kaLOlina Posted January 1, 2008 Author Posted January 1, 2008 Bernisia- tez tylko na przetrzymanie:) Quote
kaLOlina Posted January 1, 2008 Author Posted January 1, 2008 Nerus wciaz bez domku- moja 1wsza porazka jak narazie:( Quote
PaulinaT Posted January 2, 2008 Posted January 2, 2008 Piękna galeria tymczasowiczów... Brawa!!! Mocno Cię ściskam. Cukrzyca u starszego kota to straszna choroba. Trzymam mocno za was kciuki - z pewnością dacie radę!!! Zostało mi sporo strzykawek-insulinówek, trochę karmy - chętnie Ci odstąpię... Quote
kaLOlina Posted January 9, 2008 Author Posted January 9, 2008 chtenie skorzystam...:( ehh zobaczymy Tobi niby lepiej sie czuje ale jest taki chudziutki :( ehh Quote
PaulinaT Posted January 9, 2008 Posted January 9, 2008 Będzie dobrze, zobaczysz - ujarzmicie chorobę. To jest możliwe ;-) A jak sprawy KK?? Quote
kaLOlina Posted January 9, 2008 Author Posted January 9, 2008 ehh tylko jeden kot jest nadal one eye;) znaczy sie troszku Borysowi czasem oczko ropieje ale bez zbytniej tragedii...Demi siersc ma duzo lepsiejsza wiec jakos sie uklada:)powolutki:) Quote
PaulinaT Posted January 9, 2008 Posted January 9, 2008 No tak trzymać - teraz już tylko może być lepiej ;-) A nie mogłam wyjść z podziwu jaka ta Demi się zrobiła ruchliwa :evil_lol: Quote
PaulinaT Posted January 19, 2008 Posted January 19, 2008 Hej hej - jak kotuś? Mizianki dla całej ekipy od całej ekipy :diabloti: Quote
kaLOlina Posted January 22, 2008 Author Posted January 22, 2008 ehh kotus- czuje sie dobrze- jest aktywny i wiecznie glodny, ale wyniki...brrr... mierzymy teraz zawartosc glukozy w moczu- kluc go nie moge bo ma krwiaki a uszyska za male by z nich krew pobierac... zazwyczaj ma max glukoze jaka sie da, najlepszy wynik jak dotad- sredni... od wczoraj ciala ketonowe...:( reszta ekipy pfu pfu jak narazie dobrze... KK chwilowo poszedl na piwo i koty nie kichaja ani nic... Deminisia bardzo si pfu pfu w pelni zrowia... tak sbie leci u nas szybko szybciutko Quote
kaLOlina Posted February 5, 2008 Author Posted February 5, 2008 Tobiaszek mi umiera...:( chyba to bedzie dzis:( jest mi tak cholernie przykro Quote
GoniaP Posted February 5, 2008 Posted February 5, 2008 kaLOlina napisał(a):Tobiaszek mi umiera...:( chyba to bedzie dzis:( jest mi tak cholernie przykro Ojej :-( Trzymajcie się :calus: Quote
PaulinaT Posted February 5, 2008 Posted February 5, 2008 Tak bardzo mi przykro... Miałam nadzieję, że się Wam uda, Tobie i Twojej Mamie, go uratować, przedłużyć mu życie. Zrobiłyście wszystko co w ludzkiej mocy. Jeśli nie reaguje na leczenie - nie ma wyjścia... Mocno przytulam. Quote
kaLOlina Posted February 6, 2008 Author Posted February 6, 2008 PaulinaT napisał(a):Tak bardzo mi przykro... Miałam nadzieję, że się Wam uda, Tobie i Twojej Mamie, go uratować, przedłużyć mu życie. Mocno przytulam. :diabloti::diabloti::diabloti:ale oczywiscie Tobiasz zyje:diabloti: jak ze by inaczej- byla tragedia byl bol byla apatia i byla juz spiaczka praktyycznie... i co?? i ozylo mu sie u weta...ehh jeszcze zyje- dzis jedziemy znow- bedzie usg- wczoraj nie przezylby narkozy-nie wiadomo czy dzis przezyje, ale jest b.obolaly...:-( jest na kroplowach i lekach anty-bol na ktorych ma sie swietnie- chodzi(!) a dawno juz nie chodzil, dupelka sobie wymyl, jajeczka tez, i ogon i miau-czenie... ale wiem ze to tylko leki go trzymaja..dzis sie wieczorem wyjasni...ale znow Tobi juz umieral- juz byla tragedia i zalamywanie rak- stan taki ze wet mowil sam ze to prawie martwy kot- i hops! cofnelo sie... nie na moje nerwy:shake: Quote
PaulinaT Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 O rety :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: Quote
katik Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 To co przeżyważ musi byc straszne. Trzymaj się jakos. Quote
kaLOlina Posted February 7, 2008 Author Posted February 7, 2008 do tego wszytkiego dzis wlasnie 'odnalazla sie' byla wlascicielka Tobiego- wielkiego jak sie okazalo reproduktora... zobaczymy co z tego wyniknie,,,jak bedzie chwila opisze cala nieprawdopodobna opowiesc... jedno pewne- Tobiego nie oddamy- zreszta watpie ze bedzie go chciala- a na rozplodnika nie damy i juz... Quote
kaLOlina Posted February 7, 2008 Author Posted February 7, 2008 a Tobi nadal dobrze- nacpany lekko, kroplowki zastrzyki sama mu juz podaje...no nic nie ma mocnych teraz juz tylko lepiej chyba Quote
PaulinaT Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 Trzymam mocno, bardzo mocno kciuki za Was. Będzie dobrze kurcze, skoro się tak poprawiło to jużtylko dobrze może być. A ta historia :crazyeye: Pisz szybko bo nie zasnę! :mad: Quote
GoniaP Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 kaLOlina napisał(a):do tego wszytkiego dzis wlasnie 'odnalazla sie' byla wlascicielka Tobiego- wielkiego jak sie okazalo reproduktora... zobaczymy co z tego wyniknie,,,jak bedzie chwila opisze cala nieprawdopodobna opowiesc... jedno pewne- Tobiego nie oddamy- zreszta watpie ze bedzie go chciala- a na rozplodnika nie damy i juz... Żartujesz Karolinko, prawda? A skąd ona po takim czasie się znalazła??? No i jak to sie stało, ze zginął??? :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Biedny, biedny Tobi!!! Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie sprawy, a przede wszystkim, za jego zdrowie!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.