Ewa Marta Posted July 27, 2009 Posted July 27, 2009 Pojadę do niego jutro między 15-17, nie wiem jeszcze dokładnie o której. Postaram się wyprowadzić go na długi spacer, może trochę pobiegamy;) On bardzo potrzebuje teraz ruchu, bo go roznosi. Quote
jola_li Posted July 27, 2009 Posted July 27, 2009 Ewa Marta napisał(a):Pojadę do niego jutro między 15-17, nie wiem jeszcze dokładnie o której. Postaram się wyprowadzić go na długi spacer, może trochę pobiegamy;) On bardzo potrzebuje teraz ruchu, bo go roznosi. Wspaniale!!! My dzisiaj byliśmy w Wilanowie, a potem poszliśmy w przeciwnym kierunku - z godzinę nam zeszło na tym wędrowaniu. Na szczęście nie było upału - powyżej 28 st.C --- wymiękam........... Quote
mysza 1 Posted July 27, 2009 Posted July 27, 2009 Superancko, że zabieracie go na takie długie spacery. Alez on ma energii. Quote
asiaf1 Posted July 27, 2009 Posted July 27, 2009 Magdo dziękuję za pomoc :-) tak jak napisałam w pierwszym poście Astor został skazany przez lokalnego weta na śmierć gdyż według niego stan w jakim znajdowały się jego uszy był beznadziejny. Ciekła z nich krew i ropa-kanały był tak zwężone, że nie można było wsadzić nawet wacika.Groziło to zakażeniem mózgu. Postanowiłyśmy skonsultować się z dr Biesennikiem, który podjął się operacji. Na szczęście nie trzeba było robić drugiej operacji po pierwszej stan jego uszu poprawił się na tyle, że teraz Astor wymaga codziennego czyszczenia uszu i wkraplania jakiegoś lekarstwa. Astor ma 2 lata jest wykastrowany będzie zaszczepiony jest bardzo przyjazny do ludzi w tym do małych dzieci jest bardzo cierpliwy i łagodny przy zabiegach choć bardzo go to bolało nie przejawiał cienia agresji Na spacerach nie rzuca się do innych psów-przynajmniej ja nie zauważyłam tego jest bardzo towarzyski, lubi się bawić. Astor całe swoje życie spędził w budzie na łańcuchu. nie wiem jeszcze co mogę napisać -w razie czego pytaj Nutusia napisał(a):Witam, Asiu, spotkałyśmy się w sobotę - byłam z sunią ON Toscą na "zlocie". Jesteś niesamowita - inne dzieci powinny zazdrościć Twojej Córci TAKIEJ MAMY! Z pewnością wyrośnie na cudowną, wrażliwą istotkę. Mogę się podjąć napisania tekstu, ale potrzebowałabym garści informacji - może być w punktach :evil_lol: Pozdrawiam Magda Quote
asiaf1 Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 Zapraszam tez na wątki innych moich psiaków-to jeszcze nie wszystkie: Borysek: http://www.dogomania.pl/forum/f1161/1-5-roczny-borysek-przejechany-prze-samochod-po-2-operacjach-wciaz-czeka-na-dom-142943/#post12692007 Gucio http://www.dogomania.pl/forum/f1161/gucio-niespelna-roczny-puchaty-rudasek-wyrzucony-na-ulice-142941/ Saba http://www.dogomania.pl/forum/f1161/roczna-mix-porzucona-przez-wlasciciela-ktory-wyjechal-do-angli-142940/ Mila http://www.dogomania.pl/forum/f1161/2-letnia-mila-mix-porzucona-na-dzialkach-szuka-domu-142939/ Oskar http://www.dogomania.pl/forum/f1161/9-m-czny-oskar-od-szczeniaka-zamkniety-w-malym-kojcu-142938/ Kuba http://www.dogomania.pl/forum/f1161/1-5-roczny-prawie-owczarek-dlugowlosy-wyrzucony-z-budowy-142937/ Quote
Nutusia Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 asiaf1 napisał(a):Magdo dziękuję za pomoc :-) tak jak napisałam w pierwszym poście Astor został skazany przez lokalnego weta na śmierć gdyż według niego stan w jakim znajdowały się jego uszy był beznadziejny. Ciekła z nich krew i ropa-kanały był tak zwężone, że nie można było wsadzić nawet wacika.Groziło to zakażeniem mózgu. Postanowiłyśmy skonsultować się z dr Biesennikiem, który podjął się operacji. Na szczęście nie trzeba było robić drugiej operacji po pierwszej stan jego uszu poprawił się na tyle, że teraz Astor wymaga codziennego czyszczenia uszu i wkraplania jakiegoś lekarstwa. Astor ma 2 lata jest wykastrowany będzie zaszczepiony jest bardzo przyjazny do ludzi w tym do małych dzieci jest bardzo cierpliwy i łagodny przy zabiegach choć bardzo go to bolało nie przejawiał cienia agresji Na spacerach nie rzuca się do innych psów-przynajmniej ja nie zauważyłam tego jest bardzo towarzyski, lubi się bawić. Astor całe swoje życie spędził w budzie na łańcuchu. nie wiem jeszcze co mogę napisać -w razie czego pytaj Asiu, na prędce skleciłam, więc nie jest to arcydzieło. Ale pewnikiem Dziewczyny pomogą, coś poprawią, coś dopiszą i... wyślemy Astora do DOMU! Astor – historia pewnego Psa... ROZDZIAŁ I – PIES PECHOWIEC Astor, choć z pewnością był przeuroczym, słodkim szczeniaczkiem, miał pecha - trafił na łańcuch. Przykuty do budy, zaniedbany, niejednokrotnie głodny, pełnił psią wartę dzień i noc. Był psem, który miał jedynie obowiązki i żadnego, nawet najmniejszego przywileju. Kogo obchodzi pies łańcuchowy? Kto mu się przygląda? Kto zauważy, że mu coś dolega? Że coraz częściej trzepie uszami, przekrzywia łeb, że ma spuchnięte uszy?...Z dnia na dzień cierpiał coraz bardziej. Zrezygnowany, nie spodziewał się chyba od człowieka już niczego... Gdy w końcu zdarzył się cud w astorowym życiu i litościwa Dusza zaprowadziła go do weterynarza – ten tak bardzo przeraził się stanem zainfekowanych uszu psa, że cud mniemany miał się przerodzić w koniec męczarni. Zapadł wyrok, gdyż ociekające krwią i ropą uszy, z kanałami zwężonymi do tego stopnia, że nie można było w nie wetknąć nawet wacika, groziły zakażeniem mózgu... Astor pewnie by się poddał wyrokowi człowieka, gdyż nigdy mu się dotąd nie sprzeciwił, ale... ROZDZIAŁ II – PIEC SZCZĘŚCIARZ Owa Dobra Dusza, która zaprowadziła psa do weterynarza, śmiała się sprzeciwić „medycznej wiedzy” oraz „niepomyślnym rokowaniom” i poszukać pomocy gdzie indziej. Lekarz, którego znalazła Dobra Dusza legitymował się nie tylko dyplomem ukończenia wydziału weterynarii, ale miał serce, odwagę i determinację, by zawalczyć o życie młodego, pięknego psa. Podjął się skomplikowanej operacji, po której stan uszu naszego Bohatera poprawił się na tyle, że dziś Astor wymaga jedynie codziennego ich czyszczenia i wkraplania lekarstwa, co znosi ze stoickim spokojem i wdzięcznością za przynoszenie mu ulgi w cierpieniu. ROZDZIAŁ III – W SWOIM DOMU ........ Szukamy Człowieka, który sprawi, że powstanie Rozdział III, a także kolejne. Bo że powstaną kolejne rozdziały z przygodami Astora - nie mamy wątpliwości. Ich treść zależy od ludzi, którzy zechcą go pokochać, dać mu prawdziwy dom, opiekę i parę psich przywilejów, za które z pewnością się odwdzięczy w sposób, w który tylko psy potrafią – bezwarunkowym przywiązaniem i wiernością. Astor jest gotowy na rozpoczęcie kolejnego rozdziału. Jest wykastrowany, przed wyprawą do wymarzonego domu zostanie zaszczepiony. Mimo koszmaru, który zgotował mu człowiek, jest bardzo ufny, przyjazny i łagodny. Uwielbia małe dzieci, ruch i zabawę. Z anielską cierpliwością znosi wszystkie, często bolesne, zabiegi pielęgnacyjne. Na spacerach skupiony na człowieku i swobodzie, niespecjalnie zwraca uwagę na inne psy. Astor czeka na Autora dalszej części jego historii w warszawskiej lecznicy przy ul. Kosiarzy, gdzie ma cudowną opiekę, ale brakuje mu człowieka na wyłączność. Brakuje mu też ruchu, bo całe dnie spędza przypięty na smyczy, tęsknie wypatrując wolontariuszek, które zabiorą go na prawdziwy, psi spacer. Nie pozwól mu dłużej czekać, Człowieku, bo każdy Twój dzień bez Astora jest dniem straconym i dla Ciebie i dla niego! Kontakt w sprawie adopcji: Quote
Izabela124. Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 Nutusia napisał(a):Asiu, na prędce skleciłam, więc nie jest to arcydzieło. Ale pewnikiem Dziewczyny pomogą, coś poprawią, coś dopiszą i... wyślemy Astora do DOMU! Astor – historia pewnego Psa... ROZDZIAŁ I – PIES PECHOWIEC Astor, choć z pewnością był przeuroczym, słodkim szczeniaczkiem, miał pecha - trafił na łańcuch. Przykuty do budy, zaniedbany, niejednokrotnie głodny, pełnił psią wartę dzień i noc. Był psem, który miał jedynie obowiązki i żadnego, nawet najmniejszego przywileju. Kogo obchodzi pies łańcuchowy? Kto mu się przygląda? Kto zauważy, że mu coś dolega? Że coraz częściej trzepie uszami, przekrzywia łeb, że ma spuchnięte uszy?...Z dnia na dzień cierpiał coraz bardziej. Zrezygnowany, nie spodziewał się chyba od człowieka już niczego... Gdy w końcu zdarzył się cud w astorowym życiu i litościwa Dusza zaprowadziła go do weterynarza – ten tak bardzo przeraził się stanem zainfekowanych uszu psa, że cud mniemany miał się przerodzić w koniec męczarni. Zapadł wyrok, gdyż ociekające krwią i ropą uszy, z kanałami zwężonymi do tego stopnia, że nie można było w nie wetknąć nawet wacika, groziły zakażeniem mózgu... Astor pewnie by się poddał wyrokowi człowieka, gdyż nigdy mu się dotąd nie sprzeciwił, ale... ROZDZIAŁ II – PIEC SZCZĘŚCIARZ Owa Dobra Dusza, która zaprowadziła psa do weterynarza, śmiała się sprzeciwić „medycznej wiedzy” oraz „niepomyślnym rokowaniom” i poszukać pomocy gdzie indziej. Lekarz, którego znalazła Dobra Dusza legitymował się nie tylko dyplomem ukończenia wydziału weterynarii, ale miał serce, odwagę i determinację, by zawalczyć o życie młodego, pięknego psa. Podjął się skomplikowanej operacji, po której stan uszu naszego Bohatera poprawił się na tyle, że dziś Astor wymaga jedynie codziennego ich czyszczenia i wkraplania lekarstwa, co znosi ze stoickim spokojem i wdzięcznością za przynoszenie mu ulgi w cierpieniu. ROZDZIAŁ III – W SWOIM DOMU ........ Szukamy Człowieka, który sprawi, że powstanie Rozdział III, a także kolejne. Bo że powstaną kolejne rozdziały z przygodami Astora - nie mamy wątpliwości. Ich treść zależy od ludzi, którzy zechcą go pokochać, dać mu prawdziwy dom, opiekę i parę psich przywilejów, za które z pewnością się odwdzięczy w sposób, w który tylko psy potrafią – bezwarunkowym przywiązaniem i wiernością. Astor jest gotowy na rozpoczęcie kolejnego rozdziału. Jest wykastrowany, przed wyprawą do wymarzonego domu zostanie zaszczepiony. Mimo koszmaru, który zgotował mu człowiek, jest bardzo ufny, przyjazny i łagodny. Uwielbia małe dzieci, ruch i zabawę. Z anielską cierpliwością znosi wszystkie, często bolesne, zabiegi pielęgnacyjne. Na spacerach skupiony na człowieku i swobodzie, niespecjalnie zwraca uwagę na inne psy. Astor czeka na Autora dalszej części jego historii w warszawskiej lecznicy przy ul. Kosiarzy, gdzie ma cudowną opiekę, ale brakuje mu człowieka na wyłączność. Brakuje mu też ruchu, bo całe dnie spędza przypięty na smyczy, tęsknie wypatrując wolontariuszek, które zabiorą go na prawdziwy, psi spacer. Nie pozwól mu dłużej czekać, Człowieku, bo każdy Twój dzień bez Astora jest dniem straconym i dla Ciebie i dla niego! Kontakt w sprawie adopcji:Super tekst, tylko dopisz coś o pomocy finansowej, wtedy wykorzystam tekst do allegro cegiełkowego A i chyba tu:ROZDZIAŁ II – PIEC SZCZĘŚCIARZ powinno być: Pies a nie Piec Quote
Ewa Marta Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 Wróciłam od Astora... Jestem zła, że na to wcześniej nie wpadłam, ale w końcu dotarło do mózgu, co zrobić, żeby sie wybiegał;) Wzięłam z domu długą smycz moich psów, do tego jeszcze długaśną linkę żeglarską - cienką, ale bardzo mocną. Wszystko to dowiązałam do jego smyczy, zawiozłam mu zabawkę - sznurek z kostką. No i zaczęło się... Poszłam na druga stroną Wilanowskiej i w prawo nad kanałkiem. Przywiązałam to wszystko do drzewa, w miejscu, gdzie było trochę miejsca i cienia. No i zaczęłam mu rzucać sznurek:lol: Astor szalał, biegał na ile mu linka pozwoliła, a jak zaczynałam rzucać, kiedy miał ją naprężoną i pędził w druga stronę, to miał tego ze 12 metrów:lol: Wariował, skakał, siłowal się ze mną i cały czas łapal sznurek. Raz zrobiłam mu przykrość, bo rzuciłam dosłownie pól metra za daleko... AUĆ:-( Potem już rzucalam bez pudła, a Astorek latal jak wariat. Wzięłam picie, które wydudnił zmęczony bieganiem. W dropdze powrotnej, już na dwóch smyczach nbez sznurka, podrzucalam mu sznurek, on go łapał i bardzo dumny niósł w pysku. Potem przeciągaliśmy się nim. Kiedy dotarliśmy do lecznicy, Astorek ze sznurkiem w zębach zasiadł na posłaniu i dalej się bawił. Dorzuciłam mu jeszcze zabawkę - pluszaka. Złapał szczęśliwy i starał się łapać dwie rzeczy naraz:lol: Po raz pierwszy w ogóle nie zauważył mojego wyjścia:lol: Kochani, zabierajcie mu ten sznurek na spacery, o ile go nie zalatwi do jutra. Warto przynosić mu jakieś zabawki, bo to jedyna jego rozrywka i pokazał, że umie się bawić. Był wyraźnie wybiegany, a ja spływałam potem, bo trochę się nabiegałam. Mam kilka zdjęć w komórce, potem poproszę syna, żeby mi je zgral na dysk i gdyby ktoś mógł, prosiłabym o pomoc w umieszczeniu ich tutaj. Quote
Izabela124. Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 Fotki możesz mi przesłać na adres [email protected] chętnie wstawię ;) Quote
Ewa Marta Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 Izabela124. napisał(a):Fotki możesz mi przesłać na adres [email protected] chętnie wstawię ;) Wrzuciłam 6 fotek. Dzięki:lol: Quote
admirabilis6 Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 Wow, ladne harce urzadziliscie sobie :lol: Quote
jola_li Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 Ale szczęśliwy Astorek! Żeby tak mógł mieć to na codzień...... Ewa, z Ciebie to pomysłowy Dobromir ;-)!!! Teraz pewnie dobrze mu się śpi! Jutro nie mogę - pojutrze na pewno do niego wpadnę. Quote
jola_li Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 Asiu, to Tobie należą się podziękowania za ratowanie i finansowanie tych wszystkich biedaków!!!!!!!!!!!!!!! Mam nadzieję, że nie zostaniesz z tym sama, bo to by wszystkich przerosło....... Quote
Nutusia Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 [quote name='Izabela124.']Super tekst, tylko dopisz coś o pomocy finansowej, wtedy wykorzystam tekst do allegro cegiełkowego A i chyba tu:ROZDZIAŁ II – PIEC SZCZĘŚCIARZ powinno być: Pies a nie Piec To już Asia musi dopisać, bo nie wiem jakiej pomocyfinansowej oczekują i ew. na jakie konto. A w tytule oczywiście powinien być pies, a nie piec - co ślepemu po oczach?...:evil_lol: Quote
Ewa Marta Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 asiaf1 napisał(a):Nie wiem jak Wam dziękować za pomoc:calus: Asiu, nikt nie oczekuje na podziękowania. To, co jest absolutnie konieczne, to zabranie Astora z kliniki. On tam dostaje świra z nudów. Za pieniądze tam płacone, może uda sie znaleźć DT, który zakropi mu lek do uszu codziennie. Szkoda tego młodego psa. Nie mogę jeździć do niego każdego dnia,. Prawdę mówiąc w tym tygodniu to w ogóle będzie trudne. Pewnie najwcześniej pojadę w przyszła środę. Jola ma jechac jutro, dzisiaj nie wiem, czy ktoś u niego będzie. Wiem jedno, on tam się męczy... To piękne, że udało mu się uratować życie, ale teraz skazywanie go na życie na króciutkiej smyczy w zamkniętym pomieszczeniu, to coś jak ten łańcuch, na którym do tej pory był:shake: Quote
asiaf1 Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 Ewa Marta napisał(a):Asiu, nikt nie oczekuje na podziękowania. To, co jest absolutnie konieczne, to zabranie Astora z kliniki. On tam dostaje świra z nudów. Za pieniądze tam płacone, może uda sie znaleźć DT, który zakropi mu lek do uszu codziennie. Szkoda tego młodego psa. Nie mogę jeździć do niego każdego dnia,. Prawdę mówiąc w tym tygodniu to w ogóle będzie trudne. Pewnie najwcześniej pojadę w przyszła środę. Jola ma jechac jutro, dzisiaj nie wiem, czy ktoś u niego będzie. Wiem jedno, on tam się męczy... To piękne, że udało mu się uratować życie, ale teraz skazywanie go na życie na króciutkiej smyczy w zamkniętym pomieszczeniu, to coś jak ten łańcuch, na którym do tej pory był:shake: Ja wiem, że to nie jest miejsce dla niego ale w okolicznych hotelach nie ma na razie miejsca-przynajmniej w tych które ja znam i ufam.:roll: Quote
asiaf1 Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 wstępnie mam uzgodnione z Gajowa że jak się u niej coś zwolni to weźmie Astora ale na razie kiszka. Może ktoś ma jakieś pomysły? Quote
Ewa Marta Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 asiaf1 napisał(a):Ja wiem, że to nie jest miejsce dla niego ale w okolicznych hotelach nie ma na razie miejsca-przynajmniej w tych które ja znam i ufam.:roll: A może warto poszukać gdzieś dalej? Transport zawsze się jakoś zorganizuje... Quote
admirabilis6 Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 asiaf1 napisał(a):wstępnie mam uzgodnione z Gajowa że jak się u niej coś zwolni to weźmie Astora ale na razie kiszka. Może ktoś ma jakieś pomysły? Jamor, okolice Warki. Polecam. Ma wátek na dogo i strone www. Quote
Izabela124. Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 Nutusia napisał(a):To już Asia musi dopisać, bo nie wiem jakiej pomocyfinansowej oczekują i ew. na jakie konto. A w tytule oczywiście powinien być pies, a nie piec - co ślepemu po oczach?...:evil_lol:W takim razie czekam na dopisanie ;) Quote
Ewa Marta Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 Ja bym próbowała tutaj... http://www.dogomania.pl/forum/f937/hotel-u-jamora-propozycja-138231/index18.html To naprawdę nieporównywalne warunki z tymi w lecznicy. Asiu, może czas zacząć zbierać deklaracje wpłat? Tam doba kosztuje 15 zl z jedzeniem, a w lecznicy zdaje się 25? Quote
asiaf1 Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 [quote name='Ewa Marta']Ja bym próbowała tutaj... http://www.dogomania.pl/forum/f937/hotel-u-jamora-propozycja-138231/index18.html To naprawdę nieporównywalne warunki z tymi w lecznicy. Asiu, może czas zacząć zbierać deklaracje wpłat? Tam doba kosztuje 15 zl z jedzeniem, a w lecznicy zdaje się 25? Myślę, że to dobry pomysł z tym zbieraniem pieniędzy na hotel Astora. Potrzebne byłyby deklaracje comiesięcznych wpłat. Jest jeszcze szansa że za kilka dni max. za 2 tyg. zwolni się miejsce w hotelu w Jatnem gdzie trzymam 3 psiaki -miesięczny koszt 500 pln z karmą Dor Gladiator SZUKAMY SPONSORÓW!!!!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.