Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='NaamahsChild']Aha, ok.
Myślałam, że moją psiarnię też będziesz chciała zobaczyć, dlatego zapytałam;)
Ok, to ustalajcie między sobą.[/quote]


jak się wyrobię ze wszystkim to z chęcią wygłaskam całe Towarzystwo :)

Posted

Halbinko zmienię dopiero jak zobaczę Tosię szczęśliwą w nowym domku...
Niech jeszcze postraszy.
Budrysek mam numer do koleżanki, ale Ona chyba niechętnie rozmawia z "obcymi".
NaamahsChild - My z Bubu chciałyśmy zobaczyć Twoją psiarnię, ale nie znalazłaś dla Nas chwiluni... :roll:

Posted

[quote name='Klaudus__']Halbinko zmienię dopiero jak zobaczę Tosię szczęśliwą w nowym domku...
Niech jeszcze postraszy.
Budrysek mam numer do koleżanki, ale Ona chyba niechętnie rozmawia z "obcymi".
NaamahsChild - My z Bubu chciałyśmy zobaczyć Twoją psiarnię, ale nie znalazłaś dla Nas chwiluni... :roll:


Wiem, i szkoda, że nie zobaczyłyście:cool1:
Ale wtedy musiałam jechać z Lolitą na kliniki, ten pies mnie wykańcza:shake:
Ten pies to worek bez dna, choroby wyskakują jedna po drugiej. Zawsze jej COŚ jest, a NIC nie można stwierdzić..
Oby ten jej domek wypalił..
Od czwartku jestem wolna, o ile zdam..
(ale ja się boje jutra, matkooo).

EDIT: Koleżanka trochę niechętna, bo, jak sama mi mówiła, czuje się, jakby była podejrzewana o niezapewnienie Toście dobrych warunków..:roll: Tłumaczę jej na spokojnie, że to normalna kolej rzeczy, zawsze sprawdza się nowe domki, bo słowa to jedno, a rzeczywistość drugie.. Mam nadzieję, że lody wkrótce zostaną przełamane;)

Posted

Dzwonił do mnie TZ Kasi (Kasia ma teraz zaliczenie, a że on ma wolne..:cool3:), że zabiera małą na dłuższy spacerek i wpadną dzisiaj, koło 17:30, w odwiedziny:loveu:
Aparatu niestety nie mam, ale porozmawiam sobie z nim i mam nadzieje, że teraz współpraca pójdzie już jak po maśle:p

Posted

Odbyliśmy bardzo miłą rozmowę z Grześkiem.
Tosia się bardzo ucieszyła na mój widok:loveu:
Kasia ma już pozytywniejsze nastawienie, pisała potem do mnie, że Tosia jest świetna i non stop wyleguje się w łóżku:lol:

Posted

każdego dnia zaglądam czy nie ma nowinek co tam u Tosi...
Maleńka śni mi się co noc - no za długo u nas była (5 dni)...
Klaudia jak będziesz coś wiedziała o Małej to daj znać proszę.

Posted

[quote name='NaamahsChild']A kiedy masz czas?:cool3:
To ja wtedy z nią pogadam. Wiem, że dzisiaj ma egzamin, a potem już tylko końcówka zaliczeń:razz:[/quote]


mozesz powiedziec tej Kolezance
zeby powiedziala kiedy ma czas to przyjedziemy ok?
w tym tyg musze byc juz we wrocku

masz jakieś info o Małej?
jakąś foteczkę?

Posted

Skrobnę do niej w tej sprawie, jestem z nią w miarę konkretnym kontakcie, wiem, że u Tosi wszystko w porządku.
Spytam się jak ze zdjęciami, jeśli nie ma aparatu, to spróbuję w tym tyg podjechać i sama zrobić.
A o termin... cóż - myślę, że same musicie się Kasi zapytać - ja nie lubię pośredniczyć w takich sprawach - jakiekolwiek nieporozumienia stają się potem nieprzyjemne. Najprościej bezpośrednio z nową Panią Tosi.

Posted

Też się właśnie zastanawiam...
Bo relacji telefonicznej raczej nie będzie...
Mogę sobie dzwonić i dzwonić...
To wszystko zaczyna już być conajmniej dziwne, że nie powiem 'śmieszne'. Pierwszy raz mnie coś podobnego spotkało...

Posted

Wybacz, ale jestem przyzwyczajona do stałego kontaktu z osobami adoptującymi zwierzaki.
poza tym to ja nie wiem czy tosi jest dobrze czy źle. Bo Tosia mi tego raczej przez telefon nie powie.
A od osoby aktualnie zajmującej się Tosią żadnych konkretnych informacji nie uzyskałam. Usłyszałam tylko,że "nie ma się czym martwić, "SUCZKA" czuje się dobrze" - że o jakimkolwiek zdjęciu z nowego miejsca zamieszkania nie wspomnę...
Jak narazie mam tylko Twoje zapewnienia,że z małą ok. Nic więcej.
W dodatku nie odbiera telefonów. Jak nie miała raz czy drugi telefonu przy sobie to mogła puścić sygnał jak telefon już miała.
Przecież to logiczne,że nie zawsze ma się telefon przy sobie...
Naa ja rozumię,że Ty nie jesteś wszechstronna, ale ja do Was nie mam 50 czy 70 kilometów, żeby 'w drodze do sklepu podskoczyć do Tosi ze smakołykiem'. I bardzo proszę,żebyś też troszkę postawiła się w mojej sytuacji...
Przecież ja nikomu nie robię żadnej krzywdy...
Przynajmniej tak mi się wydaje...

Posted

Ja też zazwyczaj mam lepszy kontakt z nowymi właścicielami.
Ale nic nie poradzę Ci na to, że ją to drażni i ja nie mam na nią ogromnego wpływu i ciągłego kontaktu. Mogę z nią porozmawiać, ale to nic nie gwarantuje, jednocześnie nie oznacza też, że Tosia czuje się źle.
Postaram się zaprosić ją na dogo, to same z nią wtedy porozmawiacie.

Posted

dopiero dzisiaj udało mi się otworzyć stronę dogo. Pamiętajcie Kochane, że gdyby zaszła potrzeba odebrania Tosi to ja po Nią pojadę i zabiorę do siebie - mama sama zaoferowała mi pomoc.no, chyba, że trafię wcześniej na porodówkę:lol:. - ale wtedy załatwię przewóz... bardzo chciałabym zobaczyć jakieś fotki szczęśliwej Małej i to nie z chęci nadzoru kogokolwiek, tylko z troski o psinkę.

Posted

agaibodzio napisał(a):
dopiero dzisiaj udało mi się otworzyć stronę dogo. Pamiętajcie Kochane, że gdyby zaszła potrzeba odebrania Tosi to ja po Nią pojadę i zabiorę do siebie - mama sama zaoferowała mi pomoc.no, chyba, że trafię wcześniej na porodówkę:lol:. - ale wtedy załatwię przewóz... bardzo chciałabym zobaczyć jakieś fotki szczęśliwej Małej i to nie z chęci nadzoru kogokolwiek, tylko z troski o psinkę.

Kochana cioteczko..bardzo wzrusza mnie Twoja tęsknota za Lolcią...ja sobie mogę tylko Ciebie wyobrazić....Kiedy właściwie masz zamiar napisac nam tu radosną nowinę o przyjsciu na świat..???:lol::lol::lol:Teraz to już raczej nie stresuj się dogo(bo ostatnio nas wszystkich wyprowadza z rownowagi)..bo szkoda Maleństwa:lol::lol:Ale przyznam, że ja też chętnie bym zobaczyła Lolcie na nowych foteczkach...jeśli ja tęsknię..to cóż dopiero Ty...eh....:razz::razz:
Wszystkiego dobrego i czekamy na TEN DZEIŃ Z TOBĄ:loveu::loveu::loveu:

Posted

Wybaczcie, że się wtrącę w Wasze rozmowy i nie odbierzcie tego jako jakąkolwiek krytykę Waszych działań. Wprawdzie "nie udzielam się" na tym wątku, ale śledzę go od dość dawna, bo mojej znajomej właśnie odeszła sunia Cane Corso i od jakiegoś czasu poszukuję dla niej suni - albo też Cane Corso, albo właśnie takiej małej suni, jak Tosia, która się mojej koleżance baaardzo spodobała. No ale, skoro znalazła już domek, to szukam innej bidulki. Tylko, że tytuł wątku nadal nie jest zmieniony, więc cały czas tu zaglądam.

I powiem tak - dziwię się postępowaniu nowej Pani sunieczki, zwłaszcza temu, że nie było u niej wizyty przedadopcyjnej (chyba, że coś mi uknęło ...), temu, że nowa pani się sprzeciwia takiej wizycie, nie wiadomo, co się z sunią dzieje, a już najbardziej temu, że denerwują ją wszelkie formy sprawdzania, a nawet pytania o los suni ... :shake:

Ja sama, kiedy zdecydowałam się na adopcję Fiodorka z F. AST, pomimo tego, że już od dość dawna pomagam tej Fundacji i innym psiakom z Dogo, że mam po prostu totalnego fioła na punkcie psów, to sama się takiej wizyty domagałam (żeby nie było żadnych niejasności) i nawet by mi do głowy nie przyszło, aby jej unikać.

I to nie jest tak, że ktoś "nie lubi, gdy się go sprawdza", bo to jest OBOWIĄZEK każdej adopcji, a już tym bardziej przez Dogo. Tutaj aż roi się od wątków psiaków, które trafiły do niesprawdzonych domów i słuch po nich zaginął :-(. Uważam, że ktoś MUSI udać się do domku koleżanki Naa i sprawdzić, jak Loluni się żyje, niezależnie od tego, czy komuś się to podoba, czy nie. Jeśli ktoś nie ma nic do ukrycia, to niestraszne mu wszelkie takie wizyty i jeśli nawet tego "nie lubi" dla dobra psa zaciśnie zęby i zaprosi do odwiedzenia domku i psinki. Więc w całej rozciągłości popieram Klaudus w jej staraniach o sprawdzenie losu suni.
Pozdrawiam

Posted

za "nowa panią"Lolci poręczyła NaamahsChild
dlatego nie było wizyty p/adopcyjnej
"nowa pani" nie odbiera tel-sama kilkakrotnie dzwoniłam
jak dla mnie to coś podejrzanego (?!)
z powodów złych warunków mój wyjazd do Wrocka opóznia się
jak tylko pogoda poprawi sie to jadę
i będę czekać na ta dziewczynę mimo wszystko-nawet do nocy
sesja juz sie chyba skończyła?
i skoro ja jade tyle km to ona smiało moze poswiecic mi 5 min
chyba ze sie myle?

Posted

Moja sesja potencjalnie trwa do piątku, jej do środy.

Ja nie wiem co jest grane, sama mam wiele spraw na głowie, ale ręczyłam za nią, bo rozmawiałyśmy wielokrotnie, nie tylko ja, ale i mój chłopak i nie zanosiło się na takie problemy - myślę, że nawet wizyta przedadopcyjna, by na nie nie wskazywała.

Ja tam spróbuję dzisiaj pójść do niej do domu, bo moja sunia idzie ze mną na sterylizację.

Posted

[quote name='BUDRYSEK']za "nowa panią"Lolci poręczyła NaamahsChild
dlatego nie było wizyty p/adopcyjnej
"nowa pani" nie odbiera tel-sama kilkakrotnie dzwoniłam
jak dla mnie to coś podejrzanego (?!)
z powodów złych warunków mój wyjazd do Wrocka opóznia się
jak tylko pogoda poprawi sie to jadę
i będę czekać na ta dziewczynę mimo wszystko-nawet do nocy
sesja juz sie chyba skończyła?
i skoro ja jade tyle km to ona smiało moze poswiecic mi 5 min
chyba ze sie myle?

No to Cię podziwiam i Twoją wytrwałość. Będę czekać z niecierpliwością na nowe wieści. Możliwe, że jest wszystko w porządku, ale i tak cała ta sytuacja daje dużo do myślenia ....

A pogoda jest taka, że lepiej na razie się wstrzymać z podróżą, żebyś sobie jakiegoś kuku nie zrobiła ...
Pozdrawiam :loveu:

Posted

Agnieszko masz 100% racji w Twojej wypowiedzi.
Tytułu wątku nie zmienię do momentu, aż dowiem się,że Tosia jest cała, zdrowa i szczęśliwa!
Domek poleciła jak już Budrysek napisała NaamashChild. Baaa! Pytałyśmy dziewczyn z Wrocławia i powiedziały,że Naa jest baaardzo konkretna odnośnie sprawdzania domków dla psów.
Uwierzyłyśmy.
Jednakże pierwszy raz w życiu podczas adopcji psa UWIERZYŁAM i już nigdy tego nie zrobię.
Jakbym wiedziała od samego początku, że tak będzie nie dałabym tam Tosi.
Z każdym z aktualnych właścicieli wyadoptowanych przezemnie psów mam super kontakt!
I są to w większości starsi, poważni ludzie, którzy mogliby się pukać w czoło jak "znowu" dzwonię,że wpadnę na momencik ze smakołykiem dla dla psiaka. Ja też nie mam czasu, ale ten momencik zawsze jakoś zorganizuję.
Poza tym samo w sobie 'nieodbieranie telefonów' to dla mnie zwyczajna kpina z mojej osoby...
Osoby adoptujące ode mnie psy przeważnie same dzwonią,żeby podzielić się jakąś swoją 'małą radością'...
Zaczyna mnie to już powoli pożądnie bulwersować...
Poza tym, jeżeli pomagam w jakichkolwiek adopcjach to też dopinam wszystko na ostatni guzik, żeby nikt nie mógł mieć do mnie o nic żalu...

Posted

Halo Goniu66! dziękuję za ciepłe słowa ale przecież wszystkie cioteczki tu to takie "psiary":lol:. ja w domu - prawie od 30 lat- mam przydomek "psia mama", bo wtedy przyprowadziłam do domu pierwszego biedaczka...
a mój synek pojawi się na świecie 15 marca, więc do tego czasu mogę w razie czego podskoczyć do Wrocławia (NO, Z JAKIMŚ ZMIENNIKIEM:evil_lol:).

Klaudia! walczysz o Malutką jak lwica! wielkie dzięki!!!jesteś kochana i masz zupełną rację w tym co piszesz!:loveu:

Posted

Teraz to ja jestem zaskoczona..
Właśnie rozmawiałam z Kasią - Tosia jest bardzo grzeczna, zdrowa (oczka - nie ropieją), wesoła i szczęśliwa.
Kasia ma wolne po przyszłym wtorku i wizyta poadopcyjna i spisanie umowy to dla niej żaden problem.. Dlatego powiedziałam jej jeszcze, żeby dogadała się z wami telefonicznie co do terminu.
Lecę na sterylkę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...