Jump to content
Dogomania

SCHRONISKO ELBLĄG-Psy do adopcji: POST NR 1, NR 4.Miejsca na 80,a psów 220! Pomocy!


Recommended Posts

  • Replies 12.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

deathgs napisał(a):
Bo to malutki kotek. Potrzebuje dużo snu :)



Ale on wcale dużo nie śpi! Mój tata nazywa go "Tornado" bo jest taki szybki i bardzo niedelikatny :evil_lol:

Posted

Dzisiaj przy mojej wizycie poadopcyjnej w Elblagu dowiedzialam sie pd pani jak pracownicy schroniska w Elblagu wykonuja swoje zadanie.
Bylo to jakis czas temu. Na ruchliwym skrzyzowaniu przy wylocie trasy E-7 przy -30 stp. mrozie stała czarna zadredziona suka. nogi miała sztywne, zamarzala. Pani ja zabrała ze skrzyzowania do domu i tam zauwazyła , że sunia je zupelnie ślepa i w zaawansowanej ciąży. Zadzwoniła do schroniska. Przyjechali. pokrzykiwali. Sunię , wystraszoną , ledwo stojącą zwalili ze schodow, ona nie potafiła z nich sama zejśc ! na protesty pani odpowiedzieli opryskliwie, że nie mają czasu . Mysle , że niektórzy z tych bandziorów nadal tam pracują.

Posted

Mam nadzieje, ze własnie oni już nie pracują, bo ci, co są teraz są tak życzliwi i mili,z e jestesmy wszystkie pełne radości z tego, jak sie układa współpraca. Zwierzęta się ich nie boją, cieszą sie na ich widok.
Pracownicy spełniają wszystkie nasze (wolontariuszek) prośby i życzenia.
Pracownicy opowiadali mi,ze biora Skoczka na noc do siebie, do budynku :)
Widziałam, jak psy machają do nich ogonkami i się cieszą :)
Mam nadzieję,ze zostali tylko ci, którzy sa oddani zwierzętom.

Posted

Jak czytam takie rzeczy, to krew mnie zalewa. Teraz żaden się przecież nie przyzna, wszyscy teraz to pewnie przyjaciele psów. Tylko ciekawe co robią jak nikt nie widzi. Przecież starych nawyków tak szybko się nie zapomina...

Posted

Też mam taką nadzieję. I widzę ze różnica jest diametralna. Myslę, ze zastraszony czlowiek potrafi działać, że tak powiem..."dziwnie".....

tylko kto zastraszal purzyka:hmmmm:;)

Posted

Ragazza- ja tak sobie myślę,z e dobrym wyznacznikiem sa same zwierzęta- jeśłi się ich nie boją, przyjaźnie do nich machają ogonkami, to niemożłiwe, zeby wieczorami od nich dostawały kopniaki.Część "starych" pracowników już tam nie pracuje, jest trochę nowych, którzy pracują niedłużej niż rok-dwa.
Poza tym zawsze mówuię- jak robi szef, tak robią i podwładni.
Oni tego byli uczeni- byli uczeni znieczulicy, nieragowania na chore lub gryzące się zwierzeta, bo nawet jełśi któryś zgłosił to, obijał sie o warczący obojętny mur byłej kierowniczki i wetki w jednej osobie.
Teraz widzą, ze mozna inaczej,ze istnieją ludzie, którzy kochają naprawdę zwierzęta, i ze o kazdego jednego psa lub kota się dba.
Po godzinach rzadko są sami.

Posted

kordonia napisał(a):
Ragazza- ja tak sobie myślę,z e dobrym wyznacznikiem sa same zwierzęta- jeśłi się ich nie boją, przyjaźnie do nich machają ogonkami, to niemożłiwe, zeby wieczorami od nich dostawały kopniaki.Część "starych" pracowników już tam nie pracuje, jest trochę nowych, którzy pracują niedłużej niż rok-dwa.
Poza tym zawsze mówuię- jak robi szef, tak robią i podwładni.
Oni tego byli uczeni- byli uczeni znieczulicy, nieragowania na chore lub gryzące się zwierzeta, bo nawet jełśi któryś zgłosił to, obijał sie o warczący obojętny mur byłej kierowniczki i wetki w jednej osobie.
Teraz widzą, ze mozna inaczej,ze istnieją ludzie, którzy kochają naprawdę zwierzęta, i ze o kazdego jednego psa lub kota się dba.
Po godzinach rzadko są sami.


zwierzęta zachowują się inaczej. naprawdę. są radosniejsze, smielsze. są inne. dla mnie i one są wyznacznikiem.

Posted

Ragazza napisał(a):
Jak czytam takie rzeczy, to krew mnie zalewa. Teraz żaden się przecież nie przyzna, wszyscy teraz to pewnie przyjaciele psów. Tylko ciekawe co robią jak nikt nie widzi. Przecież starych nawyków tak szybko się nie zapomina...


Masz w zupełności racje. Jaki pan taki kram ! teraz jest sielanka , każdy ceni pracę. Nawyki wyrobione przez lata nie dają o sobie zapomnieć .
Maja oni swoje tajemnice !

Posted

basia0607 napisał(a):
Dzisiaj przy mojej wizycie poadopcyjnej w Elblagu dowiedzialam sie pd pani jak pracownicy schroniska w Elblagu wykonuja swoje zadanie.
Bylo to jakis czas temu. Na ruchliwym skrzyzowaniu przy wylocie trasy E-7 przy -30 stp. mrozie stała czarna zadredziona suka. nogi miała sztywne, zamarzala. Pani ja zabrała ze skrzyzowania do domu i tam zauwazyła , że sunia je zupelnie ślepa i w zaawansowanej ciąży. Zadzwoniła do schroniska. Przyjechali. pokrzykiwali. Sunię , wystraszoną , ledwo stojącą zwalili ze schodow, ona nie potafiła z nich sama zejśc ! na protesty pani odpowiedzieli opryskliwie, że nie mają czasu . Mysle , że niektórzy z tych bandziorów nadal tam pracują.


Nie ku*** jak tak można jaką to trzeba być bestią.
Ja wiem jak to jest z psiakami, które praktycznie nie widzą, jak można, przecież człowiek musi być ich oczyma w nieznanym dla nich miejscu.. boshe. Ciekawe, którzy to byli, nic tylko wyciągnąć knsekwencje -> zwolnić dyspyplinarnie!!! Przecież można ustalić którzy to byli.
A sunię pewnie uśpili... jak można. Żyć się nie chce od rana...

Posted

Chcialam dzis isc do schroniska- ale odpuszcze do soboty. jestem czerwona i opuchnięta i kicham bez końca( na kichanie kicham:), ale opuchlizna na twarzy jest nieprzyjemna- bo sciąga i b. wysusza). Mam nadzieje, ze to z powodu wizyty w kociarni, a nie z powodu kontaktu z psiakami...Z drugiej strony żywię wielką nadzieję, ze byc moze w ten sposob się odczulę, jak będę sobie serwowac takie dawki co kilka dni:thinkerg:

Posted

deathgs napisał(a):
Nie ku*** jak tak można jaką to trzeba być bestią.
Ja wiem jak to jest z psiakami, które praktycznie nie widzą, jak można, przecież człowiek musi być ich oczyma w nieznanym dla nich miejscu.. boshe. Ciekawe, którzy to byli, nic tylko wyciągnąć knsekwencje -> zwolnić dyspyplinarnie!!! Przecież można ustalić którzy to byli.
A sunię pewnie uśpili... jak można. Żyć się nie chce od rana...


szkoda, ze nie znamy dokladnej daty. mozna by sprawdzic co z sunia w zeszycie- moze akurat jest zapisana . no i zapytac kto wtedy mial dyzur i jechal na tą interwencje. dobrze by bylo gdyby ludzie dzwonili do schroniska i zdawali relacje od razu... Wtedy akurat to bez sensu, bo schron byl pod purzykiem, ale teraz warto zglaszac takie zdarzenia

Posted

Charly napisał(a):
szkoda, ze nie znamy dokladnej daty. mozna by sprawdzic co z sunia w zeszycie- moze akurat jest zapisana . no i zapytac kto wtedy mial dyzur i jechal na tą interwencje. dobrze by bylo gdyby ludzie dzwonili do schroniska i zdawali relacje od razu... Wtedy akurat to bez sensu, bo schron byl pod purzykiem, ale teraz warto zglaszac takie zdarzenia


No trzeba zgłaszać. Też jak będzie jakis artykuł o schronisku tez powinno być napisane, że trzeba zgłaszać takie rzeczy do p. kierownik. Tak nie może być.
Nawet nie chcę myśleć co ta sunia przeszła.

P. Basiu może można to sprawdzić jakoś, kiedy to było i sprawdzić czy ten h*** jeszcze pracuje?

Posted

Pytalam o to . żadnych konkretnych faktów. Ta sprawa musi pójść w zapomnienie. Jestem wiecej niż pewna, że sunia na dzien dobry dostała zastrzyk z morbitalu. To nie jest odosobniony przypadek o ktorym wiem , takie poczyniania byly nagminne.

Posted

Ja dzis nie w schronie, bo zalatwiam parę spraw, a po drugie czekam az objawy alergi ustąpią, ale nie moge sie powstrzymac zeby nie opisac Kordonię wczoraj w schronie. Taka wolontariuszka to skarb dla kazdego schroniska. Nie kreci sie pod nogami, wie co gdzie jest, nie zadaje zbędnych pytan i pracuje caly czas. Przyszlysmy i Kordonia od razu do kociakow. Oczywiscie to bylo rano jeszcze przed sprzątaniem. kuwety pełne. a Ewa chwycila za szufelke i raz dwa wszystko usprzątala, pouporządkowala, sprawdzila wode, zarcie, uprzątnęła wymiociny z posłanek i kazdego kociaka sprawdzila jak się miewa, kazdemu zagląda do oczek, patrzy na stan siersci itd itd. Potem kazdego z nich ukochala, poswięcając kilka minut na kazdego i opowiadając o kazdym historyjki:)

no a potem poszlysmy na spacer i tu Ewka tez zeby nie tracic czasu:loveu: dwa psy wzieła. mala pudliczka nie chciala wyjsc i była taka trochę gryząca. ale Ewka w koncu ją przekonała:)

Z powrotem to samo. Inna kociarnia, znow sprzątanie. Potem przyszli chętni, więc zostal im przedstawiony odpowiedni kotek oraz jego historia,charakter itd itd itd. Kazdy kocurek jest wyglaskany, wycalowany, zakochany w Kordoni. Ewka je tuli jak dzidziusie:loveu:..To już nie te nieszczęsne, wychudle, padajace jak muchy kocie cienie....
No a potem jeszcze wyadoptowala ( 1 do Vitki, 1 do siebie i jeden do znajomej) trzy kociaki. Umowy spisała- nikogo nie trzeba bylo prosic, fatygowac. WSPANIALE:loveu: Wolontariuszka cud miodzio:multi::loveu:
Dzis pewnie znow tam siedzi- po nocce.

Posted

Charly no bo kordonia to obrotna i szybka jest :loveu: Trzymać kciuki za domy dla kociaków, bo zaraz powinny się zjawić :lol:

Gops na szczęście nikomu nic się nie stało...:roll:

Posted

basia0607 napisał(a):
Masz w zupełności racje. Jaki pan taki kram ! teraz jest sielanka , każdy ceni pracę. Nawyki wyrobione przez lata nie dają o sobie zapomnieć .
Maja oni swoje tajemnice !



Pozwolę sobie jeszcze dodac kilka slów w tym temacie.

Czemu sie po prostu nie cieszyć z pozytywnych megazmian?
Po co teraz doszukiwać sie dziury w całym, skoro sytuacja ZWIERZĄT zmieniła sie diametralnie?

Nawet jeśli swoje oddanie wobec kotów i psów tylko udają (w co nie wierzę), to jestem z tego powodu szczęsliwa. Jesli to robią tylko dlatego, że mają kochającego zwierzęta kierownika- chwała im za to.


Dla mnie ważne jest tylko jedno- żeby zwierzeta miały lepiej- i mają, również ze strony pracowników.

I to jest dla mnie ważne :)

Posted

Oda rana jakieś straszne wiadomości, najpierw P. Basia a teraz to. Dobrze, że nic się nie stało... nawet nie chcę o tym myśleć.

Swoją drogą tam często coś się dzieje z tymi instalacjami.

Posted

To ja mam jeszcze jedną złą wiadomość . :shake:
Labradorkowaty Borys, który był w izolatce.. UCIEKŁ .

W tej izolatce była Nela. Wczoraj ją zabrałam, do hotelu.
Zamknęłam metalowe drzwiczki z prętów oraz drzwi na GAŁKĘ i wyszłam z Nelą. Tato zamknął za mną drzwi wejściowe, do izolatek.
Pies NIE MÓGŁ WYJŚĆ !
( przez pręty by nie przeskoczył, drzwi z gałką by nie otworzył, a wejściowe były zamknięte ) .
Pies nie wyszedł za nami, na pewno. Byliśmy jeszcze jakiś czas przy samochodzie, a samochód przy wejściu do izolatek.
Nie wiem jak to się stało . :shake:

Pani Ania mówiła, że uciekł prawdopodobnie rano. Nie ma winnych, może komuś czmychnął .
Pan Jarek i kierowca jeździli i szukali psa. Wpadli na pomysł, by pojechać na działki ( ZAGAJE koło DĘBICY ) , skąd pies był wyłapany.
I pies rzeczywiście tam wrócił ! Wrócił do swojego 'domu'.
Próbowali go łapać , bezskutecznie.
Teren ogródków działkowych jest bardzo duży, niektórzy ludzie tam mieszkają, nawet teraz, w zimę.
Pies nie oddala się, wciąż jest na działkach, ale nie da do siebie podejść ( w schronisku zachowywał się jak oswojony pies ) . Biega wciąż za długowłosym, ciemnym psem.

Pojechaliśmy tam dziś z tatą, psu na szczęście urwał się kołnież, gdyby nie to, nie mógłby niczego jeść ( bo jak ? )
Ganiałam go 2 godziny.
Powiem Wam, że nie wyglądał na zmęczonego, musi niedługo biegać. Podejrzewam, że uciekł rano.

Jutro o 10 pracownicy schroniska jadą tam, z panem Jarkiem i moim tatą .
Pies jest w trakcie leczenia .
Dziewczyny z Elbląga- CZY ZNACIE KOGOŚ, KTO MA TAM DZIAŁKĘ?

Posted

kordonia napisał(a):
Pozwolę sobie jeszcze dodac kilka slów w tym temacie.

Czemu sie po prostu nie cieszyć z pozytywnych megazmian?
Po co teraz doszukiwać sie dziury w całym, skoro sytuacja ZWIERZĄT zmieniła sie diametralnie?

Nawet jeśli swoje oddanie wobec kotów i psów tylko udają (w co nie wierzę), to jestem z tego powodu szczęsliwa. Jesli to robią tylko dlatego, że mają kochającego zwierzęta kierownika- chwała im za to.


Dla mnie ważne jest tylko jedno- żeby zwierzeta miały lepiej- i mają, również ze strony pracowników.

I to jest dla mnie ważne :)



Cieszymy sie bardzo , nawet bardzo ,bardzo z tym , że pewne rzeczy nie dadzą sie zapomnieć.

a dziury w całym sie nie doszukuje. Nie musisz mi tego wytykać . Nie bylo Ciebie ani nikogo gdy podjelam samodzielną walke o zmany w schronisku , więc sobie daruj.

Posted

basia0607 napisał(a):
Cieszymy sie bardzo , nawet bardzo ,bardzo z tym , że pewne rzeczy nie dadzą sie zapomnieć.

a dziury w całym sie nie doszukuje. Nie musisz mi tego wytykać . Nie bylo Ciebie ani nikogo gdy podjelam samodzielną walke o zmany w schronisku , więc sobie daruj.


:crazyeye: niczego nie wytykam, bronie tylko pracowników, którzy naprawde zachowują sie super.

Czemu jestes niemiła?????


A co do WALKI, to kazdy walczył na swój sposób o poprawę stanu zwierzat. Interesowałas sie tym? Czy tylko swoim działaniem?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...