Dorothy Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Jezu brak mi słow:placz: rozmawiałam z wetem, twierdzi ze przyczyna najprawdopodobniej bylo bardzo silne zarobaczenie i niewlasciwe od- robaczenie. Za silny srodek jednorazowo. Powinno sie dac kilka razy male dawki. Glownie z powodu wieku- 4 tygodnie to za malo na konska dawke odrobaczacza. :-( Quote
maggie1971 Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 To naprawdę straszne:placz::placz::placz: Quote
Witokret Posted March 12, 2008 Author Posted March 12, 2008 Jestesmy zalamane. 4 szczeniorki odeszly prawie w tym samym czasie. Najwczesniej odszedl Misza, ktorego zgarnelysmy na samym koncu. Dzisiaj najprawdopodobniej odejdzie Dropsik. Tez przez chwile myslalysmy, ze winne jest odrobaczanie, ale to raczej malo prawdopodobne. Pierwsza trojke zgarnelysmy 2 marca i ta trojeczka zyje i ma sie dobrze. To wyklucza wirusa, bo zarazilyby sie rowniez, tym bardziej, ze Brysio i Kruszynka jechaly z nami na Slask i mialy kontakt z tymi, ktore juz nie zyja. Fakt, ze Misza, ktory jako pierwszy zaczal biegac za mama po okolicy, wiecy byl silnym szczeniakiem - odszedl jako pierwszy i do tego mial reakcje nerwowe, swiadczy raczej, ze dokladnie po zabraniu przez nas pierwszej trojki, ktos musial wylac jakies swinstwo w okolicy i one to niestety zjadly. Objawy pasuja do zatrucia. Teraz kiedy odszedl nawet nasz kochany Ziomalek, myslimy, ze tak wlasnie bylo. Suka pokazala maluchom miejsce, w ktorym robotnicy wyrzucali obierki i resztki jedzenia, tam zlapalysmy Zosie, Ziomala i na samym koncu Misze. Mozliwe, ze ktos wylal tam cos jeszcze... Nie wykluczone, ze matka tez cos toksycznego zjadla i tez moze juz sie meczyc. Nie mozemy neistety sprawdzic, bo jestesmy na Slasku. Odrobaczacz, ktory dostaly maluchy byl jednym z lepszych i oczywiscie przeznaczony dla szczeniorkow, dostaly tyle ile powinny. Ich koncowy stan wskazuje na zatrucie jakims srodkiem chemicznym. W okolicy, gdzie mieszkaly jest budowa, a tam zawsze jest duzo chemikaliow. Ko_da nawet nie wiesz jak nam przykro. Prosze, przekaz cioci, ze nic nie daloby sie dla Ziomalka zrobic i ze nie moglaby mu pomoc, nawet gdyby od razu pognala do weta. Organy wewnetrzne psiakow powoli ulegaly uszkodzeniu i one niestety juz od poczatku skazane byly na smierc. Wczoraj spedzilysmy prawie 6 godzin w lecznicy z Zosia. Byla leczona razem z Miszka od samego poczatku jak tylko zobaczylysmy objawy. Jej wyniki krwi byly tragiczne. Gdyby Ziomalek przejawial chociaz cien oslabienia, nigdy nie zgodzilybysmy sie go wydac, ale on do konca sprawial wrazenie zdrowego. Moze to i lepiej, bo nie meczyl sie tak jak Misza, Zosia, Dropsia i Dropsik. Pozostaje nam tylko obserwowac te 3 maluchy ktore zostaly. Brysio jest zdrowy i silny, biega za swoim panem i rozrabia. Kruszynka rowniez nie przejawia zadnych objawow. Podobnie Wicia, ktora jest w Warszawie. Czujemy sie okropnie. Tyle kochanych psiakow... wszystkie mialy szanse na dobre domy... wszystkie byly cudowne :-(:-(:-( Quote
pidzej Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Dropsiku, trzymaj się...:-(:-(:-( przecież u mnie były takie wesołe... Quote
ko_da1 Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 trzymam kciuki za pozostałe malce ..........każda śmierć jest straszna a tu tyle ich odeszło że to tylko potęguje uczucie beznadzieji i bezsilności :-( Kubuś odchodził przez trzy godziny ale ostatnie chwile leżał juz bezwładny tylko serducho sie nie poddawało i biło jak szalone , poza ziewaniem na końcu doszło takie zamglenie oczek , nie jestem w stanie wypytywac o więcej szczegołów, bo to jest straszna strata i okropne przeżycie dla osoby ktora tak czekała na niego i tak bardzo go pokochała.......... wpołczuje pozostałym osobom ktore były przy śmierci innych malców ........i zaciskam kciuki za pozostałe okruszki ,,,, Quote
esperanza Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Śledzę wątek od początku, nie pisałam nic, bo nie byłam w stanie pomóc. Strasznie mi szkoda maluchów. :-( Trzymam kciuki za zdrową trójkę. Czy ktoś może pojechać i zobaczyć, jak się ma ich matka? Quote
Jola_K Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 tragedia :placz: takie malenstwa :placz: ogromnie mi przykro... nie tak mialo byc :shake: Quote
Witokret Posted March 12, 2008 Author Posted March 12, 2008 Rozmawiałam przed chwilą z dr Wojciechowską - to na pewno nie był żaden wirus. Diagnoza brzmi - intoksykacja - czyli zatrucie :shake: Taka diagnoza została postawiona po oddaniu przez panią doktor materiału do laboratorium do zbadania. Nie zatruły je toksyny robali - wtedy cały proces wygladałby inaczej. W przypadku tych maluszków kolejne organy odmawiały posłuszeństwa, wszystkie miały uszkodzone wątroby i koszmarne wyniki krwi :-( Niestety nie dało się juz nic dla nich zrobić :placz::placz::placz: Dropsio jeszcze walczy, ale... prosiłam tylko żeby nie pozwoliła za długo mu się męczyć :-( Quote
Neris Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Może jemu się uda, może nie będzie tak źle... Czy ktoś może pojechać zobaczyć co z mamą? Quote
Dorothy Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Boze, czyli ktos je otruł...:placz::placz::placz: straszne,,, Witokrety Wam to wspolczuje najbardziej...:-( Quote
Jola_K Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 i ja wspolczuje... :( (narastalo od wczoraj ale teraz juz to mam :angryy: ZAL przerodzil sie w ZLOSC! POTWORNA ZLOSC! :angryy: :angryy: ) Quote
halbina Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Tak, Cioci Ko da1 i Wam, Witokretki... bardzo serdecznie współczuję i ja!... Po śmierci Kindżałka i Dudusia z Krzyczek wiem, jak boli śmierć maleństw, którym człowiek próbuje pomóc i angażuje w to wszystkie emocje i mnóstwo energii... Ale powtórzę coś, co kiedyś miało pocieszyć Anię w: Nie każdą walkę można wygrać, ale heroizmem jest samo podjęcie walki! Śpijcie, Maluszki i śnijcie o tym, jak biegałyście z mamą po łąkach... i jak czule głaskały Was ręce ludzkie... :-(:-(:-(:-( Quote
Witokret Posted March 12, 2008 Author Posted March 12, 2008 Rozniesiemy tych roboli po powrocie !!! :angryy::angryy::angryy: Mamy tylko nadzieję, że suni nic nie będzie :mad: Quote
zonia Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Bosz.....to straszne....:placz::placz::placz::placz::placz: Bądźcie szczęśliwe za TM [*] [*] [*] [*] Ale przynajmniej mam dobre wieści o Wici...jest w dobrej kondycji, dobrze się czuje, lata po całym mieszkaniu i bawi się z naszymi psami cały dzień:lol: Quote
Witokret Posted March 12, 2008 Author Posted March 12, 2008 Matko Zonia :loveu::loveu::loveu: miód na nasze skołatane serca !!!!! :lol: Quote
ko_da1 Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 super że chociaż Wici ok .......... a jak sie ma Dropsik :roll: aż sie strach pytać.. Quote
siekowa Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Biedne maleństwa :( Matki niestety nie mogłam znaleźć sama a i do Was nie miałam jak zadzwonić więc w paru miejscach dałam jedzenie. Quote
GameBoy Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 straszna jest ta ciagle zmiejszajaca sie liczba w tytule watku - az strach patrzec na niego :-( Quote
Witokret Posted March 12, 2008 Author Posted March 12, 2008 asik89 napisał(a):Biedne maleństwa :( Matki niestety nie mogłam znaleźć sama a i do Was nie miałam jak zadzwonić więc w paru miejscach dałam jedzenie. Szkoda, ze nie dalas namiarow na siebie, oddzwonilybysmy. Pisalysmy, ze trudno bedzie znalezc to miejsce. Szkoda jedzenia i calej wyprawy w to miejsce... Mamy nadzieje, ze sunia jeszcze zyje, nie wiadomo czy tez nie zjadla tej trucizny, ktora zatruly sie maluchy :shake: Quote
siekowa Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Dawałam wcześniej numer ale teraz nawet sama go nie widzę więc jeszcze raz (508 421 566) [SIZE=2]Nie wiem jak mam ją tam znaleźć co zrobić. :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.