Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Witam,

poszukuję psa na wieś, gospodarstwo rolne, dla rodziców mojego męża, kompana dla mojego już 13 letniego staruszka Filipa w typie owczarka oraz dwóch młodych kotek, pies będzie mieszkał w budzie, czasami będzie musiał być upięty gdy ktoś przyjdzie. Szukam dużego psa w wieku 6- 12 lat, mądrego, który będzie w stanie  dogadać się z drugim psem. Z racji tego iż mój Filip też potrzebuje czasu żeby zaakceptować nowego psa to  dom mogę zaoferować dopiero od 21 maja kiedy ja wraz z mężem będziemy także na urlopie w Polsce, żebyśmy mogli pogodzić psy ze sobą, rodzice męża sami sobie z tym nie poradzą. Sama zresztą zastanawiam się jak to zrobić, już raz przez takie oswajanie przechodziłam z moim Filipem, no ale to był pies którego ja znałam i który znał mnie, a jak wprowadzić całkowicie obcego psa to sama się nad tym zastanawiam. Piszę na forum na prośbę rodziców męża. Piesek nie będzie miał źle, co kilka miesięcy zamawiam na dłuższy czas karmę pedigree, suchą i mokrą, do rodziców dostarcza ją kurier, to jest także dom mój i męża tylko że my na razie przyjeżdżamy tam co jakiś czas, oboje pracujemy zagranicą. Piesek mieszkałby w Rogowie, województwo świętokrzyskie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proszę się przejechać do najbliższego schroniska, popatrzeć na olx - psów szukających domów są tysiace. Karma pedigree...moze pani przeczyta skład karmy i powie, jak pies moze byc zdrowy na karmie zawierającej 4% "mięsa" a raczej produktów zwierzęcych? a 96% to badziewia? i radziłabym wziąć suczkę - zawsze wieksza szansa na dogadanie się z psem - samcem. Czy podwórko jest ogrodzone szczelnie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pies będzie kompanem dla psa i kotek, będzie mieszkał w budzie, od czasu do czasu upinany ( czy, aby napewno od czasu do czasu?), a gdzie jego kontakt z człowiekiem, spacery, zabawy, skoro rodzice sobie nie poradzą, a Wy okazjonalnie bywacie. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro i tak zamawiasz karmę to co stoi na przeszkodzie zamawiać lepszą? Pedigree niestety nadaje się do śmieci, skład fatalny, karma mocno przereklamowana... Fajne cenowo i składowo już jest Wolf of Wilderness albo Brit Care (Josera, Bosch) - dawkowanie trochę mniejsze niż Pedigree, co oznacza że cenowo wygląda podobnie. Może lepiej zmienić karmę? Wolf of Wilderness psy z reguły zajadą ze smakiem.

Z mokrych karm można podawać również Wolf of Wilderness, naprzemiennie np. z Animonda GranCarno.

Pomyślcie o adopcji psa z Radys, Wojtyszek albo okolicznego schroniska bez wolontariatu. Stamtąd psy będą szczęśliwe, nie musząc konkurować o jedzenie z innym psem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ludzie z czym Wy macie problem, post dotyczy przygarnę psa a nie jaką karmę kupić, mój pies już miał lepsze karmy zamawiane w zooplus i nie chciał ich jeść i w nosie miał ich skład, pedigree jest jedyną karmą którą chce jeść. Rodzice sobie poradzą, pisze że nie poradzą sobie sami z wprowadzeniem nowego psa i tyle, że tu my musimy być, owszem jest dużo psów do adopcji, moja mama co miesiąc wysyła pieniądze na posty, pomóż bo zostanie uśpiony, pomóż bo chory i wiecie co do niejednego stowarzyszenia pisałam że wezmę psa i  co i nic, zero kontaktu zero odpowiedzi a jak już ktoś odbierze telefon to się okazuje że pies lada dzień pojedzie do nowego domu a ogłaszany jest jeszcze kolejne dwa lub trzy miesiące. Psa którego mam wzięłam gdy miał 6 lat, zmarł jego właściciel, miesiąc czasu pies czatował pod domem, sąsiad przynosił mu jedzenie, rodzina tego pana chciała go oddać do schroniska, po miesiącu się dowiedziałam od znajomego o tym psie i jego sytuacji, wzięłam go do siebie, wtedy jeszcze mieszkałam w Kielcach w mieszkaniu, Filip ze mną, były spacerki i takie tam, ogródek działkowy w Kielcach kupiłam dla Filipa by mógł spędzać ze mną czas i miał gdzie sobie pobiegać. Filip jest moim drugim psem, pierwszego miałam od szczeniaka jak ja byłam jeszcze dzieckiem, sama go przyniosłam do domu, był ze mną 13 lat póki nie okazało się że ma raka szczęki, każdy mówił, uśpij go, za pieniądze które musisz dać na operację będziesz miała psa rasowego, po co Ci ten stary kundel, nie dałam za wygraną, wzięłam kredyt i pojechaliśmy do Krakowa do kliniki która wtedy jako jedyna miała taki sprzęt by przeprowadzić tak skomplikowaną operację, operacja się udała niestety na następny dzień Kacperek odszedł, serce nie wytrzymało.Pani dzwoniła że nie muszę po niego przyjeżdżać, ktoś odbiera od nich zwłoki ale ja musiałam przywieść go do domu, pojechałam po niego, w obie strony ryczałam jak głupia. Od dwóch lat mieszkam na wsi z mężem, Filip pojechał razem ze mną, przez rok czasu Filip spał z nami i siedział w domu, pilnował mnie cały czas aż w końcu poczuł że to jest teraz jego dom i przestał z nami spać, przestał wchodzić do domu, wybrał podwórko i budę i mimo że czasami trza go uwiązać, dla jego dobra gdy otwieramy bramę, żeby nie wyleciał na ulicę, to woli podwórko niż dom. Jak przyjeżdżamy to tylko pierwszą noc chce spać z nami a dalej już śpi na podwórku. Dlatego napisałam tu post, bo chciałam pomóc takiemu psiakowi jakim kiedyś był filip ale teraz dochodzę do wniosku że kupię jednak szczeniaka bo ludzie którzy mają takie psy do adopcji sami nie chcą ich oddać, tak sobie w głowach zakodowali że pies to tylko w mieszkaniu i na smyczy może być szczęśliwy i że buda to dla tych osób najgorsze zło jakie może być, jakby mój Filip potrafił mówić to by powiedział sam że jestem najlepszą osobą jaką spotkał w swoim życiu, dzięki mnie nie trafił do schroniska i nie wywieźli go do lasu, raz było gorzej raz lepiej ale przeszliśmy przez to razem, moja mama zawsze szeptała mu do ucha żeby znalazł mi dobrego męża z domem i wiecie co tak właśnie było, ja mam męża a on podwórko i pełną swobodę i wbrew temu co myślicie jest szczęśliwy. Nie brak mu ludzi, mamy letnią kuchnię poza domem w której urzędujemy przez wszystkie ciepłe miesiące do której Filip przychodzi kiedy tylko chce, przychodzą sąsiadki które znają Filipa, rodzina, dzieciaki. No ale najlepiej ocenić kogoś i za całe zło jakie spotyka psy wyżyć się na kimś, nie jestem tyranem i póki żyję nie dam krzywdy zrobić Filipowi. Post usunę za kilka dni, w tych czasach lepiej kupić szczeniaka niż adoptować psa w potrzebie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakbyś trochę poczytała wątków na tym forum, to byś nie dziwiła się dlaczego ludzie nie oddają psów pierwszej, lepszej osobie, a skrupulatnie badają domy, a wybierają najlepszy dla danego psa. Psy do adopcji z domów tymczasowych i ze schronisk nie do każdego człowieka i każdego domu się nadają. Zastanów  się, czy logiczne jest wydać charta, czy z domieszką charta, do domu w lesie, czy przy lesie, bez ogrodzenia? Czy logiczne jest wydać psa żywiołowego do staruszków, ludzi chorych, czy niesprawnych ruchowo? Czy logiczne jest wydać psa chorego, bo i takie są, do osoby, którą nie będzie stać na leczenie? I wiele innych przykładów można podawać. Więc nie dziw się.

U mnie na wsi, psy żyją bardzo krótko. Nie szczepione, nie odrobaczone, nie zabezpieczone przed kleszczami, nie spuszczane z łańcuchów, nawet nie w budach, tylko parę desek na krzyż mają za schronienie. Jedzą byle co, stary chleb namoczony w wodzie, to nie rzadkość, bynajmniej. Do takich domów nikt mądry i empatyczny nie wyda psa. Dlatego też, przeprowadzane są wizyty przedadopcyjne. Więc nie dziw się.

Cieszę się, że tak dbasz o swoje psy, ale uwierz mi nie wszędzie jest taka sielanka.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety wiejskie myślenie jest takie, że pies jest do pilnowana, stania przy budzie na łańcuchu, a czasami tak jak napisała IlonaS tej budy nie ma takiej jak powinna być, w końcu za to dostaje jeść, przykre to bardzo, ale prawdziwe. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja wiem jak jest na wsi i ubolewam nad losem tych psiaków, sama zmieniam myślenie rodziców męża, sama uzbierałam pierw na dobrą budę dla Filipa, teraz kupiłam drugą budę dla Kajtka, sama montowałam w starych budach wiatrołapy bo na daną chwilę tyle mogłam wtedy zrobić, dlatego też zamawiam zapas karmy na długi czas by nie było sytuacji że psy dostają chleb z mlekiem, wiem jaka jest wieś ale jeżeli możemy coś zrobić żeby uświadomić tym ludziom że pies też potrzebuje ciepłego kąta i pełnego brzuszka to ja właśnie to robię, nowy pies nie jest dla mnie czy mojego męża bo nas tam nie ma, to rodzice męża poprosili by poszukać dla nich psa a ja dołożę wszelakich starań żeby ten pies miał odpowiednie warunki, na niektóre sprawy trza trochę czasu i pieniędzy, chciałabym by do domu można było wchodzić od ulicy, by cały plac za domem był dla psów dla ich swobody, ale tak jak piszę to wymaga czasu, na razie jest jak jest choć myślimy z mężem jak możemy na daną chwilę coś pozmieniać by było lepiej

Share this post


Link to post
Share on other sites

I to już nawet nie chodzi o to czy ktoś bada dom do którego idzie pies tylko o to że jak ja się kontaktuję z różnymi Ośrodkami gdzie są psy do adopcji to robi się cisza , nikt nie pyta jakie mam warunki i co mogę psiakowi ofiarować po prostu nie ma żadnej odpowiedzi. Ja z chęcią porozmawiam, zaproszę do nas, zapytam co mogę zmienić, jak poprawić to co jest by zabrać psa do nas, ja jestem otwarta na to by dać dobre warunki na miarę naszych możliwości, tylko nikt nie chce rozmawiać. Ja wiem co się dzieję, sama już nie mogę patrzeć na skatowane, utopione, przywiązane do auta psy i ciągnięte, na zagłodzone i doprowadzone do rozpaczy ale to co ja mogę zrobić to zadbać o to by nasze psy nie spotkało coś takiego

Share this post


Link to post
Share on other sites

Petra, powtórzę się - zajrzyj do Radys albo Wojtyszek - te schroniska dla psów są umieralnią i uratujesz psie życie.
I się nie zrażaj, bo osobiście wychuchanego psiaka z domu tymczasowego, z kanapy nie oddałabym do budy. Nie i już. Ale co innego pies z takiego miejsca jak tego typu schroniska. Nie dlatego, że jest gorszy, ale dlatego że nie poznał lepszego życia. Nie uważam, aby każdy pies potrzebował dostępu do domu i dobrze, że są takie domy jak Wasz... ale takim domom polecam psy bezpośrednio ze schronisk. Wtedy naprawdę jest to ratowanie życia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, IlonaS napisał:

Ja to myślę, że ewentualny pies nie będzie przy budzie, a tylko będzie z niej korzystał, jak zechce odpocząć.

Oby. Ale jakoś tak nie dowierzam...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 3.04.2019 o 14:46, Petra/ Kielce napisał:

I to już nawet nie chodzi o to czy ktoś bada dom do którego idzie pies tylko o to że jak ja się kontaktuję z różnymi Ośrodkami gdzie są psy do adopcji to robi się cisza , nikt nie pyta jakie mam warunki i co mogę psiakowi ofiarować po prostu nie ma żadnej odpowiedzi. Ja z chęcią porozmawiam, zaproszę do nas, zapytam co mogę zmienić, jak poprawić to co jest by zabrać psa do nas, ja jestem otwarta na to by dać dobre warunki na miarę naszych możliwości, tylko nikt nie chce rozmawiać. Ja wiem co się dzieję, sama już nie mogę patrzeć na skatowane, utopione, przywiązane do auta psy i ciągnięte, na zagłodzone i doprowadzone do rozpaczy ale to co ja mogę zrobić to zadbać o to by nasze psy nie spotkało coś takiego

Witam. Może ja wtrącę swoje trzy grosze; ) Proszę nie zrażaj się tym, co dziewczyny piszą. Bardzo dobrze rozumiem ich podejście. Ale dobrze tez rozumiem Ciebie. Nie każdy pies nadaje się do mieszkania w budzie. Uważam, ze właśnie duże znaczenie ma tutaj  miedzy innymi gruby podszerstek. Twoi rodzice mają już psiaka, no i dochodzi jeszcze fakt akceptacji rezydenta i w druga strone, tolerancja innych psów przez nowego. Ryzyko i niepewność na pewno będzie.

A na samym początku napisałam rozumiem, bo byłam w podobnej sytuacji i przed podobnym wyborem. Sama mam dwa psiaki z okolicznego schroniska i jestem pewna, ze nie odnalazlyby się mieszkając na zewnątrz, rasowe kundelki, a gładka sierścią. I podobnie jak Ty napisałam tutaj w sprawie adopcji psa w imieniu rodziców. Stracili (ja również, bo bardzo był mi bliski ) cudownego psa adoptowanego jako staruszka, który mimo, ze początkowo żył w budzie, w trakcie choroby i jego odchodzenia był w domu. Odszedł w domu obok rodziców a nie sam w zimnym schroniskowym kojcu. Mial szczęśliwe ostatnie swoje miesiące. Choc tyle :( Po odejściu Hektora  (*) postanowiłam tu napisać, postanowiłam pomóc tym razem psiakowi wegetujacemu w schronisku bez wolontariatu, w warunkach dużo gorszych niż mialy te nasze adopciaki. Pomóc Radysiakowi. Pies do budy... wiem nie brzmiało i nie brzmi to fajnie... Bardzo pomogła mi właśnie dogomaniaczka, dziękuję *) Proszę mi wierzyć, ze Wybraniec ma jak pączek w maśle. I podobnie jak w Twoim wypadku rodzice mają już psa z tego samego schroniska, co moje. Więc dochodziła sprawa akceptacji. Rezydent bardzo tolerancyjny, ale byla wielka niepewność jak zareaguje ten nowy. I co? Choć nasz Berni okazał psem mającym swoje zdanie, to z Foxem dogadują sie dobrze: ))

Pies mieszkający w budzie, to nie zawsze pies łańcuchowy. Berni z Foxem biegają po calej posesji, dogaduja się z kotami, chodzą na codzienne spacery do lasu i mają duży kontakt z rodzicami, w ogóle z cala rodzina. Uwielbiają dzieci. Dla psa wazny jest człowiek, kontakt z nim. 

Podobnie jak Tyśka proponuje Ci wybrać jakiegoś nieszczesnika z Radys czy Wojtyszek. Na pewno będąc z Wami będzie miał raj w porównaniu z tym co ma do tej pory. Ale tak jak mówię, kontakt z człowiekiem, spacery, możliwość bycia w domu w razie potrzeby (w czasie burzy, Sylwestra- chodzi o stres i lęki,  w razie choroby itp..)

Natomiast jeśli chodzi o karmę. To może spróbuj innej. Pedigree nie jest dobrą karmą. Na dłuższą metę wyjdzie Ci drożej niż inne ze sredniej polki, koszt leczenia psa itp. Podobnie jak a Ty zamawiam od razu większa ilość, 4 worki po 15 kg. Dla moich i rodziców psów.  Początkowo jedli Brit Premium, potem Brit Care z jagnięcina, ale postanowiłam na próbę kupić karmę Fitmin jagnięcina z ryżem i okazało się że ta im najbardziej smakuje, a i skład ma niczego sobie. Do tego mama też gotuje i z reguły raz dziennie dostają swoją psią potrawkę: )

Wszystkim nam tutaj zależy na dobru psa. Żeby czuł miłość i bezpieczeństwo. Jest tyle czworonogów w potrzebie... :(

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pies oczywiście może mieszkać w budzie solidnej i ocieplonej, na ogrodzonej posesji ( nie na odludziu, jak to niektórzy biorą do pilnowania pola, działki itp.), i nie na łańcuchu non stop, pies mający podszerstek, który go chroni od zimna. Ale musi też mieć kontakt z domownikami, nie tylko wzrokowy, ale rzeczywisty - spacery,  wspólne zabawy, pielęgnację, głaski. Jeśli ktoś pragnie polepszyć życie takiego nieszczęśnika ze schroniska i zapewnić mu dobrą opiekę, to trzeba działać. Tylko trzeba też pamiętać, że to powinna być decyzja świadoma, dobrze przemyślana, a nie chwilowy kaprys.

Petra jesteś daleko, wpadasz okazjonalnie, jak sama piszesz, więc psem będą zajmować się rodzice, czy są przygotowani na to, że mogą być problemy ( choć nie muszą ) - zdrowie, zachowanie? To oni muszą zastanowić się, czy dadzą radę, czy mają czas, czy na prawdę chcą. Inaczej jest jak masz psa, którego znasz od szczeniaka, a inaczej może być, jak bierzesz psa dorosłego z bagażem złych doświadczeń np. Rozczarowany dom i niemoc, znudzenie, to najgorsze co może się przytrafić, stąd tyle psów ląduje na ulicy, wałęsają się po wsiach lub umierają uwiązane do drzewa.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, IlonaS napisał:

Pies oczywiście może mieszkać w budzie solidnej i ocieplonej, na ogrodzonej posesji ( nie na odludziu, jak to niektórzy biorą do pilnowania pola, działki itp.), i nie na łańcuchu non stop, pies mający podszerstek, który go chroni od zimna. Ale musi też mieć kontakt z domownikami, nie tylko wzrokowy, ale rzeczywisty - spacery,  wspólne zabawy, pielęgnację, głaski. Jeśli ktoś pragnie polepszyć życie takiego nieszczęśnika ze schroniska i zapewnić mu dobrą opiekę, to trzeba działać. Tylko trzeba też pamiętać, że to powinna być decyzja świadoma, dobrze przemyślana, a nie chwilowy kaprys.

Petra jesteś daleko, wpadasz okazjonalnie, jak sama piszesz, więc psem będą zajmować się rodzice, czy są przygotowani na to, że mogą być problemy ( choć nie muszą ) - zdrowie, zachowanie? To oni muszą zastanowić się, czy dadzą radę, czy mają czas, czy na prawdę chcą. Inaczej jest jak masz psa, którego znasz od szczeniaka, a inaczej może być, jak bierzesz psa dorosłego z bagażem złych doświadczeń np. Rozczarowany dom i niemoc, znudzenie, to najgorsze co może się przytrafić, stąd tyle psów ląduje na ulicy, wałęsają się po wsiach lub umierają uwiązane do drzewa.

 

 

 

Zgadzam się w 100 procentach. Trzeba liczyć się z wieloma przeciwnościami. Które mogą wystąpić, ale nie muszą. Bardzo popieram adopcje psow starszych. Jednak są to często psy po ciężkich przejściach itp. U nas była wielka niewiadoma co do charakteru, bo przecież Berniego znaliśmy tylko ze zdjęć i krótkiego opisu, była niewiadoma tez co do stanu jego zdrowia psychicznego i fizycznego. Petra, nie wiem na ile Twoi rodzice są samodzielni jeśli chodzi o wizyty u weterynarza itp. Czy podołają możliwym przeciwnościom, gdy Ty bedzuesz daleko. Ja mieszkam w odległości kilku km i podjęłam się też opieki w tym zakresie, służę im pomocą. Na pewno jest to dla nich duże ułatwienie, choćby psychiczne. I dobrze, mieć świadomość tego, o czym pisze IlonaS. Pewnie zdajesz sobie z tego wsxystkiego sprawę. To jest decyzja na całe psie życie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyny u Nas weterynarza wzywa się do domu, szczepienia tez robi w domu, mój Filip cały czas biega sam po posesji, z Kajtkiem jest już troszkę inaczej, biega na długiej lince, jest po przejściach jako szczeniak i ugryzie każdego kto wejdzie na podwórko, budy są nowe, sama zamawiałam, ocieplone, ze specjalnymi materacami w środku, też sama zamawiałam, myślę że jednak wybiorę się do schroniska, to dobry pomysł, rodzice męża są całkowicie samodzielni, do tej pory prowadzą sami grządki i dom, sama zostawiłam mojego psa pod ich opieką, dzięki dziewczyny za odpowiedzi, dam znać w maju jakiego ciapka udało się nam ze schroniska wyciągnąć i z którego i jak z naszymi psami się dogadał no i ogólnie co i jak poszło

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Petra/ Kielce napisał:

Dziewczyny u Nas weterynarza wzywa się do domu, szczepienia tez robi w domu, mój Filip cały czas biega sam po posesji, z Kajtkiem jest już troszkę inaczej, biega na długiej lince, jest po przejściach jako szczeniak i ugryzie każdego kto wejdzie na podwórko, budy są nowe, sama zamawiałam, ocieplone, ze specjalnymi materacami w środku, też sama zamawiałam, myślę że jednak wybiorę się do schroniska, to dobry pomysł, rodzice męża są całkowicie samodzielni, do tej pory prowadzą sami grządki i dom, sama zostawiłam mojego psa pod ich opieką, dzięki dziewczyny za odpowiedzi, dam znać w maju jakiego ciapka udało się nam ze schroniska wyciągnąć i z którego i jak z naszymi psami się dogadał no i ogólnie co i jak poszło

Chyba o Kajtku nic nie pisałaś, może się mylę ;) Powodzenia Petra w wyborze psiaka :) w schroniskach tyle tęsknących i smutnych...czekam na wieści o Szcześciarzu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie, nie pisałam nic o Kajtku, Kajtek zaakceptuje każdego psa, gorzej z Filipem, ale Kajtek też nie cały czas jest na lince także proszę się nie martwić, mamy trzy oddzielone osobnymi bramami sekcje na podwórku, takie powiedzmy duże wybiegi i proszę nie mylić z kojcem bo to spora przestrzeń wybiegowa. Schronisko w Radyse i Wojtysze daleko od nas, będziemy szukać czegoś bliżej. Tyśka pies fajny tylko muszę zobaczyć jak daleko jest i czy będziemy w stanie po niego pojechać

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie pisałam o Kajtku też dlatego że mam problem z tym forum, za każdym razem muszę resetować hasło jak chcę się zalogować bo wywala mi błąd, w pierwszym poście napisałam ale nie dodało mi go bo mnie wylogowało a później bawiłam się w resetowanie hasła i już ograniczyłam się do napisania w miarę zwięźle, no i mi ten Kajtek uciekł z głowy, to psiak rodziców męża, skatowany na wsi jako szczeniak, mąż go znalazł w rowie i zabrał do domu, do tej pory boi się wyciągniętej ręki do niego i gryzie wszystkich obcych co wejdą a jak ktoś chce go pogłaskać to sika pod siebie, także Kajtek to dłuższy temat

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyny na face jestem jako Petra Iwona Petra są tam publiczne posty z moich zmian na podwórku i dodałam teraz krótki filmik z Filipem i Kajtkiem jak się zapoznawali, dlatego Filipa mam na lince, nie wiedziałam jak się zachowa jak już Kajtek do niego bliżej podejdzie po 3 tygodniach widzenia się na odległość

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, Tyś(ka) napisał:

Cudnie... bo ja jeszcze mogłabym Ci podesłać jednego psiaka...
Zerknij tutaj. Pies bez żadnych szans na dom. Może wpadnie w oko.
 

 

1 godzinę temu, Petra/ Kielce napisał:

 Tyśka pies fajny tylko muszę zobaczyć jak daleko jest i czy będziemy w stanie po niego pojechać

pies jest w Zamosciu..

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Petra/ Kielce napisał:

Do Zamościa mamy 6 godzin drogi z 28-520 Opatowiec, woj świętokrzyskie, musiałabym zrobić ładne maślane oczy do męża żeby się zgodził pojechać bo to w obie strony już ponad 12 godzin będzie

moze udaloby sie pomoc w transporcie,na przyklad  podwiesc pieska gdzies blizej na trasie...no to jest mozliwe

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×