Jump to content
Dogomania

[Fundacja AST] Nuka niepełnosprawna amstaff ka ... potrzebne wsparcie na hotel !!!!


Recommended Posts

Posted

agnieszka24 napisał(a):
:placz:Niestety mam bardzo złą wiadomość!
Nuka trafiła dziś do schronu:placz::placz::placz:

cytuję:
Diana z Tozu zawiozła dziś Nuke do schroniska w Milanówku...
Właśnie napisała to naszej BeacieA.
Niestety w Ursusie były zajęte klatki.

Co, jak i dlaczego? Tylko Diana Z TOZ`u zna odpowiedź: 661 029 058


a miał być dt na 2 tygodnie:shake::shake::shake:

  • Replies 594
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Rozmawiałam z Dianą - sunia musi być zabrana z Książecej :(

Ma trafić do schroniska, gdzie będzie miała własny boks - lub co jest bardziej prawdopodobne - będzie mieszkała w biurze (musi być pilnowana żeby jadła, piła i nie wywalała misek). I tak uważam że to najgorsze wyjście... ale przynajmniej nie trafia do najgorszego schroniska. Chyba że znajdzie się hotel - ale max. JUTRO musi do niego trafić. Jak pisałam wcześnie mam deklarację opłaty pierwszego miesiąca pobytu Nuki w hotelu (300 zł), ale najwcześniej potwierdzenie i ew.pieniądze będę miała w czwartek.

Posted

witam, owszem mialam zabrac suke do hotelu tak jak pisze Kasia i tak samo z tego zrezygnowalam. po rozmowie telefonicznej z Kasia zrozumialam jak bardzo ciezko bedzie znalezc tej suce dom i ludzi ktorzy zechca przygarnac jakby na to nie patrzec kalekiego psa. doskonalym tego przykladem jest Lux, Onyx, Baster a teraz Pako ktory dopiero sie pojawil ale nie wiadomo jak dlugo bedzie czekal na swoja szanse. byla szansa na hotel w Sosnowcu ale istnieje duze prawdopodobienstwo ze suka bedzie probowala sie wydostac z kojca (nauczone jest samodzielnosci - wyskakiwanie przez okno na spacer) a co za tym idzie moze sobie zrobic krzywde i to powazna patrzac na jej problemy z koordynacja ruchow. kojce w srodku w ktorym mialaby przebywac nie ma "dachu" wiec podstawa przyjecia suki byl fakt zeby nie probowala sie wydostac. jest to rowniez hotel gdzie nie ma odslugi 24h na dobe, pani ktora prowadzi ten hotel dojezdza tam, jak rowniez prowadzi szkolenia. dlatego ten hotel odpada.
jest mi bardzo przykro bo ciezko jest sie poddac jak istnieje choc cien szansy na ratunek ale nic wiecej zrobic nie moge. mysle ze dobrze by sunia zostala w wawie tam jest wiecej wolontariuszy i sunia bedzie miala lepsza opieke.
nalezy jednak pamietac ze przy takiej "konkurencji" zdrowych psow bedzie jej ciezko znalezc dom, z tego co Kasia mowila suka ma naprawde powazne problemy z poruszaniem sie wiec tak naprawde w gre wchodzi dom z ogrodem i bez innych zwierzat bo jak dobrze zrozumialam jest agresywna do psiakow. a co za tym idzie w hotelu moze spedzic nie miesiac a kilka miesiecy a to jak wiadomo kosztuje, dlatego mysle ze trzeba bardzo dobrze to przemyslec czy aby nasze checi podolaja temu wszystkiemu ... ja sama finansowo pomoc nie moge ale mimo wszsytko bede trzymac kciuki za sunie obym sie mylila i oby znalazla szybko dom.

Kasia zaproponowala by oglaszac ja jako kundelka a nie amstaffa i mysle ze to jest dobry pomysl moze wtedy szybciej znajdzie dom.

Posted

Ja też dziaiaj rozmawiałam z Dianą. Jednak wiele osób wciąż ma wiele pytań dotyczących Nuki. Kopiuję więc to, co napisała na niebieskim fo Diana:
:Dog_run:
Witam wszystkich! To ja, Diana. Zasadniczo mam full roboty, bo interwencje to moja codzienność, tak praca, więc nie bardzo mam czas udzielać się na forach. Ale widzę, że trochę się namotało, więc muszę pewne rzeczy sprostować.
Nprawdę, obdzwoniłam wszystkie stare i nowe kontakty i nikt nie mógł znaleźć tymczasu blisko Warszawy dla biednej Nuki. Wiem, że Fundacja AST także poszukuje dla niej tymczasu w najbliższej okolicy Warszawy i też na razie nic. Mam takie smutne przeświadczenie ogólnie z mojej pracy zawodowej, że wiele osób bardzo współczuje maltretowanym zwierzakom, ale nie robi nic, żeby realnie pomóc. Przecież ktoś musi mieć domek z ogrodem i naprawdę mógłby ją przygarnąć, żeby sobie trochę podreptała po tym ogródku. Ja wynajmuję małe mieszkanie praktycznie w Centrum Warszawy, mam 2 psy, kota i chomika. Chętnie wzięłabym Nukę, ale nie mam po prostu gdzie jej zmieścić, no i niewiele tu miejsca na spacery, a z nią musiałabym dodatkowo wychodzić osobno. Naprawdę, ten domek z ogródkiem to mały gest ze strony osoby, która ją przygarnie, a dla niej to byłby raj. W tej chwili miejsce w lecznicy w Ursusie, gdzie miała trafić, zajął nam jakiś pacjent i pupa mokra. A z Książęcej kazali mi ją zabrać już w piątek. I tak ubłagałam, aby pozwolili jej zostać do niedzieli, bo na niedzielę mam transport. Szukałam tymczasów wszędzie, wydałam ponad 100 zł. na telefony i niestety, nie udało się. Znam bardzo dobrze wszystkie schroniska na Mazowszu i od lat współpracujemy z Fundacją Krystyny Sienkiewicz, więc udało mi się uprosić o miejsce dla niej w Milanówku. Jest to jedyne schronisko, które nie przypomina schroniska. Dużo boksów pustych, każde zwierzę ma tylko dla siebie osobny, duży boks, gotowane jedzenie, opiekę weterynarza. Jest sympatyczne kierownictwo, które naprawdę lubi zwierzęta. Dlatego, pomimo, że jest to schronisko, Nuka nie będzie miała tam źle. Natomiast w kwestii bazarku, uważam, że jest potrzebny, bo trzeba opłacić jej szczepienia, środki na kleszcze i na pewno zakiupić karmę. Jak do tej pory TOZ poniósł na Nukę następujące wydatki:
-badanie głowy (rezonans magnetyczny) - 600 zł,
-sterylizacja - 300zł
-pobyt suni w lecznicy, po 10zł za dobę (lecznica grzecznościowo dała nam 50% upust) = 18 dni -180 zł,
do tego USG jamy brzusznej, gdy była w ciąży (jeszcze nie znamy kwoty, ale zobaczymy ją wkrótce na fakturze) i eutanazja 10 płodów. To razem jest już grubo ponad 1000 zł. Pomagamy wielu zwierzętom, mamy mnóstwo wydatków i też już po prostu nie mamy więcej pieniędzy! W ramach starej leninowskiej zasady "ufaj i kontroluj", chętnie wybrałabym się z osobą, która czuwa nad zbieraniem pieniążków na Nukę, po zakup karmy. Wiadomo, sunia jest tydzień po sterylce, jeszcze przez jakis czas nie może jeść suchego. Tak samo, jak kosztowałby hotel, zwykłe utrzymanie psa też kosztuje, a sunia musi się lepiej odżywiać, by odżyć po ciąży. Potrzebne są pieniądze na szczepienie i preparaty zabezpieczające na kleszcze. Spróbuję jutro jeszcze wycyganić jakiś Frontline dla niej w lecznicy na krechę, ale będę potrzebowała potem za to zapłacić, więc pomoc finansowa jest naprawdę bardzo potrzebna. Ponadto nie chcę, aby Milanówek stał się jej domem docelowym i proszę o aktywną pomoc w szukaniu jej domu lub tymczasu. Warunek: nie może to być w bloku i musi to być Warszawa lub okolice. Koniec końców jutro rano zabieram ją z lecznicy i jadę do Milanówka. Będę ją tam odwiedzać, chodzić z nią na spacerki, przytulać, karmić... Ale z racji pracy mogę być tam kilka razy w tygodniu, więc potrzebuję ze 2-ch solidnych wolontariuszek, które by ją również odwiedzały. To nie jest wór kartofli, który można rzucić w kąt i leży. Ona potrzebuje spacerów, rozmawiania z nią, przytulania, lubi pieszczoty i kontakt z człowiekiem. Jeśli ktoś się pisze na pomoc w opiece, to proszę o szybki kontakt telefoniczny ze mną. Wtedy zabiorę te osoby jutro rano ze sobą i pokażę, o co chodzi w opiece nad Nuką. Bo to nie jest zwykły pies i trzeba jej pomóc w pewnych czynnościach (jedzenie i spacer). Kolejny raz mogę być u niej dopiero we czwartek, bo pon, wt i śr mam już zaplanowane interwencje w terenie. To tak niewiele, pojechać do niej i spędzić z nią te 2 godzinki dziennie, a dla nas to naprawdę duża pomoc, no i wielka rzecz dla Nuki. Chciałabym, aby była tam jak najkrócej i znalazła dom, ale do tego potrzebna mi jest też Wasza pomoc. Smutne, że wiele osób współczuje, ale nikt nie chce jej wziąć do siebie. Ja ją cholernie polubiłam, bo jest taka grzeczna, przymilna i taka dzielna. Podaję swoją służbową komórkę: 0-661029058 i proszę o pilny kontakt chętnych do opieki nad Nuką (do schroniska z Warszawy dojeżdża się WKD-ką w 15-20 min, więc to chyba dla nikogo nie będzie problemem). I na koniec jeszcze 2 sprawy porządkowe: W mojej pracy z bólem serca przywykłam już do widoku śmierci, martwych i umierających zwierząt i chciałam prosić, aby czytelnicy tego forum też zrozumieli pewne rzeczy; eutanazja ślepego miotu jest w Polsce prawnie dozwolona i nie ma co płakać nad uśpionymi szczeniakami, jeżeli stawką w grze było życie jej matki. Suka była niedożywiona, więc szczenięta urodziły się chore i rahityczne, zresztą Nuka i tak by ich nie wykarmiła, bo nie była w stanie się podnieść i miała stan zapalny sutków, najprawdopodobniej przewracając się zagniotłaby wszystkie szczenięta. Płodów było 10. Dzięki ich uśpieniu udało się całkiem szybko wzmocnić ją karmą, lekami, kroplówkami, tak, że zaczęła stawać na nogi i chodzić. Dzięki temu mogliśmy ją także wysterylizować, gdyż miała początki ropomacicza (z dróg rodnych chlustała krwią i ropą). Gdyby tego nie zrobiono, nie tylko szczeniaki by padły, ale także umarłaby Nuka! Druga sprawa: kilkanaście postów wcześniej Maja (ajli) podała błędny numer deo naszego biura TOZ, nr 022-831-98-99, to prywatny abonent, którego nie cieszą telefony w sprawie naszej Amstafy, proszę więc, abyście pod ten numer nie dzwonili. Numer do biura TOZ w Warszawie jest taki: 022-831-98-94 i tylko w dni robocze od 11.00 do 18.00. W sprawie szczegółów, jeśli ktoś ma jakieś pytania o Nukę lub propozycje pomocy, proszę dzwonić na moją komórkę (przypominam: 661029058) o każdej porze. Pozdrawiam! Diana Malinowska (TOZ)

Posted

I jeszcze jeden post Diany:
Acha, jeszcze jedna taka refleksja mnie naszła. Pojawiły się opinie, że takiej chorej suki to nikt nie weźmie i że nigdy nie znajdzie ona domu. Przypomina mi to podejście nie, jak do zwierzęcia, ale , jak do zabawki. Zepsutą zabawkę można wyrzucić, zapsutego pieska też nikt nie chce. Nie potrafię tego zrozumieć. Mam 15-letniego psa, chorego na wątrobę. 2 razy dziennie muszę mu podawać leki, 3 razy w tygodniu gotuję gar piersi z kurczaka z ryżem, bo pies musi być na takiej specjalistycznej diecie. Drugi mój pies, to 4-letnia Amstaffka, którą uratowałam z hodowli do walk. Jest u mnie już 3 lata. Przez pierwszy rok nie mogłam jej upaść, była cieniem psa, bojącym się własnego cienia. Włożyłam w nią mnóstwo pracy i dzis trudno poznać, że to ten sam pies. Opieka nad chrym psem, niesprawnym nie stanowi dla mnie żadnego problemu i gdyby nie warunki mieszkaniowe, naprawdę nie wahałabym się ani chwili, żeby wziąć jeszcze Nukę. Tym bardziej, że suka niczym nie zaraża, gorzej już się nie poczuje, a dobry, wysokobiałkowy, odzywczy pokarm moze sprawić, że będzie lepiej chodzić. Nie jest sparaliżowana, jest kontaktowa, lubi towarzystwo człowieka, ma zaledwie 4 lata i żadnych schorzeń wieku starczego czy tym podobnych. Czego można jeszcze chcieć więcej? To nie jest aż tak bardzo problemowa suka, jak sobie to wyobrazacie. Robimy małe postępy w poznawaniu świata, a ona szybko się uczy i stara się radzić sobie z trudną sytuacją zdrowotną. Przypomina mi się, jak czekałyśmy na badanie i leżała sobie na trawniczku i oglądała ptaki, drzewa, a potem zaczęła mi tymi mądrymi ślipkami patrzeć w oczy. Czyż to nie wspaniała chwila, która może być najlepszą nagrodą dla każdego, kto ją przygarnie? Trzeba zobaczyć, jak ona na spacerze kombinuje, żeby utrzymać równowagę, jak miarkuje każdy krok i jak szybko stara się pozbierać, kiedy po 10-20 metrach znów fiknie na ziemię. Ona tak, jak każdy pies potrzebuje rozmowy, zabawy, głaskania, drapania za uszami. To niewiele i każdy, kto nie chce mieć tylko pieska ładnego i bezproblemowego, na pewno da sobie z tym radę. Nie dpuszczam do siebie myśli, ze całe życie miałaby już spędzić w schronisku i proszę o pomoc w szybkim szukaniu jej dobrego, fajnego domu. Pozdrawiam! Diana (TOZ)

Posted

Przecież ktoś musi mieć domek z ogrodem i naprawdę mógłby ją przygarnąć, żeby sobie trochę podreptała po tym ogródku. Ja wynajmuję małe mieszkanie praktycznie w Centrum Warszawy, mam 2 psy, kota i chomika.


Naprawdę, ten domek z ogródkiem to mały gest ze strony osoby, która ją przygarnie, a dla niej to byłby raj.



Pojawiły się opinie, że takiej chorej suki to nikt nie weźmie i że nigdy nie znajdzie ona domu. Przypomina mi to podejście nie, jak do zwierzęcia, ale , jak do zabawki. Zepsutą zabawkę można wyrzucić, zapsutego pieska też nikt nie chce.


chyba zle odebralas to co napisalam a szkoda, ja poprostu mysle realnie i widze jakie jest zainteresowanie adopcjami a ile kolejnych psow trafia do schronisk. tez mieszkam w kawalerce z dwoma amstaffami (jeden wziety ze schroniska) i wierz badz nie ale gdybym miala domek z ogrodkiem to uratowalabym o wiele wiecej psow ... nie pisalam ze sunia domu nie znajdzie i nie pisalam ze nikt jej nie wezmie, napisalam ze w konkurencji ze zdrowymi bezdomnymi psami bedzie problem zeby znalezc jej dom, bo cokolwiek by nie pisac sunia potrzebuje wiekszej opieki niz zdrowy psiak. Prosze o nie przekrecanie moich wypowiedzi ...

pozdrawiam
Dominika

Posted

Droga Dominiko! Te słowa nie tyczyły się bezpośrednio Twojego postu. Była to wypowiedź Diany z TOZ`u.Ja po prostu skopiowałam to, co napisała Diana na niebieskim forym. Po to, by każdy mógł się zorientować, jak aktualnie wygląda sytuacja Nuki.
Ja osobiście zgadzam się z Tobą. Też zdaję sobie sprawę, że choremu psiakowi ciężęj będzie znaleść dom :sad: bo wymaga on większej troski ze strony właściciela.

Pozdrawiam
Agnieszka

Posted

agnieszka24 napisał(a):
Droga Dominiko! Te słowa nie tyczyły się bezpośrednio Twojego postu. Była to wypowiedź Diany z TOZ`u.Ja po prostu skopiowałam to, co napisała Diana na niebieskim forym. Po to, by każdy mógł się zorientować, jak aktualnie wygląda sytuacja Nuki.
Ja osobiście zgadzam się z Tobą. Też zdaję sobie sprawę, że choremu psiakowi ciężęj będzie znaleść dom :sad: bo wymaga on większej troski ze strony właściciela.

Pozdrawiam
Agnieszka


wiem czytalam na niebieskim ;)

Posted

kopiuje z innego watku ;)

A oto jak Diana relacjonuje swoją dzisiejszą podróż z Nuką:

"Uff, własnie wróciłam z długiej podróży z Nuką, którą super dzielnie dziewczyna zniosła. O 9:00 wyjechałyśmy z Książęcej i po godzinie byłyśmy w Milanówku. Na miejscu wyszło w praniu, że suni nie spodobał się piaszczysty boks, nasypała sobie piachu pod fartuszek, wylała wodę i nudziła się, jak pies, bo chciała poznawać inne piaski. Fiknęła sobie parę razy i utytłała się w piachu. Wspólnie z Panią Sztreker z fundacji prowadzącej schronisko doszłyśmy do wniosku, że to nie jest to, co będzie najlepsze dla Nuki. Zaczęłyśmy aktywne obdzwanianie hoteli na Mazowszu, ale albo warunki były nie ten teges, albo mieli już komplet (wiadomo-zaczyna się sezon wakacyjny). Ale w końcu udało się i Nuka pojechała do fajnego hotelu przy Wale Miedzeszyńskim w Warszawie. Znajduje się on przy lecznicy weterynaryjnej i prowadzony jest przez małżeństwo weterynarzy. Nuce się tam spodobało, bo w boksach jest drewniana podłoga i jest też ogródek z trawnikiem, po którym można sobie spacerować i nawet jeśli zrobi się łubudu, to na miękką trawę, a nie na beton czy w piach. Zrobiłam jej fotki jak sobie łazi po trawce. Niestety, jest jeden minus - hotel jest bardzo drogi: 40 zł za dobę, ale myślę, ze jak za profesjonalną opiekę z wyżywieniem to warto. Nie mniej jednak proszę teraz o pomoc w zbieraniu pieniążków na opłacanie tego hotelu. No i aktywnie szukajmy jej domu, bo to nie tylko będzie taniej, ale i fajniej dla Nuki.
Podróż samochodem na trasie Warszawa-Milanówek-Warszawa sunia zniosła super, wyglądała przez okno, a w schronisku wszędzie musiała zajrzeć (nawet oparła łapki o taka pustą beczkę i zajrzała do niej do środka). W hotelu bardzo się jej spodobało i koniecznie uparła się, żeby jeszcze zwiedzić gabinet pani doktor. Jest bardzo ciekawska i to jest jeden z argumentów, dla których pilnie potrzebny jest jej normalny dom, bo ona bardzo lubi kontakt z człowiekiem, domaga się pieszczot, łazi za człowiekiem, patrzy w oczy. Jesli ktoś chce Nukę ze mną odwiedzić i zobaczyć jakie robi postępy, nadal czekam na wszelkie kontakty w tej sprawie. Dla jej dobrego samopoczucia ważne jest, aby miała często kontakt z człowiekiem, bo ona w tej materii jest bardzo towarzyska.
Acha, po sterylce jest już 7 dni i wszystko jest ok, nie ma gorączki, wszystko ładnie sie goi. Dziś przed wyjazdem zakroplili jej w lecznicy Fiprex na kleszcze. Poprosiliśmy, aby nam to dopisali do faktury, ale potrzebujemy Waszej pomocy, aby zapłacić za hotel. Jutro wyślę Kasi z ASTa jej dzisiejsze fotki. Tymczasem czekam na wieści w sprawie pieniążków na hotel, wolontariatu do odwiedzin Nuki i może w końcu jakiegoś domu dla niej na tymczas lub już na stałe. Pozdr... Diana"

Nasza mała Nuka ma teraz super warunki, co prawda za duże pieniądze, ale za to jest w dobrych rękach :lol: Będę starała się jej pomóc, w miarę możliwości.

Posted

Wczoraj zakończyłam bazarek dla suni ;) Zebrałyśmy 306 zł :multi: Jak spłynął pieniążki to przeleję..tylko gdzie, żeby one na pewno trafiły do Nuki?

Posted

poprawilam nr TOZ i info o hotelu, dodatkowo dorobilam druga wersje plakatu - niefundacyjna z kontem TOZu. mam nadzieje ze teraz wszytskie dane sa ok.

Tendusia - powymieniaj w swoich postach plakat na dobry

plakat fundacyjny


plakat niefundacyjny

Posted

[quote name='Selket']Wczoraj zakończyłam bazarek dla suni ;) Zebrałyśmy 306 zł :multi: Jak spłynął pieniążki to przeleję..tylko gdzie, żeby one na pewno trafiły do Nuki?

Jeśli trafią na konto oddziału TOZ, to zostaną wykorzystane zgodnie w przeznaczeniem. Finansami oddziału zajmuje się Monika - osoba do której mam naprawdę wielkie zaufanie. Monika z tych funduszy reguluje rachunki w lecznicach. Dzisiaj z Nią rozmawiałam telefonicznie - część kosztów leczenia Nuki już jest opłacona, pozostałe płatności przerzucone na lipiec - jak będą fundusze. Spłacenie długów w lecznicach jest bardzo ważne, bo dzieki temu będzie można w razie potrzeby umieszczać tam inne chore, ranne zwierzaki.

Oczywiście nie dyskredytuje tutaj Fundacji - po prostu wiem kto i jak zajmuje sie finansami oddziału TOZ.


Co do hotelu i ceny się nie wypowiadam...

Posted

Dobrze w takim razie przeleję na to konto pieniądze (myślę, że pod koniec tygodnia już będę miała zebraną pełną kwotę). Po prostu zależy nam aby te pieniążki pomogły Nuce, ponieważ to jej los tak strasznie nas poruszył ;) Mam nadzieję, że wspólnymi siłami uda się opłacić zarówno lecznicę i hotelik, tak aby Nuka nie miała długów. A wiadomo, że im mniejszy dług tym więcej piesków skorzysta z pomocy. Wiem, ze to kropleka w morzu potrzeb, ale wierzę, że takich kroplek będzie więcej ;)

Posted

Post od Diany z niebieskiego forum z dn.17 czerwca:

Hej! Dopiero dziś przesłałam niedzielne foty Nuki w hotelu do Kasi, bo wczoraj dupnął mi antywirus i naprawiałam komputer, więc nic nie mogłam zrobić. Nie umiem tu jeszcze przesyłać fotek, ale myślę, że Kasia mi w tym pomoże i doda te foty, które jej wysłałam. Nuka w hotelu chodzi na spacerki, ma też taki wypas pod okiem lekarzy, że przywiązują ją do jednego z tych wbitych w ziemię metalowych palików i ona cos tam sobie robi, łazi, a oni mają ją cały czas na oku. W czwartek jadę do niej w odwiedziny.
Niestety, okazało się też, ze Nuka jest zadziorna do psów. Nie do wszystkich, ale do większosci. W lecznicy zakumała się z jamnikiem i było ok. Ale już w Milanówku szczekała na inne psy, dziamgała i pokazywała zęby. Spodobał jej się tylko jeden - potężny, pregowany Amstaff, który wychodził z wolontariuszką na spacer. Od razu przybrała ładną postawę i zaczęła prezentować swoje wdzięki z chętką do zabawy. W hotelu jest spokojna i zaciekawiona jednym bardzo statecznym Rottweilerem. Do innych psów ciągnie się z chęcią pogryzienia. Plusem jest to, ze jest karna. Jak się jej dobitnie powie "nie rusz, nie wolno" i pogrozi paluchem to się robi cicha i grzeczna, więc może się nauczyć tolerować innego psiego domownika. Sądzę, że mogłaby być w domu, gdzie jest już jakis pies, ale np. jakis spokojny, tolerancyjny samiec. Widzę, że z niej rasistka - czuje miętę do Amstaffów. Sadzę, że była po prostu źle wychowywana. Do ludzi jest przekochana i piszczy, jak za długo jest sama. Temat adopcji do domku z ogródkiem jak najbardziej aktualny.
Rozmawiałam dzis z lekarką - włascicielką tego hotelu i otrzymałam sugestię, że na pocz. przyszłego tygodnia wypadałoby zapłacić jakąs częsć pieniążków za hotel. Fakturkę wystawić mogą za dowolny okres.
Czekam na wszelkie kontakty w sprawie Nuczki.
Pozdrawiam! Diana

Posted

Do nas wpłynęło 50zl od cioci Blue.berry. :loveu:

Więc jest 350zł na początek.

Mam zdjęcia od Diany. Wysłałam je do Tengusi bo ja w tym tyg nie mam czasu się w tyłek podrapać :oops:
Od przyszłego tyg będę mogła się wziąć za wszystko na spokojnie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...