Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Alicja napisał(a):


kurcze , wyobrażasz sobie TZta z małym pieskiem , jakimś puszystym ? ja mojego wcale ... ba nawet ja mam z tym problem


he he he
ja kiedyś swojemu tz'owi zrobiłam zdjęcie z jorkiem miniaturka
kilka lat temu to było ale do dzis go szantazuję, że je opublikuję ;)

Posted

Ojtam ;-)

Mój brat kiedyś młodzieńcem będąc prawie dwumetrowym i mocno przypakowanym wstydził się z naszym chudym Pajtkiem wychodzić. I nie wychodził.

A teraz ma półkilogramowego psa i go nosi na rękach.
I wyglądają bossko.

Posted

To zależy z jakim psem. Z jamnikiem na przykład sobie Go wyobrażam (z jamniorem moich rodziców dobrze się prezentuje ;)), ale z chichuachuą już chyba nie :eviltong:. Chociaż byłby to rozczulający widok, na swój sposób :).

Posted

[quote name='maciaszek']Jeśli nie będziesz w naszych okolicach to raczej marna szansa ;). Bazylątko już nie wybywa daleko...



chyba, że do łodzi ? ;)

Posted

kurna belek
nigdy nie byłam w katowicach
ani na dworcu ani nigdzie
kiedys przejeżdzałam obok ;)
w kielcach byłam
na dworcu
ale to się chyba nie liczy ? :cool3:

ładnie tam macie :)

Posted (edited)

Ja w Katowicach ( nie licząc średnicówki i naszej pracy w Dąbrówce Małej ( no, ale to też Katowice ) ) to nie byłam chyba kilka lat...
No, to powiedzmy w Centrum nie byłam.
Żabę pamiętam.
A co to za pszczółka?
Wygląda smakowicie.
Mam nadzieję, że nie ajerkoniak z colą ...:roll:

Edited by Jasza
Posted

Jasza napisał(a):
A co to za pszczółka?
Wygląda smakowicie.
Mam nadzieję, że nie ajerkoniak z colą ...:roll:
O nie! To byłoby obrzydliwe...
Pszczółka to coś na kształt "Wściekłego Psa", czyli połączenie wódki z sokiem (ale tym razem bez tabasco). Sok imbirowy i wódka cytrynówka. Trzeba wypić jednym haustem. Pychota!

Posted

Zaległe spacerowe.

Bazyl i Bora :). Oboje w tym samym wieku. Borutek przygarnięty z fundacji opiekującej się labkami. A białas niezadowolony z konieczności pozowania ;).







Drzemeczka ;).




Pojawił się w pobliżu nas sklep zoologiczny. Białas odwiedził go jeszcze przed otwarciem. Po prostu poszedł, walnął kagańcem w drzwi, został wpuszczony, dostał kiełbaskę ze strusia i od tamtej pory upiera się by był to stały punkt jego spacerów. Nawet tych o 5 rano :D.

Od dziś ma też drugie ukochane miejsce i ukochanego kucharza :). Tak skutecznie robił dziś do pana maślane oczka i tak się uparł że chce wejść na zaplecze kuchenne restauracji, że pan postanowił poczęstować go wołowinką. A ponieważ białas miał namordnik to doszedł do wniosku, że zapakuje mięsko na wynos. I w ten oto sposób Bazylek otrzymał ponad kilogram przepysznego, przyrządzonego już mięcha :). Mówiłam panu, że teraz ma jak w banku, że białas będzie wracał i to pewnie kilka razy dziennie, ale pan się nie przejął ;).

Normalnie, że ten nie wpadliśmy na to wcześniej... trzeba było od zawsze Bazylątko zabierać w różne miejsca (sklepy, restauracje, itp.), gdzie robiłby cudne minki i prezentował swe argentyńskie wdzięki, otrzymując dary przeróżne. Ileż byśmy zaoszczędzili :D.

Posted

Sam się zmęczył. Nicnierobieniem ;).

A tak poważnie, to on teraz już tak ma. Przysypia w wielu miejscach. W domu sporo się izoluje. Czasem śpi tak mocno (albo tak źle już słyszy), że nie zauważa, że ktoś wszedł do domu. Potem jest WIELKIE zdziwienie i jeszcze większa radość :). Taki dziadziuś kochany :loveu:.

Tylko z tym łażeniem do zoologicznego to zaczyna być upierdliwe. Zwłaszcza o 5, 6 albo 7 rano :mad:. O krótkich spacerach na siku i koo, można zapomnieć. Gdzie te czasy, kiedy szło się za blok i domu, z powrotem do łóżka?! Teraz jest chodzenie po 20-30 minut... Bo białas ma swój plan i MUSI go zrealizować! A jak nie, to się obrazi i będzie wracał jak osioł na postronku, kilometr za nami, przystając co jakiś czas. I jeszcze na złość koo nie zrobi :mad:.

Posted

[quote name='maciaszek']Sam się zmęczył. Nicnierobieniem ;).

A tak poważnie, to on teraz już tak ma. Przysypia w wielu miejscach. W domu sporo się izoluje. Czasem śpi tak mocno (albo tak źle już słyszy), że nie zauważa, że ktoś wszedł do domu. Potem jest WIELKIE zdziwienie i jeszcze większa radość :). Taki dziadziuś kochany :loveu:.

Tylko z tym łażeniem do zoologicznego to zaczyna być upierdliwe. Zwłaszcza o 5, 6 albo 7 rano :mad:. O krótkich spacerach na siku i koo, można zapomnieć. Gdzie te czasy, kiedy szło się za blok i domu, z powrotem do łóżka?! Teraz jest chodzenie po 20-30 minut... Bo białas ma swój plan i MUSI go zrealizować! A jak nie, to się obrazi i będzie wracał jak osioł na postronku, kilometr za nami, przystając co jakiś czas. I jeszcze na złość koo nie zrobi :mad:.

szcześciara
u nasz, szybki spacertzn fizjologiczny trwa z Fredziem min. 40 minut

Posted

maciaszek napisał(a):
Taki w środku nocy też?!


nie
taki nocny jest krótszy
jakies 38 min trwa ;)

a tak poważnie to odpukać w niemalowane ale już dawno dawno Fredek nie dziamgolił w nocy
ale też nie dostaje żadnych smaków i nie ma żadnych odstępstw od 'diety' czyli je w kóło to samo
ale dzięki temu nie ma rewlucji zołądkowych

Prodziak to co innego
on ma bardzo urozmaiconą dietę
wczoraj kosmetyczka i termomert alkoholowy
dzisiaj buty
boję sie myśleć co bedzie jutro ;)
ale przez te kilka miesiecy kiedy robi już tylko na dworze to raz poprosił o niezaplanowane wyjście

Posted

No proszę, jakie Bazyl ma urozmaicone życie!
A ja miałam całkiem mylne, fałszywe wyobrażenie,
że głównie śpi, je i rozgląda się za kotami :diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...