Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Andzike napisał(a):
Boshe, a do mnie wskoczył do łóżka i przez chwilę ze mną spał...
Czuję się zaszczycona :D :D :D


Powinnaś, bo TYLKO dlatego z Tobą gadam :D

Posted

Przekleję relację z wątku Nikity/Loli:

E-S napisał(a):
Państwo zdali u Bugiego i Zdrapki (bo też była kudłata) egzamin na 6 !!! :D
Jamniczy dom - wymarzony, to my możemy się od Państwa uczyć miłości i opieki nad przegubowcami nie należącymi do kategorii pies-anioł :evil_lol:

Bugi bardzo solidnie przetestował - z łapami na stół w celu kradzieży ciastek, włamaniu do śmietnika w kuchni i starannym rozbabraniu go po pomieszczeniu, kradzieżą i wyjedzeniem kubeczka śmietany, wyciem pod balkonem i skakaniem na szybę, galopach, włażeniu wszędzie gdzie się da. Nie obsikał tylko niczego na szczęście. Państwo strasznie mu się spodobali, chciał dawać dziubki, dawał łapki, przytulał się sam nie zachęcany :crazyeye: i generalnie był potwornie upierdliwy i nie do upilnowania, jak to on.
Zdrapka też czuła pozytywne fluidy, czuła się bardzo bezpiecznie, wywaliła się na łóżku w salonie i miała szczery zamiar walnąć sobie drzemkę i później kiedyś ze mną pojechać :D
Psy miały też moment sczepienia się o kubek śmietany :angryy:

Jamnisia Państwa była bardzo podobna do Nikity / Loli, tylko troszkę miała ciemniejszą sierść, Państwo mają masę zdjęć. Książeczka zdrowia ich suni cała zapisana odrobaczeniami, szczepieniami, leczeniem. Zmarła w wieku 11 lat na ciężką chorobę płuc po zmianie leków przez innego weterynarza, które rzekomo miały być lepsze od dotychczasowo podawanych :shake: Przy czym jest to weterynarz, któremu z kolei ja ufam bezgranicznie i który najpierw wyleczył Bugiego, a potem uratował życie Zdrapce i Mikuni mojej tymczasce po zatruciu ich strychniną w listopadzie 2010 r.
Nikita będzie jeździć z państwem pod namiot, na ryby, na suwalszczyznę, nad jeziora, wszędzie. Cała Państwa rodzina jest jamnikowa :D
W bloku jest winda - mała nie będzie miała narażonego kręgosłupa.
Osiedle fajne, zadbane, dużo zielenie, z tyłu za blokiem takie górki i dolinki do połażenia z psami, dużo psów na osiedlu, wszystkie na smyczach.

Państwo już pewnie są niedaleko Funi :D Mają kilka dni urlopu, także będzie czas na poznanie się wzajemne i uczenie suni.



Nie wyobrażacie sobie, jak mi było wstyd za niego .... :oops:
A z drugiej strony - nie mogłam go dyscyplinować, bo przecież o to chodziło, o test w warunkach ekstremalnych, nie ?

Posted

jostel5 napisał(a):
Nie wstydź się za niego...:) Bugiś miał TESTOWAĆ a nie ROBIĆ WRAŻENIE!Wypełnił misję,należy mu się nagroda.I tyle.:)


Nagrody to se sam wziął :D
I jak wróciłam i na parkingu rozmawiałam z Funią przez tel., to tak mnie dziki szarpnął do znienawidzonego psa, który akurat przechodził - że się wywaliłam i wypuściłam komórkę (nową ! starą rozjechałam samochodem), że mi wpadła w błoto ... momentami to mam ochotę zatłuc gada.

Posted

E-S napisał(a):
Nagrody to se sam wziął :D
I jak wróciłam i na parkingu rozmawiałam z Funią przez tel., to tak mnie dziki szarpnął do znienawidzonego psa, który akurat przechodził - że się wywaliłam i wypuściłam komórkę (nową ! starą rozjechałam samochodem), że mi wpadła w błoto ... momentami to mam ochotę zatłuc gada.


Opis wizyty powala, podziwiam Cię, bo ja bym się z tym potworem bała gdziekolwiek pokazać.

Jak Ci się udało przejechać komórkę samochodem? To też była zasługa Bugiego?

Posted

Dzika_Figa napisał(a):
Opis wizyty powala, podziwiam Cię, bo ja bym się z tym potworem bała gdziekolwiek pokazać.

Jak Ci się udało przejechać komórkę samochodem? To też była zasługa Bugiego?


Nie, Bugi akurat z tym nie miał nic wspólnego :D
Cofałam na parkingu, tyłem wyjeżdżałam, a była to bardzo skomplikowana procedura, bo mnie zastawili i poparkowali jak pacany, nie mogłam zawrócić. Otworzyłam okno kierowcy, wystawiłam łeb, żeby widzieć, czy rurami nie palnę w jakiś cudzy zderzak, prawą ręką kręciłam kierownicą, a w lewej trzymałam telefon i gadałam z klientem, kręcąc głową na boki, coby widzieć wszystko dookoła i nie pizdnąć w żadne auto. No i wiesz, telefon mi nagle wypadł, bo to taki mały, śliski badziew był, auto jechało, stało się ! :placz:

Posted

matrioszka2 napisał(a):
I tu pojawiam się ja z sakramentalnym i nieodmiennym :zabij dziada !:mad::diabloti:


A kto będzie domy dla ADHD testował wtedy ?
To pies pracujący !

Posted

E-S, ja nie wiem co napisać, po prostu...
Kiedyś miałam ON-ka. Parę dni po wzięciu gada ze schroniska poszłam z nim na zakupy. Ja tu siaty z kartoflami, jajkami, pomidorami, cholera wie czym jeszcze, a ten drań psa zobaczył, szarpnął porządnie i te moje jaja i pomidory i kartofle się tak pięknie wysypały, na jedną z bardziej ruchliwych ulic miasta w godzinach szczytu. Najpierw pomyślałam "kopnę go w dupę" potem pomyśłałam " nie wolno bić psa" więc złapałam gada za bety, postawiłam pionowo, tak że ryj miał równo z moim i nagadałam mu strasznie, obrażając jego matkę. A to wszystko przy akompaniamencie dźwięku licznych klaksonów - widocznie sami miłośnicy zwierząt siedzieli w tych samochodach, co rozjeżdżały moje pomidorki...

Posted

wiecie co :P ja powinnam od Bugiego jakąś piankę do monitorów dostać :P przez niego za każdym razem jak wchodzę na wątek to mam zapluty monitor! :D

Posted

matrioszka2 napisał(a):
Nawet taki immunitet go nie ochroni.


Powiem mu !
Niech się trzęsie ze strachu ! (ale bez popuszczania, wystarczy, że wywlókł surowego indyka na beżowy dywan i na łóżko, wszystko poplamione krwią).
Właśnie mi jebnął kanapkę z talerza, no bezczel !!!

Florentynka napisał(a):
E-S, ja nie wiem co napisać, po prostu...
Kiedyś miałam ON-ka. Parę dni po wzięciu gada ze schroniska poszłam z nim na zakupy. Ja tu siaty z kartoflami, jajkami, pomidorami, cholera wie czym jeszcze, a ten drań psa zobaczył, szarpnął porządnie i te moje jaja i pomidory i kartofle się tak pięknie wysypały, na jedną z bardziej ruchliwych ulic miasta w godzinach szczytu. Najpierw pomyślałam "kopnę go w dupę" potem pomyśłałam " nie wolno bić psa" więc złapałam gada za bety, postawiłam pionowo, tak że ryj miał równo z moim i nagadałam mu strasznie, obrażając jego matkę. A to wszystko przy akompaniamencie dźwięku licznych klaksonów - widocznie sami miłośnicy zwierząt siedzieli w tych samochodach, co rozjeżdżały moje pomidorki...


He, he, he :D
Czy publiczny opierdziel odniósł pozytywne efekty ?

Posted

E-S napisał(a):

Cofałam na parkingu, tyłem wyjeżdżałam, a była to bardzo skomplikowana procedura, bo mnie zastawili i poparkowali jak pacany, nie mogłam zawrócić. Otworzyłam okno kierowcy, wystawiłam łeb, żeby widzieć, czy rurami nie palnę w jakiś cudzy zderzak, prawą ręką kręciłam kierownicą, a w lewej trzymałam telefon i gadałam z klientem, kręcąc głową na boki, coby widzieć wszystko dookoła i nie pizdnąć w żadne auto. No i wiesz, telefon mi nagle wypadł, bo to taki mały, śliski badziew był, auto jechało, stało się ! :placz:


No i po kim Bugi ma taki charakterek??? Jak nic-po mamusi!:evil_lol:

Psu się dziwią....:evil_lol::eviltong:

Florentynka,ON-ek tę publiczną reprymendę z wyzwiskami przeżył? Naprawił się potem???Ciekawam bardzo...

Posted

coronaaj napisał(a):
Nic nie dostalam na [email protected]
To amerykanski serwer , moze odwala ale w spamach tez nie bylo???Wyslij jeszcze raz...czekam.


OK, spróbuję z innej poczty, służbowej, serwer vega bywa traktowany jako spam, mogło zablokować.

Posted

jostel5 napisał(a):
No i po kim Bugi ma taki charakterek??? Jak nic-po mamusi!:evil_lol:

Psu się dziwią....:evil_lol::eviltong:



ZAMORDUJĘ CIĘ !!! :D :D :D
Albo nie ja - Bugiś przyjeżdża do Ciebie na wczasy od 1 do 15 lipca :p Pasi ? :evil_lol:

Posted

jostel5 napisał(a):

Florentynka,ON-ek tę publiczną reprymendę z wyzwiskami przeżył? Naprawił się potem???Ciekawam bardzo...

Naprawił się, jak wyjeżdżając podrzuciłam go rodzicom, którzy bezlitośnie kupili mu kolczatkę. W chwili założenia kolczatki iloraz inteligencji psa wzrósł w postępie geometrycznym. Co ciekawe - już taki pozostał.
E-S napisał(a):
ZAMORDUJĘ CIĘ !!! :D :D :D
Albo nie ja - Bugiś przyjeżdża do Ciebie na wczasy od 1 do 15 lipca :p Pasi ? :evil_lol:

To jest straszny pomysł, i chyba można zakwalifikować to jako tzw. groźbę karalną.

Posted

Florentynka napisał(a):
Naprawił się, jak wyjeżdżając podrzuciłam go rodzicom, którzy bezlitośnie kupili mu kolczatkę. W chwili założenia kolczatki iloraz inteligencji psa wzrósł w postępie geometrycznym. Co ciekawe - już taki pozostał.


Mojej dożycy ś.p. Zuzi 70 kg (ja - 42 kg) - nic nie pomogło. Jak fruwałam na smyczy w powietrzu i po upadku darłam glebę przednimi zębami za Zuzą galopującą w nieprzytomnym szale za kotem dopóki nie rozpłaszczyła mnie o mur/ogrodzenie/trzepak/samochód (tak, tak, zaliczyłam czołówkę własnym czołem z tablicą rejestracyjną) - tak samo zaliczałam te wzloty i upadki na kolczatce, którą jej eksperymentalnie i z bólem serca bo psa szkoda - zanabyłam nie szczędząc kosztów.
Więc nosiła ją tylko przez 1 spacer, na którym własną zapadłą klatą, wleczona na smyczy zaplątanej wokół ręki, omal nie zburzyłam kociego domku pod blokiem.
Ech, Zuzia to był pies !
Sąsiedzi do tej pory z łezką w oku ją wspominają.

Florentynka napisał(a):
To jest straszny pomysł, i chyba można zakwalifikować to jako tzw. groźbę karalną.


Ale że co ? te wakacje z Bugim ??? Sama przyjemność, niech Andzike sama powie !

Posted

A,proszę bardzo! :razz: Zapraszam Bugisia,ale na Twoją odpowiedzialność i ryzyko...:evil_lol: Po tych "wakacjach" chłopak wróci do domu ciężko zmitrężony,o ile w ogóle wróci...:razz:

Moje trzy suczydła jakoś nie kochają psich gości,a każda z tych mend waży ponad 40 kilogramów...

I głównie dlatego nie mogę mieć tymczasów....:placz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...