Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 682
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

szajbus napisał(a):
Dostałam z ogłoszenia adopcjapsa e-maila w sprawie Dajtusi - prosiłam panią o skontaktowanie się z Wandzią.


Trzymam kciuki, oby wreszcie jakiś sensowny odzew !

Posted

Dajtusia jest taka słodka, sam urok:loveu:. Aż dziwne, że domki nie stoją w kolejce po księżniczkę. Już czas, żeby malutka znalazła swojego kochającego ludzia;)

Posted

sybisia napisał(a):
Dajtusia jest taka słodka, sam urok:loveu:. Aż dziwne, że domki nie stoją w kolejce po księżniczkę. Już czas, żeby malutka znalazła swojego kochającego ludzia;)

Chyba glownie to chodzi o charekterek tej ksiezniczki...:shake:

Posted

Niebieska713 napisał(a):
Chyba glownie to chodzi o charekterek tej ksiezniczki...:shake:

No tak, rozumiem... Wiem coś na ten temat, bo przygarnęłam 1,5 roku temu Maję (sznaucerkę z Koszalina), no i kiedy okrzepła i przestała się bać to pokazała rogi:angryy:. Okropny z niej zadzior i szczekaczka. Pała też nienawiścią do starszych, siwych mężczyzn i młodych, wygolonych "byczków" - mówię sobie, że pewnie tacy skrzywdzili ją. Mam nadzieję, że Dajtusia wreszcie znajdzie kogoś, kto pokocha ją z takim charakterkiem :evil_lol::loveu:

Posted

Pani Wanda mówiła, że Dajtusia kładzie się na ziemię, gdy czegoś się zlęknie.
Poprostu jest wrażliwa. Moja Babunia, gdy była młoda, też tak robiła. Nawet gdy wiatr zawiał na Nią przypadkiem reklamówkę ze śmietnika (pomimo, że była ze mną od ślepego szczeniaczka i nigdy nie została w żaden sposób skarcona). A i owszem, warczała, gdy coś Jej nie spodobało się, nawet ucięła. Potrafiła się też pięknie obrażać (siadała wtedy pleckami do świata, buzią do ściany, i nie skusił Jej żaden smakołyk. Przechodziło dopiero wtedy, ....gdy przeprosiłaś.
Z obejrzanego filmu wnioskuję, że Dajtusia potrzebuje Kogoś tylko dla siebie. Nie chce dzielić się z innymi psiakami.
Dopiero wtedy będzie sobą.
Napewno nigdy do domku z dziećmi, lub innymi stworzeniami. Jest typem jedynaczki.

Dajtulka, masz dziewczyno piękny charakter.
Będziesz wierną towarzyszką, kogoś, kto Cię zrozumie.
Wspaniała dziewczynka.
Wspinaj się do góry maleńka ;)

Posted

[quote name='lucyfcia']Pani Wanda mówiła, że Dajtusia kładzie się na ziemię, gdy czegoś się zlęknie.
Poprostu jest wrażliwa. Moja Babunia, gdy była młoda, też tak robiła. Nawet gdy wiatr zawiał na Nią przypadkiem reklamówkę ze śmietnika (pomimo, że była ze mną od ślepego szczeniaczka i nigdy nie została w żaden sposób skarcona). A i owszem, warczała, gdy coś Jej nie spodobało się, nawet ucięła. Potrafiła się też pięknie obrażać (siadała wtedy pleckami do świata, buzią do ściany, i nie skusił Jej żaden smakołyk. Przechodziło dopiero wtedy, ....gdy przeprosiłaś.
Z obejrzanego filmu wnioskuję, że Dajtusia potrzebuje Kogoś tylko dla siebie. Nie chce dzielić się z innymi psiakami.
Dopiero wtedy będzie sobą.
Napewno nigdy do domku z dziećmi, lub innymi stworzeniami. Jest typem jedynaczki.

Dajtulka, masz dziewczyno piękny charakter.
Będziesz wierną towarzyszką, kogoś, kto Cię zrozumie.
Wspaniała dziewczynka.
Wspinaj się do góry maleńka ;)

Z moimi pieskami niby czuje się dobrze, ale jedzenie muszę jej zawsze stawiać przy budce, bo jak wszystkie jedzą w kuchni to ona tam nie wejdzie. Nie pomogą żadne zachęty. Ludzie chcą od razu przytulankę a Dajtusia taka nie będzie. Ja na prawdę tego nie rozumiem. Z nią trzeba poczekać, okazać miłość a powoli i ona się otworzy choć chyba zawsze z pewną rezerwą będzie. Najlepiej w/g mnie gdyby ktoś był na emeryturze i w domu, dom z ogrodem i jeden piesek do towarzystwa.
Na początku Dajtusia będzie się bardzo bała a tym samym założenie smyczy na spacer niemożliwe i dla niej ogromny stres, ale jak teren ogrodzony to przy otwartych drzwiach za drugim pieskiem pobiegnie. Powoli by się oswoiła tylko teren musi być dobrze ogrodzony aby się nie podkopała i pilnować, aby nieopacznie przez furtkę nie uciekła. No i spokój potrzebny i dużo do niej mówić. U mnie pisałam , że zdarza się, że przy zakładaniu smyczy Dajtusia położy się na boczku i posikuje. Myślę, że to się dzieje jak ja jestem czymś poddenerwowana i ona to wyczuwa. Moje na to nie reagują ale ona zaraz się boi.

Posted

Wando, nie jestem jeszcze gotowa na nowego przyjaciela. 27 marca odeszła moja Babunia, chora na mocznicę. Niezależna i charakterna , może jak Dajtusia, może jak wiele innych.... Mam 47 lat, sama choruję. Bardzo wiele mnie kosztowała walka z chorobą Babuni. To nie jest, jak niektórzy twierdzą "tylko pies". To członek rodziny.
Zapewne, kiedyś Ktoś zapnie smycz na mojej dłoni.
Pozdrawiam.

Posted

lucyfcia napisał(a):
Wando, nie jestem jeszcze gotowa na nowego przyjaciela. 27 marca odeszła moja Babunia, chora na mocznicę. Niezależna i charakterna , może jak Dajtusia, może jak wiele innych.... Mam 47 lat, sama choruję. Bardzo wiele mnie kosztowała walka z chorobą Babuni. To nie jest, jak niektórzy twierdzą "tylko pies". To członek rodziny.
Zapewne, kiedyś Ktoś zapnie smycz na mojej dłoni.
Pozdrawiam.


Jeżeli chodzi o chorowanie to jedziemy chyba na jednym wózku a z wiekiem to trzeba by Ci jeszcze trochę dołożyć. Dajtusia jest taka jaka jest i dla mnie jest kochana pomimo swojej nieufności. Szukając jej domu nie staram się jej pozbyć, ale znaleźć dom, w który będę miała pewność, że będzie kochana taka jaka jest i dożyje do końca swoich dni. Może taki dom gdzieś w końcu ją dojrzy. Gdyby nie moja sytuacja pozostałaby u mnie, ale zdaję sobie sprawę, ze nie wyszło by to jej na dobre

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...