Poker Posted April 4, 2009 Author Posted April 4, 2009 jasne ,że przeczytam , bo jestem spragniona każdej informacji o malutkiej.:loveu: Ona u nas też stawała, rozglądała się albo patrzyła gdzieś w dal, jakby szukała kogoś....ale nigdy nie dygotała ze strachu przed ludźmi, a ja dość często pokazywałam ja , bo chciałam przyzwyczajać do normalnego życia. Widocznie ona jest bardzo delikatna, jak są frezje. :evil_lol: Cieszę się bardzo,że pańcio zakochany też :multi: Może jakieś witaminy jej dawać na pobudzenie apetytu? pozdrawiam cały kochany domek :loveu: Quote
Lucyna Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Witam w niedzielne przedpołudnie, Frezja po pierwszym spacerku ze swoim Panem. Siu siu nie było wieczorem pomimo moich starań. Zjadła jeszcze troszkę rozmoczonych chrupek. Z opowieści męża spacerek wyglądał następująco: wyjście z domu było problematyczne, Frezja wychodzi za próg domu, rozgląda się i nie chce iść :cool3: Na rączkach trzeba ją przenieść kawałeczek ok. 30 m za wał, dalej idzie sama i aż do lasu ok. 100 m rozgląda się dookoła w poszukiwaniu istot żywych. Nie ma mowy o załatwieniu się. Wchodzi do lasu i tam może się załatwić, oczywiście pod warunkiem, że bardzo jej się chce i nic jej nie zaniepokoi. Jesteśmy pewni, że to się zmieni, ale musi się odstresować na spacerkach :oops: Dzisiaj tak było, załatwiła się :loveu: zrobiła siusiu w lesie:loveu: Teraz spotyka więcej osób i piesków, pogoda przecież śliczna. Znamy w okolicy wielu spacerujących i ich pupili. Mamy rozeznanie, których piesków nie należy się obawiać itp. Spacerowaliśmy tutaj z poprzednimi naszymi suczkami. W momencie jak Frezja boi się widząc nadchodzącego psa i "zarzuca kotwicę" (to określenie Pańcia), właściciele tego psiaka, który nadchodzi wołają, aby się nie obawiać, bo przecież te pieski doskonale się znają. My zaprzeczamy, a oni swoje, że to przecież Lucy. Dopiero rozmowa z nimi wyjaśnia wszystko, ale nie ma osoby, która zauważyłaby różnicę, wszyscy mylą ją z pieskiem córki, który od kilku miesięcy z nami nie mieszka :shake: Dzisiaj podczas takiej rozmowy z właścicielami dwóch psiaków Frezja pokazała ząbki. Jeden z piesków chciał ją zapoznać i podszedł bliżej, warczała więc odsunął się. Zaryzykował jeszcze raz i podszedł z drugiej strony ją powąchać. Frezja kłapnęła mu zębami przed nosem i wtedy zrozumiał o co chodzi. Jak z tego wynika potrafi powiedzieć o co jej chodzi i nie jest panikarą ;) myślę, iż to dobrze. :razz: Pozdrawiam ... Quote
Poker Posted April 5, 2009 Author Posted April 5, 2009 Ma rację Frezja, a co się tam jakiś będzie zalecał :eviltong:,może ona w tym stadzie musiała się bronić :roll:, na zaczepki Dolarka nie reagowała, bo on właściwie nie jest facetem. Ona chce na męża jakiegoś wysoko urodzonego chłopaka:evil_lol: Ale w domu jest grzeczniutka i słodka? Quote
Lucyna Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Tak, w domu jest grzeczniutka i słodka. Przecież była u niej koleżanka Lucy, nie czepiała się i wszystko było ok. Ale przyznam, że Lucy zachowuje się identycznie przy zalotach. O witaminach porozmawiam z lekarzem podczas szczepienia. Maluszek je coraz lepiej. Jedziemy teraz do rodziców i Frezja będzie oczekiwać naszego powrotu. Zostaje w domku na ok. 3 godz. Wolałabym ją zabrać .... ale to jej samopoczucie ... troszkę jeszcze zaczekam i trasa krótsza powinna być. Pa pa Quote
Szami Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Poker napisał(a):Szami, oczywiście ,że jej niesiusianie jest związane ze stresem,ale u mnie przez 3 tyg.chodziła tymi samymi ścieżkami i mało co pomagało.Ona w domu nabrudziła w sumie 2 x sioo i 3 x koo, więc sądzę,że w oborze mogła zachowywać czystość, to był jednak jej dom. Poker jeżeli tak sądzisz to dobrze , ja często przebywałam z psami i na zewnątrz i w oborze i widziałam co i gdzie psiaki robiły. Psy przez cały dzień biegały po gospodarstwie a teren jest bardzo duży. Szelki i smycz to już dla niej jest stres a co dopiero oddalenie się od znanego i kochanego domu!!!!! 3 tygodnie to mało dla takiego psiaka ,żeby się przyzwyczaił do nowego otoczenia. Trzy tygodnie u Ciebie , teraz tydzień u Lucyny i wszystko od nowa .Lucynko życzę Ci dużo cierpliwości !!!!!!!!!!!!! Quote
Poker Posted April 5, 2009 Author Posted April 5, 2009 Frezja od razu umiała chodzić na smyczy, do zakładania szelek też przybiegała i siadała razem a naszymi psami i czekała. Widocznie ona jest taką mądrą dziewczynką. :loveu: Powoli stres minie i będzie dobrze. Ona jest bardzo delikatna pod każdym względem . Quote
Lucyna Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Kochane dziewczyny, napisałam ślicznego posta i wcięło mi go przy logowaniu. Jestem cała nieszczęśliwa:cool3: Spróbuję jeszcze raz. Po powrocie do domu, śliczności przywitało się zwijając w rogalik, przykucając i kręcąc ogonkiem. Biegała od kanapy pod drzwi w radosnym pląsie. Cieszy się identycznie jak Lucy, mąż i syn też to zauważyli. Wyszłam z nią na taras kontynuując ciepłe powitanie, a ona biegiem pod jałowiec i radośnie przy mnie zrobiła kupkę:loveu: Wyściskałam ją i wycałowałam i obie cieszyłyśmy się jak szalone. Mam nadzieję, że ta sytuacja utkwi jej w pamięci. Zauważyłam, że znowu coś zjadła. Wieczorny spacerek był, piesio zestresował się nadchodzącymi ludźmi, ale co dziwne, zauważyliśmy, że zapach dymu z ogniska dziwnie na nią wpływa. Boi się wtedy i gdyby umiała krzyczeć to z pewnością byłoby ...do domu. do domu ... A teraz kruszynka śpi na swoim ulubionym fotelu. Pańcio mówi, że mamy super pieska:multi: Jeszcze jedno (nie w temacie), dzisiaj do Wrocławia, na Wojnów przyleciał bocian. Co roku o tej porze wracają do gniazda, ja zawsze myślę o tej ich podróży i czuję ulgę jak zobaczę je w gnieździe. Jest jeden i niecierpliwie czekam na drugiego. Gniazdo jest blisko nas, codziennie na nie patrzę. Załączam zdjęcie i na osłodę dla Pokera, Frezja w swoim ulubionym fotelu Pa, pa i buziaczki od maluszka i rodzinki. Quote
Poker Posted April 5, 2009 Author Posted April 5, 2009 Śliczności :loveu:, juz nie moje :-(, ale za to w cudownym domku :multi: My też zawsze ją po każdym sioo i koo całowaliśmy, tuliliśmy, a ona na to jak na lato. Czyli jest grzeczna, bo nie narozrabiała zostając sama,cudna dziewczynka:loveu: Jej nie można nie kochać . Bociany podobno budują gniazdo tam,gdzie są dobre fluidy :evil_lol: i tym razem też wiedziały gdzie to zrobić . Quote
Lucyna Posted April 6, 2009 Posted April 6, 2009 Sukces, sukces, sukces ...:loveu: Dzisiaj rano Frezja zeszła ze mną na dół, otworzyłam drzwi od tarasu, a ona pobiegła pod jałowiec zrobić siusiu. Potem poszła na spacerek do lasu i tam zrobiła kupkę. Po powrocie zostały umyte łapki, dostała rozmoczone w rosołku chrupki psie (bez mięsa), zjadła je, potem dostała troszkę gotowanego mięska z marchewką i też to zjadła. Teraz zostanie w domku i będzie czekać naszego powrotu. Jest duuuuuuużo lepiej :crazyeye: Pa pa;) Quote
Poker Posted April 6, 2009 Author Posted April 6, 2009 HURA :multi::multi:, super, idzie w w dobrym kierunku.To znaczy,że malutka nabiera zaufania i pewności siebie:loveu: Dziękuję za informacje . Quote
Lucyna Posted April 6, 2009 Posted April 6, 2009 Witam wieczorową porą, oprócz porannego spacerku Frezja była raz w lesie i potem na wałach ścieżką. Niestety nie zrobiła siusiu. Ale za to ładnie dzisiaj jadła. Będę jeszcze próbowała na tarasie, ale marne szanse. Taras i ciemność to nie dla niej, mnie jednak nie jest przyjemnie iść spać ze świadomością, że ona ma pełny pęcherz. Cóż zrobić, czekamy ...:shake: Będziemy przyzwyczajać ją do chodzenia po wałach, ponieważ później w lesie będą komary i kleszcze i to utrudni tam spacery. Dlatego powinna nauczyć się spacerków w innym miejscu również. Może podbiegnie do drzwi tarasu?:roll: Śpi sobie teraz na fotelu i czeka zapewne na kołderkę. I dla Pokera kilka fotek z pozdrowieniami od maluszka i od nas Frezja wśród zawilców po spacerku jestem głodna muszę szybko zjeść było pyszne Quote
Lucyna Posted April 6, 2009 Posted April 6, 2009 hurrra :loveu: było siusiu na tarasi, kochana malizna ... Quote
Poker Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 moje śliczności :loveu:, ale jej dobrze, ma jadalnię na salonach :evil_lol: Kiedy u nas ona właśnie uciekała w ciemny kąt na ogródku ,żeby sioo zrobić :roll:, ciekawe co w tej głowince siedzi? Te zdjęcia to miód na moje serce( oczywiście opisy też) i nie tylko, mąż też ciągle pyta i zagląda. Dziękujemy. Quote
Lucyna Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Dla Ciebie Pokerku te zdjęcia wklejam, wiem jak tęsknisz. Mała po spacerku i pierwszym jedzeniu, wychodzę na 4 godzinki. W nocy byłam czujna, jak stanęła na łóżku, zeszłyśmy na taras i była kupka. Czekam, aż zrozumie, że spacer nie jest od tego, aby ją zestresować, ale należy się też załatwić. Z niecierpliwością oczekuję pierwszego szczeknięcia, Pa, pa ... buziaczki od kwiatuszka ...:oops: Quote
Poker Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 Ona u nas w ostatnich dniach parę razy szczekała i to dość doniośle,. takim trochę jeszcze szczenięcym szczekiem :evil_lol: Nasza słodyczka,mąż chodzi i ciągle powtarza "pies rozkosz":loveu:, chyba niedługo będę zazdrosna :eviltong: Dziękuję za wyrozumiałość dla mojej tęsknoty, a przyznacie ,że można się w niej zakochać na całego :loveu: Spi pod kołderką? Quote
Lucyna Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Oczywiście, że śpi pod kołderką :lol: przynajmniej teraz. A co będzie później to się okaże. Dzisiaj pisałam o szczekaniu i proszę. Przed chwilą wylegując się swoim foteliku, wpatrywała się w taras i zaszczekała 3 razy :multi: Rano zjadła troszkę rozmoczonych chrupek z mięskiem, teraz nie ma ochoty. Około 16 byłyśmy na spacerku w lesie. Planowałam przechadzkę wałami, ale Frezja zobaczyła tam dwa wilczury i "zarzuciła kotwicę", gdy chciałam pójść w tamtym kierunku:placz: Wobec tego poszłyśmy starą trasą w las. Tam, zaraz na początku ma swoje miejsce na siusiu - zrobiła :loveu: Po przejściu lasu, szczęśliwe wyszłyśmy na łąkę. Gdy byłyśmy w otwartym terenie, nagle z lasu wybiegł wilczur i leci w naszym kierunku. Zobaczyłam go tylko dlatego, że jego właściciel go zawołał. Psisko było około 5m ode mnie. Chwyciłam Frezję na ręce, nie była wcale blisko mnie. Byłam ogromnie przerażona, psinka też. Okazało się, że pies miał kaganiec, jego właściciel krzyczał z lasu, że on nic by nie zrobił. Próbowałam zachować spokój, żeby ukryć swoje przerażenie przed Frezją. Na rękach doniosłam ją przez łąkę do wałów, tam ją postawiłam. Zna to miejsce, wie, że już do domku wracamy, więc nie było problemu. Idąc przodem i rozglądając się na boki doprowadziła mnie do domu. Byłam wściekła, bo Frezja zestresowała się ogromnie. Ale cóż, takie sytuacje też musi zaliczyć. :placz::placz::placz: Zastanawiam się, czy podawać jej jedzenie 1 raz po południu. Z pewnością będzie musiała tak jeść, jak będę zabierała ją do rodziców lub do pracy (aby nie wymiotowała w samochodzie). Myślę, że pierwszą próbę zrobimy po świętach. Pozdrowionka :oops: Quote
Poker Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 Frezja chyba nie jest przyzwyczajona do dużych psów, biedna malizna musiała się mocno zestresować. Może to i metoda dawać jej raz dziennie jeść, może wtedy zje porządnie. A może ona chce być modelką ?;) Jak szczeka, to znaczy,że czuje się pewniej :multi: Całusy dla małej, pozdrowienia dla ludziów :evil_lol:, dziękuję za relacje. Quote
Lucyna Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Wróciłam do domu od rodziców, maleństwo przywitało mnie cudnie :lol: Była z Panem na krótkim spacerku wałami, oczywiście część trasy na rączkach. Dzisiaj było wielu spacerowiczów, generalnie Frezja boi się tych z pieskami. Chodzić trzeba, czy kwiatuszek chce, czy nie. To taka rehabilitacja na jej obawy. Nie zjadła jeszcze nic wieczorem, teraz wyleguje się na moich kolankach. Jeszcze jedno. Jak jest ciemno, nie chce wychodzić na taras. Ale za to powarczała trochę pod drzwiami. Ja nie słyszałam, ale mąż mi powiedział. Wynika z tego, że jest coraz odważniejsza. Śpi i śni, bo się tak śmiesznie rusza. Pozdrawiam serdecznie, Do jutra ... Quote
Poker Posted April 8, 2009 Author Posted April 8, 2009 Mój śliczny kwiatuszek musi chodzić na własnych łapeczkach.Ja ją trochę ciągnęłam albo odchodziłam dalej , kucałam i wołałam do siebie i wtedy szła. Musi zacząć pokonywać strachy. Mam dla niej coś, co może jej pomóc w pokonywaniu lęków. Zapraszam po drodze Lucynkę, to dam. Quote
Lucyna Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 Dzięki Poker, zjawię się, może nawet dzisiaj pod wieczór, wcześniej zadzwonię. My też próbujemy ją pociągać na smyczce i to działa. Jednak są sytuacje kiedy zaprze się ("zarzuci kotwicę" ) i pociąganie może się skończyć jazdą na plecach lub brzuchu. Ale będziemy do niej przemawiać i próbować. W nocy było spokojnie, rano spacerek i siusiu w stałym miejscu. Jestem w domu, a ona wyleguje się na górze, tak jakby czekała na moje wyjście i spokój przez cztery godziny. Spróbuję dać jej jeść około 17-18 może lepiej wtedy zje. Ma chrupki rozmoczone i doprawione masełkiem dla lepszego zapachu, ale ich nie rusza. wylizała i na tym koniec. Do zobaczenia ... Quote
Lucyna Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 Wychodzę, Frezja nawet nie schodzi z góry, aby się pożegnać. Wołam, nic. Idę do góry i proszę ... Oto co robi: w sypialni, na łóżku w promieniach południowego słońca, ma wszystko w nosie :cool3: i to, że wychodzę też :angryy: Quote
Poker Posted April 8, 2009 Author Posted April 8, 2009 no i bardzo dobrze, przynajmniej się nie stresuje dziewczynka :eviltong: ona lubi sie grzać w słoneczku. Widać,że jej dobrze :loveu: Quote
Lucyna Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 Kilka słow na dobranoc. Dzień pełen wrażeń. Na spacerku w lesie Frezja załatwiła się w swoim ulubionym miejscu, a przy powrocie na wałach spotkałyśmy dwie dziewczynki jadące na koniach i wyżełka. Maluszek był nawet zainteresowany. Robiłam porządku od frontu domu i przy zamkniętych bramkach Frezja towarzyszyła mi mając możliwość obserwowania biegających dzieci, piesków i innych atrakcji. Pomimo, że drzwi do domu były otwarte siedziała ze mną. Odwiedził nas osiedlowy kot, który był nią zainteresowany pozytywnie i ona też się go nie bała. Może zostaną przyjaciółmi. Byłam pozytywnie zaskoczona jej zachowaniem. Ponadto mieliśmy gości, w sumie 6 osób. Frezja trzymała dystans, ale nie uciekała na górę i towarzyszyła nam cały czas. Podbiegła nawet do drzwi tarasu i poszła pod jałowiec zrobić siusiu. Wynika z tego, że nie była w stresie.:loveu: Super. Dlatego nie mogłam Pokerku przyjechać po ten środek, spróbuję jutro. To tyle. Zaraz idziemy spać. Pozdrowionka ...:crazyeye: Quote
Poker Posted April 8, 2009 Author Posted April 8, 2009 czułam ,że będą jakieś wieści o kwiatuszku :loveu: Frezja nie bała się naszego kota,wąchali się nawet. Cudownie,że mała robi postępy, mądra dziewczynka, będą z niej jeszcze cudowniejsze psy:evil_lol: Quote
Poker Posted April 9, 2009 Author Posted April 9, 2009 i co tu tak cicho? zajęcia przedświąteczne ? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.