Jump to content
Dogomania

Operacja po wypadku a właściciel


mjudi
 Share

Recommended Posts

Witam,

mam problem i bardzo proszę o pomoc.

Kilka dni temu uciekł nam z domu pies. Okazało się, że w nocy niedaleko domu został potrącony przez samochód. Młodzi ludzie nie wiedzieli co z nim zrobić, więc zabrali go tam, gdzie jechali, czyli do oddalonej o około 80 km Zielonej Góry. Tam oddali go do schroniska, które z kolei skierowało go do lecznicy. Pieska czeka operacja nogi i możliwe, że miednicy. Koszty są dosyć sporę. Sama operacja nogi kosztuję około 600 zł + 100 zł za każdy dzień pobytu w lecznicy. Jeżeli będzie operowana również miednica koszty wzrosną nawet dwukrotnie. Koszty operacji zostaną pokrytę przez schronisko (z racji, że ono skierowało tam pieska), ale my jako właściciele będziemy musieli wszystko zwrócić, a mówiąc krótko: po prostu nas nie stać.

 

Stąd moje pytanie:

Czy schronisko ma prawo ściągać od nas pieniądze jeżeli piesek został skierowany na operację bez naszej zgody i wiedzy?

Co robić? Chcielibyśmy odzyskać pieska, ale na taką operację nas nie stać :(

 

Bardzo proszę o wszelkie sugestie.

Link to comment
Share on other sites

Schronisko postąpiło prawidłowo i po ludzku, lekarz stwierdził, że pies ma jeszcze szanse po zoperowaniu. W momencie podjęcia decyzji pies był bezdomny.

Przykro mi, że Was nie stać na operację, to smutne ale w świetle prawa jesteście odpowiedzialni za wszystko co dzieje się z psem i na sposób zabezpieczenia przed ucieczką również, dlatego konsekwencją niedopilnowania psa jest teraz zapłata za zabieg.

 

Rozumiem, że wyjściem z tej trudnej sytuacji byłoby uśpienie psa, bo co innego masz na myśli, o jaką decyzję chodzi, przecież nikt by nie zostawił psa ze strzaskaną noga, a być może biodrem do wygojenia się w domu.

 

Może jakaś pomoc, sąsiedzka, zbiórka na operację wśród rodziny, przyjaciół ???, pożyczka w miejscu pracy.

Link to comment
Share on other sites

Może wyjaśniłam się niejasno, ale my naprawdę cieszymy się, że ktoś się nim zajął i rozumiemy, że operacja jest konieczna. Sami nie wiemy jakie wyjście z tej sytuacji jest najlepsze, dlatego szukamy porady. Nie chcielibyśmy usypiać psa, ale niestety jeżeli decyzja byłaby pozostawiona dla nas, zmuszenibylibyśmy wybrać tą drogę (tylko z powodów finansowych, gdyż Sara jest w naszej rodzinie od wielu lat i bardzo ją kochamy :( )

Z internetu dowiedzieliśmy się, że możliwe jest zrzeczenie się praw do psa i wtedy nie ponosimy odpowiedzialności, ale wtedy też nikt tam jej już nie odda, więc to wyjście też nie jest dobre:(

Link to comment
Share on other sites

Rozumiem, że zmierzacie do tego, że schronisko ma Wam zoperować psa, zapłacić za leczenie, a potem oddać. 

Przykro mi, ale to tak nie działa.

Jeśli faktycznie zależy Wam na zwierzaku to proponuję spotkanie z osobami decyzyjnymi w schronisku, przedstawienie swojej sytuacji i próbę porozumienia - na przykład na zasadzie jednorazowej partycypacji w kosztach lub zgody na spłacenie wydatków placówki w ratach. 

Link to comment
Share on other sites

Może wyjaśniłam się niejasno, ale my naprawdę cieszymy się, że ktoś się nim zajął i rozumiemy, że operacja jest konieczna. Sami nie wiemy jakie wyjście z tej sytuacji jest najlepsze, dlatego szukamy porady. Nie chcielibyśmy usypiać psa, ale niestety jeżeli decyzja byłaby pozostawiona dla nas, zmuszenibylibyśmy wybrać tą drogę (tylko z powodów finansowych, gdyż Sara jest w naszej rodzinie od wielu lat i bardzo ją kochamy :( )
Z internetu dowiedzieliśmy się, że możliwe jest zrzeczenie się praw do psa i wtedy nie ponosimy odpowiedzialności, ale wtedy też nikt tam jej już nie odda, więc to wyjście też nie jest dobre:(


Bardzo kochamy pieska, tyle ze nie ponosimy za niego odpowiedzialności. Moim zdaniem oprócz zwrotu kasy, to jeszcze powinniście dostać duży mandat, za stworzenie niebezpieczeństwa na drodze.Przez waszą głupotę, konsekwencje mógł ponieść nie tylko pies, ale i osoba kierująca pojazdem. Chyba lepiej jakby osoby, które na psa nie stać i nie są w stanie zapewnić mu odpowiedniej opieki,nie brały sobie tego obowiązku na głowę. Ja na miejscu schroniska dochodziłabym roszczeń, bo niby dlaczego z kasy wszystkich, płacić za błędy osoby, której nie chce się psa przypilnować. Wystarczyłaby obroża z adresówką i byłby spokój, pies dawno uśpiony, a wy pewnie już kupowalibyście w jakiejś pseudo następnego psa, który byłby bardzo kochany przez rodzinę do momentu konieczności wysupłania kasy na leczenie.
Link to comment
Share on other sites

mówienie o miłości i usypianiu ze względów finansowych  w jednym zdaniu to niestety niezbyt dobrze świadczy o szczerości Waszych uczuć .

 

Jeżeli uczciwie porozmawiacie ze schroniskiem to myślę , że ich zgoda na spłacanie należności w ratach  jest całkiem realna.  

Link to comment
Share on other sites

mówienie o miłości i usypianiu ze względów finansowych  w jednym zdaniu to niestety niezbyt dobrze świadczy o szczerości Waszych uczuć .

 

Jeżeli uczciwie porozmawiacie ze schroniskiem to myślę , że ich zgoda na spłacanie należności w ratach  jest całkiem realna.  

Prosiłam o rady, a nie o krytykowanie. Dla niektórych tysiąc złotych to nic, ale dla tych co zarabiają tyle miesięcznie to spory koszt. Jedni drugich nigdy nie zrozumieją. Pamiętajmy też, że operacja będzie kosztować przynajmniej tysiąc. Schronisko średnio chce się dogadać. Prawdę mówiąc nie chce z nami rozmawiać i podaje ogólnikowe informacje. Lecznica też - tutaj powołują się, że informacji ma nam udzielić schronisko. Tyle. Postawić człowieka przed faktem dokonanym i powiedzieć ile musi zapłacić to każdy potrafi, ale już skąd mamy wziąć pieniądze to już nikogo nie obchodzi. A krytykować łatwo.

Link to comment
Share on other sites

niestety takie jest życie. Za swoje błędy się płaci .

Wybacz ale jakiej rady oczekiwałaś pisząc , że  gdyby to od Was zależało pies by już nie żył bo nie macie pieniędzy aby go ratować ?  Tu na dogo są ludzie , którzy naprawdę kochają zwierzęta i ciężko nam coś takiego przyjąć spokojnie do wiadomości.

 

Może spróbujcie zwrócić się o pomoc do jakiejś Fundacji. Wiem , że czasami pomagają w takich sytuacjach i organizują zbiórki.

Link to comment
Share on other sites

Powiem tak... na tym forum jest całe mnóstwo osób, które w obliczu ciężkiej choroby swojego zwierzaka wyprzedawało się lub zapożyczało - byle tylko zawalczyć o każdy kolejny dzień, pomóc mu i ulżyć w cierpieniu. A nie wszyscy z użytkowników jeżdżą maybachami i nie dla każdego tysiąc złotych to "drobne".

Dlatego właśnie nie dziwcie się reakcjom, jednocześnie sugerując, że gdyby pies nie został zabrany do schroniska to poddalibyście go eutanazji (chociaż najwyraźniej operacja daje mu szansę na dalsze życie).

 

Nie wiem jak wyglądały Wasze rozmowy ze schroniskiem, trudno więc ocenić czy faktycznie nie chce współpracować. Byliście tam w ogóle na miejscu? Jesteście w kontakcie, dowiadujecie się o zdrowie zwierzęcia, oferujecie jakiekolwiek wsparcie? Od tego powinno się zacząć.

Link to comment
Share on other sites

Postawić człowieka przed faktem dokonanym i powiedzieć ile musi zapłacić to każdy potrafi, ale już skąd mamy wziąć pieniądze to już nikogo nie obchodzi. A krytykować łatwo.


No ale do kogo masz pretensje. Znając życie, ten pies niejeden raz "uciekał" sobie z domu. Nam psy nie uciekają.
Ja z wielka chęcią chciałabym mieć jeszcze z dwa psy, ale mnie nie stać. Nie tak ogólnie, bo na żarcie i szczepienia kasy by wystarczyło, tylko wiem, ze zawsze może się zdażyć jakiś problem ze zdrowiem psa i temu już mogłabym nie podołać. Życie jest trudne, ale człowiek jest istotą inteligentną i powinien się starać nie dopuszczać do takich wypadków.Rozumiem, ze winne są tu osoby które ratowały psa, schronisko, wet, tylko nie właściciel, który psa nie przypilnował.
Link to comment
Share on other sites

Dzięki za całkowite zjechanie i nie udzielenie żadnych sensownych rad (z nielicznymi wyjątkami). Człowiek szuka wsparcia i konkretnych informacji od osób, które siedzą w temacie i powinny się znać, a dostaje lincz za to, że pies na wsi wymknął się z domu. Kolejny raz można się przekonać, że krytykować jest najłatwiej i że każdemu wychodzi to dobrze. No nic, nie jestem mile widziana, więc zmykam.. dzięki za lekcje pt. jak szukasz pomocy to nie w interencie.

Link to comment
Share on other sites

Dzięki za całkowite zjechanie i nie udzielenie żadnych sensownych rad (z nielicznymi wyjątkami). Człowiek szuka wsparcia i konkretnych informacji od osób, które siedzą w temacie i powinny się znać, a dostaje lincz za to, że pies na wsi wymknął się z domu. Kolejny raz można się przekonać, że krytykować jest najłatwiej i że każdemu wychodzi to dobrze. No nic, nie jestem mile widziana, więc zmykam.. dzięki za lekcje pt. jak szukasz pomocy to nie w interencie.

Link to comment
Share on other sites

mjudi - Jeśli ze schronem rozmawiasz w taki sposób jak tu, to nie dziw się, że nie są chętni do negocjacji. Pamiętaj, że to są ludzie, którzy na co dzień mają do czynienia z ogromnym psim cierpieniem. Te wszystkie historie z mediów o psich oprawcach - schroniskowa codzienność. Postawa roszczeniowa "mój, ale nie mam kasy" tu nie zadziała. Co innego rozmowa twarzą w twarz no i reakcja suczki na was.

 

 

pies na wsi wymknął się z domu

 

No i co z tego, że na wsi? Jakie to ma znaczenie?

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...