na smyczy.

Rezultat?
Ano taki ze nawet z dwoma psami ide nie jadac na zelowkach.

Inni z rodziny jezdza...bo im zabraklo cierpliwosci na te pierwsze 2 godziny.

Ona musi zrozumiec- ze nie ma wyjscia- musi ci ustapic= podejsc do ciebie lub zrobic krok w innym kierunku niz do kojca ...Jak zrozumie i zrobi- wtedy nagroda...nastepnym razem o nastepny krok i nagroda...Spuszczenie ze smyczy to tez nagroda ;) .
Bedzie lepiej. Zaufa ze jak zrobi to co chcesz- to ty jej tez nie zapomnisz nagrodzic.

Cierpliowsc, cierpliwosc, cierpliwosc.

Posted

Wczoraj już nie miałam siły pisać ale Charlin wróciła do kojca.
Wyszłam z nią na późny spacer i aby umożliwić jej załatwienie się przypiełam ją do linki treningowej 15 m i przywiązałam do drzewa
w części ogrodu oddalonej od kojca.
Aby jej nie krępować poszłam na max. 10 minut do domu.
Jakież było moje zdziwienie kiedy po przyjściu zobaczyłam, że Charlin nie
ma. Pozostała linka i szelki na śniegu.
Charlin była oczywiście przy kojcu. Późna noc, ciemno, Charlin bez szelek
nie miałam szans na złapanie jej, więc wpuściłam ją do kojca i dałam spokój.

Posted

Teraz nie wiem jak z tego wybrnąć.
Podaję jej antybiotyk 2 ray dziennie w parówkach, więc musi go dostać
"za darmo". Teraz jak wchodzę do kojca to ona wogóle nie chce wyjść z budy, nawet do parówki tak się boi, że ją ubiorę w szelki i znów wezmę do domu. Przedtem podchodziła do mnie nawet bez smakołyka.

Posted

Uparta ta nasza Charlin a na dodatek sprytna diablica :evil_lol:
Dziewczyny radźcie coś, bo nie jest za dobrze.
Ma "Gajowa" nie lada orzech do zgryzienia z tą pięknotką.
Trzymam kciuki, czas zmądrzeć i zauważyć dobrych ludzi Charlinko.

Posted

Sprytna jest bestia niebywale i bardzo inteligentna.
Dzisiaj stosując się do rad LALUNY przy podawaniu miski z obiadem postawiłam miskę tuż przy nogach i chciałam ją zmusić do podejścia bardzo blisko.
Chodziła w koło, poszczekiwała na mnie i podchodziła coraz bliżej i bliżej
z róznych stron. Wreszcie podeszła do miski /myślałam że zacznie jeśc/
a Charlin złapała miskę w zęby i przeniosła ją na bezpieczną odległość ok.10 m i wtedy przystąpiła do jedzenia.
Uznałam jej determinację i dałam jej zjeść stojąc i nie oddalając się ze swego miejsca.
A miske złapała tak , że nic z niej nie wypadło !.

Posted

Hmm, twarda z niej sztuka i rzeczywiście niezła kombinatorka.
Właściwie to nie wiadomo co dla niej ważniejsze Karmelek czy kojec. Ona po prostu mogła nigdy nie mieszkać w domu i naturalnym środowiskiem jest dla niej podwórko, kojec. Towarzystwo przyjaciela powoduje pewnie że czuje się bezpieczna tam gdzie on się znajduje.
Też sądzę, że gdyby nie Karmelek, Charlin byłaby pewnie daleko w przodzie w swoim procesie socjalizacji.
Ale nikt nie mógł przecież tego przewidzieć.

Posted

A miske złapała tak , że nic z niej nie wypadło !.

:evil_lol:

Ale charakterek.
Dobra jest to znaczy ze myśli i kombinuje.

To ugotuj wątróbeczke pokrój w kawałki ( jest twarda), i nie na misce ale wkoło Ciebie i ukucnij i nie rób żadnych ruchów, niech sie oswaja z Tobą.
A Karmelek moze byc przykladem, ale przy innej lekcji. Weż Karmelka na lince i do boksu i zcaznij jego przekupywać takimi smakołykami. NA oczach Charlin. JAk podejdzie do Ciebie rzuc jej smakołyk pod nogi. I tak na zmiane.
Czy teraz Charlin jest nie złapana? Bo straciłam wątek? No i lepsza byłaby obroza a do niej przypięta linka. TYlko nie zostaiwaj jej pzrywiazanej do drzewa, bo równie dobrze moze ja przegryźć. Chodzi mi aby suka miała swobode mogła biegać z linką, ale to musi byc pod kontola. JAk ja pzrywiązesz to raz dwa sie ze wszystkiego wyswobodzi, a ty nie mozesz zareagować.
Napisz jaka masz teraz sytuacje. Charlin jest w kojcu w budzie sama i bez obroży i nie daje sie złapać?
Czy jak włozysz reke do budy to ona gryzie?

Posted

Charlin nie wykazuje żadnej agresji - w momencie jak chcę ją w kojcu
złapać kuli się, drży ale nigdy nie próbowała mnie złapać zębami.
Aktualnie Charlin jest bez szelek/obroży i jest w kojcu z Karmelkiem
i jest wypuszczana 4 razy dziennie w sumie ok.3 godziny biegania.
"Na wolności" i w towarzystwie Karmela podchodzi do mnie, bez problemu po smakołyk. Jak Karmelek jest w kojcu to już z podchodzeniem jest gorzej, waha się ale w końcu podejdzie łapie smakołyk i ucieka.
Jak jest "zniewolona" tzn. w szelkach/obroży i na smyczy to nie interesuję ją żadne smakołyki, kładzie sie na ziemi - odmawia współpracy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...