Pinesk@ Posted December 25, 2009 Posted December 25, 2009 "Sprawę bicia psa zgłosili sąsiedzi, którzy twierdzili policji, że to nie pierwszy raz kiedy ich sąsiad w słyszalny sposób znęca się nad młodym zwierzęciem (pies ma ok. roku). Policja pojechała na miejsca i telefonicznie poprosiła schronisko przysłanie na miejsce inspektora. Pani Dorota pojechała i zastała opłakany widok przerażonego psa, który posikiwał ze strachu i obrażeń. Został natychmiast zabranych do nas. Tu na miejscu okazało się, iż ma inne ślady znęcania się. Oprócz widocznych cech zachowania wskazujących na stosowanie wobec psiaka bicia. Miał on na szyi zaciskającą się kolczatkę tak już ciasną, ze utrudniała ona oddychanie psu. Została założona jako szczeniakowi, a obecnie dużemu już psu sprawiała ból. By ją zdjąć trzeba było użyć kombinerek, bo pomysłowy właściciel pozaginał wszystkie ogniwa w taki sposób, by zdjęcie jej w normalny sposób nie było możliwe." więcej na temat jego historii tu KLIK Biszkopt już w swoim życiu wiele wycierpiał... "Do schroniska trafił w stanie szoku, przerażony, kulący się w odpowiedzi na każdy ruch opiekunów." Dziwne jest, że pies, nawet ten najbardziej skrzywdzony, potrafi na nowo zaufać i pokochać. To psiak przypominający labradora na krótkich nóżkach. Biszkoptowy, masywny psiaczek, którego z pewnością nie da się nosić na rączkach ;) Jest młodym psem, ma troszke ponad rok. Biszkopt jest psem bardzo łagodnym i pogodny choć czasami wydaje się być smutny i przygaszony. W stosunku do innych psów nie przejawia agresji, nie narzuca się. Bardzo lubi być głaskany - tuli się do wolontariuszy. Nie przejawia jakiejkolwiek agresji w stosunku do ludzi, bez problemu daje sobie odebrać piłkę z pyska. W stosunku do obcych jest ostrożny, potrzebuje czasu aby zaufać nieznajomemu człowiekowi. Pies jest bardzo energiczny, potrzebuje dużo ruchu. Na spacerze grzeczny, nie reaguje na ruch uliczny, przechodniów, rowerzystów. Został już raz adoptowany, niestety właściciele musieli go ponownie oddać do schroniska. Biszkopt ma podejrzenie padaczki- według byłych właścicieli zdarzały się 2-3 minutowe ataki kilka razy w tygodniu. Drugim problemem jest nagminne załatwianie się- nie wiemy skąd ta przyczyna, może ze stresu, może to wynik choroby? Pies jest obecnie zestresowany. Potrzebuje opiekuna, który jasno pokaże mu zasady ale bez krzyku czy przymusu. Biszkopt lubi pracować z człowiekiem. Praca z nim musi się opierac na zasadzie partnerstwa a nie 'władcy i poddanego'. Biszkopt bardzo ładnie potrafi się skupić i wykonywać polecenia. Na ostatnim spacerze pracowaliśmy nad przychodzeniem na zawołanie, siadaniem i chodzeniem przy nodze- pies jest świetny. Bardzo ostrożny, chce się przypodobać. Stara się. Grzecznie znosi zabiegi pielęgnacyjne, bardzo ładnie chodzi na smyczy. Pies potrzebuje naprawdę kochających i- przede wszystkim- odpowiedzialnych właścicieli mających już doświadczenie z psami. Szukamy ludzi mających czas dla psa, którzy poświęcą mu chwilę na pozytywne wychowanie i szkolenie. Szukamy ludzi wyrozumiałych, konsekwentnych ale delikatnych. Szukamy domu z ogrodem- nie bloku! Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej. Pies zostanie wydany tylko w sprawdzone ręce. Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Tczewie ul. Malinowska 83-110 Tczew tel. 0 58 531 96 56 [email protected] Quote
Litterka Posted December 25, 2009 Posted December 25, 2009 Jaki piękny! A sąsiadowi niech karp w gardle ością stanie! Quote
Litterka Posted December 25, 2009 Posted December 25, 2009 Przepraszam, oczywiście miałam na myśli właściciela psa. I brawo dla Straży Miejskiej! Quote
Pinesk@ Posted January 3, 2010 Author Posted January 3, 2010 Kamyk znalazł dom! Domek z dzieckiem, więcej nic nie wiem jeszcze ale postaram sie o info :) Quote
Mikolaj Posted January 25, 2010 Posted January 25, 2010 Witam, Od ponad trzech tygodni mieszka u nas Kamyk.Nazwaliśmy go "Boj",ponieważ strasznie się bał. Piesek jest łagodny i nabiera zaufania.Po ok tygodniowym pobycie zauważyliśmy niepokojące symptomy.Piesek momentami dostaje paraliżu ciałą i drży.Po kilkukrotnej konsultacji z weterynarzem pobrano krew i okazało sie,że najprawdopodobniej ma padaczkę:-(.Choroba ta nas nie przeraża,ale szkoda nam pieska.Przeraża nas natomiast fakt,że piesek załatwia się w mieszkaniu(w każdym tego słowa znaczeniu),a następnie co się zdarzyło poleży w swoich "..." i biega po domu.Chcę dodać,że nie biorę pod uwagę tego co sie działo w pierwszym tygodniu,bo piesek musiał zaaklimatyzować się do nowego otoczenia.Wychodzimy z nim 6-7razy na dobę,także dziwi nas fakt,że pomimo to zalatwia się w mieszkaniu.Mieszkamy w bloku i mamy dwa pokoje.Mamy sześcio miesięczne i dwuletnie dziecko.Naprawdę uwierzcie,takie niekontrolowane załatwianie się pieska jest strasznym problemem. Aktualnie szukamy boj-owi dom z ogródkiem/działką,co wyeliminuje problem z niekontrolowanym załatwianiem. Bardzo proszę o pomoc w znalezieniu domku z działką dla Boja. Mój numer telefonu to:512-445-958 Quote
Pinesk@ Posted January 25, 2010 Author Posted January 25, 2010 Ale się porobiło.. :( Czy braliście pod uwagę chorobe pęcherza? Czy weterynarz wie o niekontrolowanym załatwianiu się? Czy tylko posikuje w domu czy nagminnie też załatwia 'grubsze sprawy' ? CO weterynarz na to? Mikołaju skad jesteś? I przede wszystkim- czy wszystko zostało skonsultowane ze schroniskiem? EDIT: Powiedz mi jeszcze czy mieszkacie w mieście? Jak pies zachowuje się na spacerze? Czy bawi się? Co robicie razem, jak wygląda Wasz zwykły dzień? Czy zauważyłeś ataki padaczki w jakiś konkretnych sytuacjach? Czy padaczka jest już zatwierdzona, że to na 100% padaczka? Czy dostaliście dla niego leki? Czy definitywnie szukamy dla niego nowego domu? Quote
Mikolaj Posted January 26, 2010 Posted January 26, 2010 Mowiliśmy lekarzowi o wszystkim,ale nic nie mówił o chorobie pęcherza(może dlatego,że opowiedzieliśmy im sytuację kiedy Boj zrobił siku i położył się w to) Weterynarz wie o niekontrolowanym załatwianiu Zarówno posikuje jak i załatwia grubsze sprawy Weterynarz mówił,że mam na Boja pokrzyczeć i pokazać mu co zrobił kiedy załatwi się.Tak robiliśmy zanim weterynarz nam to powiedział(poza pierwszym dniem kiedy wyszło z niego wszystko co chyba jadł od kilku dni).Reaguje prawidłowo,gdyż po załatwieniu się siada w ustronnym miejscu i widać po nim,że żałuje.Mamy wrażenie,że on wogóle tego nie kontroluje. Jestem z Tczewa-pomorskie(35km od Gdańska) Z dyrektorką schroniskia rozmawiałem wczoraj rano. Mieszkamy w mieście Jeżeli wyjdzie z naszym 9 letnim synem to próbuje go zdominować(skacze,próbuje przewrócić i często mu sie to udaje),natomiast jeżeli wyjdzie ze mną to jest raczej spokojny i od jakiegoś czasu puszczam go luzem,żeby mógł pobiegać. Bawimy się z nim zarówno w domu jak i na spacerze Zwykły dzień wygląda tak- nie biorąc pod uwage zabawy to chodzi za nami po domu jak przylepa:p Te ataki miały miejsce w momencie jak Boj leżal i nic nie robił. Powiedziano mi,że wyniki są dodatnie i można podać leki na padaczkę Otrzymaliśmy receptę z którą udałem się do apteki i wykupiłem lek.Dawka leku jaką mieliśmy podawać była minimalna.Na trzeci dzień rano dostał silnej biegunki co pozostawiło ślad na przedpokoju.Odstawiliśmy lek i jest lepiej. W zasadzie tak,ale tak jak napisałem musi to być ogródek gdzie Boj będzie mógł biegać i gdzie niekontrolowane załatwianie nie bedzie problemem. Zapomniałem dopisać wcześniej,ale zauważyłem też że Boj ma chorobę lokomocyjną pozdrawiam Quote
karolina27 Posted January 26, 2010 Posted January 26, 2010 Witam, nazywam się Karolina i podobnie jak Pinesk@ jestem wolontariuszką w tczewskim schronisku. Znam Kamyka, bo wyprowadzałam go na spacery, gdy jeszcze w nim przebywał i pamiętam, jak bardzo cieszyłam się, jak ten, pokrzywdzony przez los piesek, znalazł nowych właścicieli, dlatego tym bardziej smuci mnie ta historia. Rozumiem jednak także Państwa problemy i szanuję za to, że nie oddaliście Państwo pieska od razu z powrotem do schroniska, tylko poszukujecie mu nowego domu - z domu. Jednocześnie chciałybyśmy razem z Pinesk@ zaproponować Państwu naszą wizytę u Państwa, jeśli tylko nie mają Państwo nic przeciwko. Osobiście można sobie więcej przekazać - może wspólnie uda nam się znaleźć rozwiązanie tej sytuacji, a bardzo nie chciałybyśmy aby piesek powtórnie wrócił do schroniska. Zadzwoniłabym dzisiaj do Państwa, ale pora jest już dość późna a wiem, że mają Państwo małe dziecko. Czekam więc na odpowiedź na razie na dogomanii. Czy ewentuana wizyta wchodzi w grę? Quote
Mikolaj Posted January 27, 2010 Posted January 27, 2010 Mogą państwo przyjść.Sytuacja jest o tyle trudna,że Boj(Kamyk) znowu się załatwił,a następnie położył w to i biegał po mieszkaniu.Zanim zorientujemy sie w tym co zrobił Boj pobiega po mieszkaniu.Moja druga połowa(narzeczona)nie ma już sił.Obudzenie się rano i zauważenie(co systematycznie ma miejsce) na podłodze dość sporego ciała obcego,oraz poczucie jego zapachu jest bardzo uciążliwe. Nasze dziecko niebawem zacznie raczkować,a takie niekontrolowane załatwianie naraża małą na niebezpieczeństwo zakażenia/zatrucia.Wydaje mi się,że każdy rodzić myśli podobnie.Od ponad tygodnia szukam nowego domu,ale nie jest to łatwe. Jestem zmuszony udać się dzisiaj do schroniska. Jeżeli mają państwo dom z podwórkiem i mogą państwo zaopiekować się Boj-em to proszę pilnie o kontakt tel:512-445-958 pozdrawiam Quote
Mikolaj Posted January 29, 2010 Posted January 29, 2010 Postanowiliśmy w środę,że poczekamy jeszcze kilka dni.Może się coś uda znaleźć. Boj ma częste ataki.Dwa dni temu miał atak i dzisiaj rano znowu.On potrzebuje specjalistycznej opieki weterynaryjnej.Od trzech tygodni próbuję skontaktować się z przyjacielem,który mieszka w Starogardzie Gdańskim i który jest weterynarzem.Niestety do tej pory nie udało mi się. Quote
karolina27 Posted January 29, 2010 Posted January 29, 2010 Ja z Pinesk@ mogłybyśmy przyjść jutro koło 15tej, jeśli Państwu to odpowiada. Tylko nie znamy adresu. Proszę go przesłać na moje GG 19175732, albo jeśli nie - mogę na Pański numer jutro zadzwonić i przekaże mi Pan go telefonicznie. Pozdrawiam Quote
bartolini Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 Od: Pinesk@ "Boj niestety już w schronisku. Nie miał do tej pory żadnego ataku w schronie. Jest psem bardzo aktywnym i wesołym, widac, ze potrzebuje doświadczonego, konsekwentnego i cierpliwego opiekuna, który pokaze mu jak ma sie zachowywać- bez użycia przemocy, siły, krzyku. To pies bardzo wrażliwy ale kochający ludzi, starajacy sie przypodobac. Nie zaprzeczę- lubi skakać łapami na ludzi, jest dośc nieostrożny, dzis o mało nie połamał mi nosa ;) może to jednak wynikać z jego zamiłowania do ruchu, powinien miec go bardzo dużo. Po kilkukrotnym stanowczym ale delikatnym (bez słów) odsunięciu go na ziemie przestał na mnie skakac, czekał cierpliwie na głaskanie. Bardzo fajny pies pod warunkiem, że zostanie wydany w odpowiedzialne ręce pinesk@" Quote
Mikolaj Posted February 8, 2010 Posted February 8, 2010 Mam pytanie,czy Boj jest pod całodobowa obserwacją? Jeżeli nie to napewno nie zauważycie państwo ataków.U nas w domu miał średnio dwa ataki w tygodniu,które trwały 2-3minuty każdy.Od rana do wieczora był prawie zawsze w zasięgu wzroku i uważam,że dlatego byliśmy świadkami tych ataków. Zdanie,które napisał mój przedmówca: "Bardzo fajny pies pod warunkiem, że zostanie wydany w odpowiedzialne ręce" zmieniłbym na "Badrzo fajny pies pod warunkiem, że znajdzie się opiekun mogący zapewnić odpowiednie warunki, dla Boja".Musi to być osoba, która zapewni Bojowi budę i kawałek działki do biegania(chociaż dookoło domu).Takie rozwiązanie,oraz leki zatrzymujące ataki(Boj strasznie cierpi podczas tych ataków) pozwolą na adopcje.Uważam,że nie należy przekazywać Boja osobie mieszkającej w bloku,chyba że jest to specjalista,trener,bądź behawiorysta. Niełatwo było nam rozstać się z Bojem.Szczeże przyznam,że sam płakałem.Było mi go bardzo żal. Kiedy wzieliśmy Boja ze schroniska poszukałem w internecie jego historii.Wydrukowałem te kilka kartek A4,które można znaleźć jak sie dobrze poszuka i przeczytaliśmy to kilkakrotnie.Do tego widok pieska,który ma ataki wyglądające na padaczkę rozczula i to bardzo.Radość i wzrost zaufania do pana jest,czymś co przywiązuje człowieka do psa.Nie było mi łatwo,ale musi też być jakiś rozsądek.Bakterie coli w kale i 6mns dziecko,które niebawem zacznie raczkować i dotykać wszystko co napotka na podłodze to nie są żarty.Kto ma dziecko ten rozumie.Uważam,że nie można winić schroniska za to,że nie wiedziało o chorobach Boja,jak i nas, że nie zdecydowaliśmy się pozostawić pieska za wszelką cenę. Od dwóch tygodni szukam Bojowi nowego domu(znajomi pomagają,dałem ogłoszenia w internecie).Mam nadzieję, że niebawem się uda. pozdrawiam i proszę o pomoc w poszukiwaniu nowego domu, dla Boja. Quote
pinkmoon Posted February 8, 2010 Posted February 8, 2010 Jak można adoptować psa nie licząc się np. z tym, że być może będzie załatwiał się w domu? Na jakiej zasadzie uważa się, że psiak ze schroniska od razu będzie wszystko wiedział? Stąd się biorą takie nieudane adopcje i kolejne traumatyczne przeżycia dla psa, ludzie po prostu nie myślą. Minimum umiejętności logicznego przewidywania pozwoliłoby uniknąć takich przykrych sytuacji. Jeśli mając kilkumiesięczne dziecko adoptuje się psa niesprawdzonego na zachowania w domu, to ktoś tu zawalił sprawę. A ucierpi jak zwykle pies, któremu krótki pobyt w domu znów zamąci w głowie - a potem znowu schronisko. Quote
Mikolaj Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Powyżej napisano: "Jeśli mając kilkumiesięczne dziecko adoptuje się psa niesprawdzonego na zachowania w domu, to ktoś tu zawalił sprawę." A kto według ciebie powinien sprawdzić jak pies zachowuje sie w domu ? Czy uważasz,że jeżeli mieszka się w bloku i zaadoptuje psa to należy: -zapewnić 24h obserwację? -trzymać koło nogi przez 24h i pilnować aby nie narobił? I takie rady dawano mi na forum: http://www.szansa.goldenretriever.pl/?golden-retriever,30 --> forum --> inne psy do adopcji Wedułg mnie nie można oskarżać ani schroniska,ani mnie za to,że nie przewidzieliśmy problemów. Jeżeli schronisko będzie miało takie podejście to znajdą nowych opiekunów wyłącznie dla szczeniaków,a starsze psy trafią albo do domów jednorodzinnych,albo w opiekę:treserów,behawiorystów które są specjalistami w dziedzinie trenowania ze zwierzętami. Mam kolegę,który ma dwójke dzieci.Adoptował boxera ze schroniska w trójmieście.Mieszka w Tczewie w bloku.Pracuje zarówno on, jak i jego żona. Czy według ciebie nie mieli prawa adoptować tego psa ? Czy uważasz,że powinni wymagać od pracowniaka schroniska potwierdzenia,że pies nie będzie załatwiał się w domu ? Zamiast wypisywać oskarżenia proszę o pomoc w znalezieniu domu z budą, dla Boja. pozdrawiam Quote
pinkmoon Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Czy według ciebie nie mieli prawa adoptować tego psa ? Czy uważasz,że powinni wymagać od pracowniaka schroniska potwierdzenia,że pies nie będzie załatwiał się w domu ?Nie, nie zrozumiałeś. To pracownik schroniska powinien wymagać od osoby adoptującej potwierdzenia, że nawet jeśli pies będzie załatwiał się w domu lub niszczył, nie będzie to powodem jego oddania. Inaczej pies nie powinien zostać wydany. Jeśli komuś zależy na psie który jest na 100% sprawdzony do mieszkania, nie powinien brać psa ze schroniska, tylko z domu tymczasowego. Dla psa który raz stracił dom, każdy powrót do schroniska jest sto razy gorszy. Lepiej żeby w ogóle z niego nie wychodził, niż trafił na parę dni w warunki domowe po czym wrócił, bo sika w domu. W ankiecie przedadopcyjnej którą ja przesyłam chętnym na psiaki, jest punkt o tym, że pies w nowym miejscu może zachowywać się "dziwnie", załatwiać się w domu, niszczyć, itd., i pytanie - jak zamierzają sobie z tym poradzić. Jeśli ktoś odpisuje że w takim przypadku oddaje psa, to nie ma opcji, żeby go w ogóle dostał. Zamiast wypisywać oskarżenia proszę o pomoc w znalezieniu domu z budą, dla Boja.Nie dzięki, mam na głowie - jak wszyscy tutaj - wystarczająco dużo psów ze schroniska, żeby jeszcze zajmować się tym, któremu Ty namieszałeś w głowie. Quote
Mikolaj Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Niestety,ale proces(ankieta) jaką opisałeś/aś nie działa w Tczewie.Gdyby pracownik schroniska powiedział mi,że piesek może załatwiać się w domu,że możliwe że ma poważną chorobę,którą schronisko nie zauważyło to napewno nie zdecydowałibyśmy się na adopcję.Zanim się zdecydowaliśmy powiedziano mi,że piesek jest spokojny i że się boi ponieważ był bity.I tyle.Do głowy mi nie przyszło że Boj będzie w domu robił kupy, że będzie w domu sikał i się w to kładł, że ma padaczkę co wiąże się z zakupywaniem leków, że ma chorobę lokomocyjną i nie mogę brać go do samochodu bo się zrzyga, że jak zostawię Boja w domu na dłużej niż godzina to będzie demolka.O tych rzeczach nie pisałem,bo z tym mogłem sobie dać radę. Jedyna rzeczą,która nas przerastała to załatwianie się w domu i z tego powodu informowałem:dyrektorkę schroniska,znajomych,przyjaciól,rodzinę o problemie i prosiłem o pomoc w znalezieniu domu z buda, dla Boja.Zrobiłem to tydzień przed udaniem się z Bojem do schroniska.Deklaracji pomocy w znalezieniu nowego domu było kilka,nawet chciano przyjść do nas,aby porozmawiać o piesku.Napisałem,na tym forum,że można nas odwiedzić i oficjalnie podawałem swój numer telefonu.Niestety na chęciach sie skończyło. Sam szukam domu z budą, dla Boja i wierzę że się uda. pozdrawiam. Quote
Pinesk@ Posted February 9, 2010 Author Posted February 9, 2010 Zakończmy tę bezcelową rozmowę, skupmy się lepiej na pomocy psu. Ogłoszenia dla Boja zrobię dzisiaj bo to był i jest mój podopieczny ze schroniska wiec nie mogę go zostawić, on potrzebuje pomocy. EDIT: Ogłoszenia zrobione http://www.drobne.centrumofert.pl/index.php http://kupiepsa.pl/index.php http://ale.gratka.pl/ http://gumtree.pl/ http://www.eoferty.com.pl/ http://www.kupsprzedaj.pl/ http://www.przygarnijzwierzaka.pl/ http://www.cafeanimal.pl/ http://www.pineska.pl/ http://ogloszenia.yellowpages.pl/ http://www.e-zwierzak.pl/ http://www.olx.pl/ http://gablota.com/ http://www.rozglos.net/index.php http://www.twojeanonse.com/ http://aukcjezwierzat.pl/ http://kokosy.pl/ http://www.morusek.pl/ http://www.mammisia.pl/ http://petsy.pl/ http://www.ojej.pl/ http://www.psiamania.pl/default.aspx http://szerlok.pl/ http://cwirek.pl/ http://owi.pl/ Quote
Pinesk@ Posted April 3, 2010 Author Posted April 3, 2010 Zmieniłam trochę pierwszy post. Pies dostał nowe imię- Biszkopt. Jest obecnie zestresowany, nie wie co się z nim dzieje. Powrót do schroniska to dla niego wielki szok. Teraz pies potrzebuje opiekuna, który jasno pokaże mu zasady ale bez krzyku czy przymusu. Biszkopt lubi pracować z człowiekiem. Praca z nim musi się opierac na zasadzie partnerstwa a nie 'władcy i poddanego'. Biszkopt bardzo ładnie potrafi się skupić i wykonywać polecenia. Na ostatnim spacerze pracowaliśmy nad przychodzeniem na zawołanie, siadaniem i chodzeniem przy nodze- pies jest świetny. Bardzo ostrożny, chce się przypodobać. Stara się. Czasami skakał na mnie na spacerze ale wystarczyło stanowcze ale delikatne przytrzymanie za szelki i nagrodzenie za grzeczne siedzenie i po jakimś czasie zaprzestał skakania. Grzecznie znosi zabiegi pielęgnacyjne, bardzo ładnie chodzi na smyczy. Obecnie nie ma żadnych ogłoszeń, poprzednie wygasły. Quote
Anna222 Posted April 4, 2010 Posted April 4, 2010 Blagam pomimo tych opowiesci o zalatwianiu sie w domu (potrzeba bardzo duzo cierpliwosci!) zadnego "domu z buda". Psy laduja tam najczesciej na lancuchu a tego nie mozna Biszkoptowi fundowac: Zadnej budy. Prosze!! Quote
akucha Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 [quote name='Mikolaj']Witam, Od ponad trzech tygodni mieszka u nas Kamyk.Nazwaliśmy go "Boj",ponieważ strasznie się bał. Piesek jest łagodny i nabiera zaufania.Po ok tygodniowym pobycie zauważyliśmy niepokojące symptomy.Piesek momentami dostaje paraliżu ciałą i drży.Po kilkukrotnej konsultacji z weterynarzem pobrano krew i okazało sie,że najprawdopodobniej ma padaczkę:-(.Choroba ta nas nie przeraża,ale szkoda nam pieska.Przeraża nas natomiast fakt,że piesek załatwia się w mieszkaniu(w każdym tego słowa znaczeniu),a następnie co się zdarzyło poleży w swoich "..." i biega po domu.Chcę dodać,że nie biorę pod uwagę tego co sie działo w pierwszym tygodniu,bo piesek musiał zaaklimatyzować się do nowego otoczenia.Wychodzimy z nim 6-7razy na dobę,także dziwi nas fakt,że pomimo to zalatwia się w mieszkaniu.Mieszkamy w bloku i mamy dwa pokoje.Mamy sześcio miesięczne i dwuletnie dziecko.Naprawdę uwierzcie,takie niekontrolowane załatwianie się pieska jest strasznym problemem. Aktualnie szukamy boj-owi dom z ogródkiem/działką,co wyeliminuje problem z niekontrolowanym załatwianiem. Bardzo proszę o pomoc w znalezieniu domku z działką dla Boja. Mój numer telefonu to:512-445-958[/QUOTE] Wiem, że to schroniskowy pies i trudno w takim przypadku o szczegółowa diagnozę. Jednak nie lekceważyłabym tego, co pisze o Biszkopcie Mikołaj. Wg mnie, pies ma typowe objawy padaczkowe, małe ataki, tkz. petit mal. Mam psa z tym schrorzeniem i wiem, że w schronisku trudno byłoby je zauważyć. Ataki mogą trwać od kilku minut, do kilku godzin, rożnie to bywa. W czasie ich trwania pies zachowuje się różnie. Czasem mocno zieje, pokłada się, skacze i wchodzi na właściciela. jest pobudzony, innym razem osowiały i "zawieszony. Padaczka nie jest chorobą samą w sobie, jest konsekwencją innej choroby. Może mieć podłoże neurologiczne, moze być wynikiem chorej wątroby, trzustki, nerek. W czasie ataków pies może odczuwać silne bóle brzucha i wtedy załatwia się w domu. Może właśnie dlatego Biszkopt mial ten problem u Mikołaja w domu. Pewnie upadał potem w odchody, bo nie kontrolował tego, co robi. Stan zawieszenia nawet po małym ataku może trwać kilka godzin. Źle zrobiono, że tak szybko odstawiono luminal. Organizm potrzebuje się nim wysycić, moja suka jeszcze przez kilka dni od pierwszego podania miała kilka ataków dziennie. Teraz już 3 miesiąc wszystko jest ok. Dziwi mnie, w jaki sposób weterynarz odkrył padaczkę po wynikach krwi... Mikołaj, jeśli tu zaglądasz, to może wkleisz te wyniki badań. Niech obejrzy je schroniskowy wet. Chciałabym się mylić, jednak uważam, że dla dobra psa, powinno się zrobić mu komplet badań. Chociażby po to, aby nie wracał z kolejnych adopcji, bo ludzie rozczarowali się faktem, że adoptowali psa jako zdrowego. Quote
Mikolaj Posted April 21, 2010 Posted April 21, 2010 Witam, W zasadzie to nie padła diagnoza pt.padaczka.Po kilkukrotnym opisywnaiu objawów pani...(no właśnie w zasadzie to nawet nie wiem kim ta osoba była.Na drzwiach gabinetu weterynaryjnego,które współpracuje ze schroniskiem widniało imię i nazwisko lekarza płci męskiej,a gdy wchodziłem z psem do gabinetu,to ten mężczyzna robił swoje,albo gdzieś się śpieszył,a moje obserwacje wysłuchiwała młoda kobieta.Mniemam,że była to,albo stażystka,albo osoba świeżo po studiach.Widziałem,że błądziła w myślach oceniając stan zdrowia psa,a hipotezy były rozmyte i bazowały na prawdopodobieństwie.) Wracając do tematu to podobno wyniki krwi wyłącznie pozwalały na podanie tego,co też zrobiono. Chcialbym jeszcze coś napisać. Nie było mi łatwo rozstać się z bojem. Przeciągałem ten moment, bo wierzyłem, że coś jeszcze uda się zrobić. Nie będe pisał dosłownie,ale rzadko płaczę, a po oddaniu psa płakałem chyba 10minut. Nie jestem weterynarzem,ale psychologiem i powiem,że według mnie pozostawienie psa,który w niekontrolowany sposób wydala kał i robi to w dwupokojowym mieszkaniu,gdzie moja 8-miesięczna córka przemieszcza się w chodziku łapiąc po drodze wszystko i wsadzając do buzi, byłoby dowodem na stwarzanie sytuacji potencjalnie niebezpiecznych,dla jej zdrowia.Każdy zapewne z was wie,co jest w kale psa. Ja nie mam do nikogo pretensji,że nie powiedziano mi o dolegliwościach psa przed podjęciam dacyzji o adopcji.Domyślam sie również,że część osób adoptujących psy pozostawia je lub zwraca bez podania racjonalnej przyczyny. Wydaje mi się,że jeżeli schronisko chce znaleźć domy,dla wszytkich psów i chce zminimalizować do zera ilość zwracanych,lub porzucanych piesków,to musi się skupić na behawioryźmie,każdego z nich.Dlaczego tak myślę? Napiszę co usłyszałem,od pracownika schroniska i co mógłbym usłyszeć jeżeli w schronisku byłby psycholog,dla zwierząt. 1.Co usłyszałem,na pytanie - co się działo z tym pieskiem: Odp pracownika schroniska -a czy słyszał pan o tej historii,jak to facet maltretował psa:-(.Pies był w szoku jak do nas trafił.Miał zaciśniętą obrożę na szyji i panicznie się bał.Teraz jest już z nim lepiej.Wolontariusze wychodzą z nim na spacery,jest grzeczny,spokojny,nie gryzie. 2.A teraz co usłyszałbym,gdyby weterynarz wraz z psychologiem zajmującym się behawioryzmem u zwierząt współpracowali ze schroniskiem: Piesek ma podejrzenie padaczki co objawia się niekontrolowanych wydalaniem kału i moczu.Miewa ataki i aby mu pomóc będzie trzeba zakupywać leki najprawdopodobniej do końca jego życia.Piesek ma chorobę lokomocyjną.Nie wolno zostawiać go w domu nawet na chwilę,gdyż panicznie się boi i w takich sytuacjach demoluje to co jest w jego zasięgu.Musicie państwo wiedzieć,że skoro mieszkają państwo w bloku to będziecie musieli wszędzie zabierać się z psem,ale wyłącznie na pieszo,gdyż choroba lokomocyjna nie pozwala na jazdę samochodem.Jeżeli będziecie państwo chcieli udać się za miasto,na wakacje,itd to należy zapewnić pieskowi tymczasowego opiekuna,gdyż Boj nie bedzie mógł się z wami zabrać. Ja usłyszałem to co jest w ptk.1 Gdybym usłyszał to co jest w ptk.2 to teraz bym tego nie pisał,bo w połowie bym przerwał osobie mówiącej o tych problemach i przeszlibyśmy do kolejnych boksów. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.