Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nie chcę mi się pisać ani składać życzeń.
Matka umiera a dla jej kotek nie ma miejsca na tym świecie. Nikt nie chce dorosłych, 5-6 lat.

21 -wszego Barbisia znów miała zabieg w Arce. Cytuję z karty wypisowej:
W znieczuleniu ogólnym oczyszczono jamę nosową z zawartości martwiczej i wysięku. Z uwagi na stan zapalny błony śluzowej podano długo działające leki. Usunięto 4 chore zęby trzonowe żuchwy.
Dostęp do jamy nosowej zaszyto.

Najgorsze, że to się może powtarzać.

  • 2 weeks later...
  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Obie kotki znalazły domy.
Matka znalazła ostateczne miejsce w szpitalu paliatywnym.
5 maja z Barbisią do kontroli, 30-tego kwietnia znów wyciek ropny z noska.

  • 3 months later...
Posted

Frotka jest znana na całym osiedlu. Nie ma problemu z wychodzeniem z domu.
Barbisia siusia nadal na szmatkę w kuchni. Nos ma czyszczony codziennie wieczorem.
Fafik więcej chodzi na smyczy niż wolno. Czasem atakuje jakiegoś psa.
Ryfka bardzo się starzeje, coraz słabiej widzi i słyszy, potyka się na chodniku.

Franeczka umarła mimo długiego leczenia, przed pogrzebem mojej matki byłyśmy na kroplówce.
Hacker i Filip mają się dobrze

Przybył drugi króliczek, Hrabia Leoś.

Posted

"Na dziń dzisiejszy", czyli obecnie, Hrabia Leoś pije wodę z lakcidem po antybiotykach. Morycek dostaje nifuroksazyd, Barbisia vetmedin, Ryfka propalin - antysikacz.
Walę się w czoło niemalowane: puk, puk, jest dobrze ogólnie.

Barbisia wyrabia refleks spacerowy. Przed koo zbiera się do biegów czyli wykonuje gwałtowny skok w nieznanym kierunku, po to samo. Niby niewielka psinka o wadze 10 kg a z równowagi może wybić. Pierwszy i ostatni raz wybiła na śniegu szczęśliwie.

Fafik z posłaniem zaznajamia się w dzień przy okazji podgryzając. Noc spędza na podłodze pod łóżkiem. Wszystkie posłanka dyskretnie podniszczone. Biegi uprawia kilka razy dziennie dzięki 12-to letniej dziewczynce, uwielbianej z wzajemnością. Dziewczynka wyprowadza go na smyczy duży kawałek i puszcza. Fafik gna nie widząc psów po drodze ani przestraszonych obywatelek, zatrzymuje się przy moich nogach. Przy okazji dziecko uczy się odróżniać jasnotę białą od pokrzywy, poznaje drzewa i głos dzięcioła pstrego dużego.

Frotka dalej zalicza bank, pocztę, administracje i okoliczne sklepy parkując przy nich z wdziękiem i dźwiękiem. Z tym ostatnim coraz mniej, nie szczeka cały czas.

  • 3 months later...
Posted

Wstając rano trzeba uważać na łapy pod stopami. Fafik z Barbisią śpią pod łóżkiem na gołej podłodze, zasypiają na swoich posłaniach.
Rotacja w zajmowaniu miejsc jest stała i nikt nikogo na siłę nie wypycha.
Starość Ryfki i Moryca wychodzi każdym kołtunem, zdrowie też nie najlepsze, 7 stopni do pokonania czasami to za dużo dla jamnika a przyjęcie pomocy jest kwitowane ponurym dzwiękiem przez zęby.
Frotka i Filip są wyraźnie młodzi i weseli, pan w wieku średnim, Hacker, uprawia wspinaczki pod sufitem na szafkach kuchennych mając już niewiele do zrzucenia.
Barbisia chodzi wolno i dostojnie, Fafik jak zwykle napada na inne psy.
Króliki parkują w zimie w domu.

Posted

Nie miałam czasu przez ładną pogodę i mieszkanie na parterze. Każda wolna chwila została wykorzystana na spacery z Frotką i resztą.
Ryfka człapie powoli, głównie wącha kretowiska i zapomina po co wyszła. Fafik z Barbi wychodzą pierwsze dłuższą trasą. Jeśli Fafik się załatwi a w okolicy nie ma dużych psów, spuszczam go ze smyczy. Barbisi nie da się puszczać wolno, zawsze kończy spacer w śmietniku.
Zbieram grzecznie produkty uboczne do woreczków śniadaniowych nucąc pod nosem: plon niesiemy, plon.
Parę dni temu jakiś pan zatrzymał się i przyglądał gdy czekałam aż Barbi skończy. Usłyszałam: -czemu pani nie sprząta?
-pudło
Pokazałam lewą dłoń w woreczku. Był bardzo skonfudowany przeprzszając w nieskończoność.
-Proszę nie przepraszać, na 10 osób 9 nie sprząta i jeszcze trafił pan na taką leworęczną, która nie chce psa nabawić nerwicy więc czeka do końca.

O 16-tej jest po obiadach i wyjściach, zaczyna się ściemnać, można odpoczywać zasiadając na wersalce. Budzi się Filipek, wchodzi do "salonu", przeciąga i sprawdza otoczenie. W porzątku, nie zmieniło się, Maurycy zasypia na kolanach, Fafik leży na wersalce zostawiając trochę miejsca gdzie można wskoczyć. Teraz lizanie dłoni szorstkim języczkiem robi się nudne więc trzeba wbić kły, żeby coś się działo. Dmuchnięcie w pysk, Filipek oburzony odwraca się do Fafika i wylizuje mu głowę między uszami. Po chwili pies ma dosyć kota i kładzie na nim łapę. Kot znów się odwraca i siada na głowie psa.

  • 2 months later...
Posted

Kot Maurycy chorował przed świętami i wcześniej. Biegunki, odwodnienie, stałe wizyty u weta na kroplówki i zastrzyki. Na początku chodziłam z nim sama mogąc utrzymać osłabionego kota, po miesiącu wzmocnił się i zaczął bardzo konkretnie walczyć. Przyszedł moment na bezsilność moją i weta, wezwanie TZta na pomoc. Moryc zapakowany w koc i trzymany przez dwie duże osoby, wet robiła co trzeba. Dwa razy jakoś się udało, trzeci i już ostatni był tragiczny, spod koca wydobywały się dźwięki mrożące krew, zresztą sam kot ze dwa razy też się wydobył robiąc z siebie śrubę. Wetka na końcu przemyła nam dłonie wodą utlenioną.
Wszystkie pieniądze warte były miny ludzi w poczkalni. Pewnie myśleli, że zobaczą tygrysa szablozębnego a nie małego kota o niewinnych oczach, trzymanego w zakrwawionych dłoniach rosłego mężczyzny w asyście dużej kobiety mającej ręce spływające krwią.
Maurycy narazie czuje się dobrze natomiast umarł 21-no letni kot sąsiadów.

  • 2 weeks later...
Posted

Tylko Ryfka nie czuje sie dobrze, jest obolała, zaczęła załatwiać się w domu dosyć często.
Barbisia podskakuje, ciągnie na smyczy znienacka. Czy ona ma ponad 15 lat? Jej siwa mordka to raczej umaszczenie a nie siwizna. Łapki ma sprawne, żołądek sprawny, nerki pracują na spacerach i w domu na szmatkę. Tylko nosek jak zwykle problematyczny, czyszczony codziennie czego obie nie lubimy zdecydowanie.
Frotka tęskni za spacerami na wózku. Jest za zimno na wyjścia z domu. Nic się w jej układzie nerwowym nie zmieniło.

Posted

Barbisie pamietał obecny Kierownik jeszcze z czasów swojego wolontariatu,więc pewnie dobrze okreslił wiek.Jest niesamowita w woli przetrwania....I nigdy nie przestane sie dziwić jak ten pokiereszowany pyszczek dawał sobie rade z tymi wielkimi gnijącymi gnatami,którymi karmiono je całymi latami.Przebywając w ciemnej komórce to i wzrok mogła stracić...

Posted

Barbisia wzrok ma dosyć dobry, przy Ryfce całkiem dobry. Węchu praktycznie nie ma, na spacerze łapie kawałek drewienka do pyska i puszcza po jakimś czasie. Wszystko gnijące może być dla niej, dla mnie niekoniecznie chociaż mogę wsadzić rękę w gardło i łowić do szczęśliwego zakończenia.

Posted

Barbi - pamiętam ją z jej początków - pies, którego nigdy nie zapomnę i za którego będę cię bimbom kochać do końca mych dni. wiem, ze to brzmi jak rozemocjonowana gimnazjalistka, ech... no cóż, może sie zbyt emocjonalnie starzeję ;-). ale to jeden z tych psów, ktory jest dla mnie wazny, choć nigdy jej na żywo nie widziałam.

czy jest szansa na jakąś malutką foteczkę?

Posted

Zapraszam SBD na ul. AK w Krakowie, zresztą wszystkich chcących poznać tą dziwną istotkę.
Nawet szczekać nauczyła się normalnie jak pies a nie głosem z puszki.
Barbisia w porównaniu z Fafikiem pokazuje, jaką nieodwracalną krzywdę może zrobić człowiek. Suczka jest mniej przerażona, właściwie wcale, piesek dalej boi się reakcji ludzi, np. podniesionego głosu i gwałtownych ruchów. Każde "nie wolno" Fafik bierze do siebie i ucieka z podkulonym ogonem. TZ-ta traktuje jak zło konieczne, Barbisia go lubi i kładzie mu łapki na kolana gdy witając.

Fotki będą... kiedyś.

Posted

BimBom napisał(a):
Zapraszam SBD na ul. AK w Krakowie, zresztą wszystkich chcących poznać tą dziwną istotkę.


A Ja też mogę?!:modla:
Jest mi źle w życiu ostatnio i chętnie pogadam z Bratnią Duszą...
Wezmę "Twoją" Ronię pod pachę i wyruszymy obie ... autostopem do Krakowa! ;)

Posted

Ja Barbisie miałam chwile w domu jako punkt przerzutowy ze schroniska.O ile pamietam wiozłam ja z Orzechowców do siebie,potem przekazywłam dalej.Moje umiejętnosci kierowcy sa tyle o ile i jak znam trase.Pamietam ,ze truchlałam,zeby moje harpagany jej cos nie zrobiły.W koncu obraziły sie,ze siedze tylko z nią przez ten czas.A Barbulek był to obraz nędzy i rozpaczy i tak drobna i krucha,az sie bałam brać na ręce.Ale bardziej pamietam jak ja odnalazłyśmy pierwszy raz w tej brudnej,zagraconej zasyfionej komórce.Sterta odchodów,zero światła i szary psiak wbity w kącik.Tego nigdy nie zapomne.Moje psy juz sie postarzały,a Barbi kondycja zadziwia.Ale to dobre serce JoSi tyle zdziałało.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...