Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja wiem o wszystkich które były pod moją opieką, bo jestem wredna i upierdliwa, ja bym stamtąd brała Czarka, inna sprawa, że Borysa też bym nie dała tym ludziom, nie dała bym nikomu psa na działkę.
OD PILNOWANIA JEST ALARM, pies jest do KOCHANIA, jak nie chce psa-przyjaciela, to kupuje tamagothi, proste.
Miałam Lusię- dom super, Foksa- no rozmawiałam telefonicznie, ale jestem zadowolona, Tequila- jak na razie super, Mamba- którą miała DG, ale z moich ogłoszęn był dom, była wizyta i jest super, Nela- wiem że ma super dom, o reszcie nie wiem, mnie irytuje, że wolontariusze cieszą się hurra pies ma domek o przygotujcie mi innego, taka naiwna radość, której zazdroszczę, bo ja bym umarła jakbym nie wiedziała gdzie idzie "mój" pies.

  • Replies 157
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='leonarda']Ale jeszcze dodam, że Czarek śpi w tym pomieszczeniu, brudnym, zagraconym, chyba na klepisku albo tak to wyglądało. Jego posłaniem jest stare siedzenie samochodowe rozłożone, też ubłocone. Nie był jeszcze ani u weterynarza ani nigdzie, ma podobno zostać obejrzany, żeby mu przepisano coś na, jak zrozumiałam, większy apetyt (choć Pani twierdziła, że ma apetyt, duży), żeby się podpasł. Nie był też wykąpany po schronie - ma to nastąpić, gdy się ociepli. Obrożę, o ile dobrze widziałam, ma jeszcze schroniskową. Ale go chwalą za śliczne oczy, dobry charakter (podobno świetnie bawi się z dzieckiem ośmioletnim) i w ogóle kochają. Ja bym chyba wolała, żeby mnie nie kochali. Dla mnie tam nie ma zła, jest nasza tradycyjna bezmyślność. Nie chcę na forum używać mocniejszych słów.
I - na koniec - jak dla mnie, to jak przyjechałyśmy - pies wyglądał na zagubionego i zalęknionego nieco. DG go rozruszała i wtedy chyba by za nią poszedł wszędzie, bez smyczy nawet. To już tylko moje osobiste zdanie, a w ogóle jak tak tu piszę, to mi się chce płakać, też nad naszą bezsilnością, przepisami, sytuacją zwierząt w Polsce, a zwłaszcza nad Czarkiem, który tam sam teraz siedzi w tym pseudobaraku i nie wiem, co robi. Bo co? Ma pecha?
Jedno mogę obiecać - tak, Maciaszek, da się psa monitorować do końca jego życia. Daleko nie jest. A jeszcze prościej - jeśli się uda - zabrać. Tak, jak jest, nie zostanie.


Ja jestem wściekła.
Pies na działce jest sam.
Co za różnica czy był w schroniskowym boksie czy na działce?
A taka, że w schroniskowym boksie nie ma szkieł, żarcie też jest i ryzyko, że jakiś amstaf mi wskoczy przez płot zerowe i w schronisku chociaż ma spacery, a na działce nie wiadomo, to samo tyczy się Borysa, jak moja mama usłyszała, że mój Foks poszedł do mieszkania a Borys na działkę, to zapytała mnie jak tak można, co ze mnie za wolontariusz, że na to pozwalam i że dla niej to jest niehumanitarne, PO CO komu pies jak zostaje na działce?
Nie wystarczy im ten w mieszkaniu?!
Czarek nie nadaje się na psa do pilnowania!
Ja się nie dziwię, że rodzina jest z Czarka zadowolona, a rodzina od Foksa, zadowala się Borysem!
Pies z kojca nie jest wymagający, nosisz ,mu żreć, pomiziasz go i idziesz do swoich codziennych obowiązków, a pies zostaje sam, nie ma problemu, że nasra w domu, że zniszczy mebelki.
A jak oni go wezmą na zimę, jak on nie zna mieszkania?
A jak oni go wezmą do suki co?
Pseudohodowlę zakładają?
Bo o sterylizacji suki nie marzę, a poza tym kastracja jest warunkiem umowy.
Jakby on mieszkał w kojcu, ale przy domu mieszkalnym ok, ale nie and działce!

Możecie mnie kopać po nerkach, a ja nigdy nie oddam psa na działkę!
Moja suka pochodzi z działki!
Była dzika jak ja wzięłam do mieszkania, bała się wyjść na dwór, płaszczyła się przed schodami, była dzikusem!:angryy:

Bo co? Ma pecha?
Ma pecha, bo nie jest pokaleczonym kundlem na ulicy, bo nie jest w tak krytycznym stanie, żeby była afera na dogo i ludzie się nagle użalali jaki biedny piesek i byłaby akcja leczenia, a potem szukania domku dla cudem ocalonego, bo nie jest rasowym szczeniakiem, bo nie jest suką wykorzystywaną w pseudo, ma pecha bo jest zwykłym Polskim kundlem, w zwykłym Polskim mieście i trafił na przeciętnych Polaków.
Cała praca idzie na marne, pracujesz z takim Czarkiem, który ciągnie na smyczy, uczysz go warowania i siadania, mam wrażenie, że w schronisku jak pies długo siedzi w schronie, to przymyka się oko i wydaje psa ludziom pierwszym z brzegu, bo może jakoś to będzie, nie sztuką jest wyadoptować psa, a wyadoptować do dobrego domu.
I to samo z kastracją, o kastracji się tylko napomyka pod nosem" no ma Pan tu kopon na kastrację", no i nie zadaje sie pytań zbyt wielu...ale ja nie mam pretensji do schroniska, mam do siebie tylko, że za mało zrobiłam ogłoszeń, może za mało się starałam...nie wiem, ale mnie szlag trafia od wczoraj...

poprawią ogrodzenia (dziura w płocie rzeczywiście jest, ale może trzeba było pomyśleć o tym wcześniej), że szkło uprzątną…
To ohydne kłamstwo!!!!
Jak mogą tak łżeć, mówili, że mają duży płot!:angryy:

Trudno jest mi tez ocenić stosunek Czarka do tych ludzi, tzn. chciałabym zobaczyć jak Czarek zachowuje się spuszczony, czy przybiega do nich, cieszy się, bo to, co zobaczyłam dzisiaj to jakby to, co było normą w schronie, czyli Czarek ekscytujący się chwilą wolności, mało skupiony na człowieku, widać było, że chciał pobiegać, że ciągnie go na podwórko.
Ma podwórko, z którego nie korzysta i spuszczany też nie jest bo się boją, że ucieknie, a to szkło przed barakiem, to może próg zwalniający, na wypadek gdyby łańcuch nie wytrzymał.

Poza tym może jestem nie obiektywna bo to"mój" pies ale ja po prostu nie widzę go w roli psa działkowego.
Ja nie widzę, żadnego psa w roli psa działkowego.
Jednak ten przypadek to jest dla mnie kosmos.
Jak można nie sprzątnąć szkła, jak można brać psa i kłamać, że się ma płot i trzymać go na łańcuchu, aż się płot zmaterializuje.
Brak mi słów, rece i cycki opadają.

[FONT=Tahoma]bo "syn się martwi, że mu psa odbiorą, bo ma złe warunki, bo nie zdążył uprzątnąć "altanki" itp.

Uderz w stoł, a nożyce....

Ja podchodzę może zbyt emocjonalnie, ale w tym wypadku jest tyle niedociągnięć, że trzymając się nawet suchych faktów można wyciagnąć spore wnioski.
[/FONT]

Posted

Bożena, szczerze to dla mnie nie jest sprawa budy lepszej czy gorszej ani tego, czy ciepło czy chłodno (choć jasne, że lepiej jak jest ciepło). Moim zdaniem normalnie to nie ma nad czym się zastanawiać. Ja całą noc próbowałam zostawić emocje i pozostać przy nagich faktach. I tyle mi z tego wyszło, że fakty są właśnie najgorsze. I w ogóle zgadzam się z Rybką - po co komu pies na pustą działkę? To jest chore. A Czarek nie ma być do pilnowania, tylko do zabawy..co jest chyba jeszcze bardziej bez sensu.

Posted

[quote name='leonarda']od chwili, gdy zapukałyśmy do drzwi do czasu wyjścia z odludnej działki - miałam i mam w głowie tylko jedno - znaleźć Czarkowi dom!! Bo cokolwiek tam się podzieje, dla mnie to nie jest dom dla psa.
[/QUOTE]Jestem tego samego zdania!

[quote name='soboz4']Oczywiście, że najlepiej zabrać, ale jak jest źle to przynajmniej trochę byt mu polepszyć jak nie można natychmiast go odebrać...[/QUOTE] Też racja.
Walczyłabym o odebranie go, ale dopóki tam jest to niech przynajmniej poprawią mu warunki życia.

Najgorsze jest to, że nawet jeśli Czarek zostanie odebrany to oni sobie znajdą innego psa na jego miejsce...

Posted

Nie można tego wykluczyć, ale na razie i tak myślę, że trzeba myśleć tylko o Czarku. Dzisiaj jeszcze święta, ale jutro może uda mi się coś więcej dowiedzieć.

Posted

Poza tym wszystkim, jeśli zostało, jak było, to dzisiaj musi mu tam być naprawdę zimno. Nie ma budy, a to pomieszczenie jest duże i nieocieplone. Jego "legowisko" też bynajmniej nie ciepłe, przecież tam nie było nawet kawałka szmaty czy czegokolwiek:(

Posted

Zgadzam się z tym że pies nie jest od tego żeby pilnować "czegoś" na działce. I pomijając warunki w jakich tam siedzi, to jest zwierzę stadne i ono musi przebywać z ludzmi lub innymi zwierzętami i bardziej niż z powodu syfu tam panującego cierpi bo jest sam. To według mnie jest najwieksza tragedia Czarka.
A przychodzenie do niego w odwiedziny z doskoku to za mało. Trzeba by ludziom wybić z głowy branie psa "na działkę".
A co do sprawdzania domów, to trzeba o tym porozmawiać na wątku wolontariackim i w schronie, to jest sprawa nie dograna.

Posted

Z tego, co się dowiedziałam, może cokolwiek ruszyć dopiero, jak Amikat osobiście się tym zajmie, bo schronisko ma do niej zaufanie. (W sumie, to się nie dziwię). Wcześniej wszystko będzie, jak jest.

Posted

O zgrozo. Szczerze to nie wiem co napisać, jak dla mnie to Czarek jest w gorszym miejscu niż był poprzednio. Czy nie posprzątane szkło to nie jest znęcanie się nad psem?

Posted

Jest w gorszym. Ale.. na razie nie będę pisać więcej, w każdym razie coś chyba uda się zrobić. Rozmawiałam o szczegółach z Amikat, zobaczymy, jak się rzecz potoczy. Jak będą konkrety, to dam znać. Może pierwsze jaskółki jutro, może następne koło soboty. Módlcie się, żeby wyszło jak najlepiej.

Posted

Właśnie została zakończona jedna "tura" działań w sprawie Czarka. Co się podzieje, to się okaże. Nie chcę się tu rozpisywać, bo to chyba nie byłby najlepszy pomysł, zaczyna się robić coraz poważniej - przynajmniej tak mi się wydaje. Amikat super. Ja chyba trochę nie najlepiej się czuję, jako ta, co "chce" ludziom (w tym dzieciom) odbierać psy. Właściwie czuję się wrednie. Ale jednak jestem tu od psa, nie od ludzi. I staram się nie zapominać, co widziałam. I Czarka... To tyle "wywnętrzeń" na wątku.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...