Becia66 Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 Wyniki biopsji były wczoraj, napiszcie coś proszę...:modla: Quote
Ulka18 Posted December 5, 2007 Posted December 5, 2007 Niestety niezbyt dobre wiesci od Pani Anetki :placz: Niestety w ostatnich dniach nastąpił kryzys,Bernisia nie czuje się najlepiej.Powróciło kulenie.Mało tego,łapa spuchla,a wokól stawu barkowego zgromadził się płyn,który trzeba było ściągać.To powoli ustępuje.Zastanawiające,ze jej stan potrafi sie tak radykalnie pogorszyc.Teraz to juz nie jest kwestia dni,lecz godzin.Wyników na papierze jeszcze nie odebrałam.Niestety,z powodu braku środków finansowych nie mogę dojeżdzać do Łodzi tak czesto,jak chciałabym.Z rozmowy telefonicznej wiem natomiast,że Bernisia ma miażdżycę kości.Zmiany kostne są podobno nieodwracalne.Co prawda nie cierpi az tak,żeby konieczne było jej uśpienie,jednak to właśnie mi zasugerowano.Stwierdzono,że w tej chwili można stosować jedynie pomoc doraźną,gdyż stan kości nie wróci do normy.Ewentualna amputacja tez moze przynieść tylko mierne wyniki.Jestem zdruzgotana,nie chce nawet mysleć o rozstaniu z nią.To wszystko jest strasznie dołujące.Nie wiem już co robić.W dalszym ciągu przyjmuje Dexamethason,co pozwala jej wrócić do zdrowia i normalnie funkcjonowac.Po odebraniu wyników bedę dalej szukać dla niej ratunku.Nie poddam się.Tymczasem pozdrawiam serdecznie.A.K. Quote
Reno2001 Posted December 5, 2007 Author Posted December 5, 2007 Strach pomyśleć co by było gdyby Bernisia trafiła do domu jak Berni...:eek2: pewnie juz by jej nie było... Ukłony wielkie dla Pani Anety. Ogromne :Rose: za jej poświęcenie i uczucie dla psiny. Aga, napisz, że myślami jesteśmy przy nich. Ogromnie jej podziękuj za danie TAKIEGO DOMU dla tej suni. Amputacja łapy przy tak duzym i ciężkim psie byłaby pewnie i tak porażką. Widziałam młodego dobka bez przedniej kończyny-druga juz ulegała deformacjom, bo by utrzymać cały ciężar przodu zaczęła wyginać się ku środkowi. Tylko patrzeć kiedy i ta druga odmówi współpracy... Ja trzymam kciuki za Benię. Aby było jak najwięcej dni bez bólu. Quote
Becia66 Posted December 5, 2007 Posted December 5, 2007 Strasznie mi smutno, miałam nadzieję że nie jest tak żle...:-( Quote
Ulka18 Posted December 5, 2007 Posted December 5, 2007 Napisalam do Pani Anetki. Zaproponowalam kontakt z bioterapeutka Pania Ewa, ktora ratowala Aisze, jamniczka i dalmatynke Laryse. Moglaby przynajmniej usmierzyc ból w tej nóżce Bernisiowej. Quote
ANETTTA Posted December 5, 2007 Posted December 5, 2007 :placz::placz::placz::placz::placz:sunieńko powodzenia Quote
halcia Posted December 5, 2007 Posted December 5, 2007 Bernisiu,masz kochajacy domek,to zdrowie siadlo,Kochana zdrowiej chociaz ty.tyle dookola smutnych wiesci.Liczylam na to ze wyniki nie beda tak zle,ale czasem zycie pokazuje inaczej niz wyniki .oby bylo dobrze Quote
Becia66 Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Tydzień minął, a wiedomości o Beniusi brak...:placz: Quote
ANETTTA Posted December 18, 2007 Posted December 18, 2007 becia66 napisał(a):Tydzień minął, a wiedomości o Beniusi brak...:placz:iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii co u serduszka beniowego Quote
Ulka18 Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 Wiedziona jakims dziwnym przeczuciem odwazylam sie napisac do P. Anety. Niestety Bernisia odeszla .... Przeczucie prawdopodobnie Was nie myli. Moje słoneczko odeszło 30 maja.Zasnęła jak co wieczór,a rankiem poprostu się nie obudziła.Śmierć przyszła we śnie.Ostatnie tygodnie przed jej odejściem były doprawdy trudne.Leki przestały działać,notorycznie pojawiała się opuchlizna.Do samego końca stosowałam już tylko leki przciwbólowe,żeby tylko nie cierpiała.Nie kontrolowała już nawet wydalania,robiła pod siebie mówiąc kolokwialnie. Mimo całej sympatii do zwierząt nie mogłam podjąć decyzji o humanitarnym uśpieniu,choć takie były zalecenia lekarza.Nie potrafiłam.Ona patrzyła na mnie tymi swoimi,wielkimi oczkami...nie mogłam się z nią rozstać.Zdawałam sobie sprawę ze swojego egoizmu. Bernisia znudzona brakiem mojej decyzji,postanowiła wżiąć sprawy w swoje łapy...i odeszła. W domu na długo zagościła rozpacz,dziewczynki mimo zrozumienia sytuacji,nie mogły pogodzić się z jej Smiercią.Pochowałyśmy ją na działce,pod gruszą.Lubiła właśnie tam wylegiwać się w słoneczne dni. Zmieniła nasze życie,była prawdziwym darem losu.Nigdy wcześnie nie kochałam tak mocnoo żadnego zwierzaczka.Bernisia zdobyła serca wszystkich członków rodziny.Tej pustki niczym nie można zastąpić.W dalszym ciągu na myśl o niej ściska mi gardło.Jej zdjęcia wiszą w każdym pomieszczeniu mieszkania,jej wizerunek od kilku miesięcy znajduje się na pulpicie komputera.Myślę,że dzieciaki dzięki temu mniej odczuwają jej stratę.Trudno jest o tym pisać,mimo upływu czasu.Mam tylko nadzieję,że te ostatnie miesiące życie spędzone pod moim dache,choć w części zrekompensowały jej krzwdy,których życie jej nie szczędziło.Była wyjątkowa i na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Quote
ANETTTA Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 :placz::placz::placz::placz::placz::placz:musieli ja kochac napisali to tak pieknie ...:placz: ja wiem ze nie pora ale czy panstwo maja nowego psa sunie .. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.