Cajus JB Posted November 18, 2009 Posted November 18, 2009 APSA napisał(a):Amelowi zdarzyło się próbować spuścić kotu łomot, ale to kot zaczął. Teraz panuje chwiejny rozejm :p oby nie doszło do wojny podjazdowej. Ja z Twojej miski, a Ty z mojej. Quote
morisowa Posted November 18, 2009 Posted November 18, 2009 Amelowi się poszczęściło :-) Teraz inny staruszek z tego samego schronisk prosi o ratunek: http://www.dogomania.pl/threads/173949-Florek-juA-idzie-na-TAE-czowy-Most Quote
APSA Posted November 19, 2009 Author Posted November 19, 2009 ONek Uzik ma już swój wątek: http://www.dogomania.pl/threads/173992-ONek-senior-UZIK-porzucony-na-stare-lata-lecz-nie-traci-nadziei?p=13534395#post13534395 Wieści od Amela :) Amel nie może zbyt długo stać, dziś rozmawiałam przez siatkę z sąsiadką zachodnią i już po chwili Amel po prostu położył się tam gdzie stał, biedaczek, ale uprzejmie towarzyszył nam w rozmowie. Czy wiadomo skąd Amel się wziął w schronie i dlaczego? Zaczynam podejrzewać, że kiedyś był zatrudniony w kopalni jako konik Łysek, albo gdzieś w kieracie. Na spacerach albo idzie przed siebie dosłownie jak konik, albo chodzi dookoła mnie. Ja nie mam tyle odwagi, by wybierać się z nim bez smyczy a Amelek potrafi dreptać wciąż dookoła i dookoła. Doszliśmy wczoraj do lasu, w końcu zaczął trochę węszyć, ale nierówne podłoże z mchu najwidoczniej mu się nie spodobało, bo wciąż usiłował zawrócić na drogę. Mieszam mu suchą karmę z mokrą, by się przestawił na Purinę dla staruszków - Wacławowi bardzo służyła - ale cwaniak zlizuje z granulek wszystko mokre i zostawia ile się da. A, i miał pierwszą scysję z Teżetem Tż wyjeżdżał do roboty służbowym autem, odstrojony w garnitur i uparł się, by Amel wyszedł z garażu nie wycierając wcześniej mordy o jego zaprasowane, garniturowe spodnie. Ani reszty ciała. Chciał go złapać za obrożę i wyprowadzić w bezpiecznej odległości od nogawek, niestety nie trafił i chwycił Amelka za kark. Amel się tak przeraził, że się szarpnął i dziabnął Teżeta zębami, po czym przeraził się jeszcze bardziej i bez mała wywalił jak długi. TŻ wygłosił do niego przemówienie zaczynające się od słów "Czyś ty zdurniał, chłopie?" i w końcu panowie doszli do porozumienia. Spodnie ocalały, garaż dało się zamknąć, TŻet wyjechał na dwa dni a Amel w oczekiwaniu na powrót pańci z pracy poszedł kopać kolejną dziurę do Australii... Quote
migdalena Posted November 19, 2009 Posted November 19, 2009 Ale mi się to podoba...pozazdrościć tylko Quote
Cajus JB Posted November 20, 2009 Posted November 20, 2009 Ma Amel dobrze. Ale to dreptanie to faktycznie zastanawiające i dość interesujące. Quote
APSA Posted November 20, 2009 Author Posted November 20, 2009 To może być cecha starszych psów to dreptanie - takie wpadanie w rytmiczny schemat. Harald też tak miewa. Quote
Cajus JB Posted November 21, 2009 Posted November 21, 2009 Mój dreptał, ale już niedomagał zupełnie i tak po dwa metry. Ale może to nie każdy pies. Mój był niewysoki i lekki. Quote
APSA Posted December 21, 2009 Author Posted December 21, 2009 Wieści sprzed jakiegoś czasu: Amel miał jakąś drobną zapaść na spacerze, może po prostu się potknął i wystraszył, bo po chwili się sam pozbierał. Lekarka stwierdziła zwolniony rytm serca. W tym wieku niestety wszystko jest możliwe. Ale generalnie pies czuje się dobrze i jak było cieplej, z upodobaniem probował się dokopać do Australii. Ma już swojego ulubionego wroga w postaci przeraźliwie jazgotliwego pekińczyka :diabloti: Quote
Cajus JB Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 No tak to jest z pekińczykami. Z tą Australią dobrze kombinował. Quote
APSA Posted January 10, 2010 Author Posted January 10, 2010 Przed momentem zadzwoniła do mnie pani Amela... Amela już nie ma. Może nie cieszył się nowym domem długo - dwa miesiące - ale cieszył się bardzo, przez te dwa miesiące żył intensywnie, jak na takiego staruszka. Miał dobrą śmierć, szybką i bezbolesną. Wyszedł na spacer, za furtką przewrócił się i już nie żył. Smutno, ale jednocześnie cieszę się, że nie musiał odejść w schronisku. Quote
Dada M Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 Smutno ... ale udało się w samą porę znaleźć mu dom, to najważniejsze. Quote
morisowa Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 Nie spodziewałam się, że akurat On tak szybko odejdzie... ale tak jak napisałaś APSO, ostatnie tygodnie życia wreszcie ŻYŁ, szczęśliwy, na swoim, ze swoimi ludźmi, kochany Amelku, będę Cię pamiętać. Quote
clo Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 strasznie smutno..ale duze podziekowania dla amelowego domu..dali mu radosc i nowe zycie... Quote
anett Posted January 10, 2010 Posted January 10, 2010 Amelku kochany wielorybie:loveu::loveu: strasznie szkoda, że tak krótko... zawsze jest za wcześnie.... Quote
Cajus JB Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 Smutna wiadomość. Miał swojego człowieka. Nie odszedł sam. Quote
APSA Posted January 11, 2010 Author Posted January 11, 2010 Też się nie spodziewałam, że zostało mu już tak mało czasu. Za to przy paru innych spodziewałam się, że zostały im dni życia a żyją/żyły dużo dłużej. Sprawdza się powiedzenie, że nie znamy dnia ani godziny. Quote
eski Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 Żal... :( Biegaj Amelku szczęśliwie za TM.... Quote
Redpit Posted February 21, 2010 Posted February 21, 2010 Przykre i smutne - ale jednak miał dobrą śmierć (jeśli tak mozna napisać) - odszedł w swoim kochanym domku, bez bólu, igieł... :-( :candle::bluepaw: Amelku:candle: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.