Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Doginka']Szukałam tej Chinki z bombką na drzewie:roflt: Znalazłam samą bombkę zieloną:lol:

[FONT=Arial]dociekliwa :diabloti::evil_lol:[/FONT]

Alu wyglądam jak wściekły pies ze spienioną śliną na ustach, jak zobaczyłam ten prześlicznie wyrośnięty serniczek:loveu::sabber::eating:

[FONT=Arial]fotę masz :diabloti::evil_lol:[/FONT]

[quote name='barbara.h']Jak dawno mnie tutaj nie było! POZDRAWIAM

pozwolę sobie wrzucić link do mojej znalezionej, małej czarnej suczce

http://www.dogomania.pl/threads/217969-CZARNA-MALE%C5%83KA-SUNIA-wyrzucona-na-pole-szuka-domu-ma-ok.5-6-miesi%C4%99cy
[FONT=Arial]zaglądnę [/FONT]

[quote name='jonQuilla'][FONT=Georgia]Zarówno Ozzy jak i Sabinka się zlewają z otoczeniem :evil_lol:


mniam ale bym wszamała takie coś :):eating:
http://images10.fotosik.pl/530/a75c9fefea456527.jpg
[/FONT]

:evil_lol:

[quote name='Gioco']http://images10.fotosik.pl/530/82e773e592daff28.jpg - Latający półmisek ze smakowitościami towarzystwo namierzyło? ;-)

[FONT=Arial]patycek :p[/FONT]

[quote name='Vectra']ja zacznę zbierać na podkłady higieniczne , proszek do prania , wodę i prąd .... to ostatnie własnie mi wyliczyli :placz:

glaszcze:

[quote name='Asiaczek']Mniam, mniam...
http://images10.fotosik.pl/530/1f125e59e81ed6d0.jpg

Pzdr.

:p

[quote name='Gabryjella']Widzę, że u Ozzulka też już pyszczek polukrowany. Z tarczycą to niestety nie jest fajnie jak zaczyna szwankować, ciotka wie coś o tym.

[FONT=Arial]Fajnego ma teraz tego buziaka ...taki wyglada ciapkowaty
oj o tarczycy to ja też wiem ...aż za dużo , ale tej ludziowej , u psów przerażają mnie te choroby , aczkolwiek ludzie też sobie bagatelizują ... ja jestem 17lat po operacji ...i do końca życia na prochach , a waga skacze góra /dół i serducha trzeba pilnować
[/FONT]

Posted

[quote name='Alicja']
[FONT=Arial]patycek :p[/FONT]

Toż to i czasem fajniejsze od półmiska ;-)

Moja Mama już w domu, jutro jadą tylko po wypis i ostateczne rozpoznanie. Jak Twoja Mama Alu?

Posted

[quote name='Gioco']Toż to i czasem fajniejsze od półmiska ;-)

Moja Mama już w domu, jutro jadą tylko po wypis i ostateczne rozpoznanie. Jak Twoja Mama Alu?

jejku to fajnie , że już wraca ...
u nas jeszcze co najmniej 10-14 dni . Jutro kolejny tomograf . Na RTG wyszło ze serce od listopada znów się powiększyło . Dobrze ze mama nie traci humoru , wiem że czasem nadrabia miną , ale generalnie przyjęła to wszystko na siebie bez targowania się z rzeczywistością ...tylko kazała mi iść do lekarza i porobić wszystkie badania .


Jak pojadę następnym razem a będzie pogoda porobię foty , szpital mieści się w starym budynku z końca XIX wieku bodajże , dokoła piękny stary park ...

Posted

Podziwiałam i podziwiam do dziś Adasia, który wprawdzie nie z sercem walczył, ale do końca był optymistą z wyrafinowanym poczuciem humoru. U mojej Mamy też rozpoznanie do najweselszych nie należy ale skoro gremialnie stwierdziliśmy, że damy radę to i Mamy samopoczucie się poprawiło i też, pomimo tego, że Ją męczą bóle nadrabia miną i wierzy, że będzie lepiej. Najważniejsze chyba jest to, że te nasze Mamy mają dla kogo nadrabiać miną i chociaż my wiemy, ze tak super nie jest, to choć na lekkiej krawędzi oszustwa, tym naszym pozornym przekonaniem dajemy Im siłę.
[SIZE="1"]Mnie Tz namówił na wizytę u lekarza i idziemy w środę zerknąć na fasolkę ;-)

Posted

[quote name='Tengusia']ciocia marzenia sie spelniaja wiesz :grins: :grins: :grins:

i tej wersji się trzymam

[quote name='Gioco']Podziwiałam i podziwiam do dziś Adasia, który wprawdzie nie z sercem walczył, ale do końca był optymistą z wyrafinowanym poczuciem humoru. U mojej Mamy też rozpoznanie do najweselszych nie należy ale skoro gremialnie stwierdziliśmy, że damy radę to i Mamy samopoczucie się poprawiło i też, pomimo tego, że Ją męczą bóle nadrabia miną i wierzy, że będzie lepiej. Najważniejsze chyba jest to, że te nasze Mamy mają dla kogo nadrabiać miną i chociaż my wiemy, ze tak super nie jest, to choć na lekkiej krawędzi oszustwa, tym naszym pozornym przekonaniem dajemy Im siłę.
[SIZE="1"]Mnie Tz namówił na wizytę u lekarza i idziemy w środę zerknąć na fasolkę ;-)

oj , dokładnie to takie oszustwo ale chyba jakoś łatwiej przez to przebrnąć , aczkolwiek czasem myśli się kłębią straszne ...za jedno z wielu muszę mamie podziękować za szczerość i otwartość , nigdy nie było tajemnic ani tematów tabu

Oj to Was czeka fajna wizyta :cool2: . Fajnie będzie czekać na pojawienie się nowego członka Ludziowego stadka :)
Kurcze jak miał się pojawić Kuba to nie było dane nam popatrzec

Posted

Alicja napisał(a):
oj , dokładnie to takie oszustwo ale chyba jakoś łatwiej przez to przebrnąć , aczkolwiek czasem myśli się kłębią straszne ...za jedno z wielu muszę mamie podziękować za szczerość i otwartość , nigdy nie było tajemnic ani tematów tabu

Dla odmiany ja jestem obrzydliwym realistą, chociaż jeżeli chodzi o zdrowie to skłaniam się do optymizmu i wiary w cuda. I wierzę, że zarówno Twoją jak i moją Mamę jeszcze trochę fajnych chwil czeka :-)

Alicja napisał(a):

Oj to Was czeka fajna wizyta :cool2: . Fajnie będzie czekać na pojawienie się nowego członka Ludziowego stadka :)
Kurcze jak miał się pojawić Kuba to nie było dane nam popatrzec

Oj fajnie, fajnie. Chociaż ryzyko jest bo i nie ten wiek i nie to zdrowie ale właśnie ten optymizm i wiara dają siłę ;-)
Mojego starszego Smerfa też specjalnie nie podglądaliśmy ale Smerfę już tak, najwięcej jak się przestała na ten świat wybierać i chociaż była z ciąży o wysokim ryzyku to się w końcu ponad 2 tygodnie przenosiła. I pomimo podglądu to nikt nie zauważył, że małpiszon się zahaczył głową o kość miednicy i dlatego trwała pomimo zapraszających kroplówek o coraz wyższym stężeniu. Postanowiła urodzić się po pańsku i doprowadziła do cesarki :diabloti:

Posted

Gioco napisał(a):
I wierzę, że zarówno Twoją jak i moją Mamę jeszcze trochę fajnych chwil czeka :-)
I tego właśnie Wam życzymy!


Nadrobiłam zaległości.
Bombka w lesie odlotowa ;). Serniczek piękny. A spacer jak widzę bardzo udany :).

Posted

zagladamy :) jak synus? Neo jednak operacji nie miał bo zaczyna mu sie to goic samo. Tylko znow mamy problem bo jak nie Liza w wakacje zjadła pilłke to teraz Neo polknał piłeczke :( jaja jak berety. Nie wiem czy płakac sie czy smiac :( Zartem do tego podchodze bo jak pomysle co moze mu byc przez to, to wariuje :( Teraz czakamy na kupe z piłka

Posted

Julia Wielogorska napisał(a):
zagladamy :) jak synus? Neo jednak operacji nie miał bo zaczyna mu sie to goic samo. Tylko znow mamy problem bo jak nie Liza w wakacje zjadła pilłke to teraz Neo polknał piłeczke :( jaja jak berety. Nie wiem czy płakac sie czy smiac :( Zartem do tego podchodze bo jak pomysle co moze mu byc przez to, to wariuje :( Teraz czakamy na kupe z piłka


Julia !! jakiej wielkości ta piłka ? w kawałkach zjadł czy połknął całą ?
qrde na prześwietlenie leć ... nie czekaj na żadną qpę !!

Posted

[FONT=Georgia]zagłosowałam ale nie powiem na co bo obawiam się ciszy wyborczej ;)


czy Tobie też tak przymula dogo? niby chodzi ładnie a jak nagle się zatnie to stoi jak kołek :angryy:
[/FONT]

Posted

[quote name='Gioco']Dla odmiany ja jestem obrzydliwym realistą, chociaż jeżeli chodzi o zdrowie to skłaniam się do optymizmu i wiary w cuda. I wierzę, że zarówno Twoją jak i moją Mamę jeszcze trochę fajnych chwil czeka :-)
no ja też realnie na to wszystko patrzę ale czasem kilka słów dla lepszego samopoczucia nie zaszkodzi;) i wierzę w to że Nasze mamy jeszcze długo z nami pobędą :)

Oj fajnie, fajnie. Chociaż ryzyko jest bo i nie ten wiek i nie to zdrowie ale właśnie ten optymizm i wiara dają siłę ;-)
Mojego starszego Smerfa też specjalnie nie podglądaliśmy ale Smerfę już tak, najwięcej jak się przestała na ten świat wybierać i chociaż była z ciąży o wysokim ryzyku to się w końcu ponad 2 tygodnie przenosiła. I pomimo podglądu to nikt nie zauważył, że małpiszon się zahaczył głową o kość miednicy i dlatego trwała pomimo zapraszających kroplówek o coraz wyższym stężeniu. Postanowiła urodzić się po pańsku i doprowadziła do cesarki :diabloti:

ma charakterek :lol:


[quote name='maciaszek']I tego właśnie Wam życzymy!


Nadrobiłam zaległości.
Bombka w lesie odlotowa ;). Serniczek piękny. A spacer jak widzę bardzo udany :).

i zapowiada się następny ;)

[quote name='Julia Wielogorska']zagladamy :) jak synus? Neo jednak operacji nie miał bo zaczyna mu sie to goic samo. Tylko znow mamy problem bo jak nie Liza w wakacje zjadła pilłke to teraz Neo polknał piłeczke :( jaja jak berety. Nie wiem czy płakac sie czy smiac :( Zartem do tego podchodze bo jak pomysle co moze mu byc przez to, to wariuje :( Teraz czakamy na kupe z piłka

Julia !!!! Jak Neonek ???



[quote name='Tengusia']jako ze se zawagarowalam dzis to przyszlam pomachac ci lapka :hand:

:hand: :grins:

[quote name='jonQuilla'][FONT=Georgia]zagłosowałam ale nie powiem na co bo obawiam się ciszy wyborczej ;)


czy Tobie też tak przymula dogo? niby chodzi ładnie a jak nagle się zatnie to stoi jak kołek :angryy:
[/FONT]

jak ty pisałaś to byłam nieobecna :)

Posted

[quote name='Alicja']no ja też realnie na to wszystko patrzę ale czasem kilka słów dla lepszego samopoczucia nie zaszkodzi i wierzę w to że Nasze mamy jeszcze długo z nami pobędą

Dobrze gadasz :-)

[quote name='Alicja']
ma charakterek :lol:


:hmmmm:Tylko po kim? :niewiem:

Posted

[quote name='Gioco']Dobrze gadasz :-)


:hmmmm:Tylko po kim? :niewiem:[/QUOTE]

u nas mawiają ze po kominiarzu :lol:

[quote name='Izabela124.']Zagłosowano :)[/QUOTE]

dzięki :)

Posted

[FONT=Arial]to dzięki pani :roll: Z-cy komendanta Straży dla Zwierząt w Łodzi oraz dzieki "wspaniałym" działaniom "straży" pies UMARŁ :(
[/FONT]
[FONT=Arial]kopiuję za aga1234 z niebieskiego [/FONT]
Ja nie wiem co mam napisac i od czego zaczac.
Najlepiej od początku ale jestem strasznie znów zbulwersowana.
Historia psa ....
jako niespełna roczny pies mieszkał w Łodzi wraz z 3 facetami, niczego nie nauczony, byc może szczęśliwy, byc moze nie nie wiem.
Na swojej drodze spotkal obecną Z-Ca komendanta Straży dla Zwierząt Okręg Łódzki, która postanowiła psa odebrac właścicielom i oddac do adopcji, gdyż uznała, że psu dzieje się krzywda. Trudno ocenic dzialania nie miałam możliwosci poznania pierwotnych wlascicieli. Do czasu adopcji ok tygodnia mieszkal u wybawicielki wraz z jej 4 psiakami. Nastepnie wydany do dobrego domu.
My poznajemy Bazyla vel Niko w schronisku i niestety stwierdzamy, że żeczywiście pies jest nadpobudliwy i niczego nie nauczony.
Otrzymujemy telefon od inspektorki straży dla zwierząt ( taką funkcje wówczas piastowała nasza główna bohaterka), że zna naszego podopiecznego oraz jego historię, przekazując jednocześnie, że nawiązała kontakt z właścicielem.
Radośc spora, pies trudny bedzie zabrany hurra.
Tak też się stało. Podczas rozmów po zabraniu psa miny nam nieco rzedną niestety. Otrzymujemy informacje o losie psa o historii jak trafił do schroniska.
Dowiadujemy się, że właściciel oddał psa komuś, gdyż jego narzeczona jest w ciąży pies skacze jest niewychowany i są z nim kłopoty.
Mamy informacje, że osoba, która go miała już go nie chciała, pies został " powielony" bez zgody inspektorki oddającej psa do adopcji. Cóż wpadki wszystkim się zdarzają ale także uczą nas zawsze nowych doświadczeń, ale żeby tak się stało trzeba MYśLEC !!!
Pani inspektor zmusiła niejako przedostatniego właściciela( tego, któremu psa wyadoptowała) do odebrania zwierzęcia, zaproponowała pomoc w kastracji i w szkoleniu psa, czy słowa dotrzymała? Pies owszem pomimo, że mógł byc wykastrowany w schronisku ( odebrany przed upływem kwarantanny przez właściciela co potwierdziła Pani inspektor). Bazyl vel Niko został wykastrowany w lecznicy na ul. Więckowskiego w Łodzi na koszt straży dla zwierząt. Nie był szkolony jak się zachowywał do dnia dzisiejszego nie wiemy.
Dowiedzieliśmy się jednak właśnie dziś, że właściciel zgłaszał problemy finansowe, nie miał pieniędzy na leczenie i żywienie psa.
-Cóż zrobiła Pani Z-ca komendanta Straży dla Zwierząt aby pomóc..., prawdopodobnie zgłosiła interwencje własnego psa !!!
Młodsi rangą inspektorzy ( świadomi sytuacji czy też nie ) pojechali na interwencje i zastali skrajnie wyczerpane zwierze. Co zrobili zadzwonili po Straż Miejską aby zabrała psa do schroniska !!!!

- Czy organizacja pożytku publicznego mianująca się dumną nazwą Straż dla Zwierząt powinna coś takiego zrobic?

- Czy Pani Z-ca komendanta zamiast ruszyc swój " tyłeczek" i ratowac swoją adopcje, a przede wszytkim życie psa dzwoni do wolontaruszki schroniska aby ja poinformowac, że jej pies w stanie agonalnym trafia na noszach do schroniska.

- Czy schronisko to jest miejsce gdzie powinien trafic pies w tak tragicznym stanie?

- Czy straż dla zwierząt nie powinna zawiezc psa do kliniki aby ratowac mu życie !!!

To jest kpina pies trafił o godzinie 20 do schroniska, gdzie nie ma lekarzy po godzinie 20, bez mozliwosci diagnostyki, szybkiej pomocy, kroplówek itp i tam poprostu zdychał !!!! Inspektorzy takiej jednostki doskonale są zorientowani w możliwościach pomocy zwierzęciu przez schronisko dla bezdomnych zwierząt nie schronisko dla umierających zwierząt !!!

Dziś mieliśmy okazję zobaczyc psa na żywo, zaczelismy dzialac powiadomiliśmy Straż dla Zwierząt o sytuacji niestety usłyszałyśmy tylko żałosny śmiech, żadnego współczucia, pies wg ich słów miał się super, czy te zdjęcia i w efekcie śmierc zwierzęcia potwierdzają takie 'lajtowe" podejście inspektorów - wydaje mi się że NIE .

Dziewczyny, beztroskie, roześmiane, trafiliśmy na imprezkę pod hasłem pomoc zwierzakom, było wesoło i nikt się nie przejął "zdychającym amstafem" .
Poniżej reklama imprezki ze strony "strażowej".

W dniu 14 stycznia br odbędzie się impreza pod hasłem :
Ćwicząc również możesz pomóc zwierzakom
Miejsce imprezy:
ul. Józefa Elsnera 23 (Łódź Widzew- Piętrowy Blaszak I piętro)

Całkowity dochód z zajęć, które odbędą się w tym dniu zostanie przekazany Straży dla Zwierząt Okręg Łódzki.
W tym dniu będą również dyżurować przez cały dzień nasi inspektorzy, którzy odpowiedzą na wszystkie nurtujące Państwa pytania oraz udzielą porad jak postępować ze zwierzętami.
W tym dniu można również przynieść na potrzeby Straży koce, karmy itp a przede wszystkim dużo pozytywnej energii.


Wracając do sedna z mojej strony nie była to miła rozmowa wściekłam się niemiłosiernie patrząc na rozjarzone twarze harcereczek, które mianują się inspektorkami Straży dla Zwierząt.

Ponieważ stan psa wymagał stałej opieki weterynaryjnej , szybkiej pomocy, uzyskalyśmy pozwolenie na przewiezienie psa do całodobowej kliniki w Konstantynowie Łódzkim. Niestety za późno !!! pies nie żyje dzięki wlaścicielowi, który psa zagłodził, który szukał tylko pomocy u Z-cy komendanta Straży dla Zwierząt w Łodzi oraz dzieki "wspaniałym" działaniom "straży", która ma na celu pomoc zwierzętom, zbiera na ten cel 1% podatku jako instytucja pożytku publicznego, lecz pomocy tej nie udzieliła z premedytacją wrzucając psa do schroniska, gdzie nie było możliwości udzielenia mu żadnej pomocy ratującej życie.
Z perspektywy czasu wiem, że lepiej mu było w meliniarskiej rodzinie i należy uznac, że na drodze niestety spotkal nieodpowiednie osoby.

Proszę wszystkich o skopiowanie zdjęc i udostępnianie wiadomości na facebooku, tak aby cała Polska dowiedziała się jak działa super Straż dla Zwierząt w Łodzi, może inni potrzebujący pomocy zastanowią się zanim zgłoszą się o pomoc do tej instytucji !!!
Może zwrócą się do innej łódzkiej organizacji prozwierzęcej i uzyskają realną pomoc !!!!
http://amstaff-pitbull.eu/viewtopic.php?f=69&t=6006&start=10








[*]



Przepraszamy Bazylku za to ze na swojej drodze spotkałeś takie szuje .....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...