Jump to content
Dogomania

Wolontariat w schronisku w Katowicach!! Ruszyliśmy!! Poszukiwani wolontariusze!!!


Jaki dzień Ci najbardziej pasuje (poza sobotą) do spotykania się w schronisku ?  

53 members have voted

  1. 1. Jaki dzień Ci najbardziej pasuje (poza sobotą) do spotykania się w schronisku ?

    • poniedziałek
      1
    • wtorek
      8
    • środa
      5
    • czwartek
      19
    • piątek
      20


Recommended Posts

Posted

Co do Tequili to wczoraj po nią podjechałam, założyłam jej szelki, w których o dziwo mniej ciągnęła i nawet ładnie szła, papierkowe sprawy załatwiłyśmy i poszłyśmy na siku.
Potem przyjechała Bożena, wpakowałyśy Tequile na tylnie siedzienie, jednak musiałam z nią siąść, bo biegała po całym smaochodzie i koniecznie chciała kierować.:evil_lol:
Dojechałyśmy z Bożeną, pod koniec podróży Bożena uchyliła okno i Tequila wystawiała łeb za szybę:evil_lol:
Wysiadłyśmy z samochodu, Tequila była zaciekawiona nowym otoczeniem, dziarsko szła naprzód, wlazła do bloku, na początku weszła ładnie po pierwszych schodach, ale potem strach wziął gorę nad ciekawością.
Rozpłaszczyło się biedactwo przed schodami zrobiło z siebie perski dywanik i i nie chciało iść- na szczęście jest winda:multi:
Windą jechała już grzecznie.
Wlazłyśmy wreszcie do mieszkania nowego Państwa Tequili, a raczej Pani.
Pani miała 11 lat psa, kundelka, który umarł z tęsknoty po śmierci męża Pani, wył jak zostawał sam i musiała go brać do pracy.
Pani byłą troszkę wystraszona wielkością Tequili, ale córka ją uspokajała, zostawiłam smycz i szelki dla tekli bo te co Pani miała to były za małe.:evil_lol:
Tequila biegała po mieszkaniu, podobał jej się balkon i jej nowe posłanko, wypiła całą michę zalewając cały przedpokój ( a piła w kuchni:diabloti:), grzecznie się rozkładała jak pokazywałam jak zakładać szelki.
Bożena tam jeszcze opowiadała jak karmić Teklę i po miłej rozmowie z kamieniem na sercu opuściłyśmy dom.
Pani pracuje 8 h i pies nie może wyć, ponieważ sąsiedzi wzywają SM (:mad:), ogólnie widziałam, zę Pani jak i jej córka bardzo kochają zwierzaki, Pani Tequili nawet chciała ja brać do pracy, ale kaganiec ( potrzebny do autobusu) tez był za mały:evil_lol:.
Bałyśmy się o to jej zostawanie w domu i załatwianie się..no i o ciągnięcie na smyczy no o wszystko.

Ale dzisiaj zadzwoniłam do córki tej Pani.
Obie wieczorem po ostatnim spacerku ( Tequila troszkę się bała wyjść, ale zjechała windą załatwiła siku i qpe na dworku, troszkę ciągnęła, ale nie było tragedii), wyszorowały Tequilę, Tekla dała się wsadzić do wanny i pięknie stała jak ją szorowali.
W nocy nie było ekscesów, leżała na posłanku i nie sprawiała problemów, nie załatwiła się w domu ani razu ( ani sii ani qopy), została sama w domu, po 4 h zajrzała do niej córka Pani i Tekla nic nie zniszczyła i nie hałasowała, jutro będą się umawiać na sterylkę, bo dziś nie było weta i kazali jutro zadzwonić.
Wszystko ok, na razie trzymam kciuki i nie zapeszam, jesteśmy w kontakcie.

Bardzo dziękuję Bożenie, że jej sie chciało ze mną jechać i, że sama zaproponowała pomoc!:multi::multi:

Posted

Domek bardzo fajny, mam nadzieję że będzie psina szczęśliwa i jej opiekunka będzie zadowolona z Tequilii, straciła niedawno męża i da psu morze miłości!

Posted

Bardzo się cieszę co do Teqili :D

No i Maniek ma szansę, co się dzieje :D a jak tam z ogłoszenia Misiowego metro? ;) Bożeno, jak Ci się udało, że mała znalazła się w metrze? :)

Posted

to bez mojego udziału, losują zwierzaka na portalu coś z cafeterią, jest na wątku Misi...

Misia powinna zacząć grać w Toto-Lotka na tyle tysięcy psów - ona dostała swój los do szczęścia, na razie na swoich forach rozesłałamCzy ktoś może jedzie albo zna kogoś kto będzie jechał trasą Katowice - Łódź - okolice piątku - niedzieli 8-11 kwietnia i może zabrać ze sobą pieska?

Dziś moja podopieczna wylosowała swoja szansę na adopcję i ukazała się w gazetce METRO, dzwonili do mnie co parę minut, oczywiście jak to w złośliwości losu bywa z różnych stron Polski tylko nie ze Śląska. Parę naszych psów prawdopodobnie znajdzie domy, ale jeden domek był wspaniały i wybrała go dla Misi. Jeszcze ma być rozmowa przedaopcyjna - już są umówieni z koleżanką z Łodzi, ale na 99% przejdą bez trudu.

To ludzie w wieku około 60 lat, Pani na rencie, mąż na emeryturze, adoptowali psa (samca) po przejściach, bardzo podobny do Misi, niestety piesek jest kochany ale boi się nawet wychodzenia na spacer, chcą żeby poczuł się odważniejszy w towarzystwie drugiego psa i chcą adoptować Misię. Warunkiem jest oczywiście sterylizacja, nasze schronisko do każdego adoptowanego psa daje bezpłatny bon na sterylizację, już rozmawiałam i może mieć zrobioną poza kolejnością, po zabiegu 2 dni ją przetrzymam za zamkniętymi drzwiami, pozostaje jedynie sprawa transportu z Katowic do Łodzi (przy placu Barlickiego - ul. Mała).

Bożena Sobieszek:
503-364-290
[email protected]:

Posted

Na święta Wielkanocne,
przesyłamy koszyk pełen świątecznych życzeń
wplecionych pomiędzy wiosenne kwiaty,
lukrowane babki, kolorowe pisanki,
cukrowe baranki i bazie.


Posted

Sama siebie zacytuję, sorry, to nie megalomania:)
Z wątku Czarka:
[FONT=Tahoma]"I jeszcze jedno napiszę - choć to raczej na wolontariacki wątek niż Czarka: a co my wiemy o innych psach, które poszły ze schroniska? A np. Borys (chyba Borys) - ten wielki czarny wilk, co też był na działkę? A inne? Chociaż te "fundacyjne"? Bożena wie o Neli, Rybka o Tequili, pewnie ktoś jeszcze coś. A reszta? Ja to broń Boże nie jako krytykę, tylko tak po prostu się zastanowiłam. Jak się komuś chce, to może przerzucić ten post na ogólny, bo ja nie umiem. A zresztą, wydaje mi się sensowny tylko w kontekście sprawy Czarka. Amikat mi dzisiaj powiedział, że to pierwsza taka sytuacja z psem ze schroniska. Czy pierwsza, bo Czaruś miał pecha, czy dlatego, że o innych nie wiemy?"[/FONT]

Posted

[quote name='leonarda']Sama siebie zacytuję, sorry, to nie megalomania:)
Z wątku Czarka:
[FONT=Tahoma]"I jeszcze jedno napiszę - choć to raczej na wolontariacki wątek niż Czarka: a co my wiemy o innych psach, które poszły ze schroniska? A np. Borys (chyba Borys) - ten wielki czarny wilk, co też był na działkę? A inne? Chociaż te "fundacyjne"? Bożena wie o Neli, Rybka o Tequili, pewnie ktoś jeszcze coś. A reszta? Ja to broń Boże nie jako krytykę, tylko tak po prostu się zastanowiłam. Jak się komuś chce, to może przerzucić ten post na ogólny, bo ja nie umiem. A zresztą, wydaje mi się sensowny tylko w kontekście sprawy Czarka. Amikat mi dzisiaj powiedział, że to pierwsza taka sytuacja z psem ze schroniska. Czy pierwsza, bo Czaruś miał pecha, czy dlatego, że o innych nie wiemy?"[/FONT]

Bo z wolontariuszami schroniskowymi jest tak że są to osoby młode, jest ich coraz więcej i mi się wydaje że nie wiedzą na co zwrócić uwagę, jak takie domy sprawdzać, zresztą nie za bardzo mają taką możliwość. 16 - latka przecież nie pojedzie sama, autobusem do innego miasta, często na zadupie, na ogródki działkowe. Zresztą nikt jej poważnie nie potraktuje. Ta sprawa nie jest w ogóle nie dograna w wolontariacie schroniskowym. W fundacji jest inaczej, tam działają osoby które mają doświadczenie w adopcji psów, wiedzą na co zwrócić uwagę, mogą zawsze podjechać autem.

Teraz jest sporo młodych osób w wolontariacie, my się w ogóle nie znamy, nie współpracujemy ze sobą. Pewnie więcej niż połowa wolontariuszy nie wchodzi na dogo, a już na pewno nie wypowiada się na wątku, nie ogłasza psów (bo pewnie tez nie wie jak skutecznie to robić) To są osoby bez doświadczenia.
Może trzeba jakieś spotkania szkoleniowe robić, nie wiem. Bo teraz większość osób swój wolonatariat ogranicza do wyjscia w sobotę z pieskiem.

A sprawdzanie domów stałych trzeba jakoś rozplanować miedzy nas terytorialnie. Ktoś sprawdza domy w Dąbrowie, ktoś w Katowicach, Mysłowicach itp.

Posted

Zapka, zgadzam się w pełni. Zresztą, nie zawsze musi jechać osoba-opiekun, wystarczyłoby, żeby wiedziała, że dobrze byłoby to zrobić i znalazła kogoś wśród ewentualnych chętnych, tych pełnoletnich. To nie jest skomplikowane, tylko trzeba by dograć.

Posted

[quote name='zapka']Teraz jest sporo młodych osób w wolontariacie, my się w ogóle nie znamy, nie współpracujemy ze sobą. Pewnie więcej niż połowa wolontariuszy nie wchodzi na dogo, a już na pewno nie wypowiada się na wątku, nie ogłasza psów (bo pewnie tez nie wie jak skutecznie to robić) To są osoby bez doświadczenia.
Może trzeba jakieś spotkania szkoleniowe robić, nie wiem. Bo teraz większość osób swój wolonatariat ogranicza do wyjscia w sobotę z pieskiem.Też myślę, że jakieś szkolenie by się przydało. Taki zestaw informacji co robić poza schroniskiem, jak ogłaszać psa, jak szukać mu domu, jak wejść na dogo, jak sprawdzać domy.

Posted

A jak dla mnie - to jeszcze, co robić, jak coś z domem nie tak. Nawet, prawdę mówiąc, nie wiem za bardzo (i pewnie nie tylko ja), co mogę zrobić na podstawie umowy adopcyjnej. Bo jej nie znam, i usiłuję się zorientować, jak wygląda. Ale..święta.

Posted

[quote name='leonarda']A jak dla mnie - to jeszcze, co robić, jak coś z domem nie tak. Nawet, prawdę mówiąc, nie wiem za bardzo (i pewnie nie tylko ja), co mogę zrobić na podstawie umowy adopcyjnej.
Umowę adopcyjną, gdy pies wychodzi ze schroniska, podpisuje schronisko i to ono może cokolwiek zrobić na podstawie umowy. Wolontariusze mogą tylko przeprowadzać wizyty poadopcyjne, za zgodą schroniska oczywiście.

Bo jej nie znam, i usiłuję się zorientować, jak wygląda. Ale..święta.
Jeśli nic się nie zmieniło od roku to umowa wygląda tak:



Warunki adopcji, w zbliżeniu:



Jakość nie jest najlepsza, ale coś widać ;).

Może warto by załączyć link do tej umowy w pierwszym poście, żeby każdy mógł się z nią zapoznać?

Posted

Punkt 2 z "przyjmuję do wiadomości" - jeśli on jest nadal, to dobrze. Inna sprawa, że interpretacja może być różna. Kto to ustala? Schronisko?
W każdym razie bardzo dziękuję za tę umowę.
Najchętniej, podpierając się tym punktem, pojechałabym jutro po psa. Sprawdzę, jak (czy) to można zrobić, bo chyba ja jako ja, nawet wolontariusz, to trochę za mało:(
Inna sprawa, że pewnie najgorsze mogło zostać, po ostrzeżeniu, usunięte. Co nie zmienia faktu...
Jeśli ktoś tu jest mądrzejszy ode mnie, bardzo proszę o jakąś radę. Na PW chyba.

Posted

[quote name='leonarda'] Inna sprawa, że interpretacja może być różna. Kto to ustala? Schronisko? Tak, schronisko, bo to ono jest stroną wydającą, a zatem decyzyjną.

Najchętniej, podpierając się tym punktem, pojechałabym jutro po psa. Sprawdzę, jak (czy) to można zrobić, bo chyba ja jako ja, nawet wolontariusz, to trochę za mało:(
To musisz uściślić w schronisku. Przede wszystkim to schron musi podjąć decyzję o odebraniu psa. A co dalej? Kto psa odbiera? Nie wiem. Warto by i to omówić na jakimś spotkaniu-szkoleniu, żeby wszystko było jasne.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...