Jagoda1 Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 anetek100 napisał(a):tak tak:):):)a mnie jeszcze jedna rzecz ciekawi hehehe jak idziecie do weterynarza jak sunia sie zachowuje????nie ma problemu, żebyw ziąć ją na ręce i przytrzymać do zastrzyku????tak z czystej ciekawości pytam:) Łomatko... Anetko, co za pytanie, a Ty lubisz wizyty u lekarza?;) A tak na serio, to jestem pod dużym wrażeniem i dzielę Waszą radość.:lol: Quote
Franca81 Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 Jagoda1 napisał(a):Łomatko... Anetko, co za pytanie, a Ty lubisz wizyty u lekarza?;) A tak na serio, to jestem pod dużym wrażeniem i dzielę Waszą radość.:lol: No ja znałam psiaka (już za TM), który uwielbiał weterynarzy. No jak inny psiak był w gabinecie to on stał pod drzwiami i skomlał jak głupi bo nie mógł się doczekać wejścia. A jak jego niecierpliwość osiągała apogeum to stawał na łapach i bezczelnie zaglądał przez okienko "niby recepcja" do tego gabinetu i bezczelnie skomlał i tak niby ziewając wydawał dziwne skomląco znudzone dźwieki. :evil_lol: Ludzie nie wierzyli. A jak inny psiak wychodził z gabinetu to on jak torpeda leciał by jak najszybciej przywitać się z całą obsługą w gabinecie. Poźniej obczaił że z gabinetu jest przejście do sklepu zoologicznego gdzie sa zabawki. :diabloti: I raz tak nawiał i wrócił szczęśliwy z ukradzioną zabawką ze sklepu w pycholu. Był w niebo wzięty. :loveu: A weterynarz (własciciel sklepu) aż mu podarował tą zabawkę. Bydlaczek cwaniaczek. ;) No ale znam innego psa który już przed gabinetem trząsł się jak owsika.... W gabinecie nie było szans by psiak nie musiał mieć kagańca... Mimo, że to mały kurdupelek był. Quote
anetek100 Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 ja wizyt nie lubię u lekarza, ale z ciekawości zapytałam się, jak Dajtunia do ludzi jest bo tam i inne pieski i lekarz Quote
panbazyl Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 Franca81 napisał(a):No ja znałam psiaka (już za TM), który uwielbiał weterynarzy. No jak inny psiak był w gabinecie to on stał pod drzwiami i skomlał jak głupi bo nie mógł się doczekać wejścia. A jak jego niecierpliwość osiągała apogeum to stawał na łapach i bezczelnie zaglądał przez okienko "niby recepcja" do tego gabinetu i bezczelnie skomlał i tak niby ziewając wydawał dziwne skomląco znudzone dźwieki. :evil_lol: Ludzie nie wierzyli. A jak inny psiak wychodził z gabinetu to on jak torpeda leciał by jak najszybciej przywitać się z całą obsługą w gabinecie. Poźniej obczaił że z gabinetu jest przejście do sklepu zoologicznego gdzie sa zabawki. :diabloti: I raz tak nawiał i wrócił szczęśliwy z ukradzioną zabawką ze sklepu w pycholu. Był w niebo wzięty. :loveu: A weterynarz (własciciel sklepu) aż mu podarował tą zabawkę. Bydlaczek cwaniaczek. ;) No ale znam innego psa który już przed gabinetem trząsł się jak owsika.... W gabinecie nie było szans by psiak nie musiał mieć kagańca... Mimo, że to mały kurdupelek był. to tylko wyjątek potwierdzający regułę.... A wiecie co się na wsi dzieje jak jeździ wet raz do roku i szczepi wszystkie psy na wsi od wścieklizny???? To trzeba słyszeć. Jeden jazgot i chęć ucieczki gdziekolwiek. Ja odkąd nauczyłam się dawać psom zastrzyki to (poza wścieklizną co robi to wet) resztę sama daję w domu i psy jakoś tolerują weta. Najlepiej na odległość oczywiście. Quote
Franca81 Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 panbazyl napisał(a):to tylko wyjątek potwierdzający regułę.... A wiecie co się na wsi dzieje jak jeździ wet raz do roku i szczepi wszystkie psy na wsi od wścieklizny???? To trzeba słyszeć. Jeden jazgot i chęć ucieczki gdziekolwiek. Ja odkąd nauczyłam się dawać psom zastrzyki to (poza wścieklizną co robi to wet) resztę sama daję w domu i psy jakoś tolerują weta. Najlepiej na odległość oczywiście. Wiadome jest, że większość nie lubi weterynarzy. Ale własnie czasem zdarza się ewenement. ;) Ale lubił byc. Nawet jak musiałam przychodzić z nim codziennie na nudne i męczące zabiegi... Z czasem tez robiłam sama zastrzyki. Ale podskórne... Innych sie nie podjęłam. Niulka a jak z Dajtką. Ona też zalicza się do większości? Czyli uciekajmy od weta jak najdalej się da? ;) Quote
elinka Posted November 11, 2010 Posted November 11, 2010 Niulka, pisałaś kiedyś, że chciałabyś podarować koce i swoją starą kurtkę na kubraczki dla psów. No to teraz nadeszła na to pora. Zajrzyj, proszę, tutaj. Znajdziesz tu adres, gdzie te rzeczy wysłać. Quote
wanda szostek Posted November 12, 2010 Author Posted November 12, 2010 Cieszę się, że u mojej królewny wszystko w porządku. Warto było czekać z domkiem, aby trafić na ten właściwy. Zdjęcia cudne. Czy Dajtusia zakroplona jest od kleszczy? Jeżeli tak to jakim preparatem? Quote
panbazyl Posted November 12, 2010 Posted November 12, 2010 teraz to kleszczy już nie ma. Przynajmniej u mnie - mieszkamy prawie że w lesie - w każdym razie las jest dookoła i już od dawna żadnego kleszcza nie bylo na psach i kocie (kot jest zbieraczem kleszczy). Quote
niulka1992 Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 Dajtusia pierwszą wizytę u swojego nowego weterynarza ma zaplanowaną na przyszły tydzień, ponieważ jej weterynarz wtedy dopiero będzie. Dostaliśmy sunię z wszystkimi szczepieniami, itd. więc nie wiem jak sunia raguje na weterynarzy. Najlepiej spytać o to Panią Wandę :) Co do różnego rodzaju preparatów, to wypowiem się po wizycie, kiedy lekarz Dajtusi nam doradzi :) Serdecznie pozdrawiam :) Quote
Franca81 Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 Niuleczko poproś weterynarza by Dajtkę poczęstował smakołykiem (weź smakołyk taki co Dajtka lubi najbardziej). Zawsze troszkę milej na niego popatrzy. Jak znacie weta to poproś by chwile "zagadał" do Dajtki i dopiero badania. To niby nic a psu pomaga (i nie tylko psu). Mój wet zawsze przed badaniem przytula moje koty, przytula i bardzo spokojnym głosem do nich mówi. Dzięki temu one spokojnie przyjmują wszystko. Zastrzyki to żaden problem czy termometr w pupe. Wiedzą, że przez to trzeba przejść i czekają spokojnie. Na koniec badania znów je przytula. A koty jeżeli chodzi o zachowanie w obcym miejscu i przy obcych ludziach są znacznie bardziej płochliwe. A moje chętnie połaziłyby po gabinecie. Przynajmniej nie zapamięta weterynarza jako tego złego co do paszczy zagląda i stresuje tylko. Quote
panbazyl Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 i daj znać jak tam po wizycie. I mizianki dla suńki! Quote
niulka1992 Posted November 17, 2010 Posted November 17, 2010 No tak to po wizycie dam znać :) Dajtka wraz z nami pozdrawia :) Quote
niulka1992 Posted November 20, 2010 Posted November 20, 2010 Z małą wszystko ok i wszystko ma aktualne... Wiadomo była płochliwa ale to jest piesek po przejściach i musimy dać jej jeszcze masę czasu i tak postępy są ogromne... Quote
Franca81 Posted November 20, 2010 Posted November 20, 2010 No nie ma co wymagać by Dajtka pokochała weterynarzy. Są psy, które nie mają złych przejść a wetów nie cierpia i chętnie umoczyłyby ząbki w weterynaryjnych nóżkach. ;) Quote
wanda szostek Posted November 21, 2010 Author Posted November 21, 2010 niulka1992 napisał(a):Z małą wszystko ok i wszystko ma aktualne... Wiadomo była płochliwa ale to jest piesek po przejściach i musimy dać jej jeszcze masę czasu i tak postępy są ogromne... Dajtusia ma wszystko w porządku, bo pojechała ze wszystkimi szczepieniami, odrobaczona i odkleszczona. Preparat na kleszcze działa tylko 1 miesiąc. Kleszcze jeszcze aktywne i tylko duże mrozy je pozbawiają tej aktywności. Dlatego ponownie zapytuję czy Dajtusia została zakroplona i jakim preparatem. Pokleszczówka to często równa się śmierci psa. Stąd mój niepokój i pytania. Quote
wanda szostek Posted November 21, 2010 Author Posted November 21, 2010 Franca81 napisał(a):No nie ma co wymagać by Dajtka pokochała weterynarzy. Są psy, które nie mają złych przejść a wetów nie cierpia i chętnie umoczyłyby ząbki w weterynaryjnych nóżkach. ;) Dajtusia nie ma traumy przed wetem. Nie ma problemu z wizytami. Quote
anetek100 Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 ale na pewno nowe otoczenie, nowy lekarz troche ja zaniepokoi....na pewno niulka sobie poradzi:)a Dajtusia tod zielna dziewczynka więc na pewno będzie ok:):):):) Quote
niulka1992 Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 Weterynarz nie zalecił teraz preparatu na kleszcze ponieważ sezon się już skończył, a u nas kleszczy nie ma. Dostanie ten preparat bezpośrednio przed sezonem. A co do tego, że nowe miejsce i sunia dlatego zachowuję się tak, a nie inaczej to w zupełności się zgadzam z antek100 :) Quote
elinka Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 Kleszcze są wszędzie, pies może je podłapać nawet z trawnika przed blokiem, jednak rzeczywiście, tak jak pisze niulka, w naszym rejonie o tej porze roku jest spokojnie. Quote
niulka1992 Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 elinka napisał(a):Kleszcze są wszędzie, pies może je podłapać nawet z trawnika przed blokiem, jednak rzeczywiście, tak jak pisze niulka, w naszym rejonie o tej porze roku jest spokojnie. Tak ale proszę uwierzyć, że u nas nie było jeszcze takiego przypadku :) całuski :* Quote
wanda szostek Posted November 21, 2010 Author Posted November 21, 2010 elinka napisał(a):Kleszcze są wszędzie, pies może je podłapać nawet z trawnika przed blokiem, jednak rzeczywiście, tak jak pisze niulka, w naszym rejonie o tej porze roku jest spokojnie. No to trochę się uspokoiłam. U nas jeszcze kleszcze szaleją. Ja swoje znowu zakraplałam w czwartek, bo Sara kleszcza podłapała. Quote
anetek100 Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 u mnie też spokjnie, nic sie nie przypałętało:)a zdjęcie naszej królewny to hehehehe urocze Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.