Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

po pierwsze nie jestem wolontariuszką a po drugie nie znam Majki . Podobno mieszka na moim osiedlu , moze znam ją z widzenia ale nie wiem że to Ona.
Racja że powinnysmy się dogadywać.
Tylko ja napisałam , że ma wielbiciela a Majka uwaza ze to był żart.
mam nauczkę i ja i mój mąż aby nie mieszać się w krakowski wolantariat.
I na pewno nie będę wchodzić na krakowskie wątki i pomagać jak dotychczas pomagałam., choć nie jestem wolontariuszką.
Mąż powiedział ze na pewno nie poprosi kolegę o wizyte o Diora i wcale sie mu nie dziwię.

  • Replies 154
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Rozumiem Wtatara, że cała sprawa z adopcją Diora odbyła się poza wątkiem.
Czyli ci nowi Państwo nie z ogłoszeń ani z wątku dogomanii trafili na psa, i nie kontaktowali się w sprawie psa z żadnym wolontariuszem (miałam tu na myśli Asior) tylko bezpośrednio ze schroniskiem.
Gdyby byli z ogłoszenia to by się kontaktowali z Asior, bo prawda jest taka, że gdyby psami ze schronisk nie intersowali się wolontariusze i im nie pomagali, nie ogłaszali to wiele psów by swojego domu nigdy nie ujrzało, bo niby skąd by się ludzie o nich dowiedzieli.
I nic dziwnego mi się nie wydaje w tym, że skoro uczęstniczę w życiu psa, czy szukam mu domu to chciałabym wiedzieć gdzie trafił i jak mu się wiedzie.

Posted

Asior wiedziała z wątku , tyle co było napisane, więc ona też nie jest nic winna.
Facetowi spodobał się pies, pojechał do schroniska i go adoptował.
A co było gdyby nawet tego nie było na wątku. Majce jest smutno, rozumiem ją bo psa kochała, ale powinna się liczyć z tym ze może znależć domek a właściwie powinna trzymać kciuki za to.

ZNIKAM Z KRAKOWSKICH WĄTKÓW , CHYBA ŻE MI PRZEJDZIE.

Posted

Myślałam, że były jakieś uzgodnienia miedzy Wami.

Ja wiedziałam o adopcji Diora tylko trochę od t kasiek, ale ponieważ nie znałam bezpośrednio pieska więc uznałam, że nie będę pytała o więcej.

A Majeczce chodziło tylko o pożegnanie pieska.

Posted

Wtatara - Przepraszam.
Bardzo przepraszam...
Powinna mi pani dogadać ładnie i bym pokornie to przyjęła bo mi sie należy...Przepraszam.
Teraz po przeczytaniu ostatnich trzech postów już wiem jak było, że to nie była adopcja taka jak inne że się mozna umówić spotkać i porozmawiać z nowymi włascicielami tylko człowiek sobie sam pojechał...Gdybym od początku wiedziała to bym słowa nie powiedziała...Ja miałam sobie taką piękną wizję tego wszystkiego i ta wizja chyba mi zatarła trochę rzeczywistość i to co najważniejsze - że Dior ma wkońcu swoje miejsce na świecie. Przepraszam i jest mi głupio i wstyd bo znalazła pani dom psu, a ja tak wyskoczyłam...
Zbyt emocjonalnie podchodzę do psów, zbyt się zżywam z nimi i zbyt emocjami się kieruję we wszystkim i mówię pod wpływem emocji...
Ja poprostu chciałam uczestniczyć w tej adopcji tak bardzo i chciałam razem z Diorem podzielić ten moment przejścia przez bramę, że aż uwierzyć nie mogłam że tak sie nie stało.
Wiem że teraz wyszło jakbym wpadła w cięzką depresję że pies do domu poszedł, ale to nie tak...
Ja marzyłam o tym domu dla Diora chyba prawie tak jak on o nim marzył i tak bardzo chciałam to marzenie z nim podzielić że zapomniałam o wszystkim...
Nie wiem co jeszcze powinnam napisać, bo prócz tego że przepraszam to chyba nic nie mam juz do powiedzenia. Wiem że to nie wystarczy, ale nic innego nie mogę... Pani zrobiła dla psów bardzo wiele, proszę z tego nie rezygnować przed jedną stukniętą majeczkę... to ja powinnam sobie odpuścić, bo więcej szkody niż pozytku tym psom przynoszę...
Pani Diorowi pomogła zrealizować jego ( i moje też) największe marzenie.
Wstyd mi że przeze mnie tym marzeniem nie możemy się wszyscy cieszyć w sposób normalny...Gdyby nie te wszystkie niedomówienia, tajemnice i moje obawy to pewnie byśmy się cieszyli teraz a ja najbardziej...ale może to nas czegoś nauczy, a mnie w szczególności...

Przepraszam jeszcze raz i dziękuję w imieniu swoim i Diora....

Posted

chcialam wam tylko powiedziec, ze jest mi bardzo przykro.....zadzwonila do mnie moja mama i powiedziala mi o wszystkim. Ona tego pana nawet na oczy w zyciu nie widziala, tak jak pisala to znajomy mojego taty z pracy !!!! to wszystko !!!! nie wiedziala, ze pojedzie po Diora tego i tego dnia !!!!! bo pewnie gdyby wiedziala cos napewno to by wam dala znac !!!!!!

Gdyby nie te wszystkie niedomówienia, tajemnice i moje obawy to pewnie byśmy się cieszyli teraz a ja najbardziej...ale może to nas czegoś nauczy, a mnie w szczególności...


Majeczko - tutaj nikt nie mial zadnych tajemnic - adopcja odbyla sie za posrednictwem tylko schroniska i zadne z nas - ja, mama, moj tato - nie wiedzielismy czy napewno nastapi a tym bardziej KIEDY !!!!!

Przykre jest tez to, ze mimo, ze moja mama nie jest wolontariuszka czasem pomagali z tata w przewozeniu psiakow lub w opiece nad nimi.....a tak bardzo skutecznie wasze wypowiedzi zniechecily ja do pomocy - naprawde szkoda......

Posted

[quote name='wtatara']po pierwsze nie jestem wolontariuszką a po drugie nie znam Majki . Podobno mieszka na moim osiedlu , moze znam ją z widzenia ale nie wiem że to Ona.
Racja że powinnysmy się dogadywać.
Tylko ja napisałam , że ma wielbiciela a Majka uwaza ze to był żart.
mam nauczkę i ja i mój mąż aby nie mieszać się w krakowski wolantariat.
I na pewno nie będę wchodzić na krakowskie wątki i pomagać jak dotychczas pomagałam., choć nie jestem wolontariuszką.
Mąż powiedział ze na pewno nie poprosi kolegę o wizyte o Diora i wcale sie mu nie dziwię.

Pani Wando bardzo pania prosze zeby pani nie rezygnowla z pomocy zwierzaka bo pani pomoc jest nieoceniona. Co prawda ja juz nie jeden raz mialam zamiar zucic to wszytsko dla swojego dobra ale jak sobie pomysle ze zostawiam te bezbronne zwierzaki niczemu nie winne to brne dalej.

Niektorzy nie znaja pani wiec moze dlatego byla taka reakcja z obawy o psa.ja moge powiedziec ,ze pania Wande znam osobiscie , bardzo duzo robi dla zwierzakow ,wystawia bazarki ,allegra ,pomaga szukac domow oraz wspomaga przywozac karme .Napewno pies poszedl w dobre rece.
nietety my wolontariusz nie mamy wplywu gdzie pies pojdzie jak jest w schronisku ,chyba ze pojdzie z naszego ogloszenia i wczesniej sprawdzimy dom.
mamy jednak zawsze pomoc inspektorow ,ktorych mozna poprosic o pomoc w sprawdzeniu domku.

Marysie rozumiem ale przeciez moze poprosic pania Wande zeby porozmawiala ze znajomym i mysle ze nie bedzie miec przeciwko odwiedzina wielbicielki psa.

A i jeszcze rozmawilam z pania Wanda i wiem ze znajomy sie interesowal psem ale jak sie zdecydowal na zabranie nie informowala pania Wane ,dopiero kiedy juz bylo po wszystkim tak ze Majeczko pani Wanda nie mial zlych zamiarow i napewno jak by wiedzila wczesniej to by napisla zebys mogla sie z psem pozegna.
Licze Maju zarowno na ciebie jak i na pania Wane ze dalej bedziemy wspolnie pomagac psiaka.;)

Posted

:loveu::loveu:troche sie spoznilam z moim wpisem ale pisalam wczesniej ale musialm przerwac jak to w pracy i wklepalam jak tylko mialam chwilke bez sparwdzenia ale bardzo sie ciesze ze wszystko wyjasnione :lol::multi:
pani Wando czy moge podeslac troszke rzeczy na bazarek ,a ty majeczko czy pomozesz nam w niedzile ,jedziemy z Beatka najpierw do schronu ,a potem na aukcje.

Posted

[quote name='MajeczQa']
Wyrwano mi go nagle nie licząc się z moimi uczuciami...Dlaczego?? Dlaczego nie mogłam wiedzieć gdzie i kiedy??

Majka.. bój się boga.... tym razem to już naprawde mam dość Twoich reakcji :shake: tak samo było jak wydarłaś się w tozie, ze zdzisek zamorduje babce psa....
:shake:
ehhh zamiast być wdzięcznym ze Dior nie siedzi w schronie to.....
[quote name='Dogo07']
Myślałam też, że po to są wątki na dogomanii, żeby razem dzielić się smutkami, nadziejami i radością bezdomnego psa, któremu się pomaga.
Szkoda, bo dogomania zawodzi mnie coraz częściej.
a ja myśle, ze jesteś baaardzo niesprawiedliwa :(
[quote name='wtatara']
mam nauczkę i ja i mój mąż aby nie mieszać się w krakowski wolantariat.
I na pewno nie będę wchodzić na krakowskie wątki i pomagać jak dotychczas pomagałam., choć nie jestem wolontariuszką..
Pani Wando, nawet niech się Pani nie wygłupia...
:roll: nie przypuszczałam, ze to się tak skończy...
[quote name='Dogo07']Właściwie sprawa z powiadomieniem to jest do Asior czemu nie powiedziała Majeczce o wszystkim.
a skad ja miałam ją powiadomić.... skoro ja wiedziałam tylko tyle co na wątku napisała wtatara I tylko sobie zartowałam z majki, ze nic jej nie powiemy... FACET dowiedział się o Diorze od męza P. Wandy i tyle było jej udziału... Facet zadzwonił do P. Wandy, jak już było po wszystkim....
I Ona szczęsliwa napisała to na dogo, ale podziękowanie dostała cacy :roll:
Mnie tylko zastanawia fakt, ze jak poszedł do domu Brutus, i ja się smuciłam, ze nie było mnie przy tym, to Majka mnie opieprzała, zę powinnam się cieszyć, ze ma dom.. a teraz takie cyrki urządza...
[quote name='wtatara']
ZNIKAM Z KRAKOWSKICH WĄTKÓW , CHYBA ŻE MI PRZEJDZIE.

PANI WANDO, bardzo Panią proszę, zeby Pani nie robiła tego :( Bo tylko psiaki na tym ucierpią :(

Posted

DOGO, ja nie miałam z tą ADOPCJĄ NIC WSPÓLNEGO!!!!!!!
WIEDZIAŁAM TYLE CO NA WĄTKU BYŁO PISANE...

a te żarty, ze Majce nic nie powiemy... no cóż.. skoro niektórzy nie znają się na zartach, to już ich problem :angryy:

w życiu się nie spodziewałam, ze tak zostanę potraktowana..... no ale cóż... przecież sama pisałaś, ze dogo zawodzi ostatnio... masz rację....

Posted

Majeczka była b. smutna,
ja powiedziałam tylko, że mi przykro,
Wtatara się obraziła,
a Asior czuje się żle potraktowana.

Nie tak powinno wyglądać szczęślwie zakończenie wątku Diora.
Przecież nikt z nas nikomu przykrości nie chciał zrobić i każda z nas jak umie pomaga psom w potrzebie.

Posted

to Ty twierdzisz, zę się nie nadajesz :roll: nikt tego nie powiedział...
A ja czuję się źle potraktowana, bo napisałas, zę cała ta sytuacja jest właściwie moją winą... bo powinnam powiedzieć majce.. ale o czym, skoro ja wiedziałam tylko tyle co na wątku było :roll:

Posted

Chodziło mi o to, że może gdyby Wtatara napisała tyle ile wiedziała to sytuacja z Diorem byłaby łatwiejsza.
Każdy chciał jak najlepiej ale się nie zrozumieliśmy i stąd te smutki każdej z nas.
Ja rozumiałam Majeczke, bo też uczuciową osobą jestem i trochę idealistką, chociaż zdaję sobie sprawę że impulsywność może zostać źle odebrana.
Ale przecież to, że komuś jest przykro to nic złego.
Nikt tutaj nikogo nie chciał ani obrazić ani zrobić przykrości.
Tylko pomóc Diorowi.

A teraz na pomoc czekają inne potrzebujące pieski.

Posted

jest cudnym kochanym pieskiem.Lubi być pieszczony, taki przytulaski psiak.
Bardzo lubi wygrzewać się na słońcu. Jak widać lubi a własciwie te dziewczynkę a ona tez kocha się z nim bawić.
Nie wiem jak reaguje na koty ale kolega nic nie mówił o jakiś nieporozumieniach

  • 2 weeks later...
Posted

nowe wieści o pieszczochu.
tak domaga sie pieszczot że aż szczeka.
Jest cudownym psiakiem.leży co chwila na brzuchu aby go głaskać
Dior uwielbia ogród. Nie chce wchodzić ani do domu ani do tego pomieszczenia gospodarczego tylko woli swieże powietrze.
Ciekawe gdzie ucieknie gdy bedzie deszcz

  • 2 weeks later...
Posted

Dior robi dalsze postępy. Mruczy przy mizianiu . Jest super ogrodnikiem, nie chodzi po rabatach, nie wydeptuje swoich scieżek. Państwo sa bardzo z niego zadowoleni.
Koty jednak ustawił. Wiedzą gdzie jest ich miejsce i co im wolno a co nie

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...