Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bolsbokser napisał(a):
Aga, oczywiscie ze sie nadal. Bedzie w kalendarzu. Pisalam dawno temu maila ale juz nieaktualne bo sie nie odzywalas to sama drugi portretet zaczelam rysowac bo brakowalo nam jednego.

Nie odzywałam się? Musiałam chyba przeoczyć:shake: strasznie przepraszam:flaming:Ale dobrze, że już komplet jest. Coś czuję, że ten kalendarz będzie jeszcze lepszy niż poprzedni.:cool3:

Posted

Nie mogę patrzeć na wasze prace ;) jesteście okropne po prostu :eviltong:
Zmusicie mnie wreszcie żebym i ja spróbowała te kreseczki dziergać :lol: i wygłupię się wtedy jak nic :oops:

Posted

Bolsbokser cudownie Ci te rysunki wychodza :)

Koma niesamowicie rysujesz, ale za mało :razz:

dzieki Aga Masel-faktycznie troche trudno mi ta siwizne bylo namalowac.. ale jakos tam dałam rade :lol: jeszcze kawalek tułowia mi został i uff :)

Rodzice dawaj kreska po kresce dasz rade :D

Posted

Rodzice , bez urazy , ale krytyka jest podobno zdrowa - parasol makabra :diabloti:
obraz cudo :loveu: teraz dawaj kreseczki.

Koma , to szkoda komentować ;) bo nie ma takich słów , które by idealnie oddały zachwyt nad starannością rysunków . Oko ludzkie chyba nie jest w stanie uchwycić tyle szczegółów , co Komy ołówek ;)

Posted

metamorfoza pewnego parasola zakończona - a mnie tam sie podoba :wink: Zobaczymy czy farba nie ścieknie - dzisiaj u nas pada .





Za dzierganie kreseczek wezmę się jak wybrnę z koszulek - swięta za pasem , ludzie robia prezenty . Zreszta niedługo wstawię fotki moich prezentów dla moich wigilijnych gosci :)

Posted

Ja bym trochę rozjaśniła to drzewo na pierwszym planie, jakieś złote farfocle wewnątrz dodała czy coś :diabloti:

Babeczka, właściwie to z wyobraźni, szkic był ze zdjęcia

Posted

Rodzice, jak bardzo lubię Twoje prace, tak akurat parasol nie trafia w mój gust :( Nie mówię, że brzydki, ale nie zauroczył mnie.
http://imageshack.us/a/img337/6016/p1140123m.jpg

Aga, świetna praca. Niedługo i ja spróbuję ludzkich portretów. http://fc08.deviantart.net/fs70/f/2012/273/3/b/woman_by_stforek_potforek-d5gbxlw.jpg

A tymczasem, prócz powyższych zaczętych prac, mam jeszcze jedną. To moja pierwsza pierwsza pastela, którą schrzaniłam i rzuciłam w kąt. Zaczęłam ją reanimować. Może coś z tego jeszcze wyjdzie.
Na razie troszkę światła dodałam na pyszczku, nosie ...
Poprawki poszły nawet trochę bardziej do przodu, ale nie mam aktualnego skanu. Pokażę wkrótce.

Przed



i po

Posted

Aga3006 napisał(a):
Pamiętam tę pracę:) Ja nie lubię staroci kończyć. Taka mała zmiana na pysku a od razu przestrzeni nabrał.

Ja tez nie lubię, ale ... naszło mnie, bo już dawno temu zastanawiałam się, czy go nie wyrzucić, bo przecież sknocony. Ale po dwóch latach leżakowania w szafie, zlitowałam się nad nim i zaczęłam modyfikować.
Nie mam aktualnego skanu, poprawione są tez trochę uszy. Niby małe zmiany, a już głębi nabrał. Niedługo pokażę go, ale najpierw muszę skończyć te, co mają pierwszeństwo.

Posted

Soko napisał(a):
Nie wiem, czy to kwestia skanu, ale w poprzedniej wersji bardziej podobają mi się oczy. Mimo wszystko, rewelka! :D


Oczy niestety uległy wytarciu przez ciągłe przekładanie rysunku, walanie się go w szafie, chociaż był zabezpieczony - :evil_lol: fiksatywą od serca, ale i był w folii.
Rysunek ogólnie trochę uległ zniszczeniu, ale może uda mi się go reaktywować.
No i na pewno też kwestia skanu, bo widzę, że ogólnie jest bledszy.

Posted

Jeju ... jak ja na te wasze prześliczne rysunki patrze to az mi sie nie chce wziąć za rysowanie bo mi nigdy tak nie wyjdzie . :(
Jestem pełna podziwu wszystkich was rysunki są takie realistyczne normalnie jak zdjęcia :)

Posted

Betty, super, jeszcze bym tylko łapę dokończyła bo przy dociągniętym do końca przodzie dziwnie wygląda i zrobiła delikatny cień podłoża:p

Dla tych którzy są zniechęceni rysowaniem podrzucam artykuł. o akwarelach ale można go właściwie odnieść do wszystkiego:
Sfrustrowany artysta. Wskazówki jak nauczyć się upadać i pozbierać znowu.

Pamiętam kiedy pierwszy raz wzięłam się za malowanie akwarelą. Po mojej pierwszej akwarelowej lekcji przyszłam do domu i dumnie pokazałam mężowi jak to ja potrafię zrobić kolor brązowy. Z pewnością większość ludzi wie, że niebieski i żółty tworzą zielony i, że żółty i czerwony dają pomarańczowy. „ Ale, popatrz”, powiedziałam ,” kiedy wezmę troszkę niebieskiego troszkę żółtego i jakiś czerwony, mogę zrobić brązowy. A jak dodam jeszcze trochę niebieskiego mieszanka zmieni kolor na szary!” Zaczęłam czerpać radość ze stawania się artystką.
A za niewiele czasu okazało się pewnego dnia, że jestem przygnębiona i sfrustrowana po całym dniu malowania, kiedy to coś mi nie wyszło. Mój mąż Nick zapytał mnie wskazując na czysty papier przede mną, „Lubisz ty jeszcze w ogóle malować?” Dobre pytanie. To był dla mnie punkt zwrotny. Uświadomiłam sobie, że … gdzieś w mojej malarskiej drodze zapomniałam o dobrej zabawie. Frustracja wzięła górę nade mną

Jak uczyć się upadać
Kiedy niemowlę czyni swoje pierwsze chwiejne wysiłki w celu stanięcia na własnych nogach samodzielnie, pierwszym rezultatem jest wielkie pacnięcie na pupę, wywołujące zwykle zszokowaną minę na buzi zanim nawet potoczą mu się z oczek łzy. To straszne takie przewracanie się! Patrząc na dziecko możesz prawie usłyszeć jego myśl” Co to, co się stało? To boli!” Ale po paru takich pacnięciach, dziecko zdobywa pewną cenną umiejętność, której skutkiem w przyszłości okaże się chodzenie. A więc dzieci uczą się upadać. Po jakimś czasie uświadamiają sobie , że pieluszka chroni je przed jeszcze silniejszym uderzeniem. Kiedy przestają je nosić, odkrywają, że jeśli użyją rąk i kolan to ból po upadku jest mniejszy niż ten w nosie po uderzeniu o podłogę. Nawet w tak młodym wieku dzieci rozumieją, że upadanie jest nieodłączną częścią nauki chodzenia. Czy to wszystko jest warte bólu po upadku?
Oczywiście, że tak!
Próbując stać się artystą malarzem, powinniśmy wpisać naukę upadania w obowiązki, bo często będzie się to zdarzać. Zaczynamy malować z taką samą pewnością siebie jaką ma małe dziecko, które patrzy w odległy kąt pokoju wierząc, że jego małe nóżki tam go kiedyś zaniosą. Ale zanim to się stanie, jest pacnięcie z uczuciem niedowierzania, że to nie tak szybko…
Patrzymy na obraz, który zaczęliśmy z taką wiarą w siebie i nadzieją, a widzimy tylko porażkę. Kolory są „żarówiaste”, perspektywa do kitu, drzewa wyglądają jak potwory, a ludzie jak kosmici. Oj, to boli!

Jak amortyzować upadek.
A więc co można zrobić, aby amortyzować upadki, które prowadzą do frustracji? Oto kilka wskazówek, o których trzeba koniecznie pamiętać…

1. Poziom naszych oczekiwań jest zawsze wyższy od naszych umiejętności.
To jest z jednej strony dobra rzecz, bo nas motywuje. Jesteśmy podobni do tego dziecka, które spodziewa się, że będzie mogło dojść do przeciwległej ściany zanim jeszcze w ogóle nauczy się chodzić.
A tak przy okazji proszę zauważyć, że użyłam wyżej słowa zawsze. Nie ma znaczenia w jakim punkcie naszej artystycznej podróży jesteśmy, bo zawsze będziemy się spodziewać czegoś więcej po naszych pracach. Wystarczy sobie to uświadomić, a stanie się owa świadomość raczej siłą motywującą , niż źródłem frustracji.

2. Jesteśmy na dobrej drodze
Wierzcie mi, że za każdym razem kiedy osiągnęłam jakiś sukces na mojej artystycznej drodze, był on poprzedzony okresem frustracji. Artystyczna podróż jest samotnością prób i błędów. Nie ma na to lekarstwa. Jak mawia Alvaro Castagnet „Nie ma remediów, ani skrótów”. Próbujesz czegoś – nie wychodzi, zaczynasz próbować czegoś innego. To jedyna właściwa droga.

3. Twoja praca twoim najlepszym nauczycielem
Mogę wam dawać przykłady, odpowiadać na pytania i zachęcać was na różne sposoby, ale nigdy nie będę lepszym nauczycielem niż wasze własne obrazy. Gdzie wy widzicie błędy i porażki – ja widzę możliwości nauczenia was czegoś. Popatrzcie na wasze obrazy z perspektywy czasu i sami zobaczycie w nich swych przewodników. Przeanalizujcie ten proces. Zadajcie sobie sami pytanie: Czy walczycie z wartościami tonalnymi, pociągnięciami pędzla, mieszaniem kolorów?
I tu zaczyna się następna lekcja.

Baw się znowu
Kto twierdzi, że malowanie musi być poważną sprawą?
Czyż nie spędzamy mnóstwa czasu w swoim dorosłym życiu na byciu poważnym? Nie wiem jak wy, ale ja wolałabym spędzać czas przyjemnie podczas malowania. Jeżeli malowanie bardziej was frustruje zamiast sprawiać wam przyjemność zapoznajcie się z tymi wskazówkami…

1. Przełam się
Namalowałeś coś co uważasz za brzydkie. No i co z tego? Kogo to obchodzi? Uśmiej się z tego i jedź dalej. Najlepiej się ubawiłam w swoim życiu, kiedy mogłam podzielić się z kimś śmiechem z moich własnych błędów. Podczas jednego z moich pierwszych warsztatów instruktor powiedział przed całą grupą, że całkiem przypadkowo udało mi się namalować perfekcyjną głowę kaczki na moim obrazku przedstawiającym podwórko na wsi. Mogłam schować się ze wstydu i zakłopotania, ale nagle zobaczyłam śmieszną stronę tej sytuacji. On miał rację – to była perfekcyjna głowa. To było naprawdę zabawne! Potem miałam jeszcze wiele innych śmiesznych doświadczeń; skały wyglądające jak pieczone kartofle, postacie wyglądające jak ludziki z piernikowego ciasta, krowy jak gigantyczne świnie. Z tego wszystkiego nauczyłam się, że twórczość najlepiej rozkwita wśród śmiechu.

2. Używaj mnóstwo papieru
Nowicjusze często stają się tak przywiązani do malunków, że zaczynają tworzyć rodzaj romansu z nimi. A akwarelista potrzebuje pokochać swoje obrazki i porzucić je. Nie inwestuj zbyt dużo pracy w żaden z nich, a wkrótce zobaczysz, że wzrósł twój poziom zadowolenia z malowania. Im więcej maluję tym bardziej uwielbiam sam proces powstawania obrazu. Zwykłe mieszanie farb i nakładanie ich na papier jest porywające. Zależy mi bardziej na procesie, niż na produkcie finalnym.

3. Krytykuj siebie tak, jak gdybyś krytykował swojego najlepszego przyjaciela.
Nikt nie sieje takich zniszczeń w twoim artystycznym JA jak ty sam. Kiedy prowadzę warsztaty i zarządzam ćwiczenia z samokrytyki zawsze chcę, aby uczestnicy zajęć powiedzieli po dwie pozytywne rzeczy na temat swojego obrazu. Zasadą jest, że nie wolno im wyrazić żadnej negatywnej rzeczy ani usprawiedliwiać w jakikolwiek sposób czegokolwiek na obrazie. Mają po prostu powiedzieć dwa pozytywy. Jestem zawsze zdumiona trudnością z jaką im to przychodzi. A przecież to takie łatwe powiedzieć coś miłego o czyjejś pracy.
Musisz się specjalnie szkolić ,żeby być własnym ochroniarzem. Chronić w sobie małego artystę przed najgorszym wrogiem – samym sobą. Przyjrzyj się magii w swoich obrazkach, zobacz miejsca, które wyszły ci dobrze. Ćwicz mówienie głośno pozytywnych rzeczy na temat swoich własnych prac.” Vinita , ale to niebo to ci wyszło”. Udawaj, że jestem tam z tobą i mówię: „OK, powiedz mi teraz co podoba ci się w twoim obrazku najbardziej i dlaczego.” I, jak już powiedziałam wcześniej obszary o które walczyłeś stanowią cudowne możliwości do nauki czegoś nowego.

4. Przestań malować za nim skończysz.

Wszystko słyszałam…”tylko dołożę tutaj tę małą plamkę.” albo „ Sądzę, że powinnam dodać jeszcze trochę niebieskiego do tego”” Kształt chmurek jest akurat” Moja rada tu jest następująca:
PRZESTAŃ! ODŁÓŻ PĘDZEL!
Lepiej zostawić jakiś oczywisty błąd, który jest pewnie namalowany, świeży i śmiały zamiast próbować go naprawić i skończyć wreszcie pracę jako wymęczoną i na (prawie) śmierć zamalowaną. Nie ma nic bardziej frustrującego niż usiłowanie poprawienia czegoś, pogarszając jednocześnie stan, który był przedtem. Możesz uniknąć tej frustracji zostawiając pracę w spokoju. Jest skończona, wystarczająco dobra, miałeś dobrą zabawę malując. Zostaw tak jak jest.

Moje doświadczenie
Frustracja jest czymś czego wszyscy doświadczamy. Kilka lat temu sama walczyłam z nią tak bardzo, że już byłam gotowa rzucić malowanie, a sama myśl o tym spowodowała, że byłam jeszcze bardziej zniechęcona. Od tamtej pory coś się zmieniło i ulżyło mi bardzo. Włączam muzykę przy malowaniu. Nie traktuję siebie bardzo poważnie. Obniżyłam swoje oczekiwania. Chodzę na mnóstwo spacerów i robię dużo przerw. Dłubię coś w innych technikach i dziedzinach sztuki. Otaczam się ludźmi myślącymi pozytywnie. Frustracja czasem pojawia się i znika, ale nigdy nie zostaje na długo. Nie sądzę, żeby lubiła moje towarzystwo i głośną muzykę.

Artykuł jest autorstwa Vinity Pappas.
Tłumaczyła z angielskiego A. Filipińska

Pozwoliłam go sobie skopiować (i uporządkować przy okazji) stąd: http://www.akwarela**********/inspiracje,17/mowie-stop-malowanie-to-nie-dla-mnie,916.html

Posted

[quote name='betty_labrador']no i ukończyłam :)



ta krecha na dole to tak sie zeskanowalo a nic nie uciełam jeszcze ;)
Tło mogłoby mieć inny kolor, ale pies jest świetnie wykonany *w*

szybka praca na konkurs nyanyan, teraz mam mniej czasu na halloweenowy art :C

Posted

Rok ołówka w ręce nie trzymałam dziś mnie naszło

wszystkie dziwne cienie, oczy sprawiające wrażenie różnych wielkościowo itp to efekt zdjęcia robionego tel



a kostkę już od niechcenia rysowałam :diabloti:


Posted

[quote name='NightQueen']

Rok ołówka w ręce nie trzymałam dziś mnie naszło

wszystkie dziwne cienie, oczy sprawiające wrażenie różnych wielkościowo itp to efekt zdjęcia robionego tel



a kostkę już od niechcenia rysowałam :diabloti:




Pięknie :) Jak ty tą sierść rysujesz ? Mi nie wychodzi :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...