Nadziejka Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 :calus::calus::painting::Dog_run::thumbs:Gameciu szczesliwie sie zakonczylo , a my becymyy i rycymyy ..ale szczesliwa jestem , ze domek jest staly , cudne kotusie , Daszenka najcudniejsza pokocha kotaski , zobaczysz Gameciu :lol::loveu::loveu:Ja wiem ze serce boli ...ale jak bedziesz widziala szczescie Daszenki , to radosc przesloni smutek :loveu: Pieknie sie stalo i patrzcie , to cudzik nastepny !! Koksiu buziaczki w nisek :loveu: Daszenko badz szczesliwa w nowym domku :multi::multi: Quote
Vitka Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 Daszeńska szczęśliwa! :placz::lol: (z radości oczywiście!) Ona jest taka śmieszna :lol: Quote
brazowa1 Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 gameta ma rozdarte serce i wcale nie jest szczesliwa,za to naprawde szczęsliwy jest Koks,pozbyl sie konkurencji i ma swiety spokoj , czysto w chacie:) Quote
Nadziejka Posted April 9, 2009 Posted April 9, 2009 Gameciu kochana :multi::loveu:dziekujemy Tobie Anilku za to jak dbalas o sunke , jak czesalas , kapalas i przytulalas :Rose::modla::modla::bigcool:ciotenko pieknie dziekujemy z calego serducha :buzi::iloveyou:wiemy , ze mokra twoja poducha ..ale szepniemy tobie do ucha ..ze :Dog_run:psiaki kochaja cie :multi::multi::loveu::loveu::loveu: Quote
Charly Posted April 9, 2009 Posted April 9, 2009 pisze z obcego kompa, bez polskich znakow. moj zasilacz wyzional ducha. Wczoraj wieczorem wiec znow mialam ta mozliwosc uzyc tego obcego kompa, przelatuje szybko watki....widze...Balbinka, teraz Dasza...cos tam......w nowym domu..I...ide dalej:-o. Jakie to dziwne- mozna czegos sobie zyczyc tak mocno tak goraco, a potem jak juz nadejdzie...najzwyczanjniej w swiecie nie zauwazyc:-o:oops:. Hm...niepokoi mie to:cool1: a wiec: hurrrrrrrrrrrrraaaaaaaaa:sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::smilecol: Gameta patrzac na jej zdjecia...mysle, ze uratowalas jej zycie. Ona by sobie zgasla tak po prostu...Widac, ze sporo przeszla i nie wiem, ile czasu jeszcze miala, zanim ja zabralas. Daszenko wszystkiego dobrego-szczescia i zapomnij ciocie Gamete szybcutkio:placz: :iloveyou::iloveyou::iloveyou: Quote
gameta Posted April 9, 2009 Posted April 9, 2009 Dorothy napisał(a):Maryś chyba nie płaczesz już? :calus: Szczerze mówiąc już nie :multi: podoba mi się stan spokoju w domu :evil_lol: Teraz gryzę pazury, coby nie wróciła - dziś rozmawiałam z nową panią Daszy - zesikała się na łóżko :cool1: podobno bez powodu :roll: Mam nadzieję, że szybko jej minie ... Quote
brazowa1 Posted April 9, 2009 Posted April 9, 2009 jak to bez powodu-piesek przezywa stres,zmiana miejsc...nowe zwierzeta .Generalnie psy nic nie robia "bez powodu".To tylko my ludzie mozemy byc zbyt malo rozgarnieci,aby ow powod dostrzec. jezeli jej nie minie,a pani ja zwroci,to znaczy,ze nie byla dobrym czlowiekiem i to nie bylo miejsce dla Daszy,bo jej nie kochali.A jest za co kochac pudla-nikt tak sie nie przytula,z cała ,jak Daszka. Quote
Dorothy Posted April 9, 2009 Posted April 9, 2009 oby to byl TEN dom, ale... pozyjemy, zobaczymy. A TY sobie odpoczywaj narazie :-):cool3: Quote
Charly Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 trzymam kcuki za Daszenke. I za nowy dom:roll: Quote
zuzlikowa Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 [quote name='Charly']trzymam kcuki za Daszenke. I za nowy dom:roll: A Ty sobie odpoczywaj!!!...zmałpowałam,ale Dorothy trafnie to ujęła:cool3: Ciesz się...ciesz...:loveu: Nie złośćcie się...ale tam tak pusto...a potrzeba pomocy!:oops: Zajrzyjcie proszę do asteczki ...już raz ukrytej przed dogomanką,choć dt był i pieniądze też:angryy:...teraz została wyrwana w biegu z mordowni i jest problem pieniędzy na ...teraz hotel:-(...i na pilne leczenie... może pomożecie zaprosić cioteczki wspomagające...niebezpieczne:evil_lol: :evil_lol::evil_lol:pieski?...pieski w rzeczywistej potrzebie?:oops: http://www.dogomania.pl/forum/f28/amstaffka-z-mordowni-potrzeba-600zl-na-hotel-130022/index6.html#post12111944 Quote
fioletka Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 brazowa1 napisał(a):jak to bez powodu-piesek przezywa stres,zmiana miejsc...nowe zwierzeta .generalnie psy nic nie robia "bez powodu".to tylko my ludzie mozemy byc zbyt malo rozgarnieci,aby ow powod dostrzec. Jezeli jej nie minie,a pani ja zwroci,to znaczy,ze nie byla dobrym czlowiekiem i to nie bylo miejsce dla daszy,bo jej nie kochali.a jest za co kochac pudla-nikt tak sie nie przytula,z cała ,jak daszka. witam! To nie prawda Że trzeba byĆ zŁym czŁowiekiem Żeby jĄ oddaĆ. Czasami dobro innych zwierzĄt w domu jest waŻniejsze. Dasza jest bardzo agresywna wobec kotÓw. Dotkliwie je gryzie mimo ich pozytywnego nastawienia do niej. Uporczywie poluje teŻ na krÓliki. Quote
Charly Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 witamy na forum fioletka:) Tzn. ze jestes nowa pania Daszy?:) ( sorki za brak znakow, ale taki mam teraz komp) I tak zle z tymi kotami?:shake: kurcze nie fajnie:shake: Quote
Dorothy Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 ojej, niedobrze ze goni koty :-(nie wiem jaka jest na to metoda Quote
fioletka Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 charly napisał(a):witamy na forum fioletka:) tzn. Ze jestes nowa pania daszy?:) ( sorki za brak znakow, ale taki mam teraz komp) i tak zle z tymi kotami?:shake: Kurcze nie fajnie:shake: witam! Tak jestem. Daszka nazywa siĘ teraz lilka. Niestety poluje na koty myŚlĘ Że byŁa szczuta na nie. Mam nadziejĘ Że uda siĘ jĄ od tego oduczyĆ bo nie zamierzam jej oddawaĆ za skarby Świata po poŁudniami jest ze mnĄ i z lusiĄ w pracy. Wtedy koty cieszĄ siĘ wolnoŚciĄ. Quote
giselle4 Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 gameta napisał(a):Szczerze mówiąc już nie :multi: podoba mi się stan spokoju w domu :evil_lol: Teraz gryzę pazury, coby nie wróciła - dziś rozmawiałam z nową panią Daszy - zesikała się na łóżko :cool1: podobno bez powodu :roll: Mam nadzieję, że szybko jej minie ... Gametko,odpoczywaj szczęscia Ci zycze i Daszy tez bo to malutkie cudo a lezka kapnęła?:lol: Quote
Charly Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 fioletka napisał(a):witam! Tak jestem. Daszka nazywa siĘ teraz lilka. Niestety poluje na koty myŚlĘ Że byŁa szczuta na nie. Mam nadziejĘ Że uda siĘ jĄ od tego oduczyĆ bo nie zamierzam jej oddawaĆ za skarby Świata po poŁudniami jest ze mnĄ i z lusiĄ w pracy. Wtedy koty cieszĄ siĘ wolnoŚciĄ. Ja moge tylko powiedziec, ze nasza dalmatka, ktora poluje na wszystko co sie rusza:roll:, w koncu przekonala sie do kota. z tym ze ona akurat kota nigdy nie gryzla jak Dasza, tylko chiala zlapac. wiec to cos innego. Quote
brazowa1 Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 fioletka napisał(a):witam! To nie prawda Że trzeba byĆ zŁym czŁowiekiem Żeby jĄ oddaĆ. Czasami dobro innych zwierzĄt w domu jest waŻniejsze. Dasza jest bardzo agresywna wobec kotÓw. Dotkliwie je gryzie mimo ich pozytywnego nastawienia do niej. Uporczywie poluje teŻ na krÓliki. w sumie,.musze cofnac slowa.nie zawsze i nie każdy.czasem oddanie psa,to akt milosci wobec niego.W rzadkich i uzasadnionych przypadkach.Oczywiscie wylaczam tutaj zwrot do schroniska...chociaz......zdarzylo mi sie zobaczyc psy schroniskowe,ktore wracaly,w o wiele gorszej kondycji niz przyszły... Quote
Dorothy Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 coz, ja mialam suke ktora gonila koty. Oduczalam ja co sil w sercu, poniewaz kochalam ja bardzo. Martwilo mnie ze wychodzila z tych spotkan poraniona, kiedys prawie z wydrapanym okiem. Martwilo mnie tez, ze nauczyla inne psy gonic za kotami. Ale najstraszniejsze bylo to, ze przez pol roku chodzila za kotami, patrzyla na nie, czasem pogonila, czasem nie, juz myslalam ze jest dobrze... I zabila mi kociaka. Nagle, niespodziewanie dla mnie, i dla kota oczywiscie tez, puscila sie w pogon za kotkiem w dwóch susach go dopadła i... wyjełam jej z pyska wiszące ciałko które umarlo na moich rękach. Ona CHCIALA go zabic. Planowala to dawno... Skrecila mu kark z instynktem drapieznika ktory dopaddl ofiary. To nie byl zart. fioletko- zastanów się dobrze, my zrozumiemy tu każdą decyzje podjętą dla dobra zwierzat. Taka sytuacja może skończyć się także śmiercią kota. To bardzo poważne zagrożenie, to nieprawda, że kot się obroni. Kiedyś kot moze nie zdążyc...i co wtedy? ja to przeżyłam, i mam za soba pół roku "pracy z psem na koty". Nic to nie dalo, pozostała żaloba a suke oddałam do innej rodziny, nigdy juz potem nie mogłam patrzeć spokojnie w jej wierne żółte oczy.... to było bardzo trudne przeżycie dla mnie, i przyznam że cierpiałam. czasem trzeba przemyśleć dwa razy... Quote
zuzlikowa Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 Jak czytałam o upodobaniu pięknej do gonienia kotów i królików...zaraz skojarzyła mi się historia Tary...:-(...wypisz wymaluj!Tarusia bawiła się w ganianego z kotami,aż...:shake:...aż boję się powiedzieć!Pamiętam jak Rybon rozpaczała,bo był to rezydent w jej klinice przez lata,a wystarczył jeden moment. Jaka jest przyczyna tych polowań...może szczucie...może temperament...może złe doświadczenia z wcześniejszych spotkań z kotami...cóż możemy sobie wymyślać przyczyny.Jedno wiemy na pewno...sunia ma wiele lat, w czasie,których nabyła pewnych mechanizmów zachowań...jednym z mechanizmów jest- goń kota...goń gdy ucieka... Ja osobiście nigdy nie zostawiłabym pudlinki z kotami i innymi uciekającymi zwierzakami w bezpośrednim sąsiedztwie...nawet gdybym tam była...mechanizmów nabywanych latami...hm...nie wyrugujesz zupełnie...a jeśli wynikają ze złych doświadczeń z kotami(podrapanie,skaleczenie...):shake: Moja terrierka Chapi wyszła ze spotkania z kotem z poranionym nosem i pyskiem...a chciała się bawić!(była wtedy szczenięciem)...i potem nie było bardziej zaciętego na koty psa niż ona i nie pomogło oduczanie!Jedynym ratunkiem było...nie mieć kota i nie dopuszczać do kotów. Tak zostałam domkiem bez kotów!Dla ich bezpieczeństwa. Quote
brazowa1 Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 oj,takie spotaknie milosci nie wrozy :shake: szkoda i Daszki,bo poraniona i kotow,bo przezywaja stres.A zestresowane koty zaczynaja znaczyc mieszkanie i to jest bardzo nieprzyjemne-przezylam na wlasnej skorze. Quote
fioletka Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 Witam! ZmartwiŁaŚ mnie i to bardzo. Mam 7 kotÓw w tym dwa chore, ktÓre siĘ napewno same nie obroniĄ-jeden ma sparaliŻowanĄ ŁapĘ a drugi wadĘ genetycznĄ, ktÓra powoduje Że nigdy nie uroŚnie. Narazie sĄ zamkniĘte. TrochĘ protestujĄ. Powoli je pojedyŃczo wypuszczam. Wczoraj lilka dopadŁa mojego seniora. On dŁugo tolerowaŁ jej podgryzanie bo to jest bardzo spokojny kot ale w koŃcu nie upilnowaŁam i siĘ jej odgryzŁ aŻ polaŁa jej siĘ krew z ucha a ja o maŁo zawaŁu nie dostaŁam. OpatrzyŁam jej uszko i modliŁam siĘ Żeby krew przestaŁa lecieĆ. Jak wydawaŁo siĘ Że juŻ jest dobrze to lilka potrzĄsaŁa gŁowĄ i znowu krew zaczynaŁa lecieĆ. MusiaŁam wszystko zostawiĆ i siedzieĆ z maŁĄ na kolanach. Dzisiaj juŻ jest dobrze. Quote
zuzlikowa Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 Ojej:oops:...jak pisałam posta,to fioletka tez napisała i niestety...myślę,że jeśli zerkniesz do mojego postu powyżej...pudliczka powinna być w domu bez kotów!:-( I jak bardzo kocham to psie...to jednak nie chcę by powtórzyła się historia Tary,a myślę,że przy tej ilości kotków i w takiej sytuacji zdrowotnej:shake:...krzywdą dla kiciaków i dla suni jest narażanie ich na tragedię! Quote
brazowa1 Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 "Mam wraŻenie Że lilka gryzie koty bo siĘ ich boi" i pewnie tak jest... ,tylko czy zycie w lęku,to wlasnie to,o co nam chodzi?.... to nasza wina,bo powinnysmy sprawdzic jej reakcje na koty :-(,w tej sytuacji stresujemy koty i psa,ktory cale zycie byl nauczony je atakowac. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.