Hakita Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 Historia biednego psa… Znaleziona bezdomna psina (jak długo się błąkała i jak wyglądało jej życie wcześniej, tego nie wiemy) trafiła do lecznicy, w której spędziła kilka dni, po czym miała zostać odwieziona do schroniska. Zabrałyśmy ją i zapewniłyśmy hotel przez prawie 2 tygodnie, następnie miała trafić do nowego domku, który jednak się rozmyślił, w związku z czym jedną noc spędziła u naszej koleżanki, następnych kilka u Dragoniastej, po czym Bigos przygarnęła ją na kolejne kilka dni. W końcu trafiła do DT, który miała zapewniony na czas 2 miesięcy, po 2 tygodniach okazało się, że znalazł się dla niej dom, ale nie taki jakbyśmy wszyscy w 100% sobie wymarzyli… Wszystko miało miejsce na przełomie maja i czerwca ubiegłego roku. Dom u dziewczyny, która właśnie wyszła z ciężkiej choroby jaką jest anoreksja. Od lat wychowywała się ze zwierzętami, zakochała się w Tince i bardzo pragnęła m.in. dzięki psu wrócić do normalnego życia po przejściu choroby… Wspólnie z dziewczynami długo się zastanawiałyśmy, aż w końcu podjęłyśmy decyzję, by pomóc przede wszystkim dziewczynie i tym samym psu… Każda z nas w pewnym sensie obawiała się tej decyzji, ale głęboko wierzyła, że wszystko będzie dobrze... Wiedziałyśmy, że to nie będzie adopcja, jak każda inna i trzeba będzie tej dziewczynie pomagać częściej niż w przypadku innych adopcji. W każdym bądź razie było pewne, że dziewczyna potrzebuje kontaktu z ludźmi, ponieważ choroba, jak i dramatyczne wydarzenie, jakim była śmierć ojca zamknęły ją w czterech ścianach swojego mieszkania… Nie potrafię napisać, kto i jak często miał kontakt z tą dziewczyną, ponieważ tego nie wiem, ale myślę, że każda po kolei się tu odezwie, opowie o swoich relacjach z tą dziewczyną, a ja przedstawię Wam, jak wygląda to z mojej perspektywy i jaki były moje relacje… Po adopcji starałam się mieć z nią dość częsty kontakt, wtedy również wiem, że dziewczyny również się z nią kontaktowały choćby w kwestii przekazywania potrzebnych rzeczy, jakimi była np. książeczka zdrowia, legowisko i inne potrzebne dla psinki rzeczy. W połowie sierpnia sunia była kastrowana, zawiozłam ją na zabieg i pomagałam w transporcie przy późniejszych wizytach w lecznicy. Wszystko było OK. Przez następne miesiące również, ponieważ miałam z nią dość częsty kontakt telefoniczny i sms-owy. Choć przyznam szczerze, że rozmowy z tą dziewczyną nie należały do łatwych – huśtawka nastrojów… Pod koniec listopada poprosiła mnie o pomoc w znalezieniu domu dla małego kotka, którego znalazła w krzakach - pomogłam. Wtedy również opowiedziała mi o tym, jak na jednym z wieczornych spacerów ktoś rzucił niedaleko nich petardę, a w sumie coś co robi dużo hałasu, a nie specjalnie szkody – nie wiem, kapiszon? Przez ponad miesiąc miałyśmy kontakt sms-owy, przede wszystkim związany ze świętami. 4 stycznia otrzymałam telefon, że ona nie radzi sobie z psem od czasu tego feralnego spaceru i musi Tinkę oddać… Nie ukrywałam swojego wzburzenia… W porozumieniu z dziewczynami, z którymi podejmowałyśmy decyzję o tej adopcji przedwczoraj zabrałyśmy Tinkę do DT. Moja relacja z odbioru… Tinka wygląda zdecydowanie lepiej niż wtedy, kiedy pojechała do tego domu, przytyła, ma ładną sierść. Zawsze była psem niesamowicie radosnym, kochającym świat i ludzi, a w szczególności kobiety i to się nie zmieniło, co moim zdaniem potwierdza, że nie była w żaden sposób krzywdzona. DT potwierdza niesamowity stres suni na spacerze, zapieranie się przed wyjściem i niesamowitą siłę Tinki w ciągnięciu do domu, ja też nie mogłam jej utrzymać na spacerze, a do cherlawych nie należę. Z mojego punktu widzenia całej sytuacji… Dziewczyna jest nadal chora, w ostatnim czasie przeżyła dodatkowy stres jakim była śmierć babci, problemy emocjonalne spowodowały, że nie ma sił zawalczyć o psa, któremu można – mam taką nadzieję pomóc… Nie sądzę jednak by kiedykolwiek skrzywdziła psa. Moim zdaniem sunia doświadczyła wcześniej bardzo wiele, później dom, w którym nie zawsze myślę panował spokój, a następnie sytuacja na spacerze… Obecnie DT pracuje z sunią i mam nadzieję, że uda się jej pomóc, a my musimy znaleźć dla niej dom, ten jedyny, już na zawsze kochający dom… To nie będzie łatwa adopcja, ale mam nadzieję, że nam pomożecie w tej trudnej sytuacji… Liczę na Wasze opinie w tym temacie i czekam na relacje i opinie dziewczyn, które bezpośrednio były zaangażowane w tą adopcję. Proszę pomóżmy temu biednemu pieskowi… Za chwilkę wkleję fotki zrobione przed adopcją. Myślę, że wkrótce będziemy mieć fotki z obecnego DT. Quote
Hala Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 Tinka jak zwylke piekna. Mam nadziję że uda jej się pomóc. Quote
Ziutka Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 No nie :shake: Bolsowi się poszczęściło to kolejna bida Ci sie trafiła - ehh :shake: Quote
GoniaP Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 To była dziwna adopcja... Pamiętam jak długo zastanawiałyśmy się nad jej urzeczywistnieniem... Dziewczyna wydawała się "wychodzić na prostą" w swojej chorobie i bardzo chciała mieć psa... Spędziłyśmy wiele godzin na rozmowach między sobą i z nią. Miałyśmy dobre intencje... chciałyśmy by zagubiony człowiek pomógł zagubionemu psu i vice versa... Niepokojące sygnały pojawiały się i znikały... Hakita miała więcej cierpliwości niż ja... Przyznaję, że mnie puściły w pewnym momencie nerwy i nie umiałam dalej kontynuować znajomości, choć monitowałam los psa... Nie chcę niczego oceniać i taplać się w przeszłości. Chciałabym skupić się na przyszłości tego sympatycznego psiaka.... Tina jest obecnie w doświadczonych rękach. DT będzie pracował nad jej psychiką i lękami. Ale ponieważ zmieniala juz tyle razy środowisko, tak naprawdę trzeba jak najszybciej znaleźć dla niej stabilny i kochający dom, taki na zawsze.... Quote
Hakita Posted January 11, 2008 Author Posted January 11, 2008 No właśnie... Największym chyba dramatem tego biednego pieska jest ciągła zmiana miejsca...:shake: A ona pomimo tego tak bardzo potrafi kochać...:-( Goniu jestem tego samego zdania, że trzeba się teraz skupić na przyszłości Tinki i znaleźć jej ten jedyny już na zawsze dom... Masz jakieś nowe wieści i fotki z DT??? Quote
GoniaP Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 Hakita napisał(a):Masz jakieś nowe wieści i fotki z DT??? Fotki wysłane, ale jeszcze nie dotarły.... Quote
Hakita Posted January 11, 2008 Author Posted January 11, 2008 GoniaP napisał(a):Fotki wysłane, ale jeszcze nie dotarły.... No to czekamy.... Quote
ewatonieja Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 siostra srebrnego znowu szuka domu,co za pech :( z całej siły trzymam kciuki! Quote
Hakita Posted January 11, 2008 Author Posted January 11, 2008 Natalko no właśnie...:placz: Ty też wtedy byłaś u nas...:roll: Quote
halbina Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 Tinko, nie trać nadziei! będę cie wspierać na dogomanii... Quote
GoniaP Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 To moje ulubione zdjęcie Tinki, jeszcze z lata... Quote
dragoniasta Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 Długo zastanawiałam się, czy pociągnąć stary wątek Tiny, ale stwierdziłam, że to do Was dziewczyny decyzja należy, bo Wy głównie kierowałyście losem Tiny. I jak widzę Hakita o wszystko zadbała ;) Cóż mogę powiedzieć.. Byłą właścicielkę Tinki widziałam ze 2 razy, kilka razy gadałam z nią przez tel i tyle. Powiem szczerze, że gdy odwiedziłam Tinkę w nowym (już niestety byłym..) domu, była zadbana i szczęśliwa, a i dziewczyna sprawiała miłe wrażenie.. Wszystko fajnie wyglądało. Niestety, jest tak, a nie inaczej i Tinka znów w DT.. Szczęście, że w DT, a nie w schronie np.. Gdy ją odbierałyśmy nie bała się iść na dwór i niczego się nie płoszyła.. Widocznie była to tylko tymczasowa poprawa :shake: Pchała mi się co prawda usilnie do samochodu, ale robiła tak od zawsze, jeszcze przed adopcją. Poza tym nadal jest tym samym wesołym, kochanym psiakiem :loveu: Należy jej się wreszcie jakaś stabilizacja i dom, którego już nie będzie musiała zmieniać po raz kolejny.. Quote
sonica Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 jakie cudeńko:loveu: no to dziewczyny teraz tylko kochający domek dla tej panienki:p Quote
asiak Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 cholerka jasna, gdyby wtedy było wiadomo, ze tak sie wszystko potoczy...serce mi peka gdy sobie pomyślę co czuje teraz Tinusia :placz: nie napiszę nic więcej na temat adopcji poniewaz wszystko zostało przez Was dziewczyny napisane...chciałyśmy dobrze a wyszło nie najlepiej:shake: mam nadzieję, że uda sie znaleźć dla Tinki najlepszy z najlepszych domków... a co do samej Tinki to ,że tak powiem "kawał baby";) sierc jakby sie zmieniła i faktycznie na wadze przybrała... Quote
dragoniasta Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 I jakby przyciemniała prawda? :razz: Quote
GoniaP Posted January 13, 2008 Posted January 13, 2008 Dziś widziałam Tinkę... Jest dramat ze spacerami... To taki pies dla leniwych... Najlepiej się czuje w domu, wśród ludzi... Psy jej nie przeszkadzają... Quote
dragoniasta Posted January 13, 2008 Posted January 13, 2008 Pies dla leniwych? Nie zgadzam się.. Tinka kochała kiedyś spacerki. Wiem, bo swego czasu sporo z nią chodziłam. Zaczęła się ich bać w wyniku opisanego przez Hakitę zdarzenia.. Może uda się z powrotem pokazać jej, że spacer to przyjemność, a nie kara. Wtedy Tinka nie będzie już psem dla leniwych ;) Quote
Hakita Posted January 13, 2008 Author Posted January 13, 2008 Gosia a spacery za dnia też tak wyglądają, czy jest chociaż trochę lepiej? Czy są jakieś postępy na tych spacerach? Moim zdaniem Tinka ma masę energii w sobie i długie spacery są jej wskazane, co innego, że teraz się po prostu ich boi...:shake: I wszystko wygląda, jak wygląda...:shake: Nie za bardzo wiem, jak zrobić jej ogłoszenia... Macie jakiś pomysł, co w nich umieścić? Proszę wszystkich o wsparcie finansowe, przede wszystkim Ciocie, które były zaangażowane w adopcje, ale nie tylko... W przyszłym tygodniu zabieram Tinkę do weterynarza (Dragoniasta zauważyła, że chyba wszystkie szwy po sterylce nie zostały wyciągnięte), a i ogólny przegląd trzeba Tince zrobić. Niestety sama nie jestem w stanie sfinansować wizyty, dlatego proszę o pomoc... Quote
dragoniasta Posted January 13, 2008 Posted January 13, 2008 Musimy ustalić jakiś termin, to Was zawiozę do weta. Jakimś grosikiem też sypnę rzecz jasna ;) Quote
dragoniasta Posted January 13, 2008 Posted January 13, 2008 A co do szwów to dziwna sprawa, bo te ze skóry są normalnie wyciągnięte, ale zostały te wewnątrz jak na mój gust.. A przecież powinny się rozpuścić :cool1: Mam nadzieję, że się mylę, ale jestem prawie pewna, że to szwy są. Quote
gusia0106 Posted January 13, 2008 Posted January 13, 2008 Hakita, Dziewczyny - a jakiej Tina jest wielkości? Bo jak się nie raz okazywało zdjęcia potrafią oszukiwać.. Historia smutna, ale cześć Wam i chwała, że dziewczynka jest w DT Quote
dragoniasta Posted January 13, 2008 Posted January 13, 2008 hmm wielkości jest gdzieś jak labrador, tylko znacznie drobniejsza. Ma delikatne, szczupłe łapki. Teraz nabrała ciałka, więc nie wiem ile może ważyć.. Zważymy ją u Pani Doktor :p Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.