Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

zuza911 napisał(a):
Karina1002, oczywiście masz zupełną rację. Tylko prawda jest taka, że jak się widzi psa w takim stanie, to się nie myśli o niczym innym, tylko jak go najszybciej zabrać. A i tak wiem, co by kierownik na to powiedział;) przecież pies w depresji sam się zagłodził i doprowadził do takiego stanu (oczywiście z dnia na dzień, a wet się nim już zajmował) ;)


To co Kierownik i weterynarz by mówił, to mnie najmniej interesuje. To już by mówił przed Sądem.
I Sąd by ocenił czy mówi z sensem czy nie.

Ty masz papiery czyli dowody zebrane w momencie zabrania psa. I tak można walczyć. Na słowa nie wygramy. Musimy mieć dowody.

Ja wiem że to są emocje.
Ale inaczej nic się nie da zrobić. Albo chcemy uratować psa w danym momencie, albo zlikwidować patologię w schronisku - wtedy pies musi trochę poczekać.

  • Replies 256
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

W tym przypadku czekanie byłoby równoznaczne ze śmiercią. A ja jeśli mam do wyboru uratować psa i rozprawić się z kierownikiem czy wetem, nie waham się ani chwili. Niestety albo i stety:roll:
Tak czy siak, ja wciąż jestem dobrej myśli. Coraz więcej osób widzi co się tam dzieje. Prędzej czy później ta farsa się skończy

Posted

śledzę stronę schroniska i widziałam zdjęcia Nero w dniu znalezienia
ale że teraz tak wygląda:crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye: to jest szok
dziewczyny gdyby nie wy to pewnie odszedł by w cierpieniach niezauważony :shake:

Posted

Wszelkie dokumenty związane z Nero są na mnie,bo to ja go zabierałam.Mamy opinię weterynarza,który badał go 10 minut po zabraniu ze schroniska.Pies był tam dłuższy czas i nikogo nie interesował jego stan.Ja widziałam go dwa tygodnie wcześniej i było OK,pózniej święta i sylwester,więc nie byłam w schronisku.Kiedy go zobaczyłam jakoś nie myślałam o tym,żeby wzywać policję tylko,żeby go zabierać.

Posted

bbgm napisał(a):
Wszelkie dokumenty związane z Nero są na mnie,bo to ja go zabierałam.Mamy opinię weterynarza,który badał go 10 minut po zabraniu ze schroniska.Pies był tam dłuższy czas i nikogo nie interesował jego stan.Ja widziałam go dwa tygodnie wcześniej i było OK,pózniej święta i sylwester,więc nie byłam w schronisku.Kiedy go zobaczyłam jakoś nie myślałam o tym,żeby wzywać policję tylko,żeby go zabierać.


Bardzo slusznie. Uratowałaś mu życie.

Posted

A tak sobie myślę,że wolontariuszka Emira pracująca w schronisku powinna zareagować pierwsza.Wystarczyło powiadomić fundację AST nawet bez przedstawiania się.Bądz sam Emir...

Posted

bbgm napisał(a):
A tak sobie myślę,że wolontariuszka Emira pracująca w schronisku powinna zareagować pierwsza.Wystarczyło powiadomić fundację AST nawet bez przedstawiania się.Bądz sam Emir...


a tam se będzie gitarę zawracać!:angryy:

Posted

bbgm napisał(a):
A tak sobie myślę,że wolontariuszka Emira pracująca w schronisku powinna zareagować pierwsza.Wystarczyło powiadomić fundację AST nawet bez przedstawiania się.Bądz sam Emir...
tam była wolontariuszka?? i to fundacji??? i nic nie zrobiła???aż nie chce się wierzyć!boże, co za ludzie!
to co ona tam robiła? po co jest wolontariuszką?????nie kapuję, w głowie mi się to nie mieści!

Posted

karina1002 napisał(a):
Prawda?:p
Jakby mu uwalić nogę, to może i by co z tego było, a tak zwykły, normalny, w sumie zdrowy pies. ;)


Dokładnie. Zgadzam się w 100%. Więc może mu ją obetniemy, żeby szanowny EMIR (który ma dobre kontakty z kierownikiem) i jego wolontariuszka się zainteresowali?...

Guest monia3a
Posted

Tak naprawdę to każdy z pracowników powinien zareagować a żaden nie zrobił nic. Wielce broniona przez kierownika pracownica biurowa p. ..... powinna coś zrobić no bo przecież ona wie wszystko o psach w schronisku :p tak sprytnie swego czasu wręcz wpychała ogromnego psa dla człowieka z synem, który bał się psów...

Posted

Rozmawiałam rano z Martą. Nero coraz lepiej i zaczyna się rozkręcać. :)
Piszczy już zostawiany sam w domu. Na szczęście piszczy cichutko.
Zostaje na wszelki wypadek w klatce.

Świetnie dogadał się z Tosią i Gumpem.

Rozwolnienia nie ma.
Bardzo chętnie je, a wręcz za bardzo, bo ciągle go ciągnie do śmieci, do worków z karmą.

Posted

doddy napisał(a):
Rozmawiałam rano z Martą. Nero coraz lepiej i zaczyna się rozkręcać. :)
Piszczy już zostawiany sam w domu. Na szczęście piszczy cichutko.
Zostaje na wszelki wypadek w klatce.

Świetnie dogadał się z Tosią i Gumpem.

Rozwolnienia nie ma.
Bardzo chętnie je, a wręcz za bardzo, bo ciągle go ciągnie do śmieci, do worków z karmą.

Całe szczęście że powoli dochodzi do siebie. teraz to już będzie tylko lepiej!

Posted

Mam nadzieję, ze dojdzie szybko do siebie:) pies z mojego podpisu zjadł dzisiaj reklamówkę z mięsem...ściągnął ją sobie ze stołu...mam nadzieję, że nic strasznego się nie stanie biedaczkowi...taki sam chudzielec jak Nerusiek:(

Posted

Neruś coraz lepiej. Chodzi już na dłuższe spacery.
Z psami super jak dotąd.

Wczoraj była u niego w odwiedzinach p. Marta z mężem, zainteresowani jego adopcją (państwo interesowali się nim jeszcze w trakcie pobytu w schronisku). Teraz musimy podtuczyć Nerusia i sprawdzić jak reaguje na koty, bo u pani Marty jest sunia astka i 2 koty.

Tymczasem 2 fotki od Marty (tymczasowej opiekunki Nercia)



Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...