Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
EvitaMini

Pies zginal w samolocie do Kanady.

Recommended Posts

Witam serdecznie wszystkich forumowiczow i zwracam sie z ogromna prosba o kontakt ze mna jezeli ktos dysponuje jakimikolwiek informacjami o przypadkach zgonow psow w samolocie.
Przezylismy 2 tygodnie temu ogromna tragedie,zakupiona przez nas w Polsce 15 miesieczna sunia french bulldog nie przezyla lotu do Kanady.Towarzyszacy jej 10 tygodniowy szczeniak byl w bardzo ciezkim stanie. Psy lecialy w Cargo.
W chwili obecnej czekamy na wyniki sekcji Suni.
Bardzo prosze o kontakt osoby ktore moga mi pomoc jakimikolwiek informacjami na temat przypadkow zgonow,przyczyn oraz jak te sprawy dalej potoczyly sie z przewoznikami.

Takie informacje pomoga nam ogromnie,poniewaz chcemy wiedziec co faktycznie wydazylo sie na pokladzie samolotu,dlaczego Niunia nie przezyla i czy ktokolwiek ponosi za to odpowiedzialnosc.
Jakis czas temu byla glosna sprawa z Pieskiem ktory zginal w samolocie do Rzymu.czy ktos moze wie jak ta konkretna sprawa sie zakonczyla?czy ktos poniosl za to odpowiedzialosc?
Z gory dziekuje za pomoc

Share this post


Link to post
Share on other sites
odpowiedzialność za to ponoszą przede wszystkim właściciele!!!! ja bym umarła na atak serca jak bym miała podróżować w warunkach, w jakich wozi się walizki!!!!!

"Zwierzę przewożone jest jako bagaż pasażerski w kabinie (z tym że waga zwierzęcia wraz z pojemnikiem zazwyczaj nie może przekroczyć 8 kilogramów) lub bagażniku samolotu (informacji o dopuszczalnych wymiarach klatek przy przewozie zwierząt jako bagaż w lukach bagażowych należy zasięgnąć podczas dokonywania rezerwacji)."

Share this post


Link to post
Share on other sites
Znalazłam takie artykuły o tym psie lecącym do Rzymu.
[url=http://74.125.77.132/search?q=cache:Nw5jpjEHk3YJ:wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/892599.html+Dorota+Ku%C5%82yna&hl=pl&ct=clnk&cd=4&gl=pl]Nie przeżył podróży w luku bagażowym - Wrocław[/url]
[url=http://74.125.77.132/search?q=cache:bvpnrhO-UfgJ:www.mojageneracja.pl/147887/+Dorota+Ku%C5%82yna&hl=pl&ct=clnk&cd=3&gl=pl]Moja Generacja UnReIaBlE_aNgEl[/url]


Tu chyba się najwięcej dowiesz:
[url=http://74.125.77.132/search?q=cache:ss_b3BDqYSYJ:www.dogomania.pl/forum/f105/moj-pies-zdechl-w-samolocie-choc-blagalam-o-pomoc-119506/+Dorota+Ku%C5%82yna&hl=pl&ct=clnk&cd=8&gl=pl]"Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o pomoc" - Dogomania Forum[/url]


[url=http://74.125.77.132/search?q=cache:xa8IOvRqhBsJ:www.lists.most.org.pl/pipermail/zieloni/2008-August/000261.html+Dorota+Ku%C5%82yna&hl=pl&ct=clnk&cd=6&gl=pl][lista zieloni] "Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o pomoc"[/url]


Może spróbuj się skontaktować z którąś z organizacji prozwierzęcych, oni powinni mieć jakieś info na ten temat

Bardzo mi przykro z powodu Twojego psa:-(

Share this post


Link to post
Share on other sites
też jest mi przykro z powodu śmierci psa... dla zwierzęcia taka podróż to potworny stres, nie zdawaliście sobie z tego sprawy??? Niestety, ale zasady panujące w większości linii lotniczych dotyczące sposobu przewożenia zwierząt są zupełnie nieprzemyślane i traktują żywe zwierzę jak kolejny bagaż... Moim zdaniem nie można przewozić zwierzaka bez możliwości kontroli tego, co się z nim dzieje, jak się czuje. Mam nadzieję, że kiedyś linie lotnicze zmienią przepisy w tej sprawie, do tego czasu będę podróżować ze zwierzęciem tylko środkami wodno-lądowymi... nawet jeśli będę musiała do Kanady płynąć 3 tygodnie...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Banboo dziekuje za linki.
Viverna,musze Ci powiedziec ze kompletnie nie zdawalismy sobie sprawy,poniewaz Sunia miala 15 miesiecy i jezdzila po wystawach w Polsce i Europie. Hodowca gdyby mial jakies watpliwosci i zastrzezenia z pewnoscia nie wyslalby psa samolotem. Z reszta ta hodowczyni niejednokrotnie wysylala psy z hodowli do przeroznych zakatkow swiata. Czlowiek z firmy spedeycyjnej zapewnial nas ze kilkanascie lat transportuje zwierzeta do Stanow i Kanady i nie mial nigdy przypadku zgonu podczas lotu. O te wszystkie szczegoly wypytalam go zanim zdecydowalismy sie na Cargo. Opisywal mi tez ze psy nie beda lecialy razem z walizkami tylko w specjalnie klimatyzowanym, wyciszonym i wydzielonym pomieszczeniu obok luku bagazowego.
Ja wiem ,ze juz nigdy nie wysle psa samego samolotem.nasza Breederka powiedziala ze rowniez tego nigdy juz nie zrobi.
Mam porownanie-w lipcu 12 tyg sunia tej samej rasy przyleciala ze mna z Polski na kolanach,a 10 tyg chlopiec w cargo.Psy te wygladaja i zachowuja sie inaczej.Maly byl odwodniony,mial zapalenie ucha i spojowek.Dopiero po 2 tyg wraca powoli do siebie i zaczyna zachowywac sie jak szczeniak.Mala nawet nie zauwazyla ze przeleciala przez Atlantyk.w samolocie bawila sie ,jadla.Nie byla wcale zmeczona podroza.
dlatego z tego miejsca ostrzegam wszystkich i prosze was:NIGDY NIE WYSYLAJCIE SWOICH ZWIERZAT W CARGO!!!
Wydawalo mi sie ze skoro zyjemy w XXI wieku i prawa zwierzat sa w cywilizowanych krajach respektowane, przewoz psa Cargo jest humanitarny i bezpieczny.Przeciez wszystkie odruchy zyciowe mozna bez problemu monitorowac.I skoro linie lotnicze pobieraja tak wysokie oplaty(lot do kanady 3 tys zl) powinny gwarantowac bezpieczny servis.
Tak jak prosilam w pierwszym poscie,jezeli kogos bezposrednio dotknela taka tragedia,albo ktos moglby mnie skontaktowac z takimi osobami,prosze o kontakt.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A czy pies lecący z właścicielem (ale jako bagaż, gdyż nie spełnia warunków do lotu w kabinie pasażerskiej) umieszczany jest w innym pomieszczeniu niz pies lecący bez właściciela? I na czym ta różnica polega?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Twoja historia jest na prawdę straszna i bardzo Ci współczuje, jednak... nie można osądzać wszystkich z góry.

Osobiście importowałam psa, leciał on samolotem z USA. Raczej rasy dużej, więc bez możliwości lotu na pokładzie. Pies nie leci razem z bagazami! Leci w osobnym pomieszczeniu, gdzie temperatura jest taka sama lub odrobinę niższa niż w kabinie pasażerów. Pomimo problemów z dokumentacją (pies przebywal powyżej 24h na lotnisku w Anglii) pies dolecał wesoły, czysty, zdrowy. Jego psychika została nienaruszona. Również psy znajomych, doleciały w podobnym stanie (mniej lub bardziej przestraszone- ale to logiczne, przy nagłym rozdzieleniu z opiekunem i osamotnieniem w dziwnym miejscu). Zresztą cargo jest nieraz jedynym wyjściem przetransportowania psa, nie można mówić "Nie wysyłajcie psów w cargo" skoro inaczej się nie da. Warto wydać troszkę więcej pieniążków na na prawdę dobre linie lotnicze, sprawdzić wszystko dokładnie.

Oczywiście - słyszałam o tych gorszych przypadkach, śmiertelnych i innych. Uważam, że w tym przypadku jedynym wyjściem jest sekcja zwłok, która zidentyfikuje przyczynę śmierci, jeśli na prawdę jest ona po stronie linii lotniczych (a nie np. chorego serca psa, które w momencie jakiegokolwiek strachu narażone jest na uszkodzenie), dokładne zbadanie kto jak i gdzie zajmował się psem (są do tego specjalni ludzie ) i wpisanie tych linii "na czarną listę".

Jeszcze raz bardzo Ci współczuję!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Agasia,zrozum,ze przeze mnie przemawia teraz zal i zlosc.Zapewne stad moje wczorajsze slowa NIGDY WIECEJ CARGO.
Co do wynikow sekcji na dzien dzisiejszy mamy tylko czesciowe informacje.Wiemy,ze wszystkie organy Suni byly zdrowe.Nie bylo zadnej wady o ktorej hodowca nie wiedzial.Dlatego tez te badania trwaja juz tyle,zeby ustalic przyczyne zgonu.
Mi tlumaczono,ze temperatura w miejscu dzie lecialy psa jest zlizona do tej,w ktorej leca pasazerowie.Skad wiec historia ktora wyczytalam tu na forum o mastiffie zwyciezcy crufta,ktory dotarl do wlascicieli jako kostka lodu?
Narazie nie pozostaje nic innego,niz czekanie na szczegolowy raport z Uniwersytetu,gdzie jest robiona sekja zwlok.Jezeli cokolwiek da nam podstawy do myslenia ze bylo to uchybienie ze stony linii lotniczych licze na Wasza pomoc w dotarciu do ludzi,ktorzy walczyli o podobne sprawy.
Dziekuje za informacje i slowa wsparcia.

Mokka,z tego co wiem pies moze albo leciec z wlascicielem na pokladzie(do 10kg razem z klatka o okreslonych scisle wymiarach) i wtedy jest okreslany jako "bagaz" a w zasadzie oplata jest jak za "nadbagaz" albo pod pokladem sam w cargo.Sa tylko dwie takie opcje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE]Mi tlumaczono,ze temperatura w miejscu dzie lecialy psa jest zlizona do tej,w ktorej leca pasazerowie.Skad wiec historia ktora wyczytalam tu na forum o mastiffie zwyciezcy crufta,ktory dotarl do wlascicieli jako kostka lodu?[/QUOTE]
Ja słyszałam, że w tym przypadku załoga nie była poinformowana o psie na pokładzie (paranoja!) i nie włączyli ogrzewania w tym luku, no bo po co, jeśli ma być on pusty. :shake:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='EvitaMini']

dlatego z tego miejsca ostrzegam wszystkich i prosze was:NIGDY NIE WYSYLAJCIE SWOICH ZWIERZAT W CARGO!!!
Wydawalo mi sie ze skoro zyjemy w XXI wieku i prawa zwierzat sa w cywilizowanych krajach respektowane, przewoz psa Cargo jest humanitarny i bezpieczny.Przeciez wszystkie odruchy zyciowe mozna bez problemu monitorowac.I skoro linie lotnicze pobieraja tak wysokie oplaty(lot do kanady 3 tys zl) powinny gwarantowac bezpieczny servis.[/QUOTE]
Nie wiem jakimi liniami leciały Twoje psy ale chyba nie powinno sie wrzucac wszystkich do jednego worka...

Cytat z innego forum:

[I]".......linie LOT nie wszędzie transportują zwierzęta. A jeśli już to tak naprawdę nie można liczyć na fachową opiekę . No i z LOTem zwierzę może być wyłącznie w luku bagażowym /warunki jak dla mnie tragiczne-moi znajomi wysyłali szczenię z tymi liniami i niestety szczenię nie przeżyło..../, chyba że ma się znajomego pilota, który pomoże załatwić zgodę pilota danego lotu na to, aby piesek był w kabinie. Co jest jak najbardziej możliwe . Jednak najbezpieczniej jest "nadać" psiaka bezpośrednio z Frankfurtu - masz 100% pewności pełnej opieki i dbałości nad nim przez pracowników z Pet Air i Lufthansy.......
........ja nie piszę o liniach LOTu, ponieważ podobno zbyt często się zdarza, że psiak leci zagnojony. A podróż w przepełniopnym hałasem i zimnym luku bagażowym dla wrażliwych domowych psiaków często jest dla nich nie do przeżycia.[/I]"

Linku do tego tematu nie wrzuce bo Dogomania cenzuruje inne fora. :angryy:
[QUOTE]Tak jak prosilam w pierwszym poscie,jezeli kogos bezposrednio dotknela taka tragedia,albo ktos moglby mnie skontaktowac z takimi osobami,prosze o kontakt.[/QUOTE]
Napisz do [url=http://www.nestornotabilis.com/]TEJ HODOWLI[/url]. Jej właścicielka jest autorka powyższego cytatu i wie sporo o psim lataniu...

[QUOTE]Mi tlumaczono,ze temperatura w miejscu dzie lecialy psa jest zlizona do tej,w ktorej leca pasazerowie.Skad wiec historia ktora wyczytalam tu na forum o mastiffie zwyciezcy crufta, ktory dotarl do wlascicieli jako kostka lodu?[/QUOTE]

Różne są samoloty - w boeingach luki bagazowe sa hermetyzowane (nie ma wspólnego obiegu powietrza z kabina pasazerska) wiec temperatura w miejscu dla zwierzat jest taka jaka ustawi personel. (W tylnym luku nie ma ogrzewania ani chyba nawet mechanizmu wyrównywania ciśnienia)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='EvitaMini']Mokka,z tego co wiem pies moze albo leciec z wlascicielem na pokladzie(do 10kg razem z klatka o okreslonych scisle wymiarach) i wtedy jest okreslany jako "bagaz" a w zasadzie oplata jest jak za "nadbagaz" albo pod pokladem sam w cargo.Sa tylko dwie takie opcje.[/quote]
Czyli pies lecący tym samym samolotem, co właściciel leci w takich samych warunkach, jak pies bez właściciela. A ja znam sporo przypadków podróżówania liniami lotniczymi z psem, a właściwie bez psa ;) (pies w luku bagażowym). I wszystko zawsze było w porządku, psy docierały do celu zdrowe i w formie, może lekko znudzone i z pełnym pęcherzem, ale to były całe niedogodności podróży.
Trudno powiedzieć, co nie zadziałało w Twoim przypadku. Czy te konkretne linie lotnicze są po prostu niesolidne, czy też zadziałał tzw. "czynnik ludzki", czyli ktoś czegoś nie dopilnował, przede wszystkim szkoda psiny :roll:. Ale takie przypadki są w zdecydowanej mniejszości i mam nadzieję, że będą to wypadki jednostkowe. Na szczęście, wszystkie znane mi psy podróżujące (głównie za ocean) samolotami zniosły te podróże bardzo dobrze i nie było żadnych niedosiągnięć. I oby tak było zawsze, bo czasami nie da się uniknąć takiej podróży.

[quote][I]linie LOT nie wszędzie transportują zwierzęta. A jeśli już to tak naprawdę nie można liczyć na fachową opiekę . No i z LOTem zwierzę może być wyłącznie w luku bagażowym /warunki jak dla mnie tragiczne-moi znajomi wysyłali szczenię z tymi liniami i niestety szczenię nie przeżyło....[/I][/quote]
[I][FONT=Arial]Flaire, jeśli leci z psem do Stanów, to zawsze LOT-em[/FONT] i nigdy nie miała powodów do narzekań, a jej akurat nie można zarzucić, że nie dba o swoje psy i że pozwoliłaby, aby je ktokolwiek sponiewierał w podróży.[/I]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Mokka']... A ja znam sporo przypadków podróżówania liniami lotniczymi z psem, a właściwie bez psa ;) (pies w luku bagażowym). I wszystko zawsze było w porządku, psy docierały do celu zdrowe i w formie, może lekko znudzone i z pełnym pęcherzem, ale to były całe niedogodności podróży.
T[I].... [/I][I].[/I][/quote]

znam podobne historie, przedzial z psem powinien byc ogrzewany i nie powinny pojawic sie problemy z zapewnieniem mu dobrych warunkow .

... pod warunkiem ze linia zadba to o co powinna

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wiele razy wysyłałam szczenięta w różne części świata i nigdy nic się nie stało, ale...

ALE, gdy osobiście pojechałam do Frankfurtu aby tam razem z Cargo wysłać szczeniaki - było rewelacyjnie w każdym szczególe. Wytłumaczono mi co, jak i dlaczego, uspokojono moje obawy i bardzo miło i kompetentnie się mną zajęto. Szczenięta doleciały całe i zdrowe.

ALE, gdy wysyłałam szczenięta z Cargo w Warszawie trafiłam wyłącznie na brak kultury i zniecierpliwienie moją nadgorliwością. Szczenięta również doleciały całe i zdrowe.

ALE, gdy nie byłam dobrze zorientowana w polskich "realiach" to skierowano mnie do pośrednika, który okazał się być skurczysynem...... Mało, że cena jaką mi podał o ponad 100 % przekraczała koszt przelotu bezpośrednio z Cargo to jeszcze naopowiadał mi takich bzdur, że jestem pewna, że szczeniak doleciałby martwy. Zataił przede mną m.in. to, że szczeniak będzie pozostawiony sam w ciasnej transportówce na 16 godzin na międzylądowaniu, którego miało nie być. Planował także nakarmic go suchą karmą tuż przed lotem. Szczeniakowi prawdopodobnie pękłby żołądek.... Jestem pewna, że nie doleciałby. Szczeniaka nie wysłałam z tą warszawską firmą.

ALE, gdy tylko mogę korzystam z uprzejmości stewardes i dzięki uprzejmości i znajomości pewnej osoby wysyłam każdego psiaka na pokładzie w przemiłym towarzystwie pań stewardes ;).

Sumując wydaje mi się, że Cargo nie do końca jest winne. Cargo specjalizuje się w transporcie zwierząt na całym świecie : wymiana między ogrodami zoologicznymi, etc. Z Cargo zwierzę leci w przystosowanych do transportu warunkach : średnia temperatura, widne i wyciszone pomieszczenie, transportówka o bezpiecznych wymiarach, mata wchłaniająca psie odchody, gdy pies nie wytrzyma i załatwi się w trakcie lotu. Jednak za Cargo się płaci więcej niż za przelot liniami nieprzystosowanymi do tego typu rzeczy o ile jeszcze można przetransportować zwierzę inaczej niż z Cargo! Toteż jeśli ktoś chce ryzykować - nie może mieć potem pretensji do przewoźnika. Poza tym od conajmniej 2 lat np do USA nie wyśle się zwierzęcia inaczej niż z Cargo i to w bardzo dobrych warunkach. Wiele Państw kilka lat temu wprowadziło rygorystyczne obostrzenia dotyczące transportu zwierząt i absolutnie nie da się tych przepisów ominąć. W USA np warunki te sprawdza tak lekarz weterynarii jak i Policja. Gdy warunki i przepisy są naruszone szczenię zostaje zatrzymane (tzn jego transport wstrzymany) pod kontrolą weterynaryjną a linie lotnicze płacą horendalne kary. Nie wydaje mi się więc aby było aż tak źle. Średnio kilka szczeniąt rocznie wysyłam za granicę i rzadnemu nigdy nic się nie stało. Wiem natomiast, że to ludzie najczęściej popełniają marginalne błędy : albo oszczedzają na koszcie przelotu, albo podają środki nasenne czy uspokajające, które często powodują pobudzenie nerwowe. O karmieniu tuż przed lotem czy o nie ubezpieczeniu zwierzęcia przed lotem nie wspomnę. W konsekwencji wiele zwierząt nie dożywa końca swojej podróży.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chciałem tutaj poruszyć drobny element - "uspokajacze"
Błędne wyliczenie czasu, odmienna indywidualna reakcja na lek itd. może doprowadzić do powaznych konsekwencji!
Zamiast uspokoić psa, MOŻE doprowadzić go do nadmiernego pobudzenia, które może skutkować okaleczeniem lub nawet zgonem...

Przykład z moich doświadczeń:
Mój pies jest ze schroniska, ma 6 lat, historia życia nieznana, silna fobia na punkcie strzyżenia.
Kopanie, wierzganie, szarpanie, uniemożliwiają ostrzyżenie "na żywca"
Nie chciałem ciagle uzypiać do strzyżenia, była próba "uspokojenia".
Za zaleceniem weta podałem 2 Sedaliny na 2 godziny przed strzyżeniem
(pierwszy prawdopodobny błąd - wyliczenie 2 godzin do strzyżenia, a nie do wyjazdu!, który był 45 minut wcześniej)
[Planujac więc podróż i podanie środka, tzreba by to prawdopodobnie tak wyliczyć, aby psa "ścieło" ZANIM zaczniemy wyciągać walizy i szykować się do wyjścia...]
Zanim lek zadziałał był już wyjazd. Pies pobudził się podróżą i lek nie zadziałał, a właściwie to zadziałał wzmacniając pobudzenie psa.
W stresie u fryzjera wzmocnione pobudzenie spowodowało to, że stół groomerski miał wyrwane z blatu 2 nogi, a pies zerwał się z pałąka zrywając zapięcie obroży :-o i przy okazji ściagając kaganiec...
Na szczęscie oprócz fobii na punkcie strzyżenia, jest to bardzo spokojny i nieagresywny pies, więc zadowolił się uwolnieniem, bez okazania agresjii fizycznej wobec groomerki ;)

Po opuszczeniu fryzjera pies "padł" i przez wiele godzin był półprzytomny i kołowaty, tak że nawet miał kłopot z wejściem na kanapę ...
W końcu wdrapał się z trudem na fotel ...

[IMG]http://images40.fotosik.pl/15/2c447a718349a8c6.jpg[/IMG]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niekoniecznie reakcja i zachowanie psa mogło być konsekwencją złego wyliczenia czasowego. Większość "uspokajaczy" otępia psa, powoduje pobudzenie psychoruchowe, arytmię serca, nietypowe reakcje. Pies tak otumaniony, nie mogąc nad tym zapanować, wpada w szok a stąd już tylko krok do zawału.
Pomijam kwestię indywidualnej nietolerancji na dany lek.


[quote name='[email protected]']Chciałem tutaj poruszyć drobny element - "uspokajacze"
Błędne wyliczenie czasu, odmienna indywidualna reakcja na lek itd. może doprowadzić do powaznych konsekwencji!
Zamiast uspokoić psa, MOŻE doprowadzić go do nadmiernego pobudzenia, które może skutkować okaleczeniem lub nawet zgonem...

Przykład z moich doświadczeń:
Mój pies jest ze schroniska, ma 6 lat, historia życia nieznana, silna fobia na punkcie strzyżenia.
Kopanie, wierzganie, szarpanie, uniemożliwiają ostrzyżenie "na żywca"
Nie chciałem ciagle uzypiać do strzyżenia, była próba "uspokojenia".
Za zaleceniem weta podałem 2 Sedaliny na 2 godziny przed strzyżeniem
(pierwszy prawdopodobny błąd - wyliczenie 2 godzin do strzyżenia, a nie do wyjazdu!, który był 45 minut wcześniej)
[Planujac więc podróż i podanie środka, tzreba by to prawdopodobnie tak wyliczyć, aby psa "ścieło" ZANIM zaczniemy wyciągać walizy i szykować się do wyjścia...]
Zanim lek zadziałał był już wyjazd. Pies pobudził się podróżą i lek nie zadziałał, a właściwie to zadziałał wzmacniając pobudzenie psa.
W stresie u fryzjera wzmocnione pobudzenie spowodowało to, że stół groomerski miał wyrwane z blatu 2 nogi, a pies zerwał się z pałąka zrywając zapięcie obroży :-o i przy okazji ściagając kaganiec...
Na szczęscie oprócz fobii na punkcie strzyżenia, jest to bardzo spokojny i nieagresywny pies, więc zadowolił się uwolnieniem, bez okazania agresjii fizycznej wobec groomerki ;)

Po opuszczeniu fryzjera pies "padł" i przez wiele godzin był półprzytomny i kołowaty, tak że nawet miał kłopot z wejściem na kanapę ...
W końcu wdrapał się z trudem na fotel ...

[IMG]http://images40.fotosik.pl/15/2c447a718349a8c6.jpg[/IMG][/QUOTE]

Share this post


Link to post
Share on other sites
ja bym nigdy nie dala psa pod poklad,o ile pies juz muslaby ze mna leciec to tylko na pokladze w boksie ,gdyz wiem ,ze dla psow pobyt w boksie pod pokladem samolotu jest hororem ,noze zakonczyc sie nawet smiercia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
prawdopodobne przyczyny to bałagan w papierach i nie włączenie systemu klimatyzacji wewnętrznej dla luku bagażowego (normalnie podczas lotu bez zwierząt jest ona wyłączona)
Przez słowo klimatyzacja rozumie się instalację hermetyzacji luku (na wysokości 10km bywa 200hPa podczas gdy na ziemi 1020hPa) i zaopatrzenia w tlen (na wysokości 10km nie ma czym oddychać) oraz instalację ogrzewania (na wysokości 10km bywa -60*C).

Podaczas lotu ze zwierzakiem pilot ma na check liście do odhaczenia włączenie "klimatyzacji" luku.

Napisz czy nie było sytuacji zmiany miejsca rezerwacji dla psa (zmiana z lotu w kabinie pasażerskiej na luk bagażowy).

Powinniście skarżyć linnie za utratę zwierzaka i za straty moralne. Jak się da to przed sądem kanadyjskim (tam im mogą tyłek nieźle przetrzepać) Edited by kiwiadams

Share this post


Link to post
Share on other sites
znacznie większy stres jest podczas wielogodzinnej jazdy samochodem. Jakoś psy w klatkach jadące na wyścigi zaprzęgów nie padają a trzęsie w przyczepce o wiele bardziej niż podczas turbulencji. Biełkę i Striełkę z powodzeniem wystrzelono na orbitę rakietą... wróciły na ziemię a Striełka urodziła żywe szczeniaki. Damka i Piękna wyszły cało ponadto z nieudanego twardego lądowania sputnika 4... Edited by kiwiadams

Share this post


Link to post
Share on other sites
No ok, ale w samochodzie można się zatrzymać, chyba że oczywiście komuś nie zależy na psie, to inna sprawa. Ale wiadomo że pies musi nogi rozprostować, siku, kupa, ochłodzić się, napić wody.

Share this post


Link to post
Share on other sites
szkoda Psiaka ze nie przezył lotu, niestety takie przypadki się zdarzają tylko szkoda ze tak czesto i głownie po stronie polskiego przewoźnika, w naszym kraju jest tak ze jak ma sie znajomości to niczym nie ma kłopotu a jak sie nie ma to np. pies musi lecieć w cargo, w dalszym ciągu nie ma zadnych sensownych uregulowan jak przewożić psy dla wszystkich lini lotniczych takich samych a nie że przewoznik sam sobie tworzy jakieś reguły;/////

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam serdecznie,
Mam pytanie bo muszę wyjechać ze swoim psem rasy amstaff do Kanady i po przeczytaniu tego posta nie mam zielonego pojęcia jak mam to zrobić. Teraz zaczynam się obawiać podróży samolotem i nie wiem jaką firmę do tego wynająć. Bradzo proszę jeszcze napisać jakie dokumenty są potrzebne??? Bradzo proszę o pomoc

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...