krystek Posted August 14, 2008 Posted August 14, 2008 Julka zabieg zniosła bardzo dobrze. Gorzej było z nami. Strach nas ogarnął i chcieliśmy uciec sprzed drzwi gabinetu. Ale jak się ma nad sobą Anioła w postaci Erazm to szybko staje się do pionu. Julka jest pieskiem zywym jak iskra. Potrafi sama zdjąć sobie szelki, kaganiec to i poradziła sobie z kołnierzem. Walczyła z nim strasznie ale udało się. Próbowała lizać ranę. Wychodziłam z nią na długie spacery bez kołnierza, dopiero wtedy uspokajała się. Miała szew kosmetyczny, tylko jedną nitkę na zewnątrz, po tygodniu była zdjęta. Teraz szaleje jak szczenior. Niestety, jedyne co się nie zmieniło to nie toleruje samotności. Byłam z nią cały lipiec i chyba Julka uważała że tak będzie zawsze. Teraz oboje pracujemy a ona to przeżywa. Szczeka, wyszarpuje sierść z łapek. Ciągle mam nadzieję, że w końcu zaakceptuje ta samotność. Quote
Erazm Posted August 14, 2008 Posted August 14, 2008 No, cóż było to przerabiane, wtedy małej kryzys minął, poczekamy, miejmy nadzieję ,że znów się fafrocl mały uspokoi. Z psiakami się uspokoiła, a też przecież różnie bywało. Mała dostaje tyle miłości, że to pewnie rozpieszczone jak dziadowski bicz:evil_lol::evil_lol::evil_lol:, Isadora zresztą przewidziała to na pierwszym spotkaniu:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Dziękuję, za ciepłe słowa:oops: Quote
krystek Posted August 17, 2008 Posted August 17, 2008 Fakt, jest rozpieszczona jak niejeden jedynak. Bo czy to jest normalne, że pies zasypia w swoim koszyku z łapką w ludzkiej ręce. Pod głowę ma podkładany jasiek bo tak lubi. Albo ma fundowane przejażdżki bo lubi jazdę samochodem. Deserki też lubi i ma je codziennie. Jak mocno grzmiało Julka była utulona, głaskana, dopiero wtedy zasnęła. Czasem myślę że Krzyśkowi coś odbiło. Ja w tym układzie jestem ta gorsza bo nie pozwalam przekarmiać ani czule sie żegnać i witać. Chyba mam lęk przed takim mocnym zżyciem się bo wiem jak potwornie boli strata zwierzaka. (To taka weekendowo-burzowa refleksja). Quote
Erazm Posted August 17, 2008 Posted August 17, 2008 Umarłam ze śmiechu....Mój sie patrzy na mnie jak na wariata... Astor uciekł na drugą kanapę... :roflt::roflt::roflt::roflt::roflt::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb: Quote
krystek Posted August 17, 2008 Posted August 17, 2008 Właśnie teraz oboje są najedzeni i mają sjestę na dwóch fotelach. Mnie zostały talerze do zmywania, no i przygotowanie deserku. A jutro znowu będzie się gryzła. Na pociechę dostanie koszyk orzechów do gryzienia. Quote
krystek Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Witajcie. Muszę pozhwalić naszą Julkę. Mimo tego że jest suńką szaloną, ma zarazem wyczucie sytuacji. Ostatnio wyjeżdżaliśmy z nią prawie w każdy weekend. Julka bardzo polubiła te wyjazdy, jednak w ostatni piatek spotkało ja wielkie rozczarowanie, nie mogliśmy jej zabrać ze sobą. Musiała trzy dni spędzic u przyjaciół, którzy też mają suczkę, która bardzo lubiła naszą Żabę, z Julką zaś nie bardzo się dogadują. Jednak nie mieliśmy innego wyjścia. W piątek, gdy Julka zobaczyła, że pakujemy torbę, jej koszyk i zabawki - była bardzo szczęśliwa, jeszcze w samochodzie była bardzo zadowolona. Na jej pyszczku było wielkie zdziwienie, gdy kazaliśmy jej zostać u przyjaciół. Wyobraźcie sobie, że była bardzo grzeczna, tak grzeczna, że prrzyjaciele pozwolili jej wejść do łóżka (a może dlatego była grzeczna).Suczki za bardzo nie dokuczały sobie nawzajem. Gdy Julka zobaczyła nas po powrocie szalała z radości. Obleciała całe mieszkanie, sprawdziła swoje zabawki i poszła spać - do koszyka. Bałam sie tego wyjazdu, ale wyszło wszystko dobrze. Pozdrawiamy Was serdecznie, Erazm, Isadoro, często myślimy o Was. Quote
krystek Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Jeszcze jedno, Julka nie lubi naszych sąsiadów, którzy nam dokuczali. Chyba cos to znaczy, prawda? Quote
Isadora7 Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Smyrdy i gigantyczne mizianko dla Julci - należy się. My też myślimy o was :) Quote
Erazm Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Ech, Sisjulku ale Ci się domek trafił...:lol: Jak mnie z domu eksmitują poproszę o adopcję:evil_lol: Buziaki dla Was i smyrdanko dla futrzaka Quote
Erazm Posted October 5, 2008 Posted October 5, 2008 hallo, hallo co słychać u Sisijulka i rodzinki? Quote
krystek Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 Witajcie. To się chyba nazywa telepatia. Doszlismy do wniosku że Julka jest typowo miejskim psem. Wczoraj zabralismy ją na grzyby do takiego prawdziwego lasu. Była bardzo spłoszona. Na widok krów pędem zwiewała. Była cały czas na lince ale i tak pilnowała się nas. Bardzo lubi wizyty u dzieci. Odbywa sie wtedy szaleństwo dokładne. Julka w chwilach radości zamienia się w tornado. Od czasu noclegu Julki u naszych przyjaciół w ich łóżku, zauważyłam po naszych powrotach z pracy legowisko na naszym łóżku zrobione przez nią. To znaczy że podczas naszej nieobecności poleguje sobie na nim. Nie mogę jej strofować bo nigdy nie robi tego przy nas. Z drugiej strony wolę jak leży w pokoju, niż jak waruje przy drzwiach wejściowych i obszczekuje sąsiadów. Martwia mnie jej oczy. Niby są czyste, nie zaropiałe, a Julka często pociera łebkiem, a właściwie oczami o dywan. Tak jakby coś jej przeszkadzało. a może to tylko taki nawyk nabyty przed operacją. Pozdrawiam Quote
Erazm Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 Tak, to telepatia:evil_lol::evil_lol::evil_lol:. Fajnie, ze mała przeniosła się na łózko;), to dobry znak. Dostałam mailem zdjęcia gwiazdy jak i zdjęcie ulubinego łosia, a właściwie jego szczątków:evil_lol: Quote
Isadora7 Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 Sisulku kochany jak się cieszę ze ciebie widzę Quote
krystek Posted October 7, 2008 Posted October 7, 2008 Dziękuję Erazm za umieszczenie zdjęć. Julka wyszła trochę śmiesznie nieproporcjnalnie. Ona w rzeczywistości ma małą główkę. Chyba dlatego że zdjęcie było robione z bliska. Quote
Erazm Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Wiemy, wiemy, że Juleczka śliczna i proporcjonalna:loveu::loveu::loveu: Quote
krystek Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 W prawym oku zaczęła pojawiac się taka radka ropka. Przemywamy je swietlikiem. Wczoraj w lesie Julka szalała z zaprzyjaźnioną (z nami) suczką tak zupełnie na luzie. Chyba pierwszy raz obyło się bez zgrzytów. Po wysciu przyjaciół z domu piszczała za nimi, a to znaczy że jest juz prawie oswojona. (Erazm, chyba nie popełniłam gafy mówiąc że wolę psy wielorasowe od tych rasowych. Jeśli tak że przepraszam wszystkie ). Quote
Erazm Posted October 22, 2008 Posted October 22, 2008 Mam nadzieję, że świetlik pomoże....Cieszę się, że zachodzą w małej zmiany na dobre:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: Dajcie spokój, rasowe, nierasowe każde jest kochane, a poza tym to tylko ludzie porobili swoje przedziały, czy którykolwiek psiak zastanawia się nad pochodzeniem swojego pobratymca:cool3:;) Quote
Erazm Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 Krystki miały problem z logowaniem i przysłali maila, mam nadzieję, ze się nie obrażą jak go wkleję U nas wszystko ok. Nadal socjalizujemy Julkę. Nadal nie lubi samotności, pilnuje korytarza. Jest psem bardzo towarzyskim. Ostatnio mieliśmy w domu trochę ludzii było jej bardzo dobrze. Julka wyszalała się z Martą. Mam czasem wrażenie że Julka jest szczeniakiem a nie kilkuletnią suczką. Z łosia zostały już resztki. Marta ma teraz za zadanie znaleźć takiego samego. Jest to najlepsza maskotka Julki. Myślę, że kojarzy się z przyjemnymi dla niej chwilami. Jest bardzo wpatrzona w Krzyśka a on nie potrafi temu ulec. Niedawno uległ i dał do gryzienia kość od golonki. Julka je wszystko łapczywie i chyba połkneła jakiś ostry kawałek. Zaczęła robic kupy mocno krwiste. Trochę nas przestraszyła, na szczęście skończyło sie tylko na lekach. Krzysiek został obrugany za dokarmianie, chyba naprawdę najadł się strachu bo jest teraz bardzo ostrożny. Julka fajnie wygląda na naszych spacerach, a właściwie biegach w lesie. Pilnuje się suczki przyjaciół. Chodzi u jej boku. Widok jest fajny. Jedna - mała ruda, druga mała - czarna. Gdybym mogła opanować jej szczekanie to byłoby idealnie. Miałam niedawno taką śmieszną sytuację. Któregoś dnia przed południem byłam sama z Julką w domu. Normalnie o tej porze nie ma nikogo w domu. Ja cos tam pisałam, Julka spała. Było cicho i fajnie. Usłyszałam kroki na schodach, a potem głośne szuranie, wręcz uderzanie wycieraczką o nasze drzwi. Julka wpadła w szał.Wzięłam ją na ręce, słyszałam kroki schodzące niżej. Wyskoczyłam na schody, kroki zamarły, zamarłam i ja. Czułam,że ktoś stoi na półpiętrze. Tak chwilę sobie postaliśmy. Już chciałam zejść niżej i zobaczyć kto to, gdy człowiek wyłonił się i ukazała się sąsiadka, ta która robiła nam największe docinki. Mnie odebrało mowę. Wróciłam do mieszkania i długo mną trzęsło. Ta głupota mnie powaliła. Zrobiło mi się żal Julki, bo z jednej strony my ją sztorcujemy za szczekanie, a z drugiej strony jest drażniona i nie wie co się dzieje. Zostawiłam to bez komentarza. Nie będziemy dyskutowali z głupotą ludzką. Wystarczy mi świadomość że są i inni ludzie. Quote
Isadora7 Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 A to babsko ....................... !!! :mad::mad::mad: Quote
krystek Posted December 22, 2008 Posted December 22, 2008 Na Boże Narodzenie, na Nowy Dobry Rok przyjmijcie te życzenia: szczęścia i żadnych trosk. Czas opłatkiem się podzielić, życzeń złożyć moc gdy szampana korek strzeli w Sylwestrową Noc. Proszę, przyjmijcie te życzenia od Julki i jej rodziny. Wspólnie, szczerze życzymy Wam zdrowia i wytrwałości w tym co robicie. Czasem, gdy jest mi ciężko podczytuę Was i od razu patrzę na moje kłopoty inaczej. Przesłałam do Erazm zdjęcia, ale chyba nie udało mi się. Może córka jak będzie w domu zrobi to. Quote
Rybc!a Posted December 22, 2008 Author Posted December 22, 2008 Dziękujemy za życzenia i oczywiście życzymy Wam tego samego, a Julę proszę wymiziać i ucałować od wszystkich dogomaniackich cioteczek ! :* Quote
Erazm Posted December 23, 2008 Posted December 23, 2008 Dziękujemy zdjęcia zaraz wkleimy, po prostu nas nie było, a na razie wszystkim.... Quote
krystek Posted March 11, 2009 Posted March 11, 2009 Witamy. Nikt nas nie odwiedza, a jutro mija już rok od kiedy Julka jest z nami. Pierwszy rok z Julką, drugi bez Żaby. Ciągle nie mogę pogodzić się z jej śmiercią, męczy mnie że nie potrafiłam jej pomóc. Julka miała być "balsamem na rany", okazała się dużym wyzwaniem ale dajemy radę. Pozdrawiamy serdecznie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.