piechcia15 Posted December 14, 2009 Author Posted December 14, 2009 jeszcze nie ale chyba nie ma na co czekać, zrobię mu allegro tylko poczekamy aż KTOŚ wymyśli coś wzruszającego:) Quote
Onaa Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Coś wymyśliłam ale nie wiedziałam że to aż takie długie wyszło :cool3:. Quote
Onaa Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Propozycja tekstu :). Byłem kiedyś pięknym dostojnym psem. Mieszkałem w domu, miałem swojego człowieka. Radosny i szczęśliwy cieszyłem sie życiem. Myślałem, że tak będzie już zawsze ... Bum, bach ! Trach ! I wszystko się skończyło. Jak piękny sen. Nie wiem co się stało. Zostałem sam. Bez jedzenia, picia, swojego kocyka. Głodny i zmarznięty tułałem się nie mogąc zrozumieć co się stało i dlaczego. A potem ? Podobno miałem wypadek. Połamany, obolały i samotny leżałem długie godziny na deszczu. Czekałem na pomoc. Ale mój człowiek się nie zjawiał. Przecież już nie byłem mu do niczego potrzebny. Byłem niczyj :(. A jednak ktoś się pochylił nad moim nieszczęściem. Znalazłem się w schronisku. Wychudzony, zaniedbany i połamany - tak teraz oto wyglądałem. Obraz nędzy i rozpaczy. Zrozumiałem że dawne dobre czasy minęły na zawsze. Zostałem opatrzony przez lekarza. Nie dawano mi większych szans na przeżycie. Ot, zaopiekowano się mną abym odszedł godnie, nie sam, pomału, leżąc bezradnie na zimnej ciemnej ulicy. Ale ja postanowiłem, że się nie poddam !!! Mimo wszystko. Że będę walczył !!! Do końca. Na przekór wszystkiemu. Na przekór przeciwnościom. O swoje życie, zdrowie. O swoje szczęście. I może kiedyś o ... o swojego nowego człowieka, który mnie pokocha ? Mijał dzień za dniem, dostawałem leki, żeby tak nie bolało. I żyłem, żyłem mimo wszystko. Szkoda tylko, że nie ma żadnego lekarstwa na złamane , bolące serce ... Nie ruszałem się, nie dawałem znaków życia, nie jadłem, nie piłem. Przeniesiony do ciepłego szpitala i położony na ogrzewanej podłodze grzałem połamane kości. Po kilku dniach troskliwej i sumiennej opieki zacząłem jeść i pić. I tak mijał dzień po dniu. Od wypadku minęły 4 tygodnie. Nie poddałem się. Podniosłem się na nogi. Zostałem obstrzyżony choć już nie wyglądałem tak ładnie jak kiedyś. Lubię chodzić na spacery chociaż nie mam jeszcze tyle sił , i jakoś tak dziwnie mi się chodzi. Kocham ludzi, tak bardzo się do nich garnę gdy przychodzi któryś z moich opiekunów. Teraz mam tylko ich. To dzięki nim nie czuję się taki samotny i opuszczony. Cały czas walczę, cały czas staram się żeby być coraz silniejszym , coraz zdrowszym. Nie poddałem się i wierzę że mi się uda. Na koniec przyznam się, że mam takie jedno wielkie marzenie, bardzo chciałbym żeby mnie jeszcze ktoś pokochał. Ja wiem, że psiaków w schronisku jest bardzo dużo, jest wiele w większej potrzebie, są stare bezradne i smutne, i takie malutkie młode kuleczki które jeszcze nie wiedzą jaki los schroniskowy ich czeka, i są takie które ludzie biorą najchętniej czyli młode ładne i nie za duże. Ale ja bym też chciał mieć swój dom i swojego człowieka. Takiego który będzie mnie kochał już zawsze. I którego ja bedę mógł bezgranicznie kochać i któremu będę mógł ufać. Nie poddałem się wtedy, nie poddam się i teraz. Będę czekał na Ciebie. Będę codziennie wypatrywał zza schroniskowych krat czy nadchodzisz. A kiedy już przyjdziesz i mnie zobaczysz to będziesz wiedział, że to właśnie JA czekam tutaj na Ciebie. A ja będę wiedział że to Ty :). Pamiętaj, czekam na Ciebie. Ja Twój Misiu. Quote
kasia14 Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Ha! Ktoś mnie wyręczył!:) Bardzo ładny, chodź faktycznie trochę długi. A ja bym jeszcze dopisała o Misiu to, co najważnejsze : że jest bardzo łagodny i przyjacielski, umie chodzić na smyczy, jest raczej zgodny z innymi psami. Może jeszcze, że potrzebuje rehabilitacji? No i wiek koniecznie i że mieszaniec bouviera. Podstawowe informacje by się przydały:) Quote
piechcia15 Posted December 14, 2009 Author Posted December 14, 2009 piękny tekst...poryczałam się jak bóbr...;( bo on naprawdę oddaje cudowny charakter Misia:( ehhh długo ale rzeczowo:) dziękuję...to prawie jak poezja:) Kasiu ty nasza poetko doszlifuj to:) pisząc KTOŚ dobrze wiesz że tyczyło się to ciebie:) Quote
Onaa Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Tak, tak. Te kilka konkretnych info o psiaku to trzeba już dopisać na samym końcu ogłoszenia. Ten tekst to miała być taka historia i uczucia Misia opowiedziane jakby przez niego samego. Chciałam żeby ktoś kto będzie to czytał poczuł to. Quote
kasia14 Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Ja Ci dam KTOSIA Ktosiu jeden :) Tu nie ma co szlifować, wystarczy dodać te info i już :) Czyli Byłem kiedyś pięknym dostojnym psem. Mieszkałem w domu, miałem swojego człowieka. Radosny i szczęśliwy cieszyłem sie życiem. Myślałem, że tak będzie już zawsze ... Bum, bach ! Trach ! I wszystko się skończyło. Jak piękny sen. Nie wiem co się stało. Zostałem sam. Bez jedzenia, picia, swojego kocyka. Głodny i zmarznięty tułałem się nie mogąc zrozumieć co się stało i dlaczego. A potem ? Podobno miałem wypadek. Połamany, obolały i samotny leżałem długie godziny na deszczu. Czekałem na pomoc. Ale mój człowiek się nie zjawiał. Przecież już nie byłem mu do niczego potrzebny. Byłem niczyj :(. A jednak ktoś się pochylił nad moim nieszczęściem. Znalazłem się w schronisku. Wychudzony, zaniedbany i połamany - tak teraz oto wyglądałem. Obraz nędzy i rozpaczy. Zrozumiałem że dawne dobre czasy minęły na zawsze. Zostałem opatrzony przez lekarza. Nie dawano mi większych szans na przeżycie. Ot, zaopiekowano się mną abym odszedł godnie, nie sam, pomału, leżąc bezradnie na zimnej ciemnej ulicy. Ale ja postanowiłem, że się nie poddam !!! Mimo wszystko. Że będę walczył !!! Do końca. Na przekór wszystkiemu. Na przekór przeciwnościom. O swoje życie, zdrowie. O swoje szczęście. I może kiedyś o ...o swojego nowego człowieka, który mnie pokocha ? Mijał dzień za dniem, dostawałem leki, żeby tak nie bolało. I żyłem, żyłem mimo wszystko. Szkoda tylko, że nie ma żadnego lekarstwa na złamane , bolące serce ... Nie ruszałem się, nie dawałem znaków życia, nie jadłem, nie piłem. Przeniesiony do ciepłego szpitala i położony na ogrzewanej podłodze grzałem połamane kości. Po kilku dniach troskliwej i sumiennej opieki zacząłem jeść i pić. I tak mijał dzień po dniu. Od wypadku minęły 4 tygodnie. Nie poddałem się. Podniosłem się na nogi. Zostałem obstrzyżony choć już nie wyglądałem tak ładnie jak kiedyś. Lubię chodzić na spacery chociaż nie mam jeszcze tyle sił , i jakoś tak dziwnie mi się chodzi. Kocham ludzi, tak bardzo się do nich garnę gdy przychodzi któryś z moich opiekunów. Teraz mam tylko ich. To dzięki nim nie czuję się taki samotny i opuszczony. Cały czas walczę, cały czas staram się żeby być coraz silniejszym , coraz zdrowszym. Nie poddałem się i wierzę że mi się uda. Na koniec przyznam się, że mam takie jedno wielkie marzenie, bardzo chciałbym żeby mnie jeszcze ktoś pokochał. Jestem psem niezwykle przyjaznym i łagodny. Wolontariuszce, która się mną zajęta i pielęgnowała oddalem swoje serce - w końcu jestem wierny i oddany. Chętnie wychodzę na spacery, nie mam problemów z chodzeniem na smyczy. Mam ok. 4 lat. Dostałem przywilej niezwykle rzadki i w swoim boksie mieszkam sam, ale na spacerach zgadzam się z innymi psami. Potrzebuje jeszcze czasu i rechabilitacji, aby wrócić w pełni do zdrowia. W schronisku mówią, że wyglądam identycznie jak pies rasy Bouvier, że jestem piękny... Dlaczego więc nikt mnie nie chce? Ja wiem, że psiaków w schronisku jest bardzo dużo, jest wiele w większej potrzebie, są stare bezradne i smutne, i takie malutkie młode kuleczki które jeszcze nie wiedzą jaki los schroniskowy ich czeka, i są takie które ludzie biorą najchętniej czyli młode ładne i nie za duże. Ale ja bym też chciał mieć swój dom i swojego człowieka. Takiego który będzie mnie kochał już zawsze. I którego ja bedę mógł bezgranicznie kochać i któremu będę mógł ufać. Nie poddałem się wtedy, nie poddam się i teraz. Będę czekał na Ciebie. Będę codziennie wypatrywał zza schroniskowych krat czy nadchodzisz. A kiedy już przyjdziesz i mnie zobaczysz to będziesz wiedział, że to właśnie JA czekam tutaj na Ciebie. A ja będę wiedział że to Ty :). Pamiętaj, czekam na Ciebie. Ja Twój Misiu. Quote
piechcia15 Posted December 14, 2009 Author Posted December 14, 2009 ehh pozostawiam bez komentarza...:( http://allegro.pl/item854382396_mlody_bouvier_wygral_zycie_a_teraz_marzy_o_domu.html myślę że długi tekst zniknie w cieniu jego zawartości:) Quote
kasia14 Posted December 15, 2009 Posted December 15, 2009 Tak sobie myślę - może dodaj jego fotkę, jak wyglądał gdy do nas trafił? Rusza za serce... I można by jeszcze podkreślić tekst z info bezpośrednio o nim - żeby się rzucały konkretne informacje w oczy odwiedzającym :) Quote
Onaa Posted December 15, 2009 Posted December 15, 2009 On ma 4 lata ? Na początku coś było że 3. Quote
Onaa Posted December 15, 2009 Posted December 15, 2009 Faktycznie ten tekst z info o psiaku to może na kolorowo, żeby tak wyrażniej było. Quote
piechcia15 Posted December 15, 2009 Author Posted December 15, 2009 zmiany wprowadzone:) dziś byliśmy sobie także na spacerku:)wszyscy w schronie zaangażowali się w spacery i dlatego Misiu chodzi codziennie:) dziś myślałam, że się przesłyszałam, bo .....Misiek zaszczekał i to kilkakrotnie!!! stał w boksie i sie niecierpliwił bo robiłam porządki obok, w związku z tym nakrzyczał na mnie:) On jest niesamowity:) a gdy mnie rano zobaczył to podskoczył...prawie:) bo tylko przód oderwał się od ziemi:) ale zawsze to coś!! jednak Miśko boi sie jeszcze miasta i całego tego zamieszania. Robi się bardzo niespokojny i zastawia mi sobą drogę gdy wychodzimy do ludzi. Chyba jeszcze to za wcześnie dla niego. Dziś był znowuz ten pan co szukał swoich dwóch bouvierów i jeszcze ich nie znalazł:( Quote
Onaa Posted December 15, 2009 Posted December 15, 2009 A ten pani nie mógłby przygarnąć Misia, skoro tak kocha bouviery ? Quote
piechcia15 Posted December 15, 2009 Author Posted December 15, 2009 pytał o niego, jak się czuje i wogóle,ale chyba nie by az tak zainteresowany. A z resztą skoro mówi że one uciekły mu po raz kolejny to znaczy że nie jest nazbyt odpowiedzialny:( Quote
piechcia15 Posted December 15, 2009 Author Posted December 15, 2009 no dziewczęta do roboty...bazarek zrobiłam kasiurkę trzeba zabrać na nasze psiaki:) zapraszam na kolejny bazarek, pomagający naszym psiakom z Pabianic:):) liczę na to że i tym razem mnie nie zawiedziecie:) SMYCZE, OBROŻE I PSIE ZABAWKI:) http://www.dogomania.pl/threads/175713-smycze-obroA-e-i-zabawki-SUPER-TANIE-pomA-A-my-Pabianickim-psiakom-koniec-28-12?p=13700869#post13700869 Quote
piechcia15 Posted December 16, 2009 Author Posted December 16, 2009 dziś dzwonił do mnie fajny pan z ogłoszenia. Dość długo sobie rozmawialiśmy. Zainteresował się losem Misia i jest nim zachwycony, ale oczywiście musi jeszcze wszystko przemyśleć i uzgodnić z żonką:) Mieszka w okolicach Zgorzelca, ma bouviera 10-letniego psa i miał owczarka, ale juz zdechł ze starości. Kocha ta rasę i zna sie na niej. Stwierdził że nasz Misio to piękny okaz i jak najbardziej rasowiec i tez się dziwił że tatuażu nie ma:( dokładnie opisał mi ich charakter i wszystko by się zgadzało:) oby tylko oddzwonił...:( Quote
Onaa Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 Oby. Dobry kochający domek dla Misia, to byłoby piękne. Quote
modliszka84 Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 mieszka w domu z ogrodem czy w mieszkaniu? Quote
piechcia15 Posted December 16, 2009 Author Posted December 16, 2009 dom z ogrodem, a pies do domu:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.