Monia_ Posted July 7, 2005 Posted July 7, 2005 I znowu sie usmialam :D przeczytalam tekst mezowi, a on tylko na to, ze szkoda tych 2 kg miesa, ile to by bylo kotletow :lol: Super zdjecia i opisy, prosimy czesciej! Quote
avii Posted July 7, 2005 Posted July 7, 2005 Oj Ania>>>>ale ty masz wesoło :lol: :lol: :lol: strasznie bystry ten inwentarz :D tam chyba jeden drugiego szkoli :P serdecznie pozdrawiamy i :buzi: dla wszystkich :) Quote
deszczowa Posted July 8, 2005 Author Posted July 8, 2005 Ania, Beza po prostu stwierdziła, że za długo się gulasz gotuje :wink: no i od rana znów się uśmiałam :cunao: Quote
Camara Posted July 8, 2005 Posted July 8, 2005 No nie! Aniu to ja już przepadłam z kretesem. Bezunia nie dość, że piękna to jeszcze jaka gospodarna panienka! Przyznaj się, że zdjęła ten garnek z gazu, bo ty zapomniałaś a gulasz by sie przypalił... no to co słodka, dobra psica miała zrobić??? (a jak już zdjęla... hmmm to przecież nie będzie się marnował??? a podzielła się z diabłem tasmańskm???) :wink: :roll: :lol: :lol: :lol: Koksik jest rozczulający :angel: Quote
ania14p Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 Z nikim się nie podzieliła i to wcale się nie przypalało było jeszcze prawie surowe i mężowi dałam na obiad jajecznicę. Przepraszamy, ale z racji upałów w tym tygodniu będzie słabo ze zdjęciami. Może jutro u naszej Cioteczki w aparacie coś wynajdziemy. Pozdrawiamy Ania, Paweł, Beza, Koks i biedni koci chłopcy co nie jeździli na działke Quote
Camara Posted July 12, 2005 Posted July 12, 2005 ania14p napisał(a):Z nikim się nie podzieliła i to wcale się nie przypalało było jeszcze prawie surowe i mężowi dałam na obiad jajecznicę. nie podzieliła się? widać Aniu za dobrze gotujesz :lol: to pewnie jajecznica mężowi też smakowała :wink: :lol: pozdrów męża ode mnie! a tego mu nie powtarzaj (bo się może popsuć :wink: ) szczęściara jesteś, że trafiłaś na takiego świetnego faceta, co lubi zwierzaki i jajecznice na obiad zje ! (mam nadzieję, że nie grymasił :niedowia: :lol: Quote
ania14p Posted July 12, 2005 Posted July 12, 2005 Niestety, całkiem nieźle gotuję co doskonale widać po całej mojej rodzince – tylko Koksik jeszcze trzyma linię, ale jest młodziutki i szybszy od światła. Beza na wszelkie ograniczenia reaguje spowolnieniem takim, że ciągnę ja na smyczy do domu, bo nie umiem tak wolno jak ona chodzić – nawet wysnuliśmy w naszym kółku psim w parku teorię, że Beza po okresie głodowania wyrobiła w sobie odruch oszczędzania energii i nie może z tego wyjść. Koty zaś mają zdecydowanie za mało ruchu, bo nawet na działkę w zasadzie nie jeżdżą – stres podróżny przechodzi po dwóch dniach, a my jeździmy właśnie na tyle. Może kiedyś dostanę tydzień urlopu, albo pójdę na jakąś wcześniejszą emeryturę to je zabiorę. Tylko, że mój najdroższy szef obiecuje nam urlop najwcześniej we wrześniu, a to jest urlop zeszłoroczny i to tylko część. I tak po złości zamiast myśleć o pracy cichutko, za jego plecami piszę do Was. Pozdrowienia Utajniona, spragniona urlopu, Ania z Gadziną Quote
Camara Posted July 12, 2005 Posted July 12, 2005 ania14p napisał(a):...Może kiedyś dostanę tydzień urlopu, albo pójdę na jakąś wcześniejszą emeryturę to je zabiorę. Tylko, że mój najdroższy szef obiecuje nam urlop najwcześniej we wrześniu, a to jest urlop zeszłoroczny i to tylko część. I tak po złości zamiast myśleć o pracy cichutko, za jego plecami piszę do Was. poszczuj szefa tym małym czarnym, szybszym od światła... albo lepiej, zabieraj go do pracy... gwarantuję, że nie wytrzyma takiej dawki energii i wyśle cie na urlop :wink: :evil_lol: Quote
Ulka18 Posted July 12, 2005 Posted July 12, 2005 Aniu, jak milo w utajnieniu czyta sie Twoje posty. O Twoich slodkich brzdacach :D :D :D . Zycze Ci udanego urlopu , zasluzonego i zapracowanego w tamtym roku :lol: . Na pocieszenie dodam, ze ja dopiero w tym roku wywalczylam 2 tygodnie, a w zeszlym sie nie udalo. Tylko strach mnie ogarnia i smutek, jak pomysle, ze 2 tygodnie nie zajrze do schroniska do psiakow.... Quote
ania14p Posted July 12, 2005 Posted July 12, 2005 Camaro, mój szef codziennie przychodzi do pracy ze swoim goldenkiem, (słodki potworek zakrada się do wc i kradnie papier toaletowy, to jego przysmak), więc jeden pies więcej nie zrobi na nim wrazenia. Ulko, w miarę możliwości będę pilnowała Twoich pociech Pozdrawiam Ania i reszta Quote
Matylda1975 Posted July 12, 2005 Posted July 12, 2005 ania14p napisał(a): (słodki potworek zakrada się do wc i kradnie papier toaletowy, to jego przysmak ale z rolki, tak? :o ;) :D:D:D:D Quote
Camara Posted July 12, 2005 Posted July 12, 2005 ania14p napisał(a):Camaro, mój szef codziennie przychodzi do pracy ze swoim goldenkiem, (słodki potworek zakrada się do wc i kradnie papier toaletowy, to jego przysmak), więc jeden pies więcej nie zrobi na nim wrazenia. tak to się robi jak nieletni za dużo TV oglądają, to chyba reklama papieru Velvet? :wink: :lol: :lol: :lol: l to niech pocieszeniem dla ciebie będzie, że ja aby iść na urlop w sierpniu teraz haruje za dwoje a w porywach za troje :-? Quote
ania14p Posted July 13, 2005 Posted July 13, 2005 Amber - pies szefa - nie rozwija papieru tylko zjada rolkę w całości. Zjada również chusteczki jednorazowe, najchętniej używane. A z tą pracą jest tak, że jeśli mam obiecany tydzień urlopu we wrześniu to szanse są na listopad, a wtedy nie ma co jechać na działkę, bo nasz domek jest taki wiatrem podszyty i bez łazienki (pieszczoszka, co?), a na Canary z moją bandą nie pojadę, więc nie mam motywacji, a poza tym moja praca jest uzależniona od tzw. branżystów i teraz siedzę i czekam na ich projekty, a jak je dostanę to 24 na dobę, tylko nie wiem kiedy to będzie. Bużka Ania i jej Banda Potworów Quote
ania14p Posted July 15, 2005 Posted July 15, 2005 Strasznie zwariowany miałam ten tydzień, więc dopiero teraz mogę zająć się moją hołotą. Bo normalne opowiadanka mogę cichcem wysłać z firmy, ale zdjęcia to tylko z domku. Co ona tam robi? Przecież może się utopić! Bardzo przyjemnie tak pobrodzić. Teraz musimy się wzmocnić. A to są nasi chłopcy - jeszcze z zeszłego roku, bo narazie nie mogą pojechać na wieś. Uściski dla Wszystkich Ania i Paweł ze swoim kochanym stadkiem Quote
avii Posted July 15, 2005 Posted July 15, 2005 Rozumiem że Koksik paluszków nie zamoczył :wink: a tak nawiasem biedne kotki :-? :lol: tyle ich omija Ania >>może im byś też smyczki kupiła :roll: Quote
ania14p Posted July 15, 2005 Posted July 15, 2005 Kocurki mają i szeleczki i smyczki i kontenerek, ale bardzo źle znoszą podróże - szczególnie bury Wojtek,- więc zabieramy je tylko jak jedziemy na dłużej, minimun na tydzień. Koksik do wody podchodzi z "pewną nieśmiałością", a my nie chcemy nic na siłę. Pozdrawiam Ania Quote
Ulka18 Posted July 15, 2005 Posted July 15, 2005 Aniu, czuli kocie chlopaki zostaja w domu na 1,5 dnia jak wyjezdzacie?? Ale sie potem musza cieszyc , po Waszym powrocie :D :D :D Moj kot tez zawsze czeka na mnie ,a rano wie, kiedy wychodze do pracy, wtedy idzie spac przewaznie na moje łóżko. A Beza powinna troche mlodszego "braciszka" oswoic z woda. Jej spracerki wodne wychodza wysmienicie. :bluepaw::bluepaw::bluepaw::bluepaw::bluepaw::bluepaw: Quote
ania14p Posted July 15, 2005 Posted July 15, 2005 Z chłopakami jest różnie, Wojtek – buras drze mordę jak opętany, a Kaktus, czeka aż go pod nogi podejmiemy. Kaktus jest mój i tylko mój,” przyniosłam go z podwórza”, odbierając go psom, które się nim bawiły, był malutki i nawet oczka miał jeszcze niebieskie – składał się z pcheł, robaków i brudu. Moja przyjaciółka chciała go zabrać, ale jej kocica postawiła takie veto, że dziewczyny nie spały całą noc: Monika broniąc kotka, a KITA próbując go zjeść.. Może jeszcze wymyślę jak opowiedzieć o moich potworach, ale tu powinnam mówić tylko o Koksowniku, więc całuję, Koksownik zdrowy i już totalnie rozpaskudzony Ania z tą całą hołotą Quote
dyziolek Posted July 15, 2005 Posted July 15, 2005 Koksownik zdrowy i już totalnie rozpaskudzony I tak trzymać! Quote
ania14p Posted July 20, 2005 Posted July 20, 2005 Z Koksikiem nie jest tak dobrze jak myśleliśmy. Wczoraj byliśmy z nim u okulisty, doktora Jacka Garncarza – tak na wszelki wypadek i okazało się, że nie jestem taką histeryczną matką, jak myślałam. Nasz Koksowniczek ma naprawdę chore oczko, jest to wada z którą przyszedł na świat (nzywa się chyba skórzak), ale niestety to będzie postępować, więc jak tylko pogoda się ustali na bardziej europejską, bo przy tych wariackich upałach to ja się do niczego nie nadaję, musimy zoperować oczko, zanim będzie gorzej. Teraz tylko kropelki, a ten mały gangster bardzo tego nie lubi. OCZYWIŚCIE WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE !!! Pozdrawiamy Wszystkich Ania z Bezą, Koksem i kotami Quote
Matylda1975 Posted July 20, 2005 Posted July 20, 2005 o rany :((((((((( Ania, ale co to za chorobsko? po operacji bedzie calkiem zdrowy, czy to moze nawracac? ucalowania dla Was i glaski dla kolorowych futerek Quote
kociabanda Posted July 20, 2005 Posted July 20, 2005 Na pewno będzie dobrze. :lol: Przecież Koksik trafił w najlepsze ręce, w jakie mógł tylko trafić (też byłam wczoraj u dra Garncarza, ale Was nie spotkałam). :lol: :lol: :lol: Quote
Camara Posted July 20, 2005 Posted July 20, 2005 Biedny mały czarny węgiełek :( Aniu no właśnie co to jet ten skórzak? czy to zarastanie 3 powieki? Quote
ania14p Posted July 20, 2005 Posted July 20, 2005 To świństwo, które dopadło Koksika, (medyczny matoł jestem) to, co innego niż trzecia powieka. W życiu płodowym coś się komórkom porobiło i skóra, z której wyrastają włosy urosła mu po wewnętrznej stronie powieki. Teraz oczko broni się przed tym i wytwarza wydzielinę ochronną, która może doprowadzić do ślepoty, ale nie damy jej szans. Sądzę, że pod koniec sierpnia nie grożą nam upały i Pan doktor zrobi z tym porządek. Kociabando, byliśmy późnym wieczorem i była jedna kocia banda - z Błonia. Pozdrawiamy Ania z Bezą, Koksem i kotami Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.