Jump to content
Dogomania

Yrsa - bestia z piekła rodem i Tesia [*] - starsza dama. A teraz jeszcze Tari!


Recommended Posts

  • Replies 730
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

no i Tesia niestety wymyśliła, że sobie wyhoduje jakieś guzki na zew. części pochwy, w środku też ma. Już miała leczone bo pękło i śmierdziało. To guzki Stickera. No i doopa generalnie, obawiam się najgorszego, bo narkozy Teś nie przeżyje a widzę, że te "kalafiory" coraz większe i niedługo będzie problem z sikaniem. Ehhh... a podobno to dopada młode psy w wieku rozrodczym. A Teś dawno wysterylizowana.

Posted

no na razie kryzys zażegnany - to jakieś gruczolaki paskudne. Co jak pękną to leje się cuchnąca maź. No i było blisko zatkania ujścia dróg moczowych. Ale na znieczuleniu miejscowym inna pani wet jej to wyłuskała i zaszyła :) mamy nadzieję, że będzie ok i nie będzie za szybko odrastać. Na razie Tesia chodzi z lampą na głowie i o wszystko się obija. A bestia ma tyle siły jak na swój wiek, że idę wcześnie spać bo już usiedzieć nie mogę. Tak mi ten dzień dzisiejszy, łącznie ze stresem i mocowaniem się z Teśką dał w kość. No a po powrocie od weta z tej radości poszłam pobiegać jeszcze z Yrsą :P no masochizm jakiś...

Posted

nie pamiętam, czy dawałam te zdjęcia ale teraz przy innej okazji je znalazłam i wrzuciłam na picasę :)







Yrsa za młodu :D uwielbiam te zdjęcia

Posted

Tesi się przyda ;) Chodzi w kloszu paskuda jedna. Jak jej go zdjęłam to zaraz zaczęła sobie ciamkać i mamlać tam, gdzie nie powinna. Więc z powrotem klosz.

Posted

UWAGA!
TRUCIZNA- szlaki ok. Ustronia!!!!!!!!!
Na szlakach w okolicach Ustronia ktoś wykłada (wylewa?) truciznę!!!! Zatruło się kilak psów, niektóre śmiertelnie, prawdopodobnie także zwierzęta dzikie.

Cytuję z wątku Kory ['] na dogo:

"Wczoraj ( w niedzielę ) Korcia zmarła w wyniku zatrucia
Mama z bratem byli z psami w górach - zawsze jeżdżą z nimi w to samo miejsce . W Ustroniu -przy szlaku na baranią górę - Korcia zaczęła coś gryźć, brat ją zawołał i wypluła z pyszczka coś fioletowego . zapiął Korę i Tinę na smycz i w przeciągu 10 minut z Korcią zaczęło się dziać coś niedobrego . gdy byli już na parkingu najpierw szła "zataczając się " , potem się kładła , zaczęła chodzić do tyłu , i znowu się kładła. mama bardzo się przestraszyła , chcieli wziąść ją szybko do szpitala , zatrzymał się jeden pan samochodem który miał psa w bagażniku a tym samym stanie i zaproponował pomoc . wzięli oba psy do weterynarza - jednak weterynarza w ustroniu nie było - pojechali do wisły . mama mówi , że w samochodzie wszystko z niej poszło - wymiociny , biegunka , zaczęła strasznie trząść łapkami - nie zdążyli dojechać do weterynarza , gdy zesztywniała . psa od tego pana udało się odratować . mama zgłosiła sprawę na policję , okazało się ze w tych dniach inne psy też umierały na szlaku w wyniku zatrucia . prawdopodobnie sa tam wylewane jakieś szkodliwe substancje. brat mówił że była tam też zdechła kuna. "


Ostrzeżenie wklejam, bo to piękne tereny, a nuż ktoś z was bedzie tam łazikował z psem.

Posted

no i wielkie G***o i wielka D.
Zepsuł mi się obiektyw 300mm i w serwisie powiedzieli, że nie opłaca się naprawiać. Bo to stary obiektyw, poszła elektronika. Jestem po prostu wniebowzięta :/

Posted

ano niestety, porządny obiektyw nieraz jest kilkakrotnie droższy niż body :/ takie długie nowe to wydatek rzędu co najmniej 1,8 tyś... a ja bardzo dużo zdjęć robię teleobiektywem. Eh co za zła passa, najpierw spierniczył mi się aparat analogowy, potem moje auto - poszło na złom. Teraz obiektyw. A jako wisienka na torcie to suszarka.

Żeby nie było za wesoło to Tesia znów niedomaga ale tym razej jest gorzej niż kiedykolwiek, Sama wstać nie umie, piszczy jak próbuje wstać.Ale czucie w łapach ma. I różne takie starcze problemy ją dopadły mocniej, niż kiedykolwiek. Z sikaniem, z apetytem, jakieś tiki nerwowe czy coś w ten deseń. Jeszcze 2tyg temu Natka była zdziwiona, jak zobaczyła, jak Tesia raźno i szybko popyla kłusem ze mną na spacerze (widziała ją pierwszy raz).
Tesia dostaje różne leki i syropki i kurcze... jakoś coraz mniej efektu. Na starość lekarstwa nie ma :(
Tylko to chodzenie ją mocno dezorientuje. Może to chwilowe złe samopoczucie, pogoda się zmienia. A nie chcę jej na siłę pakować różniastych zastrzyków, które mogą tylko przedłużyć nadejście nieuniknionego (do tej pory pamiętam, jak męczył się kot, któremu chcieliśmy pomóc - tu zastrzyk wzmacniający, tam steryd) i tak sobie umierał przez tydzień. Tesia póki co jeszcze nie cierpi. Psia starość to straszna sprawa - tak patrzeć jak z dnia na dzień pies gaśnie. Najlepszy przyjaciel. A wokół Tesi ta kostucha to już od jesieni krąży.

Posted

no i jestem w kropce, dziś chyba do weterynarza podjedziemy. Ale boję się. Tesia nie umie sama wstać, jak ją podniosę i prowadzę na szelkach i pasku przez brzuch to też iść nie umie... składa się jak scyzoryk (dosłownie - wczoraj na spacerze tylne łapy zawinęły się i wylądowały między przednimi - taki sposób trochę jak pajacyk zabawkowy; myślałam, że nie dam rady jej podnieść i do domu dowlec a byłam tylko 10m od klatki). Dałam jej wczoraj większą dawkę przeciwbólowych ale mam wrażenie, że to nie jest kwestia samego bólu. Wczoraj była tak bezwładna jakby jej ktoś pavulon zapodał, miałam wielki problem sobie z nią poradzić. Tak jak normalnie się bierze na ręce psa, żeby go włożyć na stół u weta itp, to jakoś nie mam problemu. Ale z takim bezwładnym ciałkiem to sobie nie radziłąm. Co tu robić, co robić... jeść biedna zje, jak jej daję z ręki (z miski to ledwo ledwo, nawet jak podłożę blisko). Patrzy na mnie jak przechodzę itp. Ale tak poza tym to chyba jej wszystko obojętne. Eh. Co to się stało, że tak szybko? W ciągu dwóch-trzech dni ze żwawego jeszcze psiaka stała się leżącym workiem, może to jakiś wylew? Nie wiem, strzelam... w oczku ma na białku wylane na krwisto. Niby się człowiek spodziewa, że psiak w tym wieku może w każdej chwili zaniemóc a i tak jest przykro. Zwłaszcza, jeśli się człekczasem irytował, że pies np marudzi z sikaniem czy jedzeniem albo coś

Posted

pusto tak z jedną sznupą. Yrsa siedzi smutna w kącie albo w szafie, nawet na treningu większego focha strzeliła niż zwykle. A przez ostatnie parę dni też była smutna, bo chyba czuła, ze z Tesią nie jest dobrze.

Posted

To musi być dla niej ciężkie przeżycie, o Tobie już nie wspomnę, bo strata przyjaciela musi bardzo boleć. Z drugiej strony dobrze, że masz Yrsika bo ona tą swoją niespożytą energią zapewne będzie swojego rodzaju odskocznią...Słońce trzymaj się, a jakbyś chciała pogadać to pisz śmiało :glaszcze:

ps. mi jest ciężko w to uwierzyć, jakoś nie dochodzi to do mojej świadomości szczególnie, że jak ją widziałam, to owszem taka z niej babulinka była ale to był psiak który miał energię, nie widać było żeby nadchodziło to najgorsze, ostateczne :shake:

Posted

też się nie spodziewałam, myślałam, że po zabiegu na te guzki już będzie lepiej aż spokojnie sobie kiedyś uśnie. A to wszystko przyszło nagle, w ciągu niecałych dwóch dni z psiaka samobieżnego i człapiącego stała się leżącą i bezwładną kulką futra i kostek. Jak z nią jechałam do weterynarza to jeszcze nie cierpiała, tym się pocieszam. A nie chciałam przedłużać, bo są magiczne, drogie zastrzyki które sztucznie stawiają psa "na nogi". Na dzień, dwa, może trzy i pół, ciężko stwierdzić jak na psiaka w takim wieku. Albo po prostu dają wrażenie poprawy. Mam tylko nadzieję, że nie miała u mnie najgorzej, wiele błędów popełniłam. Ale było też dużo super chwil.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...