Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Sprawa jest pilna i nagląca!
Nie wiem co robić, ale Amora trzeba zabrać!
Jest to pies z problemami, nie wiem co z nim będzie...

Oto list od Iwony:

Amor jest po pierwszej nieudanej adopcji...
Nie chciałam nic pisać by nie zapeszyć i miałam rację. Babcia mojego chłopaka jak kiedyś do niej z nim przyszliśmy stwierdziła, że ona chce go wziąć od razu na stałe, całe życie miała psy. Babcia Radka mieszka w tym samym mieście co my.
W środę zawieźliśmy Amora do babci Radka, wcześniej przez tydzień odwiedzaliśmy ją z nim i przesiadywaliśmy by się przyzwyczaił do nowego miejsca. Jednak Amor przez trzy dni, które był u babci Radka CAŁY CZAS WYŁ! Nie wył tylko wtedy gdy spał, na spacerach też odstawiał koncerty, i nie zmieniało się to w momencie gdy byłam ja i Radek. Po takich trzech dniach sąsiedzi zażądali, by zrobić coś z psem, dzisiaj w nocy babcia Radka zadzwoniła do nas, żebyśmy go zabrali. Właśnie wróciliśmy, dlatego piszę o tej godzinie. Amor przez całą drogę również wył, nie uspokoił się, gdy nas zobaczył. Przestał wyć dopiero w momencie, gdy znalazł się w naszym mieszkaniu!!!!!!
Obawiam się, że tak będzie za każdym razem, gdy znajdzie się w innym miejscu a mało kto wytrzyma psa wyjącego praktycznie non stop przez kilka dni i narzekających sąsiadów. A u babci Radka miałby jak w raju.
Kolejną rzeczą jest fakt, że my od nowego miesiąca zmieniamy mieszkanie i sądzę, że wtedy Amor też będzie wył-zrobimy świetne pierwsze wrażenie na nowych sąsiadach i właścicielu mieszkania. Zgodził się wynająć nam mieszkanie z psami pod warunkiem, że będą się cicho zachowywały.
Ja naprawdę się starałam pomóc Amorowi, ale czuję się jak z ręką w nocniku. Coraz częściej jesteśmy zmuszeni zmieniać swoje plany dla Amora. Od czasu gdy jest u nas (czyli od prawie czterech miesięcy) raz tylko wyjechaliśmy na weekend do rodziców. Nigdzie się nie możemy ruszyć nawet z nim bo w nowych miejscach wyje. A teraz boję się, że pokrzyżuje nam plany związane ze zmianą mieszkania-tego już jak dla mnie za wiele. Z Amorem jesteśmy przywiązani do jednego miejsca i koniec.
MUSIMY COŚ Z NIM ZROBIĆ. Miałam wcześniej psy na tymczasie, również wymagające opieki i poświęceń, ale Amor komplikuje nam ważne plany: zrezygnowaliśmy ze wszystkich wyjazdów, boimy się zmiany mieszkania.
Gdyby Amor był problematyczny tylko dla nas... Ale w momencie gdy zaczną się skargi nowych sąsiadów, nie wiem co zrobimy i gdzie będziemy mieszkać. Nie mamy własnego mieszkania, musimy wynajmować coś w bloku. Nie możemy wszystkiego podporządkowywać psu, który u nas miał tylko wydobrzeć i przejść w inne ręce. Od kilku tygodni jest naszym nieustannym zmartwieniem.
MUSICIE JAKOŚ NAM POMÓC I TO SZYBKO! Naprawdę nie wiemy już co robić i aż wolimy nie myśleć o tym co siębędzie działo po przeprowadzce.



Pomózcie!! Co tu robić ???

  • Replies 528
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ku***... nie wiem co robić. Amor ma ogłoszenia, ale nic to nie daje! Zaraz wystawie ponownie i dopisze nowe info do allegro. Rozumiem p.Iwone - uratowali psu życie, teraz czas go zabrać! tylko gdzie?:shake: boje się, ze kazdy kto go wezmie bedzie chciał oddać - bo jak wytrzymaja wyjącego non stop psa sąsiedzi? Jedyny ratunek to dom z ogrodem i ludzie z anielska cierpliwościa!

POMOCY!!!

Posted

Sytuacja jest patowa...
Iwona chciała dobrze, uratowała psa, ale każdy ma pewne granice tolerancji i możliwości. Rozumiem ją, bo sytuacja stała się naprawdę poważna. Amor jest psem trudnym, z problemami, stare choroby odbiły piętno na jego psychice. Jak widać strasznie przywiązał się do miejsca, nie tylko może do osób, co do miejsca. Iwona musi zmienić mieszkanie...i co wtedy? Przecież jeśli on będzie wył (a można podejrzewać że będzie) to przecież właściciel ich wyrzuci!!!!!

Wtedy ani Iwona, ani Amor nie będą mieli gdzie mieszkać!

MUSIMY coś zrobić! Nie mam pojęcia tylko co.
Jedyny mój pomysł to jakieś psychotropy, które by uspokoiły Amora do czasu aż przywyknie do nowego miejsca. Wtedy można by też może spróbować jeszcze raz z domem u babci. Ale nie znam się na tym i nie wiem czy to cokolwiek pomoże.

Potrzebne jest jakieś miejsce dla Amora, najlepiej w domu z ogrodem, bo nikt z sąsiadów w bloku nie wytrzyma notorycznego wycia psa.

Jeśli nie uda się nic znaleźć, to ja naprawdę nie wiem co będzie. Powrót Amora do jakiegokolwiek schroniska ? Już chyba lepsza eutanazja....

Posted

masakra.......:shake::shake:

ja oglaszam wciaz Amorka...
i sytuacja naprawde jest patowa....
postaram sie jak moge..bede pisala do moich wszystkich znajomych i gdzie sie tylko da....
trzeba sciagnac tu jak najwiecej ludzi..moze uda nam sie znalezc domek z ogrodem,ktory jest chyba jedynym rozwiazaniem...
ogormnie jest mi smutno z tego powodu i postaram sie pomoc jak moge!!

Posted

Dziewczyny!
Trzy dni w domu u babci to za mało aby pies mógł się przyzwyczaić.
Nie wiem, czy to realne, ale pies z całą pewnością jest przywiązany do DT ale do ludzi nie ścian. Bo to przecież nie kot.
Może uda się Wam namówić babcię aby odwiedzała Amorka w DT, po pierwsze karmiła i wyprowadzała. Pies musi być zmęczony czyli dużo ruchu.
Nie wiem, czy jeżeli piszecie słowo babcia to jest to prawdziwa babcia, czy też osoba w sile wieku dla której długie spacery to nie problem.
Do psa trzeba dużo gadać. Miałam kiedyś takiego psa na DT. On wył, ja siedziałam koło niego i gadałam. Jak przestawał wyć dostawał smakołyk i głaskanko. Nie dostawał jeść w misce tylko z ręki. Przeszło mu po dwóch tygodniach.
Czy On jest kastrowany? Czy przejawiał jakąś agresję w stosunku do babci?

Posted

irenaka - z pewnością masz racje, ale Amor jest psem specyficznym, z zaburzeniami psychicznymi, zmianami neurologicznymi, prawdopodobnie po przebytej nosówce.
Nie bylo to widzimisie tej pani, że po 3 dniach pies musiał wrócić - to sąsiedzi zażądali pozbycia się psa, który wciąż wył! I niestety prawo jest takie, że to lokator w takiej sytuacji może być posądzony o naruszanie porządku publicznego. Nikogo nie interesuje, że to pies i trzeba dać mu czas. Prawo jest jasne. Amor nie uspokoił się ani gdy przyjechała Iwona, ani w drodze, dopiero w mieszkaniu u Iwony.
"Babcia" też podobno oddawała go ze łzami w oczach bo chciała go zostawić u siebie. Z pewnością gadała do niego, bo z reguły starsze samotne osoby tak właśnie robią.

Jutro pojadę do weta po jakieś leki uspokajające. Zobaczymy jak Amor zareaguje, mamy czas do 15 grudnia narazie...

Amor u Iwony też początkowo wył. Sąsiedzi nasyłali już policję. Okazało się, że Amor tak przywyknął do pokoju, że zostawiony w przedpokoju z dostepem do kuchni wył. I jak to logicznie wytłumaczyć? Gdy zorientowali się, że taka jest przyczyna - wycie się skończyło.

Posted

Modliszka84- ja generalnie jest okropnie przeciwna psychotropom u psa.
Ale jeżeli faktycznie są u Amorka jakieś zmiany neurologiczne to kończę dyskusję, zdaję się na opinię weta.
Ale tak na moją intuicję i to tylko tą babską ( bo przecież nie jestem wśród Was) wydaje mi się, że Amor zachowuje się przewidywalnie.
Nawet to wycie u Iwonki kiedy nie miał dostępu do pokoju i siedział w kuchni i przedpokoju jest normalne. Pies bardzo nie lubi kiedy ogranicza mu się Jego terytorium. A przecież wcześniej miał jak rozumiem dostęp to całego mieszkania. I to było jego terytorium.
Czy babcia zupełnie przekreśliła już Amorka i jego adopcję?

Posted

Ja też jestem generalnie przeciwna psychotropom, ale... jeżeli one mają pomóc, przynajmniej na początku to jestem za. W tym przypadcku to jest chyba jedyny pomysł. No bo kto weźmie Amora?
Iwona musi zmienić mieszkanie - jeśli Amor w nowym miejscu będzie wył, to właściciel im wypowie umowę. Bo zgodził się na psa, który nie będzie nadmiernie hałasował. Tu nie chodzi o niczyją złą wolę, ale takie życie pisze scenariusze.


Z babcią mają próbować jeszcze raz. Ale pod jednym warunkiem, że Amor nie będzie wył, bo inaczej sąsiedzi się będą buntować.

Powrót do schroniska to w ogóle nie wchodzi w grę. Już bardziej humanitarna byłaby eutanazja.

Iwona pisze, że Amor cały czas zachowuje się tak jakby był na lekach. Jest przymulony, powolny, traci równowagę często, słabo słyszy i słabo widzi. Wet stwierdził , że to trwałe zaburzenia neurologiczne, nieodwracalne. Amor nie jest normalnym, wesołym psem, który przeżył traumę schroniska. Nie wiadomo gdzie był wcześniej, przed schroniskiem. W schronisku 2 lata praktycznie nie wychodził z budy, miskę mu pracownik musiał wkładać do budy, a załatwiał się chyba w nocy jak nikt nie widział. I tak 2 lata...

Zresztą, sama widzisz jakie zainteresowanie jest na wątku... :shake:
Ja już nie wiem co zrobić.

Posted

Odpowiedz mi tylko na pytanie,
Czy "babcia" będzie chciała jeszcze "powalczyć" o Amorka?
Czy też jego powrót tam jest przekreślony?
Muszę przespać się z tematem ale jak Amor nie ma ratunku i na dodatek "babcia" nie będzie chciała pomóc, to tylko iść i się powiesić.
Dzisiaj zbyt dużo mam złych wiadomości aby normalnie myśleć.

Posted

Iwona mi napisała, że z babcią będą jeszcze raz próbowac. Bo to nie było tak, że babcia po 3 dniach po prostu chciała się pozbyć psa. Zmusili ją sąsiedzi, strasząc policją...Wiem, że bardzo jej było przykro z tego powodu.
Jeśli uda się Amora jakoś "ustawić" żeby nie wył to jest szansa, że u tej babci mógłby zostać. Iwona tylko boi się, że ponowna próba nie uda się, a tym samym narazi na nerwy, stres zarówno babcię jak i Amora.

Posted

Irenko tak strasznie dziekuje,ze przyszlas na watek Amorka...
Twoje rady i Twoja madra glowa i serce sa tutaj bardzo potrzebne...
pisalam Ci juz to wczesniej,ale powtorze..Kocham Ciebie za to:loveu::loveu:


Ja nie znam sie absolutnie na pieskach z takimi zaburzeniami i nie mam pojecia jak moglabym pomoc...
od dawna sledze losy Widma,a potem Amorka...robilam mnostwo ogloszen i wciaz ma u mnie te ogloszenia...
teraz czuje sie bezradna,ale dalej stoje gotowa do pomocy tylko musicie mna troche pokierowac...:oops:

Posted

trzeba zabrac Amora natychmiast

ja juz nie ma siły, to juz sie robi jakaś telenowela normalnie :shake:
w każdym razie dziś dostałam wiadomośc, że "babcia" jednak nie chce już próbować... a Iwona ma problemy osobiste przez psa i generlanie nie jest on tam już mile widziany.

irenaka - numer do Iwony 667 258 583

Posted

Myślałam, że pies ma szansę na dom u babci i czas do 15.12.
W takiej sytuacji nie wiem, czy jest sens dzwonić skoro pies z DT wylatuje.
Trzeba jak rozumiem miejsca mu szukać a nie gadać z DT:-(.

Posted

Kamila_s napisał(a):
jestem rowniez zrozpaczona...
w ten weekend bede pracowala na znalòezieniem domku tymczaoswgeo dla Amorka...stane na glowie

Kamilko! Jestem po rozmowie z Panią Iwonką.
Nie denerwuj się. Wszystko jest OK.
Napiszę coś więcej jak tylko załatwię najpilniejsze sprawy służbowe.

Posted

irenaka napisał(a):
Kamilko! Jestem po rozmowie z Panią Iwonką.
Nie denerwuj się. Wszystko jest OK.
Napiszę coś więcej jak tylko załatwię najpilniejsze sprawy służbowe.


Boze Irenko dziekuje!!!
ja juz dzis w nocy oka nie zmruzylam......:shake::shake:
Irenko jestes najukochansza!!!!!!!!!!!!!
wiedzialam,ze przy Twojej madrej glowie znajdzie sie jakies rozwiazanie....
Tak jak pisalam wczesniej...jestem gotowa na strazy i mow mi co mam robic:cool3:

Posted

Zaczynam od tego, że po dzisiejszej rozmowie z Panią Iwonką jestem pod ogromnym Jej wrażeniem.
Amorek nie mógł lepiej trafić na DT.
Pani Iwona opisała mi w miarę dokładnie zachowania Amorka i nie ukrywam, że będzie to trudna adopcja. Amorek w DT jest już 4 miesiące więc zdążył się przyzwyczaić i każda zmiana będzie do Niego ciężka. Dlatego szukamy dla Amorka domu wyjątkowo cierpliwego i spokojnego. Nie będzie to z całą pewnością dom tej Pani która już próbowała Amorka adoptować.
Natomiast Jego byt w DT nie jest zagrożony. Pani Iwona przeprowadza się 20.12 i ta data powinna nas obowiązywać i mobilizować. Nie jest to jednak data wyroku dla Amorka. Pani Iwonka będzie się starała aby Amorek w nowym mieszkaniu się przystosował, nawet jeżeli będzie się to wiązało z podawaniem mu środków uspakajających. Myślę, że gdyby wył w nowym miejscu jest to jedyne rozwiązanie bo inaczej Pani Iwona traci mieszkanie a Amorek trafia do schroniska. Mam nadzieję, że tak nie będzie, ponieważ Pani Iwona zdaje sobie sprawę, że powrót Amorka do schronu czy nawet do kojca w hotelu to koniec dla tego psa. Jeżeli Amorek przetrzyma przeprowadzkę na nowe lokum to zostaje tam do momentu aż znajdzie dom stały bez określania daty końcowej. Myślę, że w miarę jasno opisałam sytuację Amorka. Postaram się być z Panią Iwonką w stałym kontakcie aby może jeszcze po konsultacjach z moją ukochaną Panią Anią- wetką coś doradzić z tym wyciem, ewentualnie myślałam aby znaleźć już teraz jakieś "zabawki" które zajmą uwagę Amorka podczas nieobecności Pani Iwonki a które w przyszłości w nowym domku trochę odwrócą Jego uwagę od obcego otoczenia i zagłuszą samotność. Jest to ciężki problem, bo Amorek normalnymi zabawkami dla psów się nie bawi. Musimy po prostu podsuwać jakieś pomysły Pani Iwonie aby mogła sprawdzać.
Teraz ważne informacje o Amorku. Ma ok.8 lat i lekko nie dosłyszy i nie widzi. Psa Pani Iwonki lubi ale niektórych psów nie akceptuje, na spacerach ładnie chodzi na smyczy.
Bardzo proszę o informacje od osób które ogłaszały Amorka gdzie są Jego ogłoszenia, czy ma allegro? Czy są jakieś zdjęcia z pobytu Amorka u Pani Iwonki?
Szukamy w miarę możliwości domu z ogrodem ( chociaż niekoniecznie, jeżeli ktoś miał już np w bloku psiaka który wył). Domu spokojnego i cierpliwego.

Posted

Irenko dziekuje z calego serca za te wyczerpujace informacje...
u mnie Amorek ma stale allegro od momentu trafienia do domku tymczasowego u Iwonki..odnowiam je natyczmiast po zakonczeniu..pojawiali sie obserwatorzy,ale nikt sie nie odezwal...
Mam tez Amorka na profilu nk..
pisalam tez do kilku dziewczyn,ktore maja podobne profile by Amorka rowniez tam umiescily..
W wekend odnowie zdjecie Amorka na profilu by zwrocic jeszcze wieksza uwage na jego problem...
myslalam tez,zeby podac numer konta,na ktore moglybysmy zbierac pieniazki na jego leczenie,leki uspokajajace,zabawki i jedzenie by pomoc Iwonce..jezeli ten pomysl sie Wam podoba,prosze podajcie mi numer konta,ktore moglabym umieszczac w ogloszeniach..

Irenko raz jeszcze dziekuje,dziekuje,dziekuje!!!!!!!!

Posted

Kamilko!
Nie mogę odpowiedzieć na Twoje pw, bo coś mi cały czas znika.
Dziękuję za kontakt na Zabrze jak nie załatwię przez forum collie to się do Gosi odezwę.
Amorka na allegro trzeba dać z wyróżnieniem. Poczekam jeszcze jak ktoś się odezwie w sprawie ogłoszeń i też uzupełnię.
Z tym zbieraniem kasy to bardzo dobry pomysł.
Ja nie jestem za leczeniem Amorka na odległość, ale dzisiaj popytam Panią Anię aby dała jakieś wskazówki. A o zabawce dla Amorka to myślałam żeby mu kupić taką małą piłeczkę z dziurką gdzie karma albo smakołyki wylatują.
A może jakiś pluszak mu się spodoba? Nie wiem, to wszystko na razie tylko moje wymysły jak Amorka zainteresować przedmiotami.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...