Jump to content
Dogomania

Lamia ma swoich ludzi i dom! A ja... mieszane uczucia...


Recommended Posts

  • Replies 330
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

halbina napisał(a):
no... bywało, bywało... bywało, że nawet psa nie było... ale za to była depresja... :roll:



:razz::razz:Halbinko masz syndrom matki polki ;)


Lamie na chwilke wyjęłam z podpisiku ...jutro bede kombinować nad nowym ale naj by było jakby Lamia miała jużdomeczek :loveu::loveu:

Posted

Kurcze, a ja bym chciała tak jak halbina :placz: Ale TZ nie współpracuje :placz: Mam jednak nadzieję, że kropla drąży skałę itp...:cool3:

Chociaż, kurka, mój DT to żadna atrakcja na dgm :oops: co najwyżej dla amerykańskich psów... ale w końcu wszystkie pieski nasze som, nieprawdaż? :cool3:

Posted

dunia77 napisał(a):
Kurcze, a ja bym chciała tak jak halbina :placz: Ale TZ nie współpracuje :placz: Mam jednak nadzieję, że kropla drąży skałę itp...:cool3:

Chociaż, kurka, mój DT to żadna atrakcja na dgm :oops: co najwyżej dla amerykańskich psów... ale w końcu wszystkie pieski nasze som, nieprawdaż? :cool3:


Mój też nie współpracował do pierwszego :evil_lol:razu jak mu w biegu rzuciłam że będziemy w domu mieć dodatkowe psy czasami pomarudzi trochę ale ogólnie do zniesienia :evil_lol:

Posted

...u mnie nie przeszłoby...
ale to pewnie ze względu na Ozzulka i z obawy że cos mogłoby nie zagrać :razz:...no i po choróbskach Ozzyego chyba boi się że znów mógłby coś złapać :oops::roll:
...ale pomaga inaczej ;)

Halbinko ...co z domeczkiem dla Lamii
:razz:

Posted

Jedzie pan... więc może Lamia też pojedzie... ale nie wiem... młody, zamieszkał z dziewczyną... to ma byc dla niej prezent... muszę go prześwietlić... zgodziłąm sie na jego wizytę, bo widać, że desperat... :roll:

Posted

halbina napisał(a):
Jedzie pan... więc może Lamia też pojedzie... ale nie wiem... młody, zamieszkał z dziewczyną... to ma byc dla niej prezent... muszę go prześwietlić... zgodziłąm sie na jego wizytę, bo widać, że desperat... :roll:


:razz::razz:daj znać jak wyjdzie RTG tego Pana :razz::razz:....a ja zaciskam :kciuki:

Posted

Pan rocznik 89, raczej nie jest studentem... niebogaty też... nie ma domku jednorodzinnego ani komputera... ale widać, że kocha zwierzęta... mieszka z dziewczyną, to prezent dla niej... ale byli razem... dziewczyna się uczy jeszcze... ale chyba w szkole dla dorosłych... będzie w domu z Lamią, więc i zabawi i posprząta... rodzice dziewczyny mają pomagać... prześwietlałam z godzinę... wypytywałam i edukowałam... pełny instruktaż... podpisali umowę adopcyjną i pojechali...

Lamia ma dom. A ja - mieszane uczucia... :roll: Chciałam dla niej najlepszych rzeczy: domku z terenem do wybiegania się, dojrzałych zrównoważonych ludzi... Oby moje wątpliwości można było zwalić na marudzenie starego belfra...

Posted

Halbinko ...liczę że będzie oki :kciuki: zaciskam z całej siły
Mam nadzieje ze Ci młodzi ludzie będą bardziej odpowiedzialni niż niejednokrotnie dojrzali wiekiem

Posted

Halbinko , nie zamarwiaj się, czasem tak bywa , że człowiek oodając psa do adopcji czasem ma mieszane uczucia. Jak oddawałam suczkę , też chłopakowi i dziewczynie podobnie jak Ty to też mnie trapiły wątpliwości. Czy będą odpowiedzialni , czy się mnią właściwie zajmą, czy będą o nią dbali..........
Dziś cieszę się , że tak postąpiłam , ma wspaniały domek z ogrodem , ludzie młodzi ale jak najbardziej odpowiedzialni , dostaję wspaniałe maile ze zdjęciami radosnego i zadowolonego z życia psa , kochanego przez swoich ludzi , i tu też tak będzie , zobaczysz........
A czy Ci ludzie mieszkają gdzieś blisko , czy będzie z nimi jakiś kontakt?

Posted

no włąśnie... tak sobie argumentuję... widać było, że chłopak ma dryg do psiaka i Lamia juz go wybrała... zaczepiałą do zabawy, obskakiwała...
a mieszkają w KAtowicach - Szopienicach... kontakt mam na dwie komórki...

Posted

Halbino... Moja historia z psami rozpoczęła się od niejakiego Benia... Beniu był "pięknym" kundelkiem o urokliwym spojrzeniu... Wystawiał łapki za kraty i błagał bym go wzięła.
Nie wzięłam, bo w karcie schroniskowej było napisane, że jest głuchy...Nie byłam wtedy gotowa ryzykować życia ukochanych kocurów i wybrałam szczeniaka.
Ale tego dnia poprzysięgłam sobie, że mimo iż go zostawiam, znajdę mu fantastyczny dom.
Z "dziewiczą" wtedy werwą zaczęłam ogłaszać go wszędzie gdzie się dało. Napisałam piękny tekst i porozwieszałam (z pomocą przyjaciół) po całym mieście. Dałam ogłoszenia do gazet ect.
Było kilku takich, których urzekł tekst o Beniu, telefony dzwoniły...
W efekcie, po wstępnej weryfikacji, miałam do wyboru dwa domy...
Jeden bogaty: dom, ogród, wyfiokowana Pani, fantastyczne życie...
Drugi biedny: Pani emerytka, samotna, niewykształcona, posiadająca już 3 psy i 2 koty.
I jedni i drudzy mieli złote serca, ale to Pani Mirka miała to coś, o co mi chodziło najbardziej... Chciałam by Beniu został wyniesiony na piedestał, za te wszystkie krzywdy, których doznał z rąk człowieka. Chciałam by był noszony na rękach, wyróżniany, by poświęcono mu czas, by pokochano z całego serca i do grobowej deski.
Beniu nie pasował "na salony" i do cukierkowego życia...jednak miałam też swoje obawy co do drugiego domu...
Martwiłam sie czy Pani Mirka podoła finansowo, czy sobie z Beniem i resztą poradzi...
Po głębokich przemyśleniach dokonałam wyboru, a Pani Mirka została "Panią Beniową". Beniu po adopcji żył tylko 4 miesiące, ale założę się, że były to najpiękniejsze miesiące jego życia. Widziałam jego uśmiech i wpatrzone w jego Panią, wierne, kochające psie oczy. Okazało się też, że wcale nie był głuchy, tylko nie lubił szczekać... To schronisko przypięło mu tę etykietkę i przez parę lat pozbawiło szansy na domowe ciepło.
Teraz Beniu ma swój grób w swoim ogrodzie, a w rocznicę jego śmierci i we Wszystkich Świętych, Pani Beniowa zapala mu światełko. Ja za to zyskałam przyjaciółkę, i choć minęły już ponad trzy lata, wciąż utrzymuję z Panią Beniową żywy kontakt i zawsze mogę na Nią liczyć w awaryjnych sytuacjach...
Nie pieniądze i ogrody czynią psiaka szczęśliwym. Lepszy jest chleb rozmoczony w rosole i wielkie serce właściciela... Psy wiedzą, gdzie będzie im dobrze... a skoro mała przykleiła się do tego człowieka, wg mnie wróży to dobrze.
Trzymaj więc rękę na pulsie, ale przestań się przejmować!

Posted

Alicja napisał(a):
GoniuP....:calus:


Wilejkaros napisał(a):
Halbinka, na pewno Twoja intuicja nie zawiedzie. Trzymamy kciuki, Kochana!


dunia77 napisał(a):
Goniu... śliczna opowieść...


halbina napisał(a):
Tak, Goniu, piękna i wzruszająca opowieść! Wruszyłam się bardzo...

Znając Ciebie Halbina, nie oddałabyś ukochanego zwierzaka byle komu po takich przejściach... Jednak musiało zaiskrzyć, musiało być to coś, co skłoniło Cię do podjęcia tej decyzji. Pilotuj ich, dzwoń, rozmawiaj, aż się uspokoisz, jak ja, wtedy z Beniem...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...