Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dzisiaj rano nie miałam internetu,  zajrzałam na dogo z telefonu, przeczytałam o Arielce i zamarłam; dobrze, ze zadzwoniłam do anecik, bo w tych nerwach myślałam, ze sunia nadal w tym schronie :(

Tak bardzo mi jej zal :(

Alaskan - mądrze piszesz, wiem ile czasu poświęcasz swojemu Kazanowi, tylko czy właściciele Arielki myślą podobnie?

Jakoś brakuje mi w tym  wszystkim telefonu do anecik,  szukania pomocy, skoro ucieczki powtarzały się.

 

Posted
21 minut temu, anecik napisał:

Dajcie mi chwilę, wróciłam dopiero z pracy i nie mogę się pozbierać :( Zaraz napiszę co wiem.

Czekamy, bo właśnie Twojego głosu tu brakuje.

Posted
24 minut temu, Tola napisał:

 

Alaskan - mądrze piszesz, wiem ile czasu poświęcasz swojemu Kazanowi, tylko czy właściciele Arielki myślą podobnie?

Jakoś brakuje mi w tym  wszystkim telefonu do anecik,  szukania pomocy, skoro ucieczki powtarzały się.

 

No i jeżeli kobieta jest wetem , to mogła poczytać o mixach huskiego, popytać , poszukać behawiorysty.Chyba ma za mało chęci.Pokierowała się kolorem oczu suni ,a nie potrzebami.

  • Upvote 1
Posted

Po rozmowie z Panią okazało się że Arielka już kilka razy zwiewała i dwa razy była w schronie. Nie wiem czemu ten drugi raz musiało tyle trwać zanim ją odebrali skoro już wcześniej też odbierali ją ze schroniska - chyba nawet tego samego. To wydawać by się mogło że wiedzą gdzie jej szukać. A teraz była w schronisku od 27.05 do 4.06 :( Tym bardziej że Pani jednak nie urwała się z księżyca - ma na codzień do czynienia z psiakami.

Arielka zwiewa często - na 1, 2 lub nawet trzy dni. Oni jej szukają, przyprowadzają, Arielka dzień odpocznie i znowu zwiewa. Nie wiem czemu Państwo nie informowali mnie o jej ucieczkach. Myślę że może się ??? bali??? ......myśleli że się nie wyda. Nie wiem.....

Robi podkopy lub gryzie siatkę i ucieka. Po rozmowach z Alaskan ( dziękuję Joasiu) i Panią jest raczej pewne że Arielka ma za mało zajęć będąc w ogrodzie i się nudzi. Jednocześnie - mimo jakiejś domieszki haszczaka - jest kurdupelkiem na krótkich łapkach i nie potrzeba ogromnej ilości czasu żeby ją zmęczyć.

Pani mówi że dość sporo wychodzą i na długo ale ja wiem............Mówić można wszystko.

 

U Kasi na razie nie ma miejsca więc Arielka zostaje jeszcze kilka dni u Państwa.

 

Nawet nie chce mi się już pisać.

Posted

Ewunian nie czuj się w żadnym przypadku winna. Ja Ci BARDZO dziękuję że zauważyłaś te piękne niebieskie oczęta i zwróciłaś tym naszą uwagę. Nie wiadomo jak byłoby dalej gdyby nie Ty.

  • Upvote 1
Posted
4 minuty temu, anecik napisał:

...

Robi podkopy lub gryzie siatkę i ucieka....

Wygląda na to, że dość długo przebywała sama w ogródku. Czy ona mieszkała w domu, czy w tym ogrodzie, bo to dziwne, że nie zauważali, że robi podkop, co przecież musiało trwać jakiś czas.

2 minuty temu, anecik napisał:

Ewunian nie czuj się w żadnym przypadku winna. Ja Ci BARDZO dziękuję że zauważyłaś te piękne niebieskie oczęta i zwróciłaś tym naszą uwagę. Nie wiadomo jak byłoby dalej gdyby nie Ty.

Dokładnie tak.

  • Upvote 1
Posted
2 minuty temu, elik napisał:

Wygląda na to, że dość długo przebywała sama w ogródku. Czy ona mieszkała w domu, czy w tym ogrodzie, bo to dziwne, że nie zauważali, że robi podkop, co przecież musiało trwać jakiś czas.

Dokładnie tak.

Nie, nie na 100 % mieszkała w domu. Jak jest dom z ogrodem to nie zawsze chodzi się za psem krok w krok i patrzy co on robi.

Posted
2 minuty temu, anecik napisał:

Nie, nie na 100 % mieszkała w domu. Jak jest dom z ogrodem to nie zawsze chodzi się za psem krok w krok i patrzy co on robi.

Wiem, ja też nie chodzę za psiakami  po ogródku, ale z pewnością, gdyby się tak zdarzyło, że zrobiłby podkop i uciekł, to byłoby to po raz pierwszy i ostatni. Państwo mają serce dla psa, ale chyba za mało czasu, żeby się nim należycie zająć.

Posted
9 minut temu, anecik napisał:

Jak jest dom z ogrodem to nie zawsze chodzi się za psem krok w krok i patrzy co on robi.

Za takim,który nie ucieka, nie robi podkopów i nie przegryza siatki to nie. W innym przypadku trzeba niestety pilnować. 

 

9 minut temu, elik napisał:

ale z pewnością, gdyby się tak zdarzyło, że zrobiłby podkop i uciekł, to byłoby to po raz pierwszy i ostatni.

I tu się z Tobą Elu zgadzam w 100%. 

  • Upvote 1
Posted
3 minuty temu, elik napisał:

Wiem, ja też nie chodzę za psiakami  po ogródku, ale z pewnością, gdyby się tak zdarzyło, że zrobiłby podkop i uciekł, to byłoby to po raz pierwszy i ostatni. Państwo mają serce dla psa, ale chyba za mało czasu, żeby się nim należycie zająć.

Serce mają ogromne i dlatego chyba było im "głupio" dzwonić - myśleli może że sobie jakoś poradzą. Ale ponieważ słabo im to wychodzi i trwa to już w zasadzie od ponad miesiąca to się chyba poddali.

Tu masz rację elik - Państwo chyba nie poświęcają tyle czasu Arielce ile potrzeba. Może nie mają go na tyle.

Tak jak pisałam jestem z Panią w stałym kontakcie i Arielka może u nich być bez problemu dopóki nie zwolni się miejsce w hoteliku u Kasi. Zresztą jak mówiła Pani ciągle o Arielce rozmawiają. Ale decyzja już chyba podjęta o jej oddaniu,

Posted
Teraz, Alaskan malamutte napisał:

...

I tu się z Tobą Elu zgadzam w 100%. 

Dziękuję :) Szkoda, że państwo nie mieli takiego podejścia do sprawy.

Przykra sytuacja anecik, współczuję, ale takie się niestety zdarzają. Dobrze, że nic się jej nie stało.

Posted
40 minut temu, anecik napisał:

Ewunian nie czuj się w żadnym przypadku winna. Ja Ci BARDZO dziękuję że zauważyłaś te piękne niebieskie oczęta i zwróciłaś tym naszą uwagę. Nie wiadomo jak byłoby dalej gdyby nie Ty.

Ja również bardzo dziękuję; nawet nie chcę myśleć jak mogłoby się to wszystko  skończyć dla Arielki :(

 

Posted
4 minuty temu, anecik napisał:

...

Tak jak pisałam jestem z Panią w stałym kontakcie i Arielka może u nich być bez problemu dopóki nie zwolni się miejsce w hoteliku u Kasi. Zresztą jak mówiła Pani ciągle o Arielce rozmawiają. Ale decyzja już chyba podjęta o jej oddaniu,

Oby tylko teraz pilnowali jej tak, żeby znowu im nie uciekła, bo ucieczki nie zawsze kończą się happy endem.

  • Upvote 1
Posted
5 minut temu, anecik napisał:

Serce mają ogromne i dlatego chyba było im "głupio" dzwonić - myśleli może że sobie jakoś poradzą. Ale ponieważ słabo im to wychodzi i trwa to już w zasadzie od ponad miesiąca to się chyba poddali.

Tu masz rację elik - Państwo chyba nie poświęcają tyle czasu Arielce ile potrzeba. Może nie mają go na tyle.

Tak jak pisałam jestem z Panią w stałym kontakcie i Arielka może u nich być bez problemu dopóki nie zwolni się miejsce w hoteliku u Kasi. Zresztą jak mówiła Pani ciągle o Arielce rozmawiają. Ale decyzja już chyba podjęta o jej oddaniu,

Oby tylko znowu nie uciekła :(

Posted
1 minutę temu, elik napisał:

Oby tylko teraz pilnowali jej tak, żeby znowu im nie uciekła, bo ucieczki nie zawsze kończą się happy endem.

Nie mam jej gdzie dać na chwilę obecną. Myślę że będą pilnować jak obiecali.

Posted
3 minuty temu, anecik napisał:

Ale decyzja już chyba podjęta o jej oddaniu,

Anecik, może jednak podpowiedzieć państwu w jaki sposób można sobie poradzić z ucieczkami Arielki? Jeśli i tak ma zostać na razie u nich, to niech popracują... I jeszcze jedno pytanie. Czy Arielka pozostawiona w domu niszczyła/ szczekała/ wyła? Czy na ogrodzie przebywała podczas nieobecności państwa? 

Posted
Teraz, Alaskan malamutte napisał:

Anecik, może jednak podpowiedzieć państwu w jaki sposób można sobie poradzić z ucieczkami Arielki? Jeśli i tak ma zostać na razie u nich, to niech popracują... I jeszcze jedno pytanie. Czy Arielka pozostawiona w domu niszczyła/ szczekała/ wyła? Czy na ogrodzie przebywała podczas nieobecności państwa? 

Podpowiadałam. Pani pytała się np ile Ty z Twoim psiakiem chodzisz na spacery.

Arielka u nich w domu nie niszczyła, często za to siadała przy oknie i piszczała/wyła patrząc na ogrodzenie. Podczas nieobecności Państwa przebywała w domu. Tak twierdzi Pani.

Gdy raz uciekła i przebywała w domu u kobiety która zadzwoniła do nich że ma ich psa, to wtedy rzeczywiście pogryzła papcie i coś jeszcze.

 

Posted
1 minutę temu, Gabi79 napisał:

Anetko, tekst napiszę jutro.

Mam maleńką nadzieję, że Państwo nie oddadzą Arielki, 

Ja bym nie potrafiła...

Dzięki Gabi. Właśnie miałam do Ciebie dzwonić że dziś nic z tego.

Posted
6 minut temu, Gabi79 napisał:

Anetko, tekst napiszę jutro.

Mam maleńką nadzieję, że Państwo nie oddadzą Arielki, 

Ja bym nie potrafiła...

Wydaje mi się, ze większość z nas  tutaj by tego nie potrafiła, ale jednocześnie, jak pisze elik - trzeba zrobić wszystko, by ta pierwsza ucieczka własnego psa  była ostatnią.

 No i to zwlekanie z odebraniem suni ze schronu :(

  • Upvote 2
Posted
20 minut temu, anecik napisał:

Pani pytała się np ile Ty z Twoim psiakiem chodzisz na spacery.

U nas są cztery spacery. Jak Kazan był młodszy, to czas spacerów był znacznie dłuższy, Rano spacer ok 1 godz, potem krótszy tak ok 45 min. Po południu dłuższy ponad 2 godziny i późnowieczorny (mój ulubiony) to tak ok 1,5 godziny. Kazan chodzi na automatycznej smyczy, takiej 5 m, wiec swobodnie sobie 'odbiera maile" od innych piesków wąchając trawę. ZAWSZE na ten spacer popołudniowy zabieram coś, czym Kazan może się zająć, albo umawiam się ze znajomymi z psami, w bezpieczne miejsca i wtedy szaleństwom nie ma końca. Na początku Kazan był na długiej lince, którą zawsze mogłam złapać jak widziałam co się święci. Takie zabawy, gonitwy załatwiają godzinne spacery, a pies jaki szczęśliwy!

Może w przypadku Arielki też dałoby to efekt? Ja uważam, że nie ma matrycy, którą przykładamy do psa i wszystko jest ok! Są tylko pomysły, sposoby, które trzeba dopasować do potrzeb psa! A kto pyta, nie błądzi!!  

  • Upvote 1
Posted

Dzięki Joasiu. jutro zadzwonię do Pani i wszystko dopytam i przekażę. Dziś byłam cały dzień w pracy i po prostu mnie ścięło jak zobaczyłam Arielkę znowu za kratami. Martwi mnie też to że nic nie powiedzieli. Przecież w pierwszej połowie maja przesyłali mi jej zdjęcia. I ciekawe co byłoby gdyby nie przypadek. I czemu podczas drugiego pobytu w schronie nie odebrali jej od razu. Przecież mogli podejrzewać że tam jest. Pani pracuje w BB, są telefony a ona bidusia siedziała tam długich 9 dni :(

Posted
8 minut temu, anecik napisał:

I czemu podczas drugiego pobytu w schronie nie odebrali jej od razu.

To był akurat ten dłuższy weekend..... 

Nie wyobrażam sobie, aby mój pies zniknął na 9 dni!! I nikt z nas tutaj pewnie sobie tego nie wyobraża...

 

Posted
10 godzin temu, Alaskan malamutte napisał:

.... 

Nie wyobrażam sobie, aby mój pies zniknął na 9 dni!! I nikt z nas tutaj pewnie sobie tego nie wyobraża...

 

Z całą pewnością żadna z nas nie zwlekałaby z obdzwonieniem wszystkich okolicznych hycli i schronów. Ta zwłoka jest w moim odczuciu bardzo niepokojąca.

Ale już nie będę się wypowiadać tym temacie. Gabrysia I Anetka mają ciężki orzech do zgryzienia i muszą podjąć decyzję, a to nie będzie łatwe.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...