Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nie przepadam za zbiorowymi wątkami, ale tych małych psiaków jest tak dużo, że giną w naszym ogólnoschroniskowym wątku. Są maleńkie, niepozorne, większość z nich trafiła do schronu prosto z kanapy...
Część jest stara z widocznymi zmianami starczymi, ale są i młodsze. Niektóre z nich wklejam na poszczególne wątki poświęcone psiakom w typie rasy - sznaucerka, pinczerka, Pusię, ale większość to zwykłe małe kundle z wyłupiastymi oczkami albo obsranymi tyłkami, których nie ma kto wyczyścić

  • Replies 71
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Salomon
trafił do schroniska w połowie grudnia 2007 - taki prezent dostał na zbliżającą się gwiazdkę.
Piesek dojrzały, początkowo zagubiony w schroniskowej rzeczywistości - na opuszczenie i samotność zareagował wzmożoną złością. O ile na początku wychodził z nami na spacer - teraz jakby nie był zainteresowany naszą obecnością, albo siedzi w budzie albo goni pozostałe sieroty. Fajnego, miłego psa w zaledwie dwa miesiące zamieniono na złośliwego małego psa, psa pełnego strachu i pozbawionego nadziei





ADOPTOWANY

Posted

Miki
Miki siedział w boksie z moim Miciem i moją Miką. Maleńki starszy piesek, ale jeszcze pełen werwy i energii, domagający się pieszczot i uwagi.



Jaki
Potem do Mikiego dołączono jamnikopodobnego Jakiego. Jaki też siedział z Miciem, zanim Micia przeniesiono do szpitala. Miał wetedy długi piękny ogonek, który notorycznie obgryzał w stresie. Więc Jakiemu amputowano ogonek - nie ma domu, więc i ogonka też nie musi mieć



Jaki to ten z białym krawatem, obok Miki

Posted

Mały

pinczer miniaturowy, pospolicie zwany ratlerkiem. Piesek, starszy.Do schroniska trafił w połowie stycznia 2008 r.Ma kłopoty z poruszaniem się - na lewym udzie ma jakby blizny - nie wiem od czego, bo nie pozwala się złapać. On chodzi jakby miał pampersa między nogami, im zimniej tym gorzej - na śniegu i lodzie nie utrzymuje się wcale. Obraz nędzy i rozpaczy...





po Małym do schronu trafił jeszcze jeden pinczerek, szybko znalazł dom

ADOPTOWANY

Posted

EDEK
w typie sznaucera miniaturowego, wykastrowany, ok. 6 lat, w schronisku od sierpnia 2007, zadziorny, pan i władca wybiegu, uwielbia bawić ię piłeczką i przeciągać, bardzo kontaktowy. Ale na spacerze zapomina, że ktokolwiek jest na drugim końcu smyczy, tylko biec, biec do przodu








Bardzo fajny, wesoły i żywiołowy piesek.

ADOPTOWANY

Posted

to co widziałyśmy wczoraj - to był dramat. Nie był w stanie dojść do budy, łapki mu się rozjeżdżały... Potem jak brałam Maksia, trochę oddajało i chciałam Małego też zabrać, ale dokulał sie jakoś do budy i nie chciał wyjść.Jak trafił do schronu podchodził do nas, prosił o zabranie, teraz już nie podchodzi...
Te psy ogłaszam na Trójmieście - cisza...
zaraz wstawię następne - ja nigdy nie miałam małego psa, najmniejszy jest karelski pies na niedźwiedzie, od niedawna mamy w trójmiejskiej rodzinie spaniela tybetańskiego. Nie wiem skąd u mnie to zainteresowanie tymi maluchami - ale widok małego psa w budzie przeznaczonej dla owczarka jest przygnębiający

Posted

PUSIA
9 lutego 2008 r. do gdańskiego schroniska trafiła Pusia, a właściwie pozostałość po niej. Bo Pusia jest prawie łysa - wynik karygodnego zaniedbania właściciela. Łysy pies dostał więc kopa i trafił na ulicę - w deszcz i niepogodę, na gołej skórze wartstwa błota... pod skorupą odparzenia i rany... Maleńka młoda suczka za śmietnika, która jeszcze będzie piękna - bo brak włosa to tylko zaburzenia hormonalne. Pusia w schronisku została wysterylizowana, usunięto chore jajniki. A można było zrobić to wcześniej - bez doprowadzania psiny do takiego stanu i wyniszczenia...







jedni mają blogi - a ja mam malizny i pozostałe wątki, na których sama ze sobą korespodnduję,
żałosne - jak te wszystkie psy w schronach...

ADOPTOWANA

Posted

on tam już jest od początku. Edek jest w sznaucerach i ozdobnych, Pusia w ozdobnych, wszystkie w małych - tu jest już kilka zbiorczych wątków poświęconych małym psom

I co napiszę na wątku? Że stary i kaleki? Przecież tu setki takich samych kalekich, starych, cierpiących... Przecież wiesz, że na wątki psów, które nie umierają w ewidentnych męczarniach schroniskowych lub ulicznych mało kto zagląda. Na ogólnym wątku małych psów do adopcji wypowiadają się prawie tylko osoby, które wynajdują te biedaki, a nasze wypowiedzi praktycznie ograniczone są do wklejania zdjęć i opisów psiaków. Mały nawet już na spacer nie chce wychodzić, zresztą jak ja takiego kalekę mam po śniegu albo błocie ciągać? Co napiszę? Że jest i potrzebuje domu? Bo nic innego jemu nie jest potrzebne. Sama nie wiem. U Dziuni, Kory, Iry prawie same ze sobą gadamy, do onków nikt nie zagląda

Posted

Miś
Nie wiem jak długo jest w schronisku, ale na pewno był już jesienią a może wcześniej, bo już wtedy był bardzo zaniedbany i skołtuniony. Przy każdym pobycie w schronisku kilkakrotnie go mijałam, jest przy bramie wejściowej, i zawsze powtarzałam sobie - Misiu, później. I Miś czekał cierpliwie...
Którejś wizyty mój syn szukał dla siebie psa, którym mógłby zająć się po Miciu.
"Teraz ten" - i pokazał mi Misia. No fajnie, myślę, biorę psiaka na smycz - no nie, kolejne obsrane dupsko. Poszli na spacer - jeden i drugi zadowolony z siebie.
Wczoraj wzięłam Misia we wstępne obroty - wystrzygłam dupsko. Następnym razem wyczeszemy starowinkę





Stary, smutny pies, skazany na odejście w schronisku. Jest w pierwszym boksie - wszyscy go widzą, dużo psiaków stamtąd idzie, a on nie. Pieknie chodzi na smyczy, niekonfliktowy, bez problemu przy zabiegach.

Posted

Pyś
Pyś jest chyba od niedawna w schronisku. Śmieszny maleńki piesek, ledwo za kostkę sięgający, szerszy chyba niż wyższy. Podskakuje na tych swoich krótkich łapeczkach jak piłeczka tenisowa i sapie, sapie.... ale na smycz nie da się złapać jeszcze. Oczy mu się śmieją - to ja, to ja, złap mnie... a potem płacze samotnie, bo nikt go nie łapie. Pysią nie lubią pozostałe psy, oprócz Misia. One ciągle obok siebie



Posted

Tobik
maleńki, delikatny piesek, wielkości pudla miniaturowego - nie zawadza nikomu
przyjacielski, ufny
przerzucany z boksu do boksu - albo z sukami z cieczką albo ze szczeniakami - taki pies do bicia...




ADOPTOWANY

Posted

można by prosić o więcej info o Małym pinczerku? i jakieś zdjęcia tez by się przydały;)
Bo właśnie trwa debata na temat tego pisaczka, i może trafi do mnie ;)

bardzo bym chciała :loveu:

Posted

[quote name='Budyn']można by prosić o więcej info o Małym pinczerku? i jakieś zdjęcia tez by się przydały;)
Bo właśnie trwa debata na temat tego pisaczka, i może trafi do mnie ;)

bardzo bym chciała :loveu:

Gosia, tak?
więc tak - Mały został oceniony na około 10 lat, po kontuzji lub wypadku (mogło to też być mocne kopnięcie). Nie był prześwietlany, więc nie wiadomo czy i jak duże są zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa, bider, narządów wewnętrznych. Nie zapytałam o jakby blizny na udzie, bo wcześniej ich nie widziałam a w sobotę za bardzo nie było z kim gadać o takich sprawach. Poza tym nie wykazuje innych objawów chorobowych, nie ma jakiejś notorycznej biegunki, je w miarę normalnie (o ile zdąży dopchać się do miski).
Ogłaszam go, jak tylko trafił do schroniska - sporo osób pyta, ale chyba do schronu nikt nie trafił, no nie ktoś trafił - bo tego drugiego do domu zabrali. A Mały jest pokraczny, chodzi jak pająk z wyrwanymi nogami, w sobotę ledwo stał na nogch
O ile Mały początkowo psychicznie radził sobie dość dobrze, nawet młodego psa próbował zdominować, o tyle teraz - masakra. Nie wiem, załamał się, źle się czuje fizycznie, ale nie podchodzi już do nas. Ja z jego kojca brałam Maksia i dwa razy próbowałam jego wziąść, ale on zaraz do budy się chował.
Zdjęć nie mam dużo - myślałam, że taki pies szybko znajdzie dom, ale nie znalazł. Więc nawet specjalnie nie zabiegałam o jego towarzystwo, sprawdzaam tylko czy jest. Potem miała zabrać go sąsiadka pracownicy, ale minęło sporo czasu, a on dalej tu siedzi.
Pierwszy raz zobaczyłam go chyba 17 stycznia, więc trafił między 12 a 16.01.08. W okolicach 20 i 27 stycznia było z nim w miarę ok, potem nie byłam w schronie, 10 lutego już uciekał do budy, ale ruszał się jak to on, najgorzej było teraz, ledwo łaził i nie chciał żeby go dotykać czy brać na ręce. Zmarznięte nóżki odmawiały posłuszeństwa. Nie wiem czy ma reumatyzm czy nie, na pewno starczy zanik mięśni - moja siedmastoletnia sunia teżledwo powłóczy nogami, a kontuzji nie miała. Jak jest zimno i ślisko to przewraca się, a on? On wtedy skostniały jest i sztywny. W sobotę wyglądał jak zamrznięty.
Nie nadaje się do zabrania na spacer po polach wokół schroniska, więc nie wiem jak zachowuje się sam na sam z człowiekiem. Do psów - początkowo zadziorny i pewny siebie, teraz zgasł, schodzi im z drogi, ale nie został pogryziony. Myślałam, żeby troszkę sie nim w boksie zająć, ale on sobie tego nie życzył.

to są zdjęcia z 20 stycznia, w poście przedstawiającym go jest zdjęcie z 20.01. i 10.02.2008





w sobotę nie zrobiłam, chyba się zblokowałam jego widokiem

Posted

Jeśli Budyn go nie weźmie to może załóż mu osobny wątek. On tam nie może zostac, może na tymczas go ktos weźmie? I ta łysa sunia to tragedia:shake:. W zeszłym roku miałam taką na tymczasie i bardzo ładnie zarosła.

Posted

Ja jak byłam w schronisku kilka dni z rzędu to go wcale nie widziałam. Byłam przekonana że poszedł do domu. A on biedaczek wcale z budy nie wychodził. Dla mnie to całkowicie dziwne, ratlerek w budzie. Był w boksie ze szczeniaczkiem, przywiązanym do płotu. Aga pisała o nim.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...