Jump to content
Dogomania

Niewidomy pies z Ostrowi ... Daktyl znalazł swoich ludzi :)


Recommended Posts

Posted

Leżał na betonie, w kącie boksu. Potwornie przerażony. Tak przerażonego psa dawno nie widziałam. O ile w ogóle kiedykolwiek. Dopiero po dłuźszej chwili okazało się, że nie widzi. Wyglądał, jakby przez wiele dni nie jadł. Odwodniony, słaby. Ale przede wszystkim porażony panicznym strachem.

Nikt by na niego nie zwrócił uwagi, w tym samym boksie były dwa inne psy, które domagały się uwagi człowieka. Ale przecież po to pojechałyśmy z Owieczką do schroniska, żeby pomóc temu, który najbardziej pomocy potrzebuje. A nie temu, który zwraca uwagę, bo jest młody, piękny, rasowy. Dlatego zabrałyśmy go do Warszawy.









Podejrzewałyśmy zaawansowaną chorobę pokleszczową (tak to może wyglądać), ale badania krwi ją wykluczyły.
Wczoraj widział psa neurolog i okulista, dalej szukamy przyczyny ślepoty i całkowitej apatii. Nie wiemy co mu jest. Czekamy na wyniki kompleksowych badań. Pies

Od zabrania ze schroniska minął już prawie tydzień. Pies jest nadal potwornie przerażony. Wciska się w kąt klatki, trzęsie się ze strachu, nie wie, co z nim się stanie, ani gdzie jest.

Pewnie każdy z nas miał momenty śmiertelnego przerażenia. On w takim stanie jest non-stop. Wyobrażasz sobie, jak potwornie musi się męczyć?

Bardzo prosimy o pomoc: o ile to możliwe, finansową. Ale przede wszystkim w znalezieniu miejsca, gdzie to stworzenie przekonałoby się, że można się nie bać. Że jest bezpieczny i nic mu nie grozi.

Pies jest obecnie w lecznicy przy ul. Tatarkiewicza. Jest trochę większy od jamnika (przypomina odrobinę jamnika długowłosego). Ma ok. 6 lat. Nie ma imienia.

------------------------------------------------------------------

Aktualne zdjęcia Daktyla z DT:



  • Replies 422
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dramat :-(
Co go musialo spotkać, ze jest taki...no, wycofany...
Czy jego ktoś nie próbowal zabić? Taki silny szok, jakim jest bezposrednie zagrozenie zycia, moze zostawić ślad w psychice właśnie taki, poraliżujący lęk.

Posted

Jakie dramatyczne przeżycia musiały spotkać tego psiaka...tego się pewnie nie dowiemy. Ciekawe ile on siedział w boksie w takim stanie, potwornie przerażony i głodny. Straszne to jest. Jak dobrze że go wyciągnęłyście.

Posted

jak sie przyzwyczai do zapachu czlowieka to daje sie poglaskac, a potem domaga pieszczot. Do transporterka wskoczyl sam jak jechal na konsultacje neurologiczna i okulistyczna.
Piesek bylby idealnym przyjacielem dla osoby nie majacej zwierzat, zeby byl w środku zainteresowania - tak mi sie wydaje...

Posted

Piesek bylby idealnym przyjacielem dla osoby nie majacej zwierzat, zeby byl w środku zainteresowania - tak mi sie wydaje...[/quote]
tylko gdzie taką znależć...

Posted

Bidota ogromna! ale apetyt ma. Ciotka Fela dzisiaj nakarmiła a od jutra ja odpowiadam za aprowizację :)
Będzie dobrze - musi być !!!!
Ciotki do roboty !

Posted

Dzięki Ewusek za pomoc w zorganizowaniu konsultacji specjalistycznej i Beam6 za aprowizację.

Myślę, że gdyby dostał odpowiednio dużo czasu, poznał miejsce, miał swojego człowieka, mógłby funkcjonować prawie normalnie. Prawie, bo nie widzi, i szczerze mówiąc nie bardzo wierzę, ze ślepota się cofnie... Wet, który wyprowadza go na spacer (czasem się mu udaje), mówi, że psiak cały czas trzyma się nogi, od czasu do czasu trąca nosem w nogę. Żeby sprawdzić, że jego przewodnik wciąż jest.

Malagos, naprawdę dramat. Ślepy i krańcowo zestresowany pies.
I co my z nim zrobimy? :-(

Posted

Powtórne, szczegółowe badania potwierdziły, że poza ślepotą i potwornym stresem nic mu nie dolega. Morfologia ok., ale kompletnie nic nie widzi.

Nie wiem, co z nim zrobimy... Nie jest młody, ani rasowy. Za to kompletnie ślepy. Do tego zestresowany, w panice pokazuje zęby (gdy ktoś np. bez ostrzeżenia złapie go za kark).
Nie wiemy, czy ślepotę można będzie cofnąć. Trzeba zrobić USG gałek ocznych, a to kosztuje... A jeśli coś będzie można zrobić (choć mało prawdopodobne), to operacyjnie. Dodatkowe koszty.

Do schroniska nie może wrócić, on tam nie ma sznasy przy misce. Nie ma szansy na adopcję. Na nic. :-(

PS nazwałam go Daktyl.

Posted

Elu, a moze wizyta u Garncarza ? On nie bierze kasy za schroniskowe bidy, tylko za leki. Wizyta bylaby wiec bezplatna. Co o tym myslisz ?

Czy dla niego lepszym rozwiazaniem bylby TM ?

Posted

nie, nie TM ...
on na pewno powolutku się "oswoi" ... teraz tak się zachowuje jak zachowuje bo wszystko mu się pewnie nagle zmieniło ... nowe otoczenie, nowe głosy, nowa sytuacja ...

ja mam suczkę bez oczu i ona też we wszystkich nowych-dziwnych sytuacjach jest "przerażona" ... a Daktylowi stale wszystko sie teraz cały czas zmienia

nie wiem jak Wam pomóc ... :shake:

Posted

Tak, wizyta u dr. Garncarza to dobry popmysł. Tak właśnie radzi nam doktor na Tatarkiewicza, dziś miałam się umawiać z dr Garncarzem, ale nie miałam ani chwili (Ewusek, dałabyś radę umówić wizytę? ja mam w tym tym tygodniu po prostu zawał).


Kurcze, jeśli nie ma dla niego szans na widzenie, ani na dom, trzeba będzie rozważyć, co dla niego lepsze...

Posted

ok, teraz sie nie moge dodzwonic, zadzwonie pozniej albo jutro rano...
Fela, a moze Marta Warzecha ? ona pracuje u Garncarza a do niej łatwiej sie dostać i dużo szybciej...
podejrzewam, ze do Gancarza bedziemy czekac najmniej 1,5 tygodnia...

Posted

przychodnia czynna jest od 17, dzwonilam dzisiaj i rozmawialam, nie ma dziewczyna kajeciku przy sobie i prosila, zebym po 17 zadzwonila to mnie umowi.

A co do imienia, wydaje mi sie, ze pasuje do niego Bobik

Posted

Został już Daktylkiem ;)
Ewusek, tak sobie myślę, że chyba byłoby lepiej żeby jednak dr Garncarz go zobaczył. W końcu to chyba taka "ostatnia instancja", jak on nie poradzi, to będziemy pewni, że się nie da nic poradzić. Jak sądzicie?

Posted

umówiłam Daktyla dopiero na 31 października na 18.40 do dr Garncarza

Jezeli bedzie dalej na Tatarkiewicza to bede mogla z nim pojechac na wizyte, ale chcialabym, zebys tez byla bo ty wiesz wiecej o nim niz ja...
potrzebne tez beda badania...

Posted

Bardzo dziękuję, Ewusek. Do 31 jeszcze trochę czasu, jeśli nie uda się "przechować go" na tatarkiewicza, zabierzemy do hotelu. Wtedy ja go przywiozę. Ale będę Cię Ewusek prosiła o pomoc. Jesteś mi bardzo potrzebna.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...