Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

2.75 kilograma!!???
Matko...Laima...uratowałaś jej życie!

Przeczytałam, to co pisało na temat choroby Perthesa w tekście do ktorego link podałaś..
Podobno zabiegi wszystkie kończą sie całkowitym wyzdrowieniem.
Trzymam kciuki za małą.

  • Replies 535
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Laimo, wielkie dzięki za to, że ją wzięłaś :)!

Myślę, że jej wygląd ogólny wszystkich mylił i stąd to podejrzenie, że to babunia jest ;).
Miejmy nadzieję, że szybko dojdzie do siebie i że nie ma Perthesa.

Wsparcie z katowickiego konta jak najbardziej wskazane. Podaj mi proszę na PW numer konta. Przeleję 100 zł.

Dobrze by było pościągać tu trochę osób, porobić bazarki, bo pieniądze pewnie będą potrzebne...

Jaszo, zamieść w pierwszym poście rozliczenie, ok? Wpływy (na razie brak), wydatki (to, co napisała Laima).

Laimo, podałam na stronie schroniska namiar do Ciebie (Twój numer telefonu), nie wiem czy dobrze zrobiłam (tzn. nie zapytałam czy mogę). Jeśli mam numer wycofać albo dopisać, że dzwonić w konkretnych godzinach, pisz!

Posted

Babetka właśnie wróciła z kroplówki. Dostałą podskórnie glukozę, żeby odciążyć jelita. Bo wciąż ma biegunkę.
Ma złą morfologię - hematokryt 3 jednostki poniżej normy, tzn. że ma anemię.
Wet. zastanawia się nad testem na parwowirozę.
Dziś zapłaciłam 8 zł za Convelescence w proszku; za wizytę zapłacę razem z jutrzejszą (morfologię mała dostała w prezencie, gratis).

Jeśli nie skończą się problemy ze strony ukł. pokarmowego, to codziennie będzie musiała mieć kroplówkę - a to znaczy, że ja po niedzieli będę miała problem - od poniedziałku nie będę miała czasu na codzienne kurowanie psa. :(

Na razie malutka załatwia się wyłącznie w domu, chyba nigdy nie była uczona czystości (chyba że to ze stresu; na spacerach nie jest przestraszona, ale jeszcze ani raz nie załatwiła się).

Jest bardzo ufna i jeszcze trochę smutna, biedna.

Posted

maciaszek napisał(a):
Laima, pamiętaj, żeby podać mi numer konta!

Jest jakieś podejrzenie parwo? Coś na to wskazuje?


Długotrwała biegunka i stan podgorączkowy/gorączka (mała miała wczoraj 40 st., dziś 39 z kreskami).

Swoją drogą, jestem wkurzona na obsługę weterynaryjną w schornisku. Jak to możliwe, że pies siedzi na kwarantannie, z biegunką i nikt za tym nic nie robi?! Co to znaczy, że wiek psa jest oceniany na oko? Weterynarz w schronisku jej nie oglądał w ogóle? Po przyjęciu do schronu? Nie zajrzał jej w zęby? Przecież miała jakąś kartę...
Czy to znaczy, że pies na kwarantannie przez kilka dni robi pod siebie co godzinę-dwie i nikt się tym nie interesuje??
:shake:

W nocy były 4 rzadkie kupy ze śluzem, rano od 8 do 10 dwie, potem Babetka była sama w domu 6 godzin - zastałam 3 kupy...

Posted

ojej :-( biedne maleństwo :( trzymajcie się tam dzielnie! Szkoda, że jesteście tak daleko to by można jakoś pomóc, odciążyć w tych kroplówkach. A co by było gdyby ona nie wyszła ze schronu w tak szybkim tempie??? :-o:-o:-o:-o:shake::shake::-(

Też tego trochę nie rozumiem Laima - że też lekarz nie zauważył zębów mlecznych i w ogóle :razz:

Posted

Dzięki za wszystkie "dobrożyczenia". :)

Mam jeszcze pytanie: Co, jeśli znajdzie się dom na miejscu, w Krakowie? Mam wydrukować dowolną umowę adopcyjną, czy przyjedzie tu ktoś z Katowic? Jak to się robi? Ja jeszcze nigdy nie oddawałam psa do adopcji...

Posted

Laima napisał(a):
Swoją drogą, jestem wkurzona na obsługę weterynaryjną w schornisku. Jak to możliwe, że pies siedzi na kwarantannie, z biegunką i nikt za tym nic nie robi?! Co to znaczy, że wiek psa jest oceniany na oko? Weterynarz w schronisku jej nie oglądał w ogóle? Po przyjęciu do schronu? Nie zajrzał jej w zęby? Przecież miała jakąś kartę...
Czy to znaczy, że pies na kwarantannie przez kilka dni robi pod siebie co godzinę-dwie i nikt się tym nie interesuje??
:shake:
Weterynarz szczepi psy pod koniec kwarantanny (żeby nie dublować szczepienia, jeśli pies był przed trafieniem do schronu szczepiony, ma właściciela i ten się po niego zgłosi). Wtedy też zagląda psu w zęby i przed przeniesieniem go do boksów otwartych wypełniana jet do końca karta psa, a w niej wpisywany wiek.
Większość schroniskowych psów jest przeze mnie fotografowana po kilku dniach od trafienia do schronu, a Babetka focona była kilka godzin po trafieniu. Wtedy (gdy trafiają) wet ogląda je pobieżnie, pod kątem ew. chorób. W zęby nie zagląda. A do momentu robienia przeze mnie zdjęć Babetka nie była oglądana przez weta, bo trafiła już po jego wyjściu ze schronu (a następna wizyta następnego dnia). Wiek Babetki, jak i większości psów, którym robię zdjęcia, ocenili pracownicy schroniska. Pomylili się, choć rzadko im się to zdarza, a nawet bardzo rzadko. Ja też myślałam, że ona ma ok. 10 lat. Nie po zębach, do których nie zaglądałam, ale po wyglądzie, sposobie chodzenia.
Babetka nie była oglądana przez weta pod kątem wieku, przed tym jak ją zabrałaś, bo była jeszcze w trakcie kwarantanny (a tak, jak pisałam wet ogląda i szczepi psy pod koniec kwarantanny).
Co do biegunki to dowiedziałam się o niej w sobotę. P.Ania powiedziała mi, że Babetka od czwartku ma biegunkę. 99% schroniskowych psów ma biegunkę. Codziennie, a czasami i 2 razy dziennie, dostają co innego do jedzenia. Raz gotowane, raz suche, raz puszki, raz kiełbasę, raz mięso. Każdy przy takiej diecie (która podyktowana jest tym, co schron dostaje) miałby biegunkę. Podejrzewam, że wszyscy w schronie myśleli, że biegunka Babetki stąd właśnie się bierze. Gdy się o tym dowiedziałam to poprosiłam od razu, żeby oglądnął ją wet. Ale to mogło się ziścić dopiero w poniedziałek. W sobotę było już po wizycie weta, a w niedzielę (z tego, co kojarzę) weci nie przyjeżdżają, chyba że jest jakiś pilny przypadek.

Nie wiem czy cokolwiek wyjaśniłam, rozjaśniłam, ale mam nadzieję, że tak. Wiem, że to wszystko nie funkcjonuje do końca tak, jak powinno i że mogłoby być inaczej, lepiej, ale na to potrzeba chyba jeszcze trochę czasu i wreszcie ruszenia wolontariatu.

Jak widziałam Babetkę w sobotę to klatka była czysta. A na pewno nie była myta chwilę wcześniej. Myślę, że ona wtedy jeszcze nie miała takiej częstej tej biegunki.

Poza tym nie czarujmy się... Gdyby wet ją oglądnął w trakcie tej biegunki i miał podejrzenie o parwo to Babetka zostałaby po prostu uśpiona. Wiemy jakie są realia schronisk (co nie znaczy, że mnie to cieszy albo temu przyklaskuję). Wiemy, że testy na parwo i inne choroby kosztują. Wiemy, że pies chory na chorobę zakaźną w takim skupisku psów to bomba zegarowa. A na dodatek szpitalik w katowickim schronie wciąż jest w remoncie (który już się na szczęście kończy), więc nie byłoby gdzie Babetki przenieść...

Posted

Laima napisał(a):
Mam jeszcze pytanie: Co, jeśli znajdzie się dom na miejscu, w Krakowie? Mam wydrukować dowolną umowę adopcyjną, czy przyjedzie tu ktoś z Katowic? Jak to się robi? Ja jeszcze nigdy nie oddawałam psa do adopcji...
Jeśli znajdą się chętni to, po rozmowie telefonicznej, w której powinnaś "wybadać" przyszły domek i zadać pytanie o wizytę przedadopcyjną (czy się zgadzają), powinnaś przeprowadzić takową wizytę. Sprawdzić ludzi i miejsce, w którym Babetka miałaby mieszkać.
Tutaj pomocna aknieta przedadopcyjna: http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=3498097&postcount=77
Jak wszystko wypadnie dobrze i jesteś pewna, że to dobry dom, podpisujesz z domkiem umowę adopcyjną (na Ciebie Babetka w schronie była wydana, Ty - jako, w świetle prawa, jej obecna właścicielka - wydajesz ją do nowego domu). Tutaj wzór takiej umowy: http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=2360719&postcount=74

Posted

maciaszek napisał(a):
Weterynarz szczepi psy pod koniec kwarantanny (żeby nie dublować szczepienia, jeśli pies był przed trafieniem do schronu szczepiony, ma właściciela i ten się po niego zgłosi). Wtedy też zagląda psu w zęby i przed przeniesieniem go do boksów otwartych wypełniana jet do końca karta psa, a w niej wpisywany wiek.
Większość schroniskowych psów jest przeze mnie fotografowana po kilku dniach od trafienia do schronu, a Babetka focona była kilka godzin po trafieniu. Wtedy (gdy trafiają) wet ogląda je pobieżnie, pod kątem ew. chorób. W zęby nie zagląda. A do momentu robienia przeze mnie zdjęć Babetka nie była oglądana przez weta, bo trafiła już po jego wyjściu ze schronu (a następna wizyta następnego dnia). Wiek Babetki, jak i większości psów, którym robię zdjęcia, ocenili pracownicy schroniska. Pomylili się, choć rzadko im się to zdarza, a nawet bardzo rzadko. Ja też myślałam, że ona ma ok. 10 lat. Nie po zębach, do których nie zaglądałam, ale po wyglądzie, sposobie chodzenia.
Babetka nie była oglądana przez weta pod kątem wieku, przed tym jak ją zabrałaś, bo była jeszcze w trakcie kwarantanny (a tak, jak pisałam wet ogląda i szczepi psy pod koniec kwarantanny).
Co do biegunki to dowiedziałam się o niej w sobotę. P.Ania powiedziała mi, że Babetka od czwartku ma biegunkę. 99% schroniskowych psów ma biegunkę. Codziennie, a czasami i 2 razy dziennie, dostają co innego do jedzenia. Raz gotowane, raz suche, raz puszki, raz kiełbasę, raz mięso. Każdy przy takiej diecie (która podyktowana jest tym, co schron dostaje) miałby biegunkę. Podejrzewam, że wszyscy w schronie myśleli, że biegunka Babetki stąd właśnie się bierze. Gdy się o tym dowiedziałam to poprosiłam od razu, żeby oglądnął ją wet. Ale to mogło się ziścić dopiero w poniedziałek. W sobotę było już po wizycie weta, a w niedzielę (z tego, co kojarzę) weci nie przyjeżdżają, chyba że jest jakiś pilny przypadek.

Nie wiem czy cokolwiek wyjaśniłam, rozjaśniłam, ale mam nadzieję, że tak. Wiem, że to wszystko nie funkcjonuje do końca tak, jak powinno i że mogłoby być inaczej, lepiej, ale na to potrzeba chyba jeszcze trochę czasu i wreszcie ruszenia wolontariatu.

Jak widziałam Babetkę w sobotę to klatka była czysta. A na pewno nie była myta chwilę wcześniej. Myślę, że ona wtedy jeszcze nie miała takiej częstej tej biegunki.

Poza tym nie czarujmy się... Gdyby wet ją oglądnął w trakcie tej biegunki i miał podejrzenie o parwo to Babetka zostałaby po prostu uśpiona. Wiemy jakie są realia schronisk (co nie znaczy, że mnie to cieszy albo temu przyklaskuję). Wiemy, że testy na parwo i inne choroby kosztują. Wiemy, że pies chory na chorobę zakaźną w takim skupisku psów to bomba zegarowa. A na dodatek szpitalik w katowickim schronie wciąż jest w remoncie (który już się na szczęście kończy), więc nie byłoby gdzie Babetki przenieść...


Też tak pomyślałam, że wet mógl jej nie zobaczyć po prostu. Tylko szkoda, że ogląda psiaki dopiero po kwarantannie, bo gorzej jak jakaś bida ma choróbsko :(

Ale dobrze, że w przypadku Babetki dobrze się skończyło :lol: jak narazie.

Posted

Maciaszek, dzięki za oba wyjaśnienia. Wiadomo, że schronisko to azyl a nie mordownia (to w Katowicach wygląda na całkiem fajne, choć oczywiście nie wiem, jak się naprawdę traktuje zwierzęta, jaka jest wobec nich "polityka"). A z drugiej strony wiadomo, że zawsze mogłoby być lepiej.
Ja myślałam naiwnie, że każde zwierzę zaraz po przyjęciu bada wet. :p

Dziękuję bardzo za przelew. Przyda się, oj, przyda.

Martwię się o malutką. Na razie wieczorem była tylko jedna kupa, więc może idzie ku lepszemu... Niestety tego convalescence'a nie chce pić (kot jej w końcu podebrał :mad:).

Kiedy wróciłam z pracy witała się tak, jakby od szczeniaka tu mieszkała. :roll:

Posted

_Laro, jeśli jakiś pies na kwarantannie ma objawy chorobowe, zgłaszają to wetowi pracownicy, którzy mają z psami styczność codziennie.

Laimo, może podawaj jej convalescence'a strzykawką? Powinna to "zażywać".

Posted

maciaszek napisał(a):
_Laro, jeśli jakiś pies na kwarantannie ma objawy chorobowe, zgłaszają to wetowi pracownicy, którzy mają z psami styczność codziennie.


Kapuję ;) ;) ;)

Posted

Jestem jestem.
Babetka już weselsza i wciąż głodna jak wilk, a tu każą brzuszek oszczędzać. :diabloti:
Dziś były już tylko 3 kupy, a z jedną nawet wytrzymała do wyjścia na spacer (z siusiu jednym też). Zaczyna się dziewczyna zbierać.
Dziś wet. była u nas w domu. Mała dostała jeszcze glukozę, antybiotyk i tabletki na śluzówkę jelit na 2 dni, w piątek będę z nią ponownie w lecznicy.
Dałam kupę do badania (wciąż jest biegunkowa) - masa robali.
Po niedzieli zawiozę do badania kupę z 3 dni (chodzi o pierwotniaki).

Za dziś i wczoraj zapłaciłam 27 zł + 35 zł (domową wizytę policzyła jak wizytę w przychodni, uff), czyli 62 zł.

No i mój domowy problem: moje dziecko będzie w domu od niedzieli do poniedziałku (potem do piątku jeszcze ją "wywiozę"). Moja wet. radzi, żeby nie trzymać razem dziecka z Babetką - moja córka niestety oprócz tego, że bawi się na podłodze, wkłada czasem palce do buzi. Nie chciałabym ją zapaskudzić pasożytami albo pierwotniakami (właśnie wychodzi z 3 choroby od sierpnia).
Dlatego muszę gdzieś zostawić Babetkę na przechowanie z niedzieli na poniedziałek, a od następnego piątku będę miała poważny problem. Niestety mieszkanie jest tak małe, że nie mam jak odseparować dziecko od psa. :( Proszę o pomoc...
Moja wetka będzie rozmawiać z koleżanką o niedzieli, ale od piątku 6.11, jeśli nie skończy się biegunka/będą dalej robale, pierwotniaki, będzie katastrofa.
Czy ktoś może pomóc?...
Myślałam już o hoteliku, ale nie stać mnie na pokrywanie tak dużych kosztów.

Może choć z szybkimi ogłoszeniami? Ja zrobiłam gumtree i alegratkę, ale na więcej nie mam czasu. W piątek zlecę ogłoszenie w prasie.

Aha, jest idealnym psem do bloku - sąsiedzi mówili, że jej nie słychać jak zostaje sama. I kocha dzieci - dziś chciała biec za chłopcem w wózku, strasznie płakała, jak matka z wózkiem poszła swoją drogą. :( Ona chyba mieszkała w domu z małym dzieckiem...

Posted

A może klatka kenelowa rozwiązałaby problem? Babetka siedziałaby sobie w niej, gdy Twoja córa będzie w domu.
Rozejrzyj się wśród dogomaniaków w Krakowie (a tych jest sporo), może ktoś ma taką do pożyczenia? Na mapie dogo wypatrzyłam, że laverte i weszka mają kenele. Napisz do nich. Popytaj też innych dogomaniaków.

Do następnego piątku 8 dni. W tym czasie robale na pewno uda się wytłuc. Nie wiem jak z pierwotniakami (jeśli będą). Ech...
Kiedy będziesz miała wynik badań na pierwotniaki?
Nie można by jej już podać jakiegoś leku w tym kierunku (czy to ryzyko za duże?)?

Szkoda, że nie napisałaś o tym, że mogą być takie problemy (a robali wszak można się spodziewać u praktycznie każdego psa wziętego ze schronu), zanim wzięłaś Babetkę. Wiedzielibyśmy na czym stoimy i od razu byśmy się zaczęli zabezpieczać jakimś innym dt albo, gdyby takiego nie udało się znaleźć nie zdecydowalibyśmy się na wyciąganie suni ze schronu. Obawiam się, że ciężko będzie jej w tydzień znaleźć inny dt, a chorego psa do domu stałego nie powinno się wydawać (moim zdaniem, a Wy co o tym sądzicie?). Rola dt polega właśnie na tym, żeby podopiecznego doprowadzić do porządku, poznać i dopiero potem wyadoptować w dobre, sprawdzone ręce.

Jeśli nie znajdzie się inne lokum to trzeba będzie Babetkę odwieźć do schroniska...

Macie jakiś pomysł?
Gdzie szukać? Co robić?

Posted

No cóż, przepraszam, że chcę dobrze. Nigdy nie miałam psa, a koty tylko od hodowców.

Myślałam o klatce, będę o to pytać (tylko nie wiem, gdzie pytać o to na dogomanii). Zapytam jutro o możliwość podania czegoś na pierwotniaki zawczasu. Podobno leczenie trwa min. 10 dni do kilku tygodni.

Mam nadzieję, że mojej wet. uda się pomóc, będę też pytać sąsiadów.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...