Koperek Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 AMEK na górę wędruj! Niech Cię kochanie wszyscy zobaczą! Może w taki sposób szybciutko znajdziesz potrzebny domek!:-( Quote
majqa Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Brodawki sutkowe:Ta bliżej prawej, przedniej łapki, poczerniała i pomarszczona (wklęśnięta, po naciągnięciu delikatnie skóry WYSZŁA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (Nieustająco robię Amkowi przegląd, by niczego nie przegapić :shake: ) WYSZŁA, WYPADŁA, nie wiem jak to nazwać !!! :-( Amcia nic nie bolało (na szczęście), z dziury nic się nie sączyło. Uznałam, że mam bujną wyobraźnię. To musiał być gigant hm...podeschnięty wągier, tłuszczak, ciało obce, które "obrało" ale nie brodawka !!! Na spokojnie zerknęłam powtórnie. Tak, to była stara brodawka,obumarła, która czopowała miejsce i nie pozwalała na zabliźnienie. Obmacałam tkankę wokół, nic złego nie wyczułam palpacyjnie ale i tak dałam znać Doktorowi. Wolę na zimne dmuchać. Wymyłam, zdezynfekowałam miejsce i potraktowałam maścią z antybiotykiem (którą można wciskać nawet w otwartą ranę), a obecnie już wszystkie brodawki (lub miejsca po nich :-( balsamem Szostakowskiego). Posprawdzałam sutek po sutku wszystkie. Odkryłam również, że taki sam los spotkał wczesniej lewą, równoległą brodawkę, tyle, że tamta wypadła samoistnie,a miejsce po niej zabliźniło się. Niebezpieczeństwo z głowy, szok własny nie...NIEEEEEEEEEEE !!!!!! Może to głupie, co piszę ale pierwszy raz z czymś podobnym się spotykam. Brodawka sama w sobie (wizualnie) budziła we mnie skojarzenie z kurzajkami przypalanymi lapisem. Czy ktoś robił psinie krzywdę? Przypalał???:angryy: :crazyeye: :angryy: :crazyeye: :angryy: Quote
majqa Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Wiem już z czym walczę na nóżce Amorka...Myślę, że nie minę się z prawdą pisząc, co myślę, układając sobie wszystko w całość... Poza biciem (wiadomy stan stawów) spokoju nie dawał mi zanik mięśni, ten przecież nie wynikał wyłącznie z bicia!!! Teraz mam niemal pewność, że bidulek leżał, leżał, leżał...mało tego we własnych odchodach !!! Na nóżce Amcia były zmiany bakteryjne (może się skaleczył???). Teraz wiem już jak je wytłuc, już został podany konkretny antybiotyk !!! Cieszę się, bo wiem, z czym walczę. Wiecie jaki był wynik badania z nóżki- bakterie kałowe !!! Ponieważ w odbycie nie ma żadnej przetoki, wokół odbytu ran, by można myśleć, że stamtąd bakterie przedostały się na nogę z krwioobiegiem (piszę o swoim toku rozumowania dużym skrótem) to wniosek jest prosty!!! Noga uwalana była w kupie, spodziewam się, że nie raz i nie dwa!!! :angryy: Zagotowałam się, a czego życzę skurczybykowi, który tak tę psinę skrzywdził...sami sobie wyobraźcie! Klnę jak szewc i biorę się do roboty !!! Amuniu błagam, już żadnych niespodzianek !!! Quote
Szyszka Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Ja przepraszam za offa ale może ktoś miałby ochote na zakup cegiełki dla Fundacji MEDOR: http://www.allegro.pl/item258730508_...u_pomocy_.html Quote
Koperek Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Jezu, majqa jakie Ty nam tu rewelacje piszesz?!?!:-o:-(:-(:-(:-( Ten zanik mięśni też co prawda nie dawał mi spokoju, bo bicie, biciem, ale skąd "brak ruchu". Teraz już mi naświetliłaś sprawę i szczerze powiem, że nie chciałam za żadne skarby czegoś takiego usłyszeć!!! Boziu, cóż ten biedny Amorek musiał przeżywać???:placz: Mówiąc kolokwialnie: W PALE MI SIĘ TO NIE MIEŚCI! !!![SIZE=5]DOMEK PILNIE POTRZEBNY!!! Quote
majqa Posted October 20, 2007 Posted October 20, 2007 Właśnie jestem po wizycie Doktora, który nawiedził nas na okoliczność "kociej kontroli" i nie odpuściłam przeglądu Amorka!!!!!!!!! WOW !!! Doktor przyznał, że z takim widokiem blizn (i wspomnianej dziurki) po brodawkach sutkowych nie spotkał się ale...cycuszki nie noszą znamion niczego niepokojącego! Tu więc spox !!! Oczka i uszki tesh gites! Nóżka ze zmianami wychuchana i wdmuchana ma się ku najlepszemu :multi: !!! Psiak powstaje z zabiedzenia i chorób !!! Potrzebny mu tylko ratunek przed schodkami!!! Quote
Szyszka Posted October 21, 2007 Posted October 21, 2007 Amorku trzymaj się , domek musi sie znaleźć. Quote
majqa Posted October 21, 2007 Posted October 21, 2007 SZYSZECZKO jesteś bosko-szybka z wstawką zdjątek Amka!!! KOBITKA DYNAMIT VEL BŁYSKAWICA !!! ;) SERDECZNIE DZIĘKUJĘ !!! Quote
Szyszka Posted October 21, 2007 Posted October 21, 2007 Nie ma za co. Ślij jakby co zawsze wstawie. Ale Amor kwitnie pod Twoim okiem. Quote
andzia69 Posted October 21, 2007 Posted October 21, 2007 Jaki on piękny:loveu::loveu::loveu: Dlaczego go nikt nie chce pokochać i dać mu domek z mini-schodami:placz: Quote
majqa Posted October 22, 2007 Posted October 22, 2007 Pewno Ci, którzy by odważyli się pokochać Amcia i zadać sobie trud sprawdzenia, czy piszę prawdę, mają podobny mojemu problem. Schody, stopnie itd.itp.:-( Przywitaj się Amuniu z dogo !!! :Dog_run: Quote
andzia69 Posted October 22, 2007 Posted October 22, 2007 majqa napisał(a):Pewno Ci, którzy by odważyli się pokochać Amcia i zadać sobie trud sprawdzenia, czy piszę prawdę, mają podobny mojemu problem. Schody, stopnie itd.itp.:-( Przywitaj się Amuniu z dogo !!! :Dog_run: no włąśnie - każdy raczej ma te cholerne schody:-( - i w bloku, i tam gdzie jest winda (ja mam w wieżowcu 12 stopni na parterze), no i w domkach...a do kojca przecież go szkoda:placz::placz: Quote
majqa Posted October 22, 2007 Posted October 22, 2007 Przy odrobinie dobrej woli i wkładu pracy szło by nauczyć Amcia kojca ale...z dwoma głównymi zastrzeżeniami...NIE O TEJ PORZE ROKU, to starszy psiak, po strasznych przeżyciach, bez wątpienia ma osłabiony organizm i ten organizm musi mieć czas by się przestawić na ciągłą zmienność aury etc... :shake: Poza tym, jeśli KOJEC TO Z GWARANCJĄ PRZESTRZENI I SPACERÓW Z CZŁOWIEKIEM LUB BEZ CZŁOWIEKA, w przeciwnym razie stawy się zastoją, psinka przestanie chodzić, a wtedy wiadomo, odleżyny i inne powikłania...jak u człowieka :-( i to, co się uzyskało pójdzie w diabły :shake:...Amorek naprawdę "dostał ognia" i na cud mi zakrawa, że tak na dobrą sprawę tyle złych rzeczy udało się odwrócić lub zastopować w tak krótkim czasie !!! Amuś ma niesamowitą wolę życia, pogodę ducha, chęć przypodobania się człowiekowi i chyba dobre anioły nad sobą! Jak sobie przypomnę Amorka, którego wkładaliśmy z mężem do wanny (:crazyeye:), psa lecącego przez ręce, wodę w wannie z krwią z sączących się zmian na nóżce i porównam z obecnym Amorem...to...wierzyć się nie chce!!! Amusia trzeba bronić przed samym sobą taki potrafi mieć power gdy się cieszy !!! Quote
Szyszka Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Amorek na pierwszą ,pokaż się światu. Domek bez schodów potrzebny. Quote
majqa Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Szyszka napisał(a):Amorek na pierwszą ,pokaż się światu. Domek bez schodów potrzebny. ...lub z małą ilością schodków :-(...kto pokocha Amorka i pozwoli jemu się kochać ??? Quote
Eruane Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Wiem, że schody stanowią duży problem w takim przypadku. Sama nosiłam moją całkiem sporą rottweilerkę w specjalnie wymyślonej przeze mnie uprzęży z szelek i szerokich szalików pokonując kilka razy dziennie kilkanaście schodów, a mój TZ nosił na rękach mieszańca rottweilera na 4 piętro (taki wyczyn już mnie przerastał). Nie wiem ,czy kojec dla Amorka to dobre miejsce ze względu na to, że jeśli cokolwiek dzieje się z kręgosłupem czy stawami, to zimno pogarsza sprawę. Majqa, faktycznie i tak już zdziałałaś cuda. Ciężko mi się pogodzić z tym, że tak kochany psiak zaznał tyle cierpienia przez to, że jego rasa ma taką reputację i cieszy się powodzeniem wśród wrednych typów. A przecież nie on jeden... Kiedy to się skończy... Amorek potrzebuje miłości i ciepła. Czy nie znajdzie się nikt, kto może mu je zaoferować? Gdybym nie miała schodków miała choć o 2 psy mniej, zabrałabym go do siebie. Mam nadzieję, że znajdzie się szybko ktoś bez schodków, dla kogo ten psiak stanie się bardzo ważny. Quote
andzia69 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Eruane napisał(a): Mam nadzieję, że znajdzie się szybko ktoś bez schodków, dla kogo ten psiak stanie się bardzo ważny. Na to akurat tak bardzo bym nie liczyla...jak ktoś chce rottka to znajdzie i mlodszego i zdrowszego... on potrzebuje wyjątkowej osoby - takiej jak Majga - a takich ze świeczką szukać!:shake: No ale zawsze trzeba mieć nadzieję... Quote
Eruane Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 andzia69 napisał(a):Na to akurat tak bardzo bym nie liczyla...jak ktoś chce rottka to znajdzie i mlodszego i zdrowszego... on potrzebuje wyjątkowej osoby - takiej jak Majga - a takich ze świeczką szukać!:shake: No ale zawsze trzeba mieć nadzieję... Akurat w naszym regjonie jest tragicznie z adopcjami rottków, stąd pewnie Twoje przekonanie. Ale w ciągu kilku ostatnich lat zdziwiłam się już wiele razy, że jednak znajdują się w Polsce ludzie, dla których ważny jest los tych, często tak krzywdzonych, psiaków. Rottki, w tym starsze, najczęściej znajdują domy u ludzi, którzy mają już rottka, ale mają też możliwości, żeby zapewnić dom jeszcze jednemu psu, a jednocześnie świadomość, że jak oni tego nie zrobią, to nikt inny się na to nie zdecyduje. I stąd moja nadzieja, że może i tym razem się uda. Ten psiak zasługuje na szczęście i bezpieczeństwo, a w zamian może dać wiele miłości. Sama wiem najlepiej, ile miłości i ciepła potrafia dawać rottki ,a co dopiero takie, które wreszcie trafiły na dobrych ludzi. Aż mi się łezka w oku kręci na wspomnienie o moich psach... Amorek tyle przeszedł, tyle doznał złego od człowieka, a jednocześnie wciaż potrafi kochać człowieka. Myślę też o tym, że ten debil, który znęcał się nad Amorkiem może wziąć następnego psa... Quote
andzia69 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Eruane - u nas w regionie z adopcjami kazdego psa jest tragicznie:shake: A co do rottkow - od dluższego czasu jestem tez na rottkowym forum więc wiem coś niecoś o adopcjach rottkow.....też ostatnio jest z tym źle:-( nawet mlode, zdrowe rottki nie mogą znaleźć domow:-(:-( Jak powiem, ze w tej chwili jest ok. 60 rottkow do adopcji (przynajmniej mniej więcej o tylu wiem) to wiesz co to znaczy.... No ale się nie poddajemy i do gory skaczemy!!!! Quote
Eruane Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 No to katastrofa. Pozostaje liczyć na cud. Bo Amorek ma taką mordkę proszącą o uczucie, że może ktoś się zlituje. MImo tych wszystkich przejść po psiaku widać szczęście, że wreszcie jest bezpieczny. Ale zima idzie. Musi mieć ciepły domek bez schodków. NIech ktoś się zlituje... :-( Quote
majqa Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 [quote name='Eruane']Nie wiem ,czy kojec dla Amorka to dobre miejsce ze względu na to, że jeśli cokolwiek dzieje się z kręgosłupem czy stawami, to zimno pogarsza sprawę. Majqa, faktycznie i tak już zdziałałaś cuda. Ciężko mi się pogodzić z tym, że tak kochany psiak zaznał tyle cierpienia przez to, że jego rasa ma taką reputację i cieszy się powodzeniem wśród wrednych typów. A przecież nie on jeden... Kiedy to się skończy... Amorek potrzebuje miłości i ciepła. Czy nie znajdzie się nikt, kto może mu je zaoferować? Gdybym nie miała schodków miała choć o 2 psy mniej, zabrałabym go do siebie. Mam nadzieję, że znajdzie się szybko ktoś bez schodków, dla kogo ten psiak stanie się bardzo ważny. Zimno pogarsza sprawę i to znacznie, podobnie jak niezłe przegrzanie. Każda skrajność jest tu zła :shake:... nawet zbyt długi bezruch, zależenie się Amcia, monotonia pozycji. Dziękuję za ciepłe słowa :oops:...Amor sam w sobie jest cudem, gdyby nie chciał podjąć walki, nie zaufał mi i nie poddał się temu, co z nim wyczyniałam to by było kiepsko. W mojej ocenie faktycznym cudem jedynie było, że konkretnie tamtego dnia pojawiłam się w tamtym konkretnym miejscu, to był przysłowiowy ostatni gwizdek dla psinki...:mad: Nie tylko wredni typi krzywdzą, ten wredny krzywdził i nie miał kasy by zadbać, jak sądzę nawet wtedy, gdy miewał przebłyski, że tak trzeba. Znam ludzi, którzy nie dbają o zwierzę, bezmyślnie zadają cierpienie, narażają, nie leczą, bo...mają forsy jak lodu. Wyrwani do odpowiedzi, mówią "nie ten pies/ kot etc...to inny", "kupi się następnego". Nie sposób polemizować z kimś, kto jest z innej rzeczywistości...Wrotami głupoty i bezduszności ci inni przemknęli się do mojej...NIESTETY! Quote
majqa Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 [quote name='andzia69']Na to akurat tak bardzo bym nie liczyla...jak ktoś chce rottka to znajdzie i mlodszego i zdrowszego... on potrzebuje wyjątkowej osoby - takiej jak Majga - a takich ze świeczką szukać!:shake: Dziękuję Andziu :multi:...Czasem wystarczy zapalić kilka świeczek i robi się jaśniej !!!:evil_lol: A na poważnie, każdy potencjalny nabywca zwierzaka, choćby najmłodszego powinien usiąść na pupie i gruntownie przemyśleć, że: 1. można mieć młodszego psa, który przeprowadzi demolkę mieszkania, jakiej świat nie widział (mój szczeniaczek ze schronu, a poźniej dorosła sunia w jednej osobie, pobiła tu wszelkie rekordy; tylko dlatego, że ją kocham przeszmuglowałam ją do mamy i przestawiłam w stosownym momencie na budę, udało się; zaledwie 3 lata zajęło jej zrobienie z mieszkanka, jak to nazwać...hm...śmietnika/ bonanzy? Nawet wet nie wierzył :crazyeye:, póki nie zrobił RTG, że w brzuszku tej małej istoty znajdą się m.in. kłęby drutu z kablówki, drzazgi z boazerii, wykładzina, kawałki tel.komórkowego, yezooo, długo by wymieniać...z tego czasokresu mamy z mężem traumę). 2. choroby (w tym wrodzone) nie omijają i młodych psów (jasne, że prawdopodobieństwo ich jest mniejsze), wypadki losowe też nie...warto o tym pamiętać; dozgonnie chory, młody pies to większe wyzwanie niż starszy, wyprowadzony z chorób na prostą jak Amek, a wymagający niewiele- podania leków profilaktycznych/ podtrzymujacych, czułości, ciepła, wyjścia na spacer przy minimalnej ilości schodów, bo reszta dzieje się sama... Zdaję sobie sprawę, że nie każdy myśli podobnie, ot cały urok inności ale i tę inność/ odmienność poglądów należy uszanować. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.