Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

bonsai_88 napisał(a):
M&S Tam prawie wszystkie konie są ładne :). A Birma nie byla nawet bardzo zmęczona, ale zdjęcie było jak wracaliśmy ze spaceru ok. 12.00 i młoda już się rozpływała z gorąca....


Zazdraszczam tych koniojów;)

Miłego:)

  • Replies 4.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Melduję, że jak się znajdzie 10 chętnych na fotki to powstawiam trochę zdjęć ze mną, Birmą i frisbee ;)... Uprzedzam jednak, że jakość zdjęć nie powala - robiła je koleżanka [ta u której byłam w Krakowie] i nie do końca radziła sobie z moim aparatem...

Posted

Zdjęcia powstawiam później, bo internet mi szaleje :mad:.

Za to mam świetną wiadomość - psiak, którego jakieś 2 miesiące temu znalazłam i musiałam oddać do schroniska, jest już w nowym domku w Warszawie :multi:. Cieszy mnie to, bo to był anioł, a nie pies :loveu:.

Po za tym uroczyście obiecuję, że następnego psa nauczę drzeć pysk jak cokolwiek jest nie tak... W głowie mi się zakręciło i musiałam się położyć w kuchni, na podłodze. Birmusia oczywiście przyleciała i... zamiast rozedrzeć się, że coś jest nie tak, to stała i się na mnie gapiła [co chwilę liżąc po twarzy] :roll:. A ja grzecznie leżałam i czekałam aż mi przejdzie - w ten sproty sposób odkryłam, że przez pół godziny moja rodzinka potrafi tyłka nie ruszyć :evil_lol:.

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Za to mam świetną wiadomość - psiak, którego jakieś 2 miesiące temu znalazłam i musiałam oddać do schroniska, jest już w nowym domku w Warszawie :multi:. Cieszy mnie to, bo to był anioł, a nie pies :loveu:.

Super :multi:

bonsai_88 napisał(a):
Po za tym uroczyście obiecuję, że następnego psa nauczę drzeć pysk jak cokolwiek jest nie tak... W głowie mi się zakręciło i musiałam się położyć w kuchni, na podłodze. Birmusia oczywiście przyleciała i... zamiast rozedrzeć się, że coś jest nie tak, to stała i się na mnie gapiła [co chwilę liżąc po twarzy] :roll:. A ja grzecznie leżałam i czekałam aż mi przejdzie - w ten sproty sposób odkryłam, że przez pół godziny moja rodzinka potrafi tyłka nie ruszyć :evil_lol:.

Moje małe w takim momencie by mnie pewnie zaczęło gwałcić :angryy:. Jakiś czas temu mi odbiło i zaczęłam robić brzuszki i Shina oczywiście uznała to za świetną zabawę - pańcia leży na podłodze (coś nienormalnego) to trzeba ją przelecieć :mad:.
Za to Hexolina jak kiedyś miałam taki ból brzucha że padłam w przedpokoju dzwoniąc do TZa żeby szybko przychodził, przyniosła mi swoją najogromniejszą kość z dinozaura, zaczęła mi ją podtykać pod nos i piszczeć żebym się poczęstowała. Chyba myślała że z głodu umieram :evil_lol:. Wtedy wylądowałam w szpitalu na zastrzykach i nawet mamusie z dziećmi mającymi kurzajki i babcie z wysypką mnie przepuściły :cool3:. Chyba to przez te cudowne słowa wydobywające się z mej niewinnej buźki :diabloti:

Posted

No nie, akurat Birma zawsze jak się kładę na ziemii [albo siadam bez powodu] to robi za obrońcę - mnie wylizuje po twarzy [to chyba na pocieszenie ;)], ale nikomu obcemu nie pozwala się do mnie zbliżyć... Dlatego też jak się w lutym wywaliłam na lodzie [u mojej babci w ogródku] i straciłam na chwilę przytomność [poleciałam tak, że nogi miałam wyżej niż głowę, którą w efekcie walnęłam w beton pokryty lodem] to po ocknięciu się pierwsze co powiedziałam słabiutkim głosikiem to były cudne słówka do Birmy. Bo oczywiście mój pies-obrońca doszedł do wniosku, że babcia nie jest osobą na tyle godną zaufania, żeby podejść do nieprzytomnej pańci. Za to Smoczek mógł podejść bez najmniejszego problemu - ocknęłam się, bo stwierdził, że położenie mi śniegu na goły brzuch [odsłonił go] będzie świetnym pomysłem...

Ps. swoją drogą dobrze, że babcia nie słyszała co konkretnie mówiłam Birmie - inaczej miałabym tygodniowy wyklad jak odzywają się dobrze wychowane kobiety ;).

Posted

Shina też by nikogo (poza rodzicami, bratem i TZem) do mnie nie dopuściła :shake:.

bonsai_88 napisał(a):
ocknęłam się, bo stwierdził, że położenie mi śniegu na goły brzuch [odsłonił go] będzie świetnym pomysłem...

Mądry chłopczyk :loveu:

Posted

[quote name='bonsai_88']Dla Shiny i Hexy mogę wkleić zdjęcia Smoka - różnica gatunkowa ma być :D... Po za tym jakby psiaki liczyć, to wystarczyłoby że Asiaczek się raz odezwie ;).
Czuję się hm, hm... wywołana do tablicy. Tak więc
ja, Asiaczek, chcę fotki
Farik
Felka
Dżezik
Żelka
Serek
Erka
to były psy.
Teraz koty:
Gruszka
Ruda
Figusia
to były koty.

Starczy? Czy zwoływac sąsiadów?

Pzdr.

Posted

Oczy są pomiędzy kagańcem a grzywką :D...
Birma ma taki charci łeb - z małym przejściem między czaszką a kufą... Dlatego w każdym, dowolnie wybranym kagańcu wygląda, jakbym jej wiadro na pysk założyła. Ten kaganiec był kupiony 2 lata temu w Warszawie, u mnie nie znalazłam odpowiedniego, bo uparłam się, że:
- boki kagańca nie mogą odstawać od pyska Birmy [Myszka ma wąski pysk]
- nos nie może dotykać kratki z przodu [jak kaganiec był dobry na szerokość, to okazywał się być za krótkim]
- żadne paski nie mogą odstawać na pół metra [chyba że da się to zmienić dodatkową dziurką - tak jak w tym kagańcu]
- Myszka musi umieć otworzyć pysk, żeby ziać, pić wodę, drzeć mordkę i jeść to, co jej przez pręty przerzucę
- kaganiec nie może ważyć 2 ton...
Fizjologicznego nie kupowałam, bo niegdzie się ich przymierzyć nie dało... a przy nietypowej [dla mnie] mordzie od mojej dziewczynki nie byłam pewna jaką rasę dobrać...

A tak swoją drogą - byłam dzisiaj z Birmą na rowerze... chyba po raz pierwszy od roku. Moja kochana mamusia jak usłyszała, że idę z psem na rower to najpierw mierzyła mi temperaturę, później wypytywała o wszystkie objawy chorób jakie jej do głowy przyszły [z naciskiem na brzuch - jakieś grypsko złapałam i od paru dni mnie męczy], a na koniec oddała kluczyki od piwnicy mówiąć "jak ci się BARDZIEJ pogorszy to natychmiast dzwoń do domu, przyjadę po ciebie samochodem" :D.
Mówiłam wam już, że z całego serca nie cierpię roweru? Ale dla wymęczenia psa w pół godziny było warto ;). Po za tym sąsiadka pytała się dzisiaj czy nie jestem w ciąży - zaczynam się odchudzać :D.

Posted

bonsai_88 napisał(a):
A tak swoją drogą - byłam dzisiaj z Birmą na rowerze... chyba po raz pierwszy od roku. Moja kochana mamusia jak usłyszała, że idę z psem na rower to najpierw mierzyła mi temperaturę, później wypytywała o wszystkie objawy chorób jakie jej do głowy przyszły [z naciskiem na brzuch - jakieś grypsko złapałam i od paru dni mnie męczy], a na koniec oddała kluczyki od piwnicy mówiąć "jak ci się BARDZIEJ pogorszy to natychmiast dzwoń do domu, przyjadę po ciebie samochodem" :D.
Mówiłam wam już, że z całego serca nie cierpię roweru? Ale dla wymęczenia psa w pół godziny było warto ;). Po za tym sąsiadka pytała się dzisiaj czy nie jestem w ciąży - zaczynam się odchudzać :D.


Łał, godne pochwały:lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...