Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
manoa

Gdzie puszczać psa ;[

Recommended Posts

Kuropatwa czy bażant odlecą bardzo szybko.Czarkowi prosto spod łap wylatują i nigdy żadnego nie złapał.Gołębie i o wszem złapał i przyniósł mi pod nogi:loveu:
Sarenka jest na tyle szybka ,że nawet lekki bardzo szybki pies(np. mój Czarusiuś) nie jest w stanie jej dogonić chociaż bardzo chce.A że sie stresuje?No cóż w bieszczadach ganiałby ją wilk ,a w G-cach gania ją pies baskerwilów(nie wiem jak to sie pisze:-().
A co do dzików to prędzej piesek zejdzie na zawał jak go dzik dopadnie niż na odwrót.
Bonsai-żebyś wiedziała ,że się niebawem skusze;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='olekg18']Kuropatwa czy bażant odlecą bardzo szybko.Czarkowi prosto spod łap wylatują i nigdy żadnego nie złapał.Gołębie i o wszem złapał i przyniósł mi pod nogi:loveu:
Sarenka jest na tyle szybka ,że nawet lekki bardzo szybki pies(np. mój Czarusiuś) nie jest w stanie jej dogonić chociaż bardzo chce.A że sie stresuje?No cóż w bieszczadach ganiałby ją wilk ,a w G-cach gania ją pies baskerwilów(nie wiem jak to sie pisze:-().
A co do dzików to prędzej piesek zejdzie na zawał jak go dzik dopadnie niż na odwrót.
Bonsai-żebyś wiedziała ,że się niebawem skusze;)[/quote]

Osobiście widziałam jak Birma przegoniła sarnę [kurna, chart mi się trafił... btw. charta też dogoniła :diabloti:], tylko ciapa jedna ruszyła, bo usłyszała szelest, sarny nie zauważyła :evil_lol:. Sarna, jak pies nią minął zgłupiała do tego stopnia, że aż stanęła :lol:.
Pies na widok dzika nie schodzi na zawał. Dzik jest wystarczająco dużą zdobyczą, żeby Birma postanowiła go upolować [A ja głupia myślałam, że to ludzie grzyby zbierają :razz:... nigdy tak szybko nie uciekałam - Birma postanowiła upolować... warchlaka :angryy:]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzików ci u nas pod dostatkiem. Najfajniej jak sie spotka lochę z młodymi. Locha w obronie młodych zamienia sie w kamikadze, a pozostałe osobniki ze stada przyłaczają się do niej . Psu grozi rozerwanie na strzępy i to nie sa żarty. Więc jedyne czego psiarze powinni unikać, oprócz myśliwych, leśników, zbączeńców i lwów to dziki. A one nie żyją w lesie. One żyją w polach wśród zarośli dzikiej róży, głogu i tarniny. Takie zarośla są niedostępne dla człowieka, a porastają spore obszary, po tym jak pola uprawne zamieniły sie w odłogi. Jedyne czego sie jeszcze troche boją to człowiek, należy wrzeszczeć jak najgłośniej i machać rękami. A potem brać nogi za pas.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzików ci u nas pod dostatkiem. Najfajniej jest jak się spotka lochę z młodymi. Locha zamienia się w kamikadze, a do niej z radościa dołaczają sie pozostałe osobniki ze stada. Psu grozi rozerwanie na strzępy i to nie są żarty. A dziki nie żyją tylko w lesie. Przede wszystkim żyją na polach uprawnych, które porastająć głogiem, dziką różą i tarniną zamieniały się w zarośla niedostępne dla człowieka. Więc jedyne czego psiarze powinni się bać to oprócz oczywiście mysliwych, leśników, zbączeńców i lwów dziki.
Dobrze, że chociaż boja się człowieka. Należy więc wrzeszczeć i machać rękami a potem brać nogi za pas.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bączek nie do końca - podobno ma być ostra zima [albo jest w mojej okolicy tak dużo dzików] i dziki wyszły już dawno ze swoich corocznych "pastwisk". U mnie nigdy nie pojawiały się w części lasu, gdzie ja chodzę z psem [od reszty lasu -czyli także miejsca gdzie są legowiska dzików - jest z każdej strony oddzielony ruchliwymi drogami, przez które teraz przechodzą dziki], dlatego pisanie, że dziki "Przede wszystkim żyją na polach uprawnych, które porastająć głogiem, dziką różą i tarniną zamieniały się w zarośla niedostępne dla człowieka" nie do końca jest prawdziwe ;).

BTW. z czym mnie uświadomił znajomy psiarz - jeśli pogoniony przez psa warchlak nie piśnie uciekam jak najszybciej, locha powinna za chwilkę zrezygnować z pogoni i wrócić do młodych [jednak na wszelki wypadek dobrze szukać kątem oka wygodnego drzewa]. Za to jeśli pogoniony warchlak pisnął to olać psa [pies jest szybszy, łatwiej ucieknie bez ciężaru typu "człowiek"], a samemu jak najszybciej uciec na drzewo, bo locha chce zabić, zniszczyć, zmiażdżyć, rozerwać to co zdenerwowało jej maluszka :razz:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kiedyś Czarek popędził sarne prosto na Kaje.Jak Kaja zobaczyła ze sarenka się zbliza zaczeła tak spier...ć jak jeszcze nigdy:evil_lol:.
A dzików sie boja jak jasna cholera ,las cały zryty .Ale rano już nie ma ich przy ścieżkach całe szczęscie popołudniu też wiec czuje się bezpiecznie :evil_lol:.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote]co z psami myśliwskimi... przecież teoretycznie nawet w czasie polowania powinny być na smyczy, bo to w lesie :razz:[/quote]
Nieprawda. Zakaz puszczania w lesie psów bez smyczy nie dotyczy polowań - Ustawa o lasach art. 30 p.2
[quote]Jak dla mnie psiarze powinni się w końcu postawić... jest nas więcej niż myśliwych [/quote]
[quote]więcej niż osób bez psa. Za to doskonale dajemy sobą pomiatać przepraszając że żyjemy. Rozumiem, że pies ma nie przeszkadzać innym ludziom, ale na litość boską... w miejscach odosobnionych pozwólcie nam go spuszczać.
BTW. zajączek, bażant czy kuropatwa pogoniona przez psa prędzej zejdzie na zawał niż sarenka czy dzik... A jeśli chodzi o dziki, to mam już trawnik przez nie przeorany pod blokiem... a na obrzeżasz osiedla nie mieszkam :shake:. I wierzcie mi, że nikt u nas dzików nie dokarmia - wszyscy się ich panicznie boją i już nasz leśniczy słyszał parę razy co ma sobie z tymi dzikami zrobić, byleby ich u nas na osiedlu nie było :evil_lol:. Ja już się boję wyjść po zmroku z domu z psem, bo można się na takiego "malucha" napotkać :crazyeye:.[/quote]
Postawić i co? Walczyć o co? O możliwość puszczania psa w lesie, zeby psinka się wybiegała goniąc sarenki? :roll:
Patrzycie jednostronnie. Liczy się dobro psa tylko. A co ze zwierzakami leśnymi? Czy one nie wymagają ochrony? Czytając ten wątek dotarło do mnie, że na zdrowy rozsądek psiarzy i szacunek dla innych stworzeń nie zawsze można liczyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Bączek']Wiesz Fruziu, chyba z Jenny się nie spotkacie, bo ona idzie uczyć instynktu samozachowawczego zające i kuropatwy, a nie sarenki. Nie wie biedna, że nie spotka żadnego zająca, bo wskutek podawania lisom szczepionki na wściekliznę, te tak się rozmnożyły, że wymordowały większość zajączków. Wielka jest wasza wiedza, bo zdobyta przed ekranem telewizora, a nie wśród natury.[/quote]

No przecież zajączki to szkodniki więc o so chodzi? Zaoszczędzono Tobie i Twoim pieskom pracy:cool3: Nie rozumiem Twojej postawy-z jednej strony zbierasz zastawione przez kłusowników wnyki co świadczy o wrażliwości na los zwierząt z drugiej strony nie widzisz problemu w tym,że Twoje psy gonią dzikie zwierzęta.A może kiedyś dopadną młodą sarnę,która nie będzie wystarczająco silna by uciec?

Ja u siebie lisa odkąd tylko tam chodzę z psem,czyli już parę lat nie widziałam.Nie wiem czy są czy ich nie ma.Na brak zająców narzekać nie mogę,jest ich sporo i to takie skubane wielkie,przerośnięte,śmiejemy się ze znajomymi że żywią się odpadami z pobliskiej hurtowni wędlin i rosną takie zmutowane:evil_lol:

To gdzie ktoś puszcza swojego psa to jego sprawa,ale nie sposób przewidzieć co się wydarzy więc nie rozumiem po co prowokować pewne sytuację.Moi znajomi całkiem niedawno,w wakacje,na wycieczce rowerowej po lesie mieli taką przygodę-pies luzem puszczony wytropił sarnę i pogonił za nią.Na co dzień usłuchany,nie dał się odwołać.Oni biegiem za psem,po kilkuminutowym pościgu,gdzie psa oczywiście dawno stracili z oczu słyszą pisk opon -w pobliżu była ruchliwa droga.Sąsiadka wspominała,że ze płakała biegnąc w kierunku tej ulicy bo była pewna że ich pies zginął pod kołami.Na szczęście tak się nie stało.Okazało się ,że sarna zahaczyła bokiem o samochód-urwała lusterko ale zdołała uciec,pies się zatrzymał,nic mu się nie stało.Pytałam im później czemu na litość mieli psa luzem w lesie,skoro można było przewidzieć że wytropi jakieś zwierzę to usłyszałam,że przecież skąd oni mogli wiedzieć,przecież na co dzień się słucha...A naprawdę kochają tego psa i wiem,że bardzo by rozpaczali gdyby coś jej się stało.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja raczej chciałbym was przestrzec przed myśliwymi, osobiście widziałem jak psa odstrzelili, i to nie gdzieś w polach tylko jakieś 50 m od zabudowań. Mój kolega też stracił psa który wypuścił się za daleko od domu (w dużym stopniu wina kolegi), miał obroże i nie był agresywny ale pan myśliwy ponoć był wypity i dla sportu go odstrzelił. Ostatnio także natknąłem się na myśliwych na spacerze z psem, na szczęście był na smyczy bo zauważyłem ich z daleka. Co do saren to fakt faktem jeśli mieszka się blisko miejsca gdzie występują to potrafią podchodzić pod same drzwi więc spotkania psa z nimi są nieuniknione. W tą sobotę mój bulek wypruł za sarną która zbierała jabłka jakieś 10 m od domu, nie przestraszyła się nawet światła które przed wyjściem przed dom oświeciłem bo była już dość późna godzina.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Można wydzielić część lasu dla psów, u nas (Dania) tak jest. Teren jest duży, ale ogrodzony, psy mogą się wyszaleć do woli nie przeszkadzając leśnym zwierzętom.
Ponadto od października do maja można psy puszczać luzem na plaży.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja na szczęście nie mam problemu z miejscem na swobodny spacerek z psiakiem bo jak tylko wyjdę z bloku to muszę przejść tylko przez ulicę i już jestem na zieleńcu - wielki nieużytek potocznie nazywanym "łąki" czyli główne miejsce spotkań osiedlowych psiarzy ;), do tego mamy park (składa się z dwóch części , pierwsza spaceruwka zapchana ludkami, druga prawie dzika gdzie spokojnie można puścić psiaka bez obawy ,że komuś będzie przeszkadzał), do którego dojście zabiera spacerkiem ok 15 minut i rybaczówka na którą idzie się pięc minut dłużej, więc ogólnie jest super :lol:

Co do myśliwych to prawo jest beznadziejne, a pamiętam jak jako dziecko jeżdziłam do babci to jakoś wtedy koła łowieckie umiały wywieszać komunikaty o odstrzałach zwierzyny i nie było paniki, że pies wymknie się z podwórka i w każdej chwili zostanie odstrzelony.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='manoa']jak przeczytałem że myśliwi mogą zastrzelić psa i co więcej nie raz się to już zdarzyło !!! Dla mnie to jest nie pojęte, sam staram się jak najczęściej chodzić z psem na spacery do lasu[/quote]


Z tego co wiem, to chyba myśliwi mogą zastrzelić psa, jeśli błąka się więcej niż 200m od zabudowań, ale mogę się mylić. Ja swojego Tobika puszczam luzem na łąkę i nigdzie indziej. Gdyby jej nie było, to zostałby nam tylko ogródek...

Share this post


Link to post
Share on other sites
O co walczyć? O jakiś teren, gdzie będziemy mogli puszczać psy swobodnie [np. pomysł z ogrodzeniem części lasu mi się podoba ;)]. I nie ma to być parczek 10x10 metrów albo łysa łączka, gdzie się ledwie dwa psy zmieszczą :roll:. Chciałabym, żeby w Polsce były jakieś duże tereny, gdzie można psy swobodnie spuszczać.

Ps. patrzę na sprawę też z drugiej strony, wiem, że mój pies da się odwołać nawet w trakcie pogoni [przypadki kiedy nie posłuchała mogę policzyć na palcach 1 ręki... chyba 3 takie były]. Panuję nad Birmą naprawdę dobrze, a mimo to wg. prawa nie mogę jej spuszczać... Za to myśliwy może robić sobie co chce - odstrzeli mi psa to jeszcze do mnie będą mieli pretensje "bo pies był zagrożeniem dla biednych zwierzątek... a jak biedne zwierzątka zejdą ze strachu to myśliwy nie będzie miał na co polować" :angryy:.
Zdaję sobie też sprawę z tego, że nie każdy pies może być spuszczany w lesie, ale to już musi działać zdrowy rozsądek właścicieli :razz:.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja mieszkam na wsi. U mnie dziki na razie siedzą w zaroślach, choć bywa że podchodzą pod dom, ale to głównie w nocy.
Ale widziałam film o osiedlach mieszkaniowych na Śąsku , nawiedzanych regularnie przez dziki i to w dzień. Te się ludzi nie boją, więc krzyk i machanie rękami nie pomoże. Nie wiem co wtedy należy robić, chyba rzucać jakieś jedzenie żeby się zatrzymały.

To że zajęcy nie ma bo zostały wymordowane przez lisy, to są fakty poparte naukowymi dowodami a nie moja teoria. Prawda jest taka, że teraz przy zakopiance nie leżą zabite psy i koty tylko lisy i jeże. Lisów jest tyle, że można je spotkać w Krakowie w centrum w biały dzień. I nie boją sie ludzi. Parę lat temu ludzie narobiliby wrzasku, że są wściekłe, bo nie uciekają.

Jeżeli chodzi o spacery po lesie z psem każdy niech robi co mu sie podoba. Mnie sprawia przyjemność obserwowanie jak pies biega, niekoniecznie za sarną, buszuje po krzakach, a ja sobie idę, obserwuję świat, nic mnie nie szarpie, nie muszę się zatrzymywać co pare metrów, żeby pies sobie powąchał jakiś krzaczek. I nie zrezygnuję z tego. Chodzi tylko o zachowanie zdrowego rozsądku i nie wpychanie się myśliwym pod lufę. A ich z reguły słychać z daleka.

Co do liczby saren i szkód, które powodują w młodniakach to znów nie ja wymyśliłam, tylko leśnicy. Ja mogę tylko potwierdzić, że to prawda, widząc w jakim stanie są moje drzewka.
Tyle mają drzewek wokoło to uprą sie akurat na moje.
A psy mają w nosie. Obok płota stoi jabłonka. Na moich oczach sarny wyjadały opadłe jabłka, nic sobie nie robiąc z psów za płotem.
Parę dobrych lat temu, jak w latach studenckich z grupą znajomych siedzieliśmy w Gorcach przez rok, saren było jak na lekarstwo. Właściwie nie pamiętam, żebym w tych czasach w górach spotkała sarnę. Teraz sarny sa wszędzie. Pasą sie przy zakopiance jak dawniej krowy, ganiaja po ulicy, giną pod kołami, wskakują na podwórko mimo ogrodzenia. Lubię zwierzęta i dlatego zbieram wnyki. Nie mogę po prostu przejść obojętnie obok takich rzeczy. Ale coś tu jest nie w porządku z tymi sarnami, dzikami i inną dziką zwierzyną.

Jeżeli chodzi o gonienie saren przez psa nie wzięłyście pod uwagę temperamentu psa. Są psy, których pogoń za sarnami nie interesuje i wtedy żadna sztuka je odwołać. Miałam leonbergera to wiem.
Ale są psy, ktore mają tak silny instynkt pogoni, że są nie do odwołania. Mam aktuanie psy tej drugiej kategorii, jeden ma ADHD. Jedyny sposób żeby przy nim pozostac przy zdrowiu psychicznym, to doprowadzić do tego, żeby padał na pysk ze zmęczenia. A nie jest to łatwe zapewniam Was.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Karmi']
Postawić i co? Walczyć o co? O możliwość puszczania psa w lesie, zeby psinka się wybiegała goniąc sarenki? :roll:
Patrzycie jednostronnie. Liczy się dobro psa tylko. A co ze zwierzakami leśnymi? Czy one nie wymagają ochrony? Czytając ten wątek dotarło do mnie, że na zdrowy rozsądek psiarzy i szacunek dla innych stworzeń nie zawsze można liczyć.[/QUOTE]

Walczyć o normalne prawa - mi się bardzo podobają przepisy w Warszawie, nie są bardzo restrykcyjne i używając mózgu ludzie z psami mogliby żyć z tymi nielubiącymi psów bez tarć, jak również psiarz z psiarzem.

Jeżeli chodzi o zwierzynę - pies nie może gonić dzikich zwierząt! Chrzanie co robi z innymi psami, ale sarenek będę bronić jak niedpodległości! Goniona zwierzyna potrafi porzucić młode, może sobie zrobić krzywdę etc Bardziej obrazowo - fajnie by Wam było jak by jakiś duży pan z maczetą zaczął Was gonić na ulicy?

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote]Walczyć o normalne prawa - mi się bardzo podobają przepisy w Warszawie, nie są bardzo restrykcyjne i używając mózgu ludzie z psami mogliby żyć z tymi nielubiącymi psów bez tarć, jak również psiarz z psiarzem.[/quote]
Mi też się podobają. U nas obowiązkowo kaganiec i smycz kazdy pies :shake:

[quote]Jeżeli chodzi o zwierzynę - pies nie może gonić dzikich zwierząt! Chrzanie co robi z innymi psami, ale sarenek będę bronić jak niedpodległości! Goniona zwierzyna potrafi porzucić młode, może sobie zrobić krzywdę etc Bardziej obrazowo - fajnie by Wam było jak by jakiś duży pan z maczetą zaczął Was gonić na ulicy?[/quote]
I w tym jest właśnie problem, że do niektórych jakoś to nie dociera :roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Bączek']
Jeżeli chodzi o gonienie saren przez psa nie wzięłyście pod uwagę temperamentu psa. Są psy, których pogoń za sarnami nie interesuje i wtedy żadna sztuka je odwołać. Miałam leonbergera to wiem.
Ale są psy, ktore mają tak silny instynkt pogoni, że są nie do odwołania. Mam aktuanie psy tej drugiej kategorii, jeden ma ADHD. Jedyny sposób żeby przy nim pozostac przy zdrowiu psychicznym, to doprowadzić do tego, żeby padał na pysk ze zmęczenia. A nie jest to łatwe zapewniam Was.[/quote]
Ja mam 2 beaucerony: 6 lat i kilkanaście miesięcy więc wiem co to znaczy pies z temperamentem. :razz:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dlatego właśnie podoba mi się pomysł z ogrodzeniem części lasu. Ogrodzenie byłoby fajne nie po to, żeby psy nie mogły uciec [bo w moich marzeniach to byłby naprawdę duży obszar... taki, żeby można i 2 godziny chodzić z psem :cool3:], ale po to, żeby nie było tam dzikiej zwierzyny ;).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale wiewióreczke wtedy mógłby piesek pogonić:-(,albo lisa czy zająca.Zając uciekając zabiłby się o siatkę... itd itd
poza tym płot jak sądze nie wyższy niż 1,20m nie jest przeszkodą dla większości psów.Czarek taki płot a nawet wyższy przeskakuje sobie bez dotknięcie.Kaja też potrafi taki pokonać...Nie ma złotego środka.A ja po klatce nie mam ochoty spacerować:shake:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Olek ja miałam do czynienia z dzikami, z maciora z młodymi i całym stadem. Dobrze że moje psy mają temperament, bo nie wiem czym by sie to skończyło. Maciora szarżowała na psy, a te zakosami zasuwały przed nią, nawet się specjalnie nie bojąc. Ale jak zaczęły biec w moim kierunku nie było mi do śmiechu. Jeszcze do tego przyłaczył sie kolejny dzik i atakowały oba. Jak były 10 m ode mnie zaczęłam wrzeszczeć, machać rękami i jak się cofnęły to zwiałam. I to sie działo kilkaset metrów od domu.

Wielokrotnie spotkałam także dorosłe dziki, Najczęściej przebiegały mi drogę. Ale one nie były groźne, przeszły i poszły.
W okolicy domu jest strasznie dużo różnych zwierząt. Bażanty przychodzą nawet do ogrodu. Więc przyzwyczaiłam się, że w każdej chwili może mi coś wyjść z krzaków. Sarny widuje rano, wieczór i w południe. Po prostu pasą się przed domem. A zapewniam Cię, że nie mieszkam w środku puszczy, tylko 16 km od rogatek Krakowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ogrodzenie częsci lasów - zdecydowanie nie, ludzie zaczną puszczać nieodwoływalne pieski i będzie masakra na tym zamkniętym terenie bo będzie jak na wielu psich łączkach brr.

[QUOTE]Jeżeli chodzi o gonienie saren przez psa nie wzięłyście pod uwagę temperamentu psa. Są psy, których pogoń za sarnami nie interesuje i wtedy żadna sztuka je odwołać. Miałam leonbergera to wiem.
Ale są psy, ktore mają tak silny instynkt pogoni, że są nie do odwołania. Mam aktuanie psy tej drugiej kategorii, jeden ma ADHD. Jedyny sposób żeby przy nim pozostac przy zdrowiu psychicznym, to doprowadzić do tego, żeby padał na pysk ze zmęczenia. A nie jest to łatwe zapewniam Was.[/QUOTE]
Mam sukę w typie PRT, odwoływalna z pogoni, jak również daje się zatrzymać itd Żaden polujący pies nie chodził samopas i nie decydował o tym co robi. Dopiero sygnał przewodnika był przyzwoleniem!
ADHD stwierdziłaś Ty czy lekarz weterynarii pod dokładnych badaniach?
ROzumiem że przedkładasz swój spokój nad życie, zdrowie i spokój dzikich zwierząt? Egoizm się to nazywa. Zmęczyć psa można w inny sposób.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Władczyni jak będziesz w moim wieku to porozmawiamy. Cierpie na chroniczny brak czasu niestety. Pracuje zawodowo, wychowuję córkę, uprawiam ogródek, siedze na Dogomanii itp itd. Nie mam czasu męczyc psa inaczej, niż na spacerze. A że czasem pogoni sarnę. Trudno. Ja nie mam gdzie z nimi chodzić, wychodzę za dom, a że wszędzie są sarny. Czy to egoizm z mojej strony.

Przypomniała mi się historia z Parku Jordana w Krakowie.
Pies pogonił wiewiórkę, ta wlazła na słup elektryczny i została porażona przez prąd. Ktoś to widział zawiadomił straż miejską i włascicel psa miał sądny dzień.

I jeszcze jedna historia. U sąsiada sarna w zimie próbowała przeskoczyc przez ogrodzenia. Włożyła nogę w oczko siatki i już jej nie wyciągneła. Jak sąsiad wrócił z sarny były tylko strzępy. Zeżarły ją psy, lisy i co tam jeszcze.

Zwierzęta wchodzą do miast. Za chwilę sarny pojawią się również na przyosiedlowych łąkach. I co wtedy. Gdzie będziecie wychodzic z psami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...