Miła od Gucia Posted October 10, 2009 Posted October 10, 2009 Oto drzemka poobiednia, Sandi, brzuszek się zaokrągla i Guciol Quote
lucySxy Posted October 10, 2009 Posted October 10, 2009 Guciol chyba wyrzucony za tzw"burte".... Nie podoba mu sie to za bardzo... Quote
Miła od Gucia Posted October 11, 2009 Posted October 11, 2009 No cóż trzeba nam czasu, żeby Guciol, jedynak, zaakceptował Sandi. trochę z naszego forum Miła: Szczerze ? Ciężko mi na sercu. Tylko proszę nie odbierajcie tego tak, że się żalę, i chcę ze swojego przyjęcia Sandi do nas, zrobić coś wyjątkowwego. Wielu z Was tutaj przyjęło psiaki pod swoje dachy. Dziś jest dopiero trzeci dzień, nie można za wiele wymagać. Po Sandi widzę, że ona jeszcze czuje się niepewna, ogonek jej tak nie lata jak przy Sandrze. Jest grzeczna. Dziś spała ze mną, Gucio na swoim legowisku przy nas. Gustaw teraz częściej podchodzi do mnie, chce żeby go miziać. I dlatego psychicznie mi tak źle, bo Sandi mi szkoda i Guciola. Dziś po spacerze, oboje zasiedli przy mnie i patrzą. No to zaczęłam Guciowi tłumaczyć, że Sani trzeba kochać, itd., patrzył przechylając łepek. Dziś na spacerze, w pewnym momencie Sandi się zatrzymała, i nie chciała dalej iść. Ona tak jakby czekała na Sandrę, że wróci po nią, nasłuchuje samochodów, jak ktoś wysiada, bacznie obserwuje. Gustaw na spacerze, czeka na nią. Natomiast ona, zrobi swoje i chce wracać do domu. Prowadzi pierwsza, wie gdzie wchodzić, która klatka. W południe wezmę ciasteczka w kieszeń żeby ją zachęcić do dalszych spacerów. Obym się doczekała tego medającego ogonka u niej. Jak siedzę, piję kawę, przychodzi, zaczepia łapką, to zaraz Gustaw podchodzi i też tak robi. Muszę się nagimnastykować, żeby nie spowodować ich starć. Wczoraj nie było większych zgrzytów. Mijają się, tak delikatnie, hi hi. Miałam z nią jytro jechać do weterynarza, ale chyba jeszcze poczekam, nic złego się nie dzieje, niech się jeszcze oswaja. Będzie dobrze, wiem o tym, musimy sobie dać czas, żeby wszyscy czuli się spokojnie i bezpiecznie. madzialinka: Bogusiu, to wypatrywanie za Sandrą jej minie. Moja Doxi przez pierwsze dwa tygodnie spała pod bramą i wskakiwała do samochodu, żeby już ją z powrotem do domu odwieźć. Serducho mnie bolało, mieszkała w takim chlewiku, u mnie miała wszystkie wygody,a mimo to chciała wracać... Teraz za to nie rusza się spod łóżka - tak jej się spodobało. Daj jej jeszcze trochę czasu a wszystko będzie dobrze. Posłanko śliczne, takie "dziewczyńskie". Ja też zamówiłam moim, zamszowe, ale ciągle czekam na przesyłkę. Narazie piesy śpią na macie Tadzika..._________________ Miła: Tak, mam taką nadzieję, zobaczy, że krzywda jej się nie dzieje, i może nas pokocha. Ja dopiero teraz zdaję sobie sprawę w pełni, ż tego, co przeżywa pies, oddany, adopcje. Jaki to stres dla niego. Jak się tylko czyta i słucha, to nie ma się pełnego obrazu. A teraz sama zobaczyłam, odczułam. Biedne, te wszystkie psiny, które przecodzą okres klimatyzacji w nowym domu. Dlatego, domy tymczasowe, powinny być krótkoterminowe. Ale nie zawsze udaje się znaleźć szybko ten prawdziwy domek. Quote
Cudak Posted October 11, 2009 Author Posted October 11, 2009 Na "pocieszenie" powiem Ci, że Sandi okropnie płakała za Panem, który ją przywiózł (dokarmiał ją i czasem wyprowadzał na spacery), a jednak zapomniała o nim i o osobie, która ją zostawiła i wyjechała zagranicę. Quote
Miła od Gucia Posted October 12, 2009 Posted October 12, 2009 Cudaczku, doczytałam jeszcze, że odrobaczywiałaś Sandi . Tak? To nie będę jej faszerować niepotrzebnie. Sandi śle wszystkim całuchy, z dnia na dzień coraz lepiej. Quote
Cudak Posted October 12, 2009 Author Posted October 12, 2009 Miła od Gucia napisał(a):Cudaczku, doczytałam jeszcze, że odrobaczywiałaś Sandi . Tak? To nie będę jej faszerować niepotrzebnie. Odrobaczyłam ją już pierwszego dnia, ale warto spytać weta, czy nie trzeba powtórzyć odrobaczania. (bywa tak, że robaków jest tak dużo, że nie wystarcza jedno odrobaczanie) Miła od Gucia napisał(a):Sandi śle wszystkim całuchy, z dnia na dzień coraz lepiej. Musi być lepiej :loveu: Na pewno potrzeba czasu, żeby poczuła się jak u siebie, ale w końcu uwierzy, że to jej domek, już na zawsze. Quote
Miła od Gucia Posted October 14, 2009 Posted October 14, 2009 Wczoraj byliśmy z Sandi i Gustawem u lekarza. Gustawowi rano odezwał się kręgosłup, bidulek przewrócił się. Dostał serię zastrzyków, Vit. C, B1, Dexemet i jeszcze coś (nie mogę odczytać). Stan się poprawił. Sandi została zaszczepiona kompleksowo. Założyliśmy jej książeczkę. Obejrzał doktor podgardle, powiedział, że jest to stan zapalny, wysmarował jej to miejsce tajemniczą miksturą i dostała antybiotyk, mała porcję, ze względu na szczepienie. Drugą porcje zastrzyku Sandi dostanie za 10 dni. Bardzo się cieszę, bo dziś po raz pierwszy rano się nie drapała. W piątek Gucio dostanie następna serię zastrzyków, a Sani też pojedzie do kontroli. Lekarz ocenił jej wiek na 7, 8 lat. Quote
Cudak Posted October 14, 2009 Author Posted October 14, 2009 Cieszę się, że z Guciem już lepiej, bo martwiłam się po Twoim telefonie. Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży między nim a Sandi. Quote
Miła od Gucia Posted October 14, 2009 Posted October 14, 2009 Dzięki mam nadzieję, tak bym chciała. A jeszcze coś, mam z Sandi kłopot rano na spacerze, tylko rano. Ja wstaję 5.3o, kawusia poranna, mycie, dresik, nakarmienie psiaków i około 6.3o idziemy na spacer. Sandi jak tylko wyjdzie, pierwszy trawnik, załatwia wszystko, troszkę obwącha i nie chce dalej iść. A Gustaw wszystkie potrzeby załatwia po dłuższym spacerze. Z Guciem zawsze chodizliśmy około pól godziny spacerku i ja szłam tam gdzie on chciał, hi hi Trochę ją przekonałam biszkoptami, ujdzie kawałek, Gucio czeka, a ona dalej się zapiera i nie chce iść, ciągnie do domu. Nie wiem, chyba będę najpierw z nią wychodziła, a potem z Guciem. Ale to mówię tylko rano, bo popołudniami to nie ma problemu. Smerfuje aż miło patrzeć. Quote
Estera Posted October 14, 2009 Posted October 14, 2009 O 6:30 też się zapieram i nie chcę nigdzie chodzić :evil_lol: Spać dziewczynka chce dłużej :lol: Super, że Sandi ma tak super domek! Niech Wam się dobrze mieszka :multi: Quote
Miła od Gucia Posted October 14, 2009 Posted October 14, 2009 Dziękuję bardzo. Nie wiem, co spowodowało odmianę w warczeniu Gustawa na Sandi. Wczoraj się czapiły chyba ze trzy razy, to znaczy Gustaw zaczynał. Poszła w ruch ściera. Marek nakrzyczał - dosłownie na Gucia, ja też "nakrzyczałam". Czy to te działania spowodowały, że Gucio się opamiętał, czy też wizyta u weterynarza, oboje dostali zastrzyki. Nie wiem, ale dziś spokój, omijają się, ale spokojnie. W windzie też spokój. Jeszcze jutro jak pojadą do weta, to już chyba Gustaw całkiem zamilknie. Ale jest dobrze. oby nie przechwalić. Sandi zakochana w Marku. Bardzo go lubi. A ja sobie nerwy zżeram :mrgreen: Dzisiejszy spacer. Gustaw ma się dużo lepiej po wczorajszej serii zastrzyków i mnie lżej na sercu. YouTube - sandi i gucio 1 Quote
Cudak Posted October 14, 2009 Author Posted October 14, 2009 Jakie szczęśliwe ;) Gucio biega, będzie dobrze :) Quote
lucySxy Posted October 14, 2009 Posted October 14, 2009 Sandi jest bardzo, bardzo ruchliwa..i wcale nie jest chudziutka:crazyeye:.a Guciol no coz...zazdrosny jedynak:razz:,czujnie strzeze Marka,zeby Sandi nie za bardzo sie zblizyla. Na spacerku biegaja bardzo ładnie,ja bym powiedziala ze Sandi jest radosna i rozluzniona:Cool!: Quote
Miła od Gucia Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 Tak, te popołudniowe spacerki lubi, i jest bardzo ożywiona. Ale poznałam też przyczynę niegościnności Gustawa. Gustawa łapa i kręgosłup musiały boleć już wcześniej. I na to trafiła Sandi. Gustaw cierpiał, i w ten sposób wyładowywał miedzy innymi swój ból. On chyba czuł, się przez to gorszy, jak stadzie, chore zwierzę - odrzucone. A tu zastrzyki pomogły, sami widzicie jak Gucio odżył. Bo jak on się przewrócił, to ja zamarłam, a było to przy Sandi i wtedy też na nią kłapał. A teraz ból ustąpił, Gucio grzeczny. Jaka psychika jest niesamowita. Dziś też jedziemy do weta z dwójką. Quote
Miła od Gucia Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 Nie wiem jak będzie dalej, ale ja jestem umęczona, okrutnie. Rano wychodzę z nimi osobno, Sandi nawet w południe dała Markowi koncert. Wyszli we troje. Sandi na najbliższy trawnik zrobiła wszystko, a Gucio czeka na nią, żeby dalej, pospacerować. A ona zaparła się i do klatki. Marek próbował ją zachęcać. A ona przewróciła się i zaczęła tak wyć, jakby ją ze skóry obdzierali. Chciała do domu i już. I co miał zrobić targał się z nią i Guciem do dom (bo Gucia nie zostawi samego na dole), zostawił tego malpiszona i dopiero z Gustawem poszedł na spacer. A po południu jak poszliśmy razem, to było w porządku. To wieczorem też poszliśmy wszyscy razem, ona kółko wkoło bloku i do domu. Ja wróciłam, Marek z Guciem został. Ech życie. Jak Wam się nie znudziło, to proszę dzisiejsza sesja. Marek przygotowuje obiad pod eskortą czujną Sendi, tak jak mówiła Sandra, śpi tam gdzie ma najbliżej Gucio - podłogowiec Dziś dostarczono nam kanapę dla Sandi A teraz śpią tak: Gustaw władował się do jej legowiska, więc jej zostało jego Mój pokoik, moje królestwo 16 metrowe hi hi, opanowany przez parówy Quote
lucySxy Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 Wiesz, to jej zachowanie na spacerze -to takie typowe zachowanie blokowca:roll:.Rano ,szybko pod najblizszy krzaczek,dluzszy spacer po powrocie z pracy,a wieczorem tak samo-jedna rundka i wystarczy:shake: Przez kilka lat przywykła. Naprawde , niewiele jest osob, ktore wstaja o 5.30 rano, zeby spokojnie spacerowac z psiorem.Na pewno jest to dla was niewygodne, ale mysle ,ze trzeba bedzie troche czasu,zeby to zmienić. Quote
Miła od Gucia Posted October 16, 2009 Posted October 16, 2009 Lucy, ja zrobię wszystko, oby tylko Gustaw na nią nie warczał. Może za jakiś czas będzie chciała razem wychodzić. Np. jutro jest sobota, do pracy nie idę, zabiorę oba rano - zobaczymy, acha i paróweczkę w kieszeń w plasterkach hi hi, bo biszkopty już na nią nie działają. Ale nic na siłę, nie chce to nie - trudno. Nie chcę jej do niczego zmuszać, ona dopiero jest tydzień u nas. Na pewno jest jeszcze w stresie. Quote
Miła od Gucia Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 Niestety, nie mogę zatrzymać Sandi u nas. Dlatego proszę o pomoc w szukaniu dla niej domku. Serce mi się kraje, ale tak będzie lepiej dla nas wszystkich. Jest kochanym cudnym psiakiem, utrzymującym w domu czystość, nie niszczy niczego w domu. Sandi jest wyposażona w wyprawkę, ma swoje miseczki, nowe legowisko, i otrzyma worek karmy. Ma założoną książeczkę zdrowia i wszystkie szczepienia, dostała też dodatkowo zastrzyk wzmacniający. Jest odrobaczona. Garnie się do ludzi, jest bardzo przyjazna. Wymaga jeszcze pielęgnacji. Piszę to z bólem w sercu, łzy mi lecą. Patrzę na nią jak słodko śpi. Wspaniale by było, gdyby ktoś kto ją zechce, mieszkał w domku z ogrodem, Sandi jest bardzo żywa, lubi biegać i zabawy na powietrzu. Lucy, jutro będę próbowała dodzwonić się do Pani z Nakła. Quote
Miła od Gucia Posted October 18, 2009 Posted October 18, 2009 Dobrze, bardzo dziękuję Lucy. To musi być już jej ostatnia przystań. Quote
Joasika Posted October 18, 2009 Posted October 18, 2009 Wiem,że jestem tu nowa i sama czekam na wizytę "kontrolną", ale rozpytam wśród zaufanych znajomych, czy ktoś by jej nie przygarnął. Sama bym wzięła Sandi, ale mam już bezokiego "prawie bernardyna" po przejściach oraz sześcioletnią sunię z wrodzoną wadą serca i nie jestem w stanie zapewnić dobrego domu dwom bassetom:placz:, a raczej bassetkom. Chciałabym zaproponować choć taki rodzaj pomocy. Mogę? Quote
Miła od Gucia Posted October 18, 2009 Posted October 18, 2009 Oczywiście Joasika, będę wdzięczna. Mój telefon 694 409 059. Sandi jest teraz w Gorzowie Wlkp. u mnie. Quote
Joasika Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 Dziękuję za zaufanie. Już zaczynam rozpuszczać wici. Mam nadzieję,że się uda...:roll: Quote
Greven Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 Czytam i łezka się w oku kręci :-( Miałam nadzieję, że Sandi będzie mogła zostać, takie warunki, takie podejście... równie dobrego domu dla niej trudno mi sobie wyobrazić :shake: Ale skoro trzeba, to lepiej jak najszybciej, bo ona bardzo szybko się przywiązuje i potem znów będzie psi dramat. Ogłoszenia wznowione? Allegro? Mimo wszystko mam cichą nadzieję, że coś się zmieni, bo gdybym była psem, to wcale nie chciałabym się wyprowadzać z tego domu ;) Quote
Miła od Gucia Posted October 19, 2009 Posted October 19, 2009 Dzięki Sandra, tak wznowione, ja też szukam jej domku w okolicach Gorzowa. Nie dam jej krzywdy zrobić. Sandi zostanie u nas tak długo, dopóki nie znajdzie się dla niej dom, w którym będzie się czuła swobodnie, i dobrze i nie będzie na nią warczał żaden pies. A to, że jest bardzo przyjazna w stosunku do ludzi i ufna, ułatwi jej zaadoptowanie się. Podejmując decyzję o oddaniu Sandi do adopcji miałam na względzie dobro obu psów. Cały czas myślałam, że się ułoży i zakładałam, że zostanie. I zapewniam wszystkich, że oprócz tego co psy przeżywają, nie jestem w stanie opisać tego co ja przeżywam. Sandi pokochałam całym sercem, a nie mogę jej tego okazać tak jakbym chciała, chodzi o Gustawa. Gustawowi też nie zrobię krzywdy, jest z nami od małego i widzę w jakim jest stresie, poza tym jest chory. Nie trudne mi poranne wstawanie i wychodzenie z każdym z osobna, trudna dla mnie jest sytuacja ich relacji. Nie jestem w stanie opisać całej sytuacji, wrażeń, myśli, obserwacji. Ktoś mi mądrze powiedział, ktoś kto mi ufa, Ty Bogusiu jesteś z nimi, i Ty odbierasz wszystko, reakcje, zachowania i swoje odczucia. I zapewniam, że gdyby było wszystko dobrze, Sandi zostałaby z nami, byłam na to przygotowana i finansowo i ze wszystkimi i innymi obowiązkami. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.