Fela Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Leżał na betonie, w kącie boksu. Potwornie przerażony. Tak przerażonego psa dawno nie widziałam. O ile w ogóle kiedykolwiek. Dopiero po dłuźszej chwili okazało się, że nie widzi. Wyglądał, jakby przez wiele dni nie jadł. Odwodniony, słaby. Ale przede wszystkim porażony panicznym strachem. Nikt by na niego nie zwrócił uwagi, w tym samym boksie były dwa inne psy, które domagały się uwagi człowieka. Ale przecież po to pojechałyśmy z Owieczką do schroniska, żeby pomóc temu, który najbardziej pomocy potrzebuje. A nie temu, który zwraca uwagę, bo jest młody, piękny, rasowy. Dlatego zabrałyśmy go do Warszawy. Podejrzewałyśmy zaawansowaną chorobę pokleszczową (tak to może wyglądać), ale badania krwi ją wykluczyły. Wczoraj widział psa neurolog i okulista, dalej szukamy przyczyny ślepoty i całkowitej apatii. Nie wiemy co mu jest. Czekamy na wyniki kompleksowych badań. Pies Od zabrania ze schroniska minął już prawie tydzień. Pies jest nadal potwornie przerażony. Wciska się w kąt klatki, trzęsie się ze strachu, nie wie, co z nim się stanie, ani gdzie jest. Pewnie każdy z nas miał momenty śmiertelnego przerażenia. On w takim stanie jest non-stop. Wyobrażasz sobie, jak potwornie musi się męczyć? Bardzo prosimy o pomoc: o ile to możliwe, finansową. Ale przede wszystkim w znalezieniu miejsca, gdzie to stworzenie przekonałoby się, że można się nie bać. Że jest bezpieczny i nic mu nie grozi. Pies jest obecnie w lecznicy przy ul. Tatarkiewicza. Jest trochę większy od jamnika (przypomina odrobinę jamnika długowłosego). Ma ok. 6 lat. Nie ma imienia. ------------------------------------------------------------------ Aktualne zdjęcia Daktyla z DT: Quote
malagos Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Dramat :-( Co go musialo spotkać, ze jest taki...no, wycofany... Czy jego ktoś nie próbowal zabić? Taki silny szok, jakim jest bezposrednie zagrozenie zycia, moze zostawić ślad w psychice właśnie taki, poraliżujący lęk. Quote
malagos Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Kanzaj napisał(a):Podnoszę małego! Taaa, fajnie to zabrzmialo :oops: Quote
Kanzaj Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 malagos napisał(a):Taaa, fajnie to zabrzmialo :oops: Bez sprośnych skojarzeń proszę!:mad: Quote
ewajanka Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Jakie dramatyczne przeżycia musiały spotkać tego psiaka...tego się pewnie nie dowiemy. Ciekawe ile on siedział w boksie w takim stanie, potwornie przerażony i głodny. Straszne to jest. Jak dobrze że go wyciągnęłyście. Quote
Ewusek Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 jak sie przyzwyczai do zapachu czlowieka to daje sie poglaskac, a potem domaga pieszczot. Do transporterka wskoczyl sam jak jechal na konsultacje neurologiczna i okulistyczna. Piesek bylby idealnym przyjacielem dla osoby nie majacej zwierzat, zeby byl w środku zainteresowania - tak mi sie wydaje... Quote
Kanzaj Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Piesek bylby idealnym przyjacielem dla osoby nie majacej zwierzat, zeby byl w środku zainteresowania - tak mi sie wydaje...[/quote] tylko gdzie taką znależć... Quote
Edi100 Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Biedny bardzo, bardzo! Znajdzie swego człowieka, zobaczycie! Quote
beam6 Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Bidota ogromna! ale apetyt ma. Ciotka Fela dzisiaj nakarmiła a od jutra ja odpowiadam za aprowizację :) Będzie dobrze - musi być !!!! Ciotki do roboty ! Quote
Fela Posted October 19, 2007 Author Posted October 19, 2007 Dzięki Ewusek za pomoc w zorganizowaniu konsultacji specjalistycznej i Beam6 za aprowizację. Myślę, że gdyby dostał odpowiednio dużo czasu, poznał miejsce, miał swojego człowieka, mógłby funkcjonować prawie normalnie. Prawie, bo nie widzi, i szczerze mówiąc nie bardzo wierzę, ze ślepota się cofnie... Wet, który wyprowadza go na spacer (czasem się mu udaje), mówi, że psiak cały czas trzyma się nogi, od czasu do czasu trąca nosem w nogę. Żeby sprawdzić, że jego przewodnik wciąż jest. Malagos, naprawdę dramat. Ślepy i krańcowo zestresowany pies. I co my z nim zrobimy? :-( Quote
gamoń Posted October 20, 2007 Posted October 20, 2007 Kochany biedny staruszek:shake: Moze ktos Cie zauważy Quote
Edi100 Posted October 20, 2007 Posted October 20, 2007 Musi zauważyć. Nie może być inaczej:placz: Quote
Ewusek Posted October 21, 2007 Posted October 21, 2007 nie ma sprawy, w miare możliwości polecam się na przyszłość. Nie wiem co z nim zrobimy, jedno jest pewne, nie może wrócić do schronu.... Quote
Fela Posted October 22, 2007 Author Posted October 22, 2007 Powtórne, szczegółowe badania potwierdziły, że poza ślepotą i potwornym stresem nic mu nie dolega. Morfologia ok., ale kompletnie nic nie widzi. Nie wiem, co z nim zrobimy... Nie jest młody, ani rasowy. Za to kompletnie ślepy. Do tego zestresowany, w panice pokazuje zęby (gdy ktoś np. bez ostrzeżenia złapie go za kark). Nie wiemy, czy ślepotę można będzie cofnąć. Trzeba zrobić USG gałek ocznych, a to kosztuje... A jeśli coś będzie można zrobić (choć mało prawdopodobne), to operacyjnie. Dodatkowe koszty. Do schroniska nie może wrócić, on tam nie ma sznasy przy misce. Nie ma szansy na adopcję. Na nic. :-( PS nazwałam go Daktyl. Quote
Ewusek Posted October 22, 2007 Posted October 22, 2007 Elu, a moze wizyta u Garncarza ? On nie bierze kasy za schroniskowe bidy, tylko za leki. Wizyta bylaby wiec bezplatna. Co o tym myslisz ? Czy dla niego lepszym rozwiazaniem bylby TM ? Quote
Maupa4 Posted October 22, 2007 Posted October 22, 2007 nie, nie TM ... on na pewno powolutku się "oswoi" ... teraz tak się zachowuje jak zachowuje bo wszystko mu się pewnie nagle zmieniło ... nowe otoczenie, nowe głosy, nowa sytuacja ... ja mam suczkę bez oczu i ona też we wszystkich nowych-dziwnych sytuacjach jest "przerażona" ... a Daktylowi stale wszystko sie teraz cały czas zmienia nie wiem jak Wam pomóc ... :shake: Quote
Fela Posted October 22, 2007 Author Posted October 22, 2007 Tak, wizyta u dr. Garncarza to dobry popmysł. Tak właśnie radzi nam doktor na Tatarkiewicza, dziś miałam się umawiać z dr Garncarzem, ale nie miałam ani chwili (Ewusek, dałabyś radę umówić wizytę? ja mam w tym tym tygodniu po prostu zawał). Kurcze, jeśli nie ma dla niego szans na widzenie, ani na dom, trzeba będzie rozważyć, co dla niego lepsze... Quote
Ewusek Posted October 22, 2007 Posted October 22, 2007 ok, teraz sie nie moge dodzwonic, zadzwonie pozniej albo jutro rano... Fela, a moze Marta Warzecha ? ona pracuje u Garncarza a do niej łatwiej sie dostać i dużo szybciej... podejrzewam, ze do Gancarza bedziemy czekac najmniej 1,5 tygodnia... Quote
Ewusek Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 przychodnia czynna jest od 17, dzwonilam dzisiaj i rozmawialam, nie ma dziewczyna kajeciku przy sobie i prosila, zebym po 17 zadzwonila to mnie umowi. A co do imienia, wydaje mi sie, ze pasuje do niego Bobik Quote
Fela Posted October 23, 2007 Author Posted October 23, 2007 Został już Daktylkiem ;) Ewusek, tak sobie myślę, że chyba byłoby lepiej żeby jednak dr Garncarz go zobaczył. W końcu to chyba taka "ostatnia instancja", jak on nie poradzi, to będziemy pewni, że się nie da nic poradzić. Jak sądzicie? Quote
Ewusek Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 umówiłam Daktyla dopiero na 31 października na 18.40 do dr Garncarza Jezeli bedzie dalej na Tatarkiewicza to bede mogla z nim pojechac na wizyte, ale chcialabym, zebys tez byla bo ty wiesz wiecej o nim niz ja... potrzebne tez beda badania... Quote
Fela Posted October 23, 2007 Author Posted October 23, 2007 Bardzo dziękuję, Ewusek. Do 31 jeszcze trochę czasu, jeśli nie uda się "przechować go" na tatarkiewicza, zabierzemy do hotelu. Wtedy ja go przywiozę. Ale będę Cię Ewusek prosiła o pomoc. Jesteś mi bardzo potrzebna. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.