Jezeli mamy juz tak skrupulatnie rozliczac "moj czas zainteresowania"sunia-to mowmy prawdziwe fakty,pisalam maila do 4 osob,ale niestety nie dostalam odp,postanowilam zadzwonic,rozmawialam z jakos pania,a potem przez 2 dni korespondowalam z pania Monika,wiec prosze nie pisac takich bzdur ze to trwalo kilka godz.Mysle ze i tak juz nie ma to zadnego znaczenia,bo nadal nie jestetscie zainteresowane moja pomoca finansowa.A co do pieska,dzisiaj jade do swojego schroniska w Czestochowie,podarowac jakiemus malenstwu domek na świeta :)dla mnie nie ma problemu z oswojeniem pieska i tym ze moze wymiotowac sikac itd,u mnie w rodzinie jest tradycja ze pieska zawsze sie bierze ze schroniska wiec jakies maciupkie doswiadczenie tez mam.Szkoda mi tylko BINI,ze "niegodna"bylam aby ja pokochac,choc widzialam ja juz w naszym domku.Jezeli chodzi o wizyte przed adopcyjna-nie bylo to dla mnie zadnym problemem.Nikogo nie potepiam za ta sytuacje,i tez uwazam ze panie wolontariuszki najlepiej wiedza do kogo ma trafic piesek,ale zrobilo mi sie przykro ze czlowiek chce pomoc ale ta pomoc nie jest ptrzebna...pozdrawiam i juz zamykam temat.