Jump to content
Dogomania

**Amstaf Drops po szkoleniu w Bogatynii gotowy do adopcji, POSZUKIWANY DS


Recommended Posts

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

piechcia15 napisał(a):
ja mam zadzwonić czy wy macie znajomości i wpływy :D?? u jamora nie ma miejsca i mnie olano :(:placz:

Piechcia Modliszka już wczesniej też go pytała o Dropsa, szkoda, bo miałby tam jak w raju... no ale cóż, każdego psa do Jamora dac nie można...

Posted

ja wiem, że w bogatyni na dzień dzisiejszy nie ma miejsc. może w przyszłym tygodniu się coś zwolni....my też czekamy by ambo zawieźć tam, bo jest więcej niż komplet. poproszę ab-agnieszkę by tu zajrzała-ona jest w kontakcie z markiem.no ale tak jak pisze ada je-je...bez kasy się nie da:shake:

Posted

Rozsylajcie linka przez PW do znajomych, z prosba o pomoc i wsparcie finansowe o deklaracje. Zrobcie bazarek, zacznijcie dzialac a nie tylko watek w gore podnosic, to zdecydowanie za malo.

Posted

Na forum rottkowym znalazłam dziewczynę z Pabianic, która od 13 lat hoduje amstafy, wcześniej miała rottweilery. Zajmuje się też trochę szkoleniem psów. Zadeklarowała się, że spróbuje z nim popracować. Najpierw jednak umówimy się w schronisku i zobaczymy delikwenta.

ale na hotel oczywiście dalej żebramy...

Posted

czy coś się wyjaśniło w sprawie Dropsa??bo podejrzewam że dłużej go tak trzymać nie będą jeśli nie zaczniemy działać :( a pies męczy sie w boksie tyle czasu nie wyprowadzany :(

  • 3 weeks later...
Posted

przypominam beznadziejną sytuację Dropsa!! :placz::placz:

nikt o nim nie pamięta a juz napewno nie ta pani co obiecywała pomoc w znalezieniu tresera!! a on siedzi tam zamknięty w klatce i nie wychodzi ani pół kroku po za nią :placz::placz:

BŁAGAM O POMOC!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Posted

Boże przecież nie można go tak zostawić bez pomocy.On potrzebuje kontaktu z człowiekiem na codzień już nie mówie tu nawet o treserze ale o takiej osobie która by się go nie bała i pokazała że nie jest pępkiem świata.Czy naprawde żaden treser się nie podją pracy z nim czy o co chodzi?Mam koleżanke treserke bardzo zapracowaną pomaga bezdomniaką moge zasięgną porady u niej jak ktoś mi przybliży sytuacje psiaka,ale tresera nadal szukać trzeba na odległość dużo się nie zdziała:-(

Posted

Czy ten pies kiedy kolwiek kogoś ugryzł ale tak na serio nie dla zabawy?A może psa?Nie wydaje(po info które przeczytałam) mi się żeby to był pies arresywny On poprostu nie panuje nad swymi emocjami to częste u astów to brak odpowiedniego wychowania jak na moje oko.Sama mam asta ze schronu i miałam z nim podobne problemy jak był jeszcze w schronie po paru dniach w domu i odpowiednim wychowaniu i długich spacerach jest bardzo posłusznym psem trzeba było troszke nad nim popracować i problem zniknął.Nie rozumiem tu jednej wypowiedzi;po co ratować agresywne psy i trzymać je w schronie jak w schronie czeka milion innych....nie rozumiem co na takim forum robi taka osoba

Posted

na poważnie nikogo nie ugryzł.

to jest duży, silny pies, zestresowany jak nie wiem co, którego nikt nigdy niczego nie nauczył. pewne chodził z jakimś dresem po osiedlu, był szczuty na wszytsko, jak gryzł kaganiec czy smycz to była fajna rozrywka

i teraz tak skończył...

Posted

kiedyś dwa razy złapał dość mocno za rękę pracownice gdy chciała zapiąć mu smycz. Poprostu pies chyba nie zdaje sobie sprawy ze swojej siły i jej nie kontroluje.
Rozmawiałam z jednym treserem od psów policyjnych. Zgodził się przyjść i zobaczyć psa i ocenić sytuację. Zobaczymy co z tego wyniknie. Może dziś przyjdzie ale nie obiecywał, że znajdzie czas.

Posted

Super niech go zobaczy,sprubuje nawiązac kontak,oceni.Można bazować na jego opini.To nie jest pies agresywny teraz jestem pewna.Mój ast czasem jak się zapomni w czasie zabawy też potrafi mocniej złapać ale to dlatego że się bardzo ekscytuje zabawa i czasem zdaża mu się zapomniec że to boli tylko usłyszy ała robi się potulny jak baranek te psy tak maja.Temu psu potrzeba tylko odpowiedniego szkolenia i dużo ruchu.Ta sytuacja jest mi bardzo bliska przychodziłam do asta(który jest teraz u mnie) w azylu był totalnym oszołonem w ogóle nad sobą nie panował nie zliczyła bym ile razy powalił mnie na ziemie.Obrałam pewną taktyke jak wpadał w szał ;za szyje i do gleby do puki nie przestał całkowicie się rzucać oczywiście w conajmniej dwie osoby kiedy się uspokoił smakołyk i pochwała lecz nie za bardzo wylenie żadnego gadania jak do dziecka.Wiem może dla niektórych to zabrzmi brutalnie ale te psy muszą wiedzieć że to Ty tu rządzisz.Pużniej stosowałam metode sygnałów uspakajających kiedy robił się za bardzo podjarany ziewałam ,przymykałam oczy następnie obracałm się plecami.Czekam na wieści i opinie szkoleniowca pozrawiam i życze powodzenia;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...