Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Historia biednego psa…
Znaleziona bezdomna psina (jak długo się błąkała i jak wyglądało jej życie wcześniej, tego nie wiemy) trafiła do lecznicy, w której spędziła kilka dni, po czym miała zostać odwieziona do schroniska.
Zabrałyśmy ją i zapewniłyśmy hotel przez prawie 2 tygodnie, następnie miała trafić do nowego domku, który jednak się rozmyślił, w związku z czym jedną noc spędziła u naszej koleżanki, następnych kilka u Dragoniastej, po czym Bigos przygarnęła ją na kolejne kilka dni. W końcu trafiła do DT, który miała zapewniony na czas 2 miesięcy, po 2 tygodniach okazało się, że znalazł się dla niej dom, ale nie taki jakbyśmy wszyscy w 100% sobie wymarzyli… Wszystko miało miejsce na przełomie maja i czerwca ubiegłego roku.
Dom u dziewczyny, która właśnie wyszła z ciężkiej choroby jaką jest anoreksja. Od lat wychowywała się ze zwierzętami, zakochała się w Tince i bardzo pragnęła m.in. dzięki psu wrócić do normalnego życia po przejściu choroby…
Wspólnie z dziewczynami długo się zastanawiałyśmy, aż w końcu podjęłyśmy decyzję, by pomóc przede wszystkim dziewczynie i tym samym psu…
Każda z nas w pewnym sensie obawiała się tej decyzji, ale głęboko wierzyła, że wszystko będzie dobrze...
Wiedziałyśmy, że to nie będzie adopcja, jak każda inna i trzeba będzie tej dziewczynie pomagać częściej niż w przypadku innych adopcji.
W każdym bądź razie było pewne, że dziewczyna potrzebuje kontaktu z ludźmi, ponieważ choroba, jak i dramatyczne wydarzenie, jakim była śmierć ojca zamknęły ją w czterech ścianach swojego mieszkania…
Nie potrafię napisać, kto i jak często miał kontakt z tą dziewczyną, ponieważ tego nie wiem, ale myślę, że każda po kolei się tu odezwie, opowie o swoich relacjach z tą dziewczyną, a ja przedstawię Wam, jak wygląda to z mojej perspektywy i jaki były moje relacje…
Po adopcji starałam się mieć z nią dość częsty kontakt, wtedy również wiem, że dziewczyny również się z nią kontaktowały choćby w kwestii przekazywania potrzebnych rzeczy, jakimi była np. książeczka zdrowia, legowisko i inne potrzebne dla psinki rzeczy.
W połowie sierpnia sunia była kastrowana, zawiozłam ją na zabieg i pomagałam w transporcie przy późniejszych wizytach w lecznicy.
Wszystko było OK.
Przez następne miesiące również, ponieważ miałam z nią dość częsty kontakt telefoniczny i sms-owy. Choć przyznam szczerze, że rozmowy z tą dziewczyną nie należały do łatwych – huśtawka nastrojów…
Pod koniec listopada poprosiła mnie o pomoc w znalezieniu domu dla małego kotka, którego znalazła w krzakach - pomogłam. Wtedy również opowiedziała mi o tym, jak na jednym z wieczornych spacerów ktoś rzucił niedaleko nich petardę, a w sumie coś co robi dużo hałasu, a nie specjalnie szkody – nie wiem, kapiszon?
Przez ponad miesiąc miałyśmy kontakt sms-owy, przede wszystkim związany ze świętami.
4 stycznia otrzymałam telefon, że ona nie radzi sobie z psem od czasu tego feralnego spaceru i musi Tinkę oddać…
Nie ukrywałam swojego wzburzenia…
W porozumieniu z dziewczynami, z którymi podejmowałyśmy decyzję o tej adopcji przedwczoraj zabrałyśmy Tinkę do DT.

Moja relacja z odbioru…
Tinka wygląda zdecydowanie lepiej niż wtedy, kiedy pojechała do tego domu, przytyła, ma ładną sierść. Zawsze była psem niesamowicie radosnym, kochającym świat i ludzi, a w szczególności kobiety i to się nie zmieniło, co moim zdaniem potwierdza, że nie była w żaden sposób krzywdzona.
DT potwierdza niesamowity stres suni na spacerze, zapieranie się przed wyjściem i niesamowitą siłę Tinki w ciągnięciu do domu, ja też nie mogłam jej utrzymać na spacerze, a do cherlawych nie należę.

Z mojego punktu widzenia całej sytuacji…
Dziewczyna jest nadal chora, w ostatnim czasie przeżyła dodatkowy stres jakim była śmierć babci, problemy emocjonalne spowodowały, że nie ma sił zawalczyć o psa, któremu można – mam taką nadzieję pomóc…
Nie sądzę jednak by kiedykolwiek skrzywdziła psa.
Moim zdaniem sunia doświadczyła wcześniej bardzo wiele, później dom, w którym nie zawsze myślę panował spokój, a następnie sytuacja na spacerze…
Obecnie DT pracuje z sunią i mam nadzieję, że uda się jej pomóc, a my musimy znaleźć dla niej dom, ten jedyny, już na zawsze kochający dom…
To nie będzie łatwa adopcja, ale mam nadzieję, że nam pomożecie w tej trudnej sytuacji…
Liczę na Wasze opinie w tym temacie i czekam na relacje i opinie dziewczyn, które bezpośrednio były zaangażowane w tą adopcję.

Proszę pomóżmy temu biednemu pieskowi…

Za chwilkę wkleję fotki zrobione przed adopcją.
Myślę, że wkrótce będziemy mieć fotki z obecnego DT.

  • Replies 222
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

To była dziwna adopcja...
Pamiętam jak długo zastanawiałyśmy się nad jej urzeczywistnieniem... Dziewczyna wydawała się "wychodzić na prostą" w swojej chorobie i bardzo chciała mieć psa... Spędziłyśmy wiele godzin na rozmowach między sobą i z nią. Miałyśmy dobre intencje... chciałyśmy by zagubiony człowiek pomógł zagubionemu psu i vice versa...
Niepokojące sygnały pojawiały się i znikały... Hakita miała więcej cierpliwości niż ja... Przyznaję, że mnie puściły w pewnym momencie nerwy i nie umiałam dalej kontynuować znajomości, choć monitowałam los psa...
Nie chcę niczego oceniać i taplać się w przeszłości. Chciałabym skupić się na przyszłości tego sympatycznego psiaka....
Tina jest obecnie w doświadczonych rękach. DT będzie pracował nad jej psychiką i lękami. Ale ponieważ zmieniala juz tyle razy środowisko, tak naprawdę trzeba jak najszybciej znaleźć dla niej stabilny i kochający dom, taki na zawsze....

Posted

No właśnie...
Największym chyba dramatem tego biednego pieska jest ciągła zmiana miejsca...:shake:
A ona pomimo tego tak bardzo potrafi kochać...:-(

Goniu jestem tego samego zdania, że trzeba się teraz skupić na przyszłości Tinki i znaleźć jej ten jedyny już na zawsze dom...

Masz jakieś nowe wieści i fotki z DT???

Posted

Długo zastanawiałam się, czy pociągnąć stary wątek Tiny, ale stwierdziłam, że to do Was dziewczyny decyzja należy, bo Wy głównie kierowałyście losem Tiny. I jak widzę Hakita o wszystko zadbała ;)

Cóż mogę powiedzieć.. Byłą właścicielkę Tinki widziałam ze 2 razy, kilka razy gadałam z nią przez tel i tyle. Powiem szczerze, że gdy odwiedziłam Tinkę w nowym (już niestety byłym..) domu, była zadbana i szczęśliwa, a i dziewczyna sprawiała miłe wrażenie.. Wszystko fajnie wyglądało.

Niestety, jest tak, a nie inaczej i Tinka znów w DT.. Szczęście, że w DT, a nie w schronie np..

Gdy ją odbierałyśmy nie bała się iść na dwór i niczego się nie płoszyła.. Widocznie była to tylko tymczasowa poprawa :shake: Pchała mi się co prawda usilnie do samochodu, ale robiła tak od zawsze, jeszcze przed adopcją.

Poza tym nadal jest tym samym wesołym, kochanym psiakiem :loveu:
Należy jej się wreszcie jakaś stabilizacja i dom, którego już nie będzie musiała zmieniać po raz kolejny..

Posted

cholerka jasna, gdyby wtedy było wiadomo, ze tak sie wszystko potoczy...serce mi peka gdy sobie pomyślę co czuje teraz Tinusia :placz:
nie napiszę nic więcej na temat adopcji poniewaz wszystko zostało przez Was dziewczyny napisane...chciałyśmy dobrze a wyszło nie najlepiej:shake:
mam nadzieję, że uda sie znaleźć dla Tinki najlepszy z najlepszych domków...
a co do samej Tinki to ,że tak powiem "kawał baby";)
sierc jakby sie zmieniła i faktycznie na wadze przybrała...

Posted

Pies dla leniwych? Nie zgadzam się.. Tinka kochała kiedyś spacerki. Wiem, bo swego czasu sporo z nią chodziłam. Zaczęła się ich bać w wyniku opisanego przez Hakitę zdarzenia.. Może uda się z powrotem pokazać jej, że spacer to przyjemność, a nie kara. Wtedy Tinka nie będzie już psem dla leniwych ;)

Posted

Gosia a spacery za dnia też tak wyglądają, czy jest chociaż trochę lepiej?
Czy są jakieś postępy na tych spacerach?

Moim zdaniem Tinka ma masę energii w sobie i długie spacery są jej wskazane, co innego, że teraz się po prostu ich boi...:shake: I wszystko wygląda, jak wygląda...:shake:

Nie za bardzo wiem, jak zrobić jej ogłoszenia...
Macie jakiś pomysł, co w nich umieścić?

Proszę wszystkich o wsparcie finansowe, przede wszystkim Ciocie, które były zaangażowane w adopcje, ale nie tylko...
W przyszłym tygodniu zabieram Tinkę do weterynarza (Dragoniasta zauważyła, że chyba wszystkie szwy po sterylce nie zostały wyciągnięte), a i ogólny przegląd trzeba Tince zrobić.
Niestety sama nie jestem w stanie sfinansować wizyty, dlatego proszę o pomoc...

Posted

A co do szwów to dziwna sprawa, bo te ze skóry są normalnie wyciągnięte, ale zostały te wewnątrz jak na mój gust.. A przecież powinny się rozpuścić :cool1: Mam nadzieję, że się mylę, ale jestem prawie pewna, że to szwy są.

Posted

Hakita, Dziewczyny -
a jakiej Tina jest wielkości? Bo jak się nie raz okazywało zdjęcia potrafią oszukiwać..
Historia smutna, ale cześć Wam i chwała, że dziewczynka jest w DT

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...