Jump to content
Dogomania

Maleńka, przekochana TOLA, teraz JULKA- po operacji- W NOWYM DOMU!


Recommended Posts

Posted

Odwiedzaja i pamietaja, po prostu strasznie duzo pracy i wyjazdow, czlowiek nawet nie zauwaza jak mija dzien.
A z okazji roczku:BIG::tort::laola:

Za caly trud wlozony w wychowywanie Julki i dla Julki za proby wychowania sobie opiekunow.

Zabka patrzy na Was zza Teczowego Mostu...

  • 3 months later...
  • Replies 274
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Witamy Dogomanię. Julka macha ogonem, cieszy się, bo niedługo rozpoczynamy wyczekiwany urlop i będziemy ze sobą 24 godziny na dobę. Piaski czekają już na nas.
Julka zrobiła się bardzo przylepna i wyciszona. gdy jest sama jest trochę inaczej.
Poza tym zrobiła się tchórzem. Boi sie much, hałasu. Jest zakochana w Krzyśku, chociaż, gdy mnie nie było kilka dni jadła niechętnie. Pozdrawiamy serdecznie.

Posted

Mój pudel też boi się much i to bardzo . Gdy przeleci obok niej bzyczący owad, chowa pod łóżko, a jak jesteśmy w domku, siedzi za schodami, albo za lodówką. Czasem to wygląda komicznie . :D

  • 1 month later...
Posted

No i już po urlopie, zaczął sie kołowrotek. A oto wrażenia pourlopowe. Julka bardzo przeżywała pakowanie. Była mocno zdenerwowana, uspokoiła się dopiero w samochodzie, kiedy na tylnym siedzeniu ułożyliśmy jej koszyk i i ruszyliśmy w drogę. Pakowania ubiegłorocznego nie przeżywała aż tak mocno. Cały pobyt była bardzo grzeczna. Klimat morski jej służy. Zauważyłam, że zrobiła się bardzo wrażliwym psem. Jak juz mówiłam, boi się much, burzy. Przybiega wtedy do nas i mocno się wtula. Dzisiejszej nocy mieliśmy burzę ,Krzysiek musiał spać z ręką w koszyku, tzn. tulić Julkę.
Po śmierci Żaby obiecałam sobie że nie będziemy robili Julce zdjęć,bo potem sercer pęka z żalu. Jednak Krzysiek trochę cykał, jeśli można i jeśli mi się uda to prześlę do Erazm. Pozdrawiamy

Posted

[quote name='krystek']No i już po urlopie, zaczął sie kołowrotek. A oto wrażenia pourlopowe. Julka bardzo przeżywała pakowanie. Była mocno zdenerwowana, uspokoiła się dopiero w samochodzie, kiedy na tylnym siedzeniu ułożyliśmy jej koszyk i i ruszyliśmy w drogę. Pakowania ubiegłorocznego nie przeżywała aż tak mocno. Cały pobyt była bardzo grzeczna. Klimat morski jej służy. Zauważyłam, że zrobiła się bardzo wrażliwym psem. Jak juz mówiłam, boi się much, burzy. Przybiega wtedy do nas i mocno się wtula. Dzisiejszej nocy mieliśmy burzę ,Krzysiek musiał spać z ręką w koszyku, tzn. tulić Julkę.
Po śmierci Żaby obiecałam sobie że nie będziemy robili Julce zdjęć,bo potem sercer pęka z żalu. Jednak Krzysiek trochę cykał, jeśli można i jeśli mi się uda to prześlę do Erazm. Pozdrawiamy

Super nie mogę sie doczekać zdjęć Sisi. Fajnie że już jesteście, pozdrawiam Was ja i moje jamole.

Posted

Witaj Isadoro. Serdecznie dziękujemy za pozdrowienia. Cieszę się że odezwałaś się do nas, w końcu Julka jest też trochę "Twoja".
Czasem myślę, że to jest nasza wina że Julka stała się takim tchórzem. Przecież w schonisku musiała sama dawać sobie radę. Teraz, gdy się czegoś boi, wręcz przykleja sie do nas. Faktem jest że Krzysiek rozpieszczcza ją, przemawia jak do małego dziecka.
Przed nami kolejny wyjazd. Julka musi zostać u znajomych, ale to tylko 3 dni. Jesteśmy rozdarci pomiędzy Krakowem - Warszawą - a Julką, tzn. domem.

Posted

Pewnie, ze przesylajcie:loveu: Napiszcie tez ile wlezie o malej, czy nadal szczeka i przezywa pozostawanie w domu? Hihi, przyszla kryska i na mnie , tez mam sasiada, ktoremu psy przeszkadzaja. Fakt, ze Yoorek byl poddenerwowany nowym miejscem i dawal troche czadu, ale ja sie ciesze, ze maly szczeka, a nie miauczy:eviltong: I wiecie co? Psy wyczuwaja, Yoorek obszczekuje na ulicy tych sasiadow co mu sie praktycznie nigdy nie zdarza

Posted

Szczeka, w ogóle nie lubi być sama. Trudno powiedzieć jak to wygląda jak nas nie ma, nie dopytuję się. Kiedy wracam po pracy widzę ślady warowania pod drzwiami. Mam ciągle wrażenie że Julka podczas naszej nieobecności cały czas śledzi i reaguje na ruch na schodach i dopiero gdy któreś z nas jest już w domu - odpręża się i nawet zasypia. Jednak wie, że szczekać nie wolno, przy nas ten szczek dusi w sobie. To tak śmiesznie wygląda. Tak jakby głośno skarżyła się a nawet z kimś kłóciła. JEst mądra, dużo rozumie tylko ma słabych nauczycieli. Ma, szczególnie na działce momenty zupełnej szczęśliwości. Do tego potrzebny jest Krzysiek, ja i świeżo skoszona trawa. Wtedy odbywaja się szaleńcze biegi i tarzania. Inna sprawa że z upraw nici.

Posted

Podgrzalam atmosfere:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Nie pokaze pysia:evil_lol::evil_lol::evil_lol:



Ten przystojniak ma super lapke, ktora mnie wieczorami trzyma



Jestem piekna i szczesliwa




Cd nastapi...

Jestem taka szczesliwa, ze malej sie udalo trafic do tak cudownych:loveu: ludzi:loveu:

Posted

Dzięki za miłe słowa, ale one należą się Wam, bo dzięki Wam my zdobyliśmy przyjaciela.
Szkoda, że nie mogłyście widzieć, z jaka radością Julka witała nas po trzydniowej rozłące. Istny obłęd. Całuję Was mocno

  • 3 months later...
Posted

Serdecznie pozdrawiamy wszystkich.
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzymy zdrowia, spełnienia marzeń i planów oraz wytrwałości i pomyślności w nadchodzącym Nowym Roku.

Julka ma się bardzo dobrze, chociaż teraz czeka ją trudny okres ze względu na petardy. Ale damy radę.

Szczególne pozdrowienia dla Isadory. Pamiętamy .

Posted

krystek napisał(a):
Serdecznie pozdrawiamy wszystkich.
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzymy zdrowia, spełnienia marzeń i planów oraz wytrwałości i pomyślności w nadchodzącym Nowym Roku.

Julka ma się bardzo dobrze, chociaż teraz czeka ją trudny okres ze względu na petardy. Ale damy radę.

Szczególne pozdrowienia dla Isadory. Pamiętamy .



A ja jestem myślami często przy as. Dziękuje serdecznie - pozdrawiam gorąco pozdrawiam Was. Mizianka dla Julki.

  • 6 years later...
Posted

Witam.

Bardzo długo nie odwiedzałam Forum, byliśmy szczęśliwi z naszą sunią. Teraz z płaczem błagam Was o pomoc. Od lipca Julka ma problemy z oddawaniem moczu. Nie wypróżniała się do końca, widać było, że to sprawia jej ból. Na początku wydawało się że to sprawa pęcherza. Przeszła operację ponieważ było podejrzenie guza. Jednak na w wyniku operacji niczego takiego nie stwierdzono. Weterynarz stwierdził stan zapalny.Sunia przeszła kurację antybiotykową. Wydawało się, że sytuacja jest opanowana. Na początku listopada znowu zaczęły się problemy i to poważne.Mocz całkowicie się zatrzymał. Z powodu nieobecności weterynarza, który miał Julkę pod opieką, pojechaliśmy do innego. Sunia była cewnikowana. Została na noc w szpitalu na obserwacji. Julka dostała serię leków, i znowu wydawało się że będzie dobrze, chociaż Weterynarz już wtedy wyraził obawę, że problem leży na zewnątrz cewki moczowej, ponieważ cewka jest drożna, ale coś na nią naciska i to blokuje wydalanie moczu. Wczoraj sytuacja powtórzyła się. Pies nie mógł się opróżnić i widać było, że cierpi. Znowu zawieźliśmy ją do szpitala, była cewnikowana, ale nie widać poprawy. Samodzielne wypróżnianie sprawia jej problem i ból. Lekarz sugeruje operację. Płaczę pisząc to, bo lekarz nie ukrywa, że podczas operacji może okazać się, że Julka będzie nie do wybudzenia, Nie mogę patrzeć w oczy Julce. Nie wiem komu mam zaufać, czy w ogóle robi się takie zabiegi u małych suczek. Proszę pomóżcie mi podjąć właściwą decyzję. Przeżyliśmy z Julką ponad osiem wspaniałych lat. jak mam jej teraz pomóc.O 12.00 umówiłam się z weterynarzem, boję się tej wizyty.

Wiem, że to wątek na Forum urologii, nie potrafię jego przenieść. Pomóżcie mi

  • 6 months later...
Posted

Witam.

Z wielkim bólem informuję Was, że Julka odeszła od nas 8 czerwca. Wszystkie dolegliwości, które jej dokuczały to był agresywny nowotwór. W ostatnich dniach choroba dosłownie w oczach zabierała nam najlepszego przyjaciela. Przytulałam Julkę do końca, byłam przy ostatnim badaniu w klinice. Lekarz zrobił sekcję, która pokazała jakie spustoszenie w ciele psiaka zrobiła choroba. Stwierdził, że nic ponad to co zrobiliśmy, nie mogliśmy więcej zrobić. Leczenie tylko spowolniało przebieg choroby ale nie zatrzymało.

W domu panuje żałoba. Jest nam ciężko i strasznie pusto bez kochanego futrzaka.

To zrobiłam gdy usłyszłyśmy diagnozę czyli wyrok.jpg

Posted

Bardzo współczuję, wiem co czujecie. Większość moich psów zabijał rak. Ale sunia już nie cierpi, byliście przy niej do końca. Zostaje po nich nasza pamięć.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...