Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Diorownica była dzisiaj cudowna na spacerze.
Jak jest słońce to on jest taki rozleniwiony, że nic mu się nie chce.
Większość czasu przelezał na plecach obdrapywany przeze mnie ze wszystkich stron i byl bardzo szczęśliwy z drapanka.Aż mruczał :)
Zachowywał się super mimo że duzo psów było dzisiaj.
I nawet udało nam się dzisiaj bardzo blisko stać obok siebie z astką Mamuśką.Nie szczeknął ani nawet nie warknął na nią. Ale innej suńce bardzo dogadał,ale mu się to wybaczy bo to ona do niego się pierwasz postawiła.
Dior jest coraz lepszy.Jestem z niego baardzo dumna.
W kwietniu chyba mija rok jak siedzi w schronisku. Rok za długo.
A tak wogóle to dowiedziałam się wkońcu skąd Dior się wziął i nawet przypuszczać bym nie śmiała - siedział gdzieś w jakiejś rurze od ścieku czy w czymś takim. Aga to wyjaśni jak wpadnie na wątek, bo ja pewnie przekręciła, bo dzisiaj rozkojarzona jakaś jestem...
Rozkojarzona do tego stopnia że wzięłam dla Diora takie duże psie ciasteczko i zapomniałam mu dać...
łoś ze mnie...
aaa to mu dam jutro z jajkiem :lol:

  • Replies 154
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Powinnaś być swiadoma że ja każdą wolną sekundę poświęcam na wizytu u Diora, więc jak można nie przewidzieć że pojadę i dziś :P
A bokserkę dzisiaj widziałam.
Maly , zwariowany pimpek :D Fajniutka.
A collaczki są już dwie :roll:

Mówię - jutro jadę.
i Twoja zasadą mówię : POTRZEBUJĘ kogoś kto mi psy przytrzyma do czesania :cool1: :evil_lol:

Posted

DIOR miał dzisiaj ogromnego KLESZCZA!!

ale sytuacja została szybko opanowana, poszarpalismy się trochę,włożyliśmy kaganiec, przeciągnęlam go przez korytarz siłą i u weta kleszcz został znokautowany a Dioruś popsikany frontlinem :p

I był bardzo grzeczny dzisiaj!!!! ( Dior, nie kleszcz, ani nie frontilne :eviltong:)
Zalapał chyba to czego go uczyłam tyle czasu - przychodzenie na zawołanie.
Niestety przy nodze chodzenia chyba nigdy nie opanujemy, ale już rozumie że jak ciągnie i się zatrzymam i go zawołam i klepnę się w nogę to przychodzi dokładnie do tej nogi i siada :loveu:
Jakie to mądre zwierzatko :loveu:
i łapeczkę ostatnio bardzo niesmialo podaje, ale się boi trochę.
Ale coraz lepiej już nam wszystko idzie.
Tylko tego darcia się na inne psy go oduczyć nie mogę...
Ale juz i tak dużo umie i jestem z niego dumna.BARDzo!

Posted

A czy ja się wkońcu dowiem co z tą moją Diorownicą ma być??
Może na pw mi ktoś tak szepnie chociaż coś??
ploooszeee... ja muszę...
Ja go kocham jak swojego prawie że :oops:

Posted

ale ona nie wie nic pewnego.Jak będzie to pewne, a raczej jak Diorek bedzie już oddychał swieżym powietrzem a nie krakowskimi zapachami to napiszę.
tak ze mozemy ja jeszcze podenerwować. Myslę że nie bedzie mieć nic przeciwko temu.
Zakochana w psiaku po uszy i co to będzie jesli ktos by jej go sprzatnął ?

Posted

wtatara napisał(a):
ale ona nie wie nic pewnego.Jak będzie to pewne, a raczej jak Diorek bedzie już oddychał swieżym powietrzem a nie krakowskimi zapachami to napiszę.
tak ze mozemy ja jeszcze podenerwować. Myslę że nie bedzie mieć nic przeciwko temu.
Zakochana w psiaku po uszy i co to będzie jesli ktos by jej go sprzatnął ?


Mnie podenerwować? Nie możecie!! Nie wyrażam na to zgody!!
Ja muszę wszystko o wszystkim wiedzieć.:lol:
A jak nie to do jednej i drugiej wkroczę do domu z moim super zabójczym Amciaczkiem i wyciągnę z was wszystkie potrzebne mi informacje :evil_lol:
Najpierw do pani Wandy, bo jak sie niedawno dowiedziałam mieszkamy na jednym osiedlu i nawet się znamy:cool3: Ja mam znajomości wszędzie jak się okazuje :evil_lol:

Posted

kolega nie ma cyfrówki ale obiecał zrobić coś komórką i przesłać do mnie.
Mówił ze jest bardzo sympatyczny, lgnie do nich. Bardzo z za ogrodzenia ujadał na przechodzącego pieska.

Posted

Najnowsze wieści. Diorek w nowym domku jest na razie zagubiony ale to normalne przecież. Ten kolega miał 2 już takie pieski. Jeden bezdomny, wałęsajacy sie po okolicy , a drugi ze schroniska. Bedzie mu dobrze, tylko się musi przyzwyczaić.Najwazniejsze ze nie ma tam drugiego pieska i ma ogród.
Rano juz troszkę machał ogonkiem

Posted

MajeczQa napisał(a):
:placz: o nie:placz:
Zabrały mi Diora :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:


no nie
wszyscy sie cieszą jak piesek ma domek a Ty Majeczko. Przecież Ci pisałam ze bedzie oddychał swiezym powietrzem.
A jeszcze jedno , my się znamy?

Posted

Wydawało mi się, że Majeczka powinna być przy tym jak się zabiera Diorka do domu - to ona się nim głównie zajmowała, zżyła się z nim emocjonalnie, walczyła o to żeby był fajnym psem.
Myślę, że jest jej przykro że nie mogła się pożegnać z pieskiem !!!

Posted

[quote name='Dogo07']Wydawało mi się, że Majeczka powinna być przy tym jak się zabiera Diorka do domu - to ona się nim głównie zajmowała, zżyła się z nim emocjonalnie, walczyła o to żeby był fajnym psem.
Myślę, że jest jej przykro że nie mogła się pożegnać z pieskiem !!!
Dokładnie tak... Mi nie jets przykro.. mi serce pękło jak to przeczytałam.
Nie wierzę w to że można tak było.Myśląłam że żartujecie sobie że się nie dowiem niczego o tym że pójdzie do domu i gdzie, że tak naprawdę pozwolicie mi sie z nim chociaz pożegnać. Chociaż przytulić go ostatni raz i dac mu jego ulubione ciastko które zawsze dla niego noszę...Mysląlam że pojedziemy razem i przejdziemy przez schroniskową bramę ze szczęsliwym psem...Nie wiedziałam że kiedykolwiek mogę się aż tak pomylić...
Dla mnie ten pies to był główny powód jeżdzenia do schroniska. Kochałam go jak swojego własnego,spędziłam z nim tyle czasu, tyle z nim napracowałam się, to ja przyjeżdzałam do niego kilka razy w tygodniu jak tylko mogłam i to ja siedziałam z nim przytulona godzinami na krawężniku. Znosiłam jego cięzki charakter i byłam z niegio taka dumna jak czegoś się nauczył.Spędziłam z nim tyle czasu,tyle godzin przeleżał mi na kolanach i wysłuchiwał ciepliwie moich gadań i zwierzeń.
On nie byl dla mnie tylko jednym ze schroniskowych psów, które się wyprowadza raz w tygodniu. Mi serce pękało jak przychodziło mi go odprowadzić do klatki a on stawał na łapach i piszczał za mną. Serce mi pękało jak słyszałam od pracowników że Dior stoi cały czas na łapach w rogu boksu i patrzy za mną jak tylko jestem w shcronisku.
Myslałam że zakończenie będzie takie piękne, że bedę się cieszyć jego radośćią, że pojedziemy, że go wytulę...
A on poprostu nagle zniknął.
Wiem, powinnam się cieszyć że ma swój dom, ale nie potrafię. rozszarpuje mnie wewnątrz taki żal że nie potrafię. Tak nagle mi go odebrano jakbym była jakimś oszustem i jakbym mu krzywdę chciała zrobić...Tak jakby umarł. Był i go nie ma. Nie zdążyłam nawet go przytulić ani ucieszyć się że będzie miał wkońcu swoje miejsce na ziemi...
Wyrwano mi go nagle nie licząc się z moimi uczuciami...Dlaczego?? Dlaczego nie mogłam wiedzieć gdzie i kiedy?? Dlaczego nie mogłam podzielić radości istoty którą tak bardzo kochałam i na której mi tak bardzo zależało...Co takiego zrobiłam , że nie mogłam??
Dla niego poświęciłam swój czas, dla niego jeździłam do schroniska, kupowałam mu ciasteczka które uwielbiał i starałam się z nim pracować żeby wkońcu byl z niego jakiś pies...
I tak go nagle straciłam... Wiadomość która powinna być dla mnie najszczęśliwszą jest tylko i wyłącznie rozpaczą... Daje mi poczucie że już nic nie ma sensu i ten spędzony czas z nim i te starania...z tą świadomością już nie mam po co przekraczać po raz kolejny schroniskowej bramy, bo już tam nikt nie będzie stał na dwóch łapach i nie będzie na mnie czekał...Czuję się jakbym popełniła jakieś przestępstwo, jak ktoś komu odebrano prawo do wszystkiego co miał i co kochał...I nie rozumiem dlaczego...

Diorusiu, niech ci tam dobrze będzie...
Będę o tobie pamiętac zawsze i zawsze cię kochać...
A ty o mnie zapomnij i nie tęsknij za mną, bo widocznie tak chcial los...
Niech ci tam będzie dobrze, bo masz wkońcu swój własny dom...

Posted

[quote name='wtatara']Dior ma swojego cichego wielbiciela- no i chyba domek się kroi-


tak napisałam 14 IV .jak coś piszę ,to nie żartuję

wyjaśniam że Facet mieszka kawał drogi za Krakowem a ja w Krakowie. Nie wiedział do końca kiedy po niego pojedzie. Mąż i on pracują na zmiany , są takie okresy że nie widzą się po 2-3 dni.
Jeśli wejdzie na Dogo to na pewno się dobrze poczuje, pewnie tak jaby wykradł komuś psa.

Posted

Przykro mi się zrobiło .
Myślę, że nieładnie się stało, że pomagając psom nie liczy się z odczuciami ludzi, którzy im pomagają :shake:.
Myślałam, że Majeczka wie o wszystkim, że tak się tylko na wątku tu przekomarzacie, bo przecież Wy się znacie w realu, jesteście wolontariuszkami w schronisku.
Można się było umówić , nowi właściciele z wolontariuszem.
Ja osobiście bym chciała poznać kogoś kto opiekował się wybranym przeze mnie psem, dowiedzieć się więcej o nim.
Też myślałam, że Majeczka przejdzie razem ze szczęśliwym Diorem przez bramę schroniskową po raz ostatni.
A tak to co, ci ludzie sami go zabrali ze schroniska ?
Myślę, że Dior chciałby żeby to był dom Majeczki jego domem, i dlatego taki zdezorientowany jest w nowym domu.
Myślałam też, że po to są wątki na dogomanii, żeby razem dzielić się smutkami, nadziejami i radością bezdomnego psa, któremu się pomaga.
Szkoda, bo dogomania zawodzi mnie coraz częściej.
Rozpisałam się trochę.
Diorku - życzę Ci miłości i szczęścia w nowym domu.
Mam nadzieję, że dowiemy się jak piesek ma się w nowym domu.
I że to jest naprawdę dobry dom!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...