monika55 Posted December 8, 2009 Posted December 8, 2009 Kogo znacie z Czestochowy. Potrzebna wizyta p.adopcyjna. Quote
agrabcia Posted December 8, 2009 Posted December 8, 2009 Trzymam kciuki z całej siły. Binia musi sie udać. Quote
agrabcia Posted December 8, 2009 Posted December 8, 2009 Monika dostałam maila w sprawie Bini od Pani Marzeny z Częstochowy- Pewnie gdzieś w ogłoszeniach podałam swój mail. Czy to ta sama pani? Bo nie wiem czy odpisywać? Quote
wilczek007 Posted December 8, 2009 Author Posted December 8, 2009 to chyba ta sama pani, zobaczymy, monika juz rentgena włączy;) Quote
monika55 Posted December 9, 2009 Posted December 9, 2009 Nic nie bedzie bo Pani zrezygnowala. Za duze oczekiwania niestety, a to przeciez tylko kundelek. Quote
agrabcia Posted December 9, 2009 Posted December 9, 2009 Malutkie sunieczki szukają swojego człowieka Quote
wilczek007 Posted December 9, 2009 Author Posted December 9, 2009 [quote name='monika55']Nic nie bedzie bo Pani zrezygnowala. Za duze oczekiwania niestety, a to przeciez tylko kundelek.[/QUOTE] no to niech sobie kupi yorka, albo pluszaka. Quote
shanti Posted December 9, 2009 Posted December 9, 2009 Najlepiej pieska interaktywnego, bedzie jej szczekał i siusiał na zawołanie. Quote
majanails4 Posted December 9, 2009 Posted December 9, 2009 Nie zycze sobie takich KOMENTARZY pod moim adresem,dzieki "uprzejmosci" Pani Moniki tak wszystko wyszlo,chcialam tylko aby pani mi pomogla przygotowac pieska na wyjazd do domu gdzie jest malutkie dziecko-wszystko chcialam sfinansowac,takze weterynarza i caly transport.Nie mam 15 lat i wiem co to znaczy cierpienie zwierzat,choc pewnie nie tak jak ONE :( ale chcialam dobrze,chcialam stworzyc kruszynce kochajacy domek mimo malenkiego dziecka,ale widocznie moje prosby byly za duze i nie do zrealizowania-wiec bardzo dziekuje za pomoc i krzywdzaca ocene mojej osoby.Prosilam takze o nr konta bo chcialam pieniazki wysylac co miesiac (tyle ile bym mogla ale zawsze cos)ale widocznie jest ich duzo bo nie otrzymalam odp.Pozdrawiam i na przyszlosc-nie oceniajcie za szybko ludzi bo jest za duzo do stracenia... Quote
shanti Posted December 9, 2009 Posted December 9, 2009 No nie wiem:shake: Maleńkie dziecko i pies po tak długim pobycie w schronisku to niezbyt udane połączenie. Czasem dobre chęci nie wystarcza i trzeba rozsadnie popatrzeć na realia, choćby na długa i dokuczliwą dla psa i właściciela biegunkę po zmianie jedzenia. Adopcja psa to radość dla przyszłego właściciela, ale może byc też przekleństwem, jeśli kierujemy sie tylko litością. Quote
wilczek007 Posted December 9, 2009 Author Posted December 9, 2009 Niewiem cóż było obrazliwego w jakichs naszych komentarzach.Zwyzywałysmy kogos?? O czym rozmawiałyscie tez niewiem ale wykapanie psinki w naszych schroniskowych warunkach to zabicie psa! Zamarzła by tam! Tam jest sredniowiecze! Nikt z nas tez nie moze przywiezc suni, ja pracuje nonstop, a monika nie miała by czym o ile wiem. Pozatym sunia nie jest napewno idealna pod wzgledem sikania po domu, ona długo jest w schronisku. TO tyle. Czasem wychodzi jak wychodzi, przykro, no cóż. Quote
szajbus Posted December 9, 2009 Posted December 9, 2009 Dziewczyny mimo, ze mam mało czasu ogłoszenia Gabi sa odnawiane, tak, że nie musicie się o nie martwic. Linków nie będę wklejała na nowo, bo to nie ma sensu szczególnie z allegro, które odnawiam co 14 dni. Czy były jakieś telefony z jej sprawie? Nie miałam czasu przeczytać wszystkiego, ale zdaje się, ze jednej z sunieczek trafiał się domek. Wielka szkoda, ze dom przeszedł suni koło nosa. Nie widzę niczego dziwnego w tym, że ktoś kto ma małe dziecko w domu chciałby dostać psa wykąpanego. Ja w takim wypadku chciałabym jeszcze odrobaczonego i po przeglądzie weterynaryjnym. To, że ktoś ma małe dziecko nie oznacza, że nie jest świadomy tego, - że schroniskowiec przez pierwsze dni załatwia się w domu, póki nie wyrobi sobie nawyku, że swoje potrzeby fizjologiczne należny załatwiać na zewnątrz. - że początki będą trudne, bo obie strony muszą się wzajemnie poznać a pies dodatkowo przyzwyczaić się do nowych warunków. Nie mnie was osądzać, ale u nas to wygląda trochę inaczej. W takim wypadku któraś z dziewczyn wzięłaby na noc psiaka d siebie ( przed wyjazdem do nowego domu) zaprowadziła do weta, odrobaczyła.i wykapała. Byłoby robione wszystko, żeby obie strony były zadowolone. Wydaje mi się, ze faktycznie zbyt szybko oceniłyście osobę, która chciała nie tylko adoptować waszą psinkę, ale wspomagać was finansowo w miarę swoich możliwości. Wiem, ze moje słowa mogą zaboleć, ale taka już jestem, że mówię otwarcie to co myślę. Zraziłyście w ten sposób prawdopodobnie dobry domek, w którym psinka spędziłaby radośnie nadchodzące święta i byłaby bezpieczna. Piszę o tym, nie po to, żeby komuś dokopać, ale rzucić pomysł jak rozwiązać problem w przyszłości. Jest okres przedświąteczny i jak co roku podczas porządków coraz więcej psów wyląduje na ulicy, a potem w schronach. Psiaków nam przybywa, ale domków niestety nie. Quote
monika55 Posted December 10, 2009 Posted December 10, 2009 Byc moze na pierwszy rzut oka sprawa wyglada prosto, na drugi rzut juz nie. 7. 12 dostalam pierwszego emaila w sprawie suni - odpowiedzialam. 8.12 rozmawialysmy na GG plus maile. 9.12 rozmawiac nie moglam rozmawiac bo bylam w podrozy. W tym samym dniu Pani zrezygnowala. Nie otrzymalam namiarow - nie moglam zrobic wizyty p.adopcyjnej. I tak mialam watpliwosci czy akurat Binia, dziczek malutki jest odpowiednia do domu z raczkujacym dzieckiem. Pomijam juz problemy z utrzymaniem czystosci ale chodzi mi o znajomosc psiej psychiki. To bylo w tak szybkim tempie. Dla mnie to nie wrozylo nic dobrego. Quote
agrabcia Posted December 10, 2009 Posted December 10, 2009 SZUKAMY DALEJ Ja ze swojej strony będe pilnować ogłoszeń Niuni i Bini. Quote
shanti Posted December 10, 2009 Posted December 10, 2009 Szajbus, uwierz że Monika55 niejednego psa już wyadoptowała i wie co robi. Zdarzało jej się też odbierać psy z nieudanych adopcji. Doświadczenia mamy takie, że bez wizyty przedadopcyjnej i na podstawie jednego maila czy telefonu psa nie damy. Wystarczy że ze schronu bierze psa kto chce a po kilku dniach zwraca, bo sika albo wymiotuje. Jeśli Monika tak postanowiła to znaczy, że piesek się do tego domu nie nadawał. A raczej dom dla tego psa. Quote
shanti Posted December 10, 2009 Posted December 10, 2009 Do Ciebie Szajbus chyba też pisałam w sprawie Sisi w Łodzi. prawda? Dobrze, że sprawa się wyjaśniła, ale co przeżyłyśmy stresu, to tylko my wiemy. Dlatego powinnaś nas zrozumieć dlaczego jesteśmy tak ostrożne, może czasem przesadnie, ale lepiej poczekać i mieć pewność 100%. Majanails4, ja Ciebie nie znam i nie oceniam, ale wizyta przedadopcyjna przy takiej odległości i sfinansowaniu przez nas brakującej kwoty do transportu jest konieczna i niezbędna. Cieszę się i dziękuję Ci za zainteresowanie Binią. Quote
majanails4 Posted December 11, 2009 Posted December 11, 2009 Jezeli mamy juz tak skrupulatnie rozliczac "moj czas zainteresowania"sunia-to mowmy prawdziwe fakty,pisalam maila do 4 osob,ale niestety nie dostalam odp,postanowilam zadzwonic,rozmawialam z jakos pania,a potem przez 2 dni korespondowalam z pania Monika,wiec prosze nie pisac takich bzdur ze to trwalo kilka godz.Mysle ze i tak juz nie ma to zadnego znaczenia,bo nadal nie jestetscie zainteresowane moja pomoca finansowa.A co do pieska,dzisiaj jade do swojego schroniska w Czestochowie,podarowac jakiemus malenstwu domek na świeta :)dla mnie nie ma problemu z oswojeniem pieska i tym ze moze wymiotowac sikac itd,u mnie w rodzinie jest tradycja ze pieska zawsze sie bierze ze schroniska wiec jakies maciupkie doswiadczenie tez mam.Szkoda mi tylko BINI,ze "niegodna"bylam aby ja pokochac,choc widzialam ja juz w naszym domku.Jezeli chodzi o wizyte przed adopcyjna-nie bylo to dla mnie zadnym problemem.Nikogo nie potepiam za ta sytuacje,i tez uwazam ze panie wolontariuszki najlepiej wiedza do kogo ma trafic piesek,ale zrobilo mi sie przykro ze czlowiek chce pomoc ale ta pomoc nie jest ptrzebna...pozdrawiam i juz zamykam temat. Quote
shanti Posted December 11, 2009 Posted December 11, 2009 Nie wiem do kogo pisałaś, ale u nas adopcjami przez dogo zajmuje sie [B]tylko Monika55[/B], więc nie wiem jakie 4 osoby masz na myśli. Na tym watku z jastrzębia jesteśmy tylko ja, Monika i Wilczek, więc też nie ma czwartej. Ja nic nie dostałam:shake: Na transport chciałaś przeznaczyć 40 zł, ale dla nas załatwienie transportu samochodowego za taką kwotę jest niemożliwe. Monika Ci pisała dlaczego i dlaczego taki pies jak Binia nie może jechać w taką długą podróż autobusem. Dla mnie sprawa też jest zamknieta. Życzę powodzenia Tobie i pieskowi, któremu dasz dom. Parę dni temu ludzie też się zarzekali, że wszystko zniosą i wybaczą, że na wszystko są przygotowani, a jednak oddali szczeniaka do dt po jednym dniu. To była nasza Maja w dt w Łodzi. Quote
wilczek007 Posted December 11, 2009 Author Posted December 11, 2009 mysle ze bedzie dobrze jesli wyadoptujesz jakiegos malucha z bliska z Czestochowy.Moze i lepiej bo bliżej. Ja osobiscie nie miałam nawet jak zawiezc Bini...A gdyby sie okazało ze musiałabym po nią wracac bo np. zaczeła nieakceptowac dziecka? Za daleko. I znów nikt nie pojedzie. Moi znajomi chcieli kiedys do Katowic tylko samych 50 zł na transport ,a co dopiero gdzies dalej.Tacy ludzie, takie ceny....Juz kiedys jedni co adoptowali wyrzucili naszego psa. nie mówie bron Boze ze wszyscy tacy! No teraz Maja spowrotem. Kazdy ma jakies wymagania, możliwosci.I Ty i my. Chcemy dobrze da obu stron, po co sie mordowac...trzymam kciuki, czasem wychodzi jak wychodzi...Powodzenia. Quote
ulvhedinn Posted December 11, 2009 Posted December 11, 2009 Przepraszam Was strasznie że ostatnio mało sie udzielam- w żadnym przypadku nie wycofuję sie z oferty Dt, tylko muszę ogarnąć niespodziewane kłopoty z Czesterem... :-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.