Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='furciaczek']sliiiicznie:loveu:
http://images6.fotosik.pl/485/2de404999fe74af7.jpgPrawda? Też mi się bardzo podoba. Gdyby pogoda była wtedy bardziej sprzyjająca to pewnie byśmy tam chwilę dłużej zostali...

[quote name='Alicja']:razz:jaki romantyczny :loveu:
http://images8.fotosik.pl/43/821ddf99294ac2fa.jpg
Szczerze mówiąc to przegalopował przez te kwiaty mało romantycznie... :evil_lol:.

Posted

[quote name='maciaszek']

Szczerze mówiąc to przegalopował przez te kwiaty mało romantycznie... :evil_lol:.

:roll: nie wymagaj medytacji :evil_lol::evil_lol:

Posted

w takim razie glut tez powinien być w formie linka jako zdjęcie drastyczne :evil_lol:

fuuuj okropni padlinożercy :ekmm::lol:

a Bazylek jak zwykle piękny :loveu:

Posted

rufusowa napisał(a):
w takim razie glut tez powinien być w formie linka jako zdjęcie drastyczne :evil_lol:
Drastyczny to jest moment, w którym glut ląduje np. na ludzkiej twarzy :evil_lol:

fuuuj okropni padlinożercy :ekmm::lol:
Wstrętne, prawda? Nie podejrzewałam, że pomrówy zajadają się mięskiem...

a Bazylek jak zwykle piękny :loveu:
Zgadzam się :loveu:.

Dzisiejsza relacja będzie bezbazylkowa, bo Bazylek przez ostatnie dni siedział w domu, a wstrętni państwo wojażowali po Polsce.

W Szczyrku znaleźliśmy (TZ wypatrzył, wiedząc już, że zwracam uwagę na takie rzeczy :evil_lol:) automat w którym można kupić całą szczękę albo np. jeden ząb. Najgorsze, że nie można sobie samemu wybrać, artykuł otrzymuje się droga losowania.

Tutaj górna szczęka dziecięca:



Tutaj tylko 1, nadpsuty, ząb:



A tutaj wyjaśnienie całości:



Niestety dzieci to kupują... :roll:.

Potem zatrzymaliśmy się na chwilkę przy skoczni w Szczyrku,



gdzie kupiłam dobre domowe ciasto z rabarbarem i gdzie popodgladaliśmy jak trenuje polska młodzież:

Posted

Pojechaliśmy dalej i dotarliśmy do Wisły, gdzie oglądnęliśmy sobie nowiutką skocznię zbudowaną w dość dziwnym miejscu.



Tam dołem, pod budynkiem, a w zasadzie przez budynek, przejeżdżają samochody, bo przechodzi tamtędy zwykła jezdnia...
Sama skocznia jest ogromna i nowoczesna.
Chcieliśmy się przejechać kolejką, ale akurat w ten dzień była nieczynna i tylko pan pracownik sobie jeździł. Wrrrr...



Następny przystanek zrobiliśmy w Brennej, gdzie bardzo pożałowałam, że nie wzięłam stroju kąpielowego...



W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w dość uroczym miejscu, żeby coś zjeść. Miejsce świetnie zagospodarowane i naprawdę ładne, jedzenie niestety nie dorastało mu do pięt...



Posted



Był tam też fajnisty kociamber, którego oczywiście poczęstowałam rybą, którą zamówiłam o który głośnym miauczeniem dopominał się o jeszcze ;).





Wcześniej, w innym miejscu, zadawałam się z innym kotem, którego prawie chciałam ukraść, bo był zaniedbany i chudy :(. Zostawił na moim ubraniu dosłownie tonę kłaków... A kłaki miał brzydkie i matowe... Długo się integrowaliśmy, choć w zad też dostał, jak w pewnym momencie postanowił przyciągnąć moją rękę (drapiąc mnie przy okazji do krwi) i ugryźć (nie zdążył, bo pacnęłam dziada).

Taki to był pierwszy dzionek. Białas spał w domu jak zabity, bo kiepsko znosi wysokie temperatury, a u nas w mieszkaniu, w upały są one naprawdę wysokie... Zaledwie 27-28 stopni.
Jak wróciliśmy poszedł z TZ na krótki spacer, który i tak go porządnie zmęczył, po czym szczęśliwy przytulił się do pani. Tylko wciąż nie wiem czy chodziło o mnie czy o wiatrak, który chłodził miejsce, w którym leżałam... ;).

Posted

Drugiego dnia pojechaliśmy do Cieszyna, gdzie znaleźliśmy między innymi atrakcyjne centrum handlowe ;).



Poza centrum handlowym w Cieszynie jest też ogromny, piękny, stary cmentarz. Polecam, warto tam wejść i się przespacerować wśród starych nagrobków.

Potem pojechaliśmy dalej, przemierzając polskie wsie i tu niestety nastąpił średnio fajny moment.
Wsi anielska, wsi wesoła :angryy:.
TZ jako pierwszy zauważył biegającego luzem psa. I nie byłoby w tym nic dziwnego, na wsiach większość psów biega luzem, gdyby nie to, że pies wyglądał na zdezorientowanego i był mocno wychudzony. Oczywiście się zatrzymaliśmy. Cielak najpierw uciekł, a potem podszedł do mnie. Cudne psisko. Molosowate, mieszaniec doga niemieckiego, ale mocno dogowaty. Bardzo chudy, Jeszcze nie szkielet, ale kości wystawały mu mocno. Dał się wymiziać i poszedł położyć się w cień. Zasięgnęliśmy języka. Myśleliśmy, że to bezpańskie, zagubione psisko, ale okazało się, że ma właściciela. I to - jak powiedziała mi pani w domu, w którym nalewałam do butelek zimną wodę, żeby napoić psa - bardzo dobrego pana :angryy:. Już prawie chciałam ukraść boroka (tylko co bym z nim potem zrobiła?), ale uciekł jak wróciłam z wodą i zniknął z pola widzenia.
Nie cierpię takich sytuacji... Do teraz biję się z myślami :placz:. A może trzeba było go gonić. A może trzeba było pójść do tego pseudowłaściciela i jakoś z nim pogadać... Już sama nie wiem...
A może Wy macie jakiś pomysł?
Z tego wszystkiego nawet nie zrobiłam zdjęć :shake:.

W dalszej drodze zatrzymaliśmy się w sklepie, żeby kupić coś do jedzenia i na szafce zobaczyliśmy coś, co przypominało taki pasztet w bloku, do krojenia, tylko było ciemniejsze i u góry miało coś. Zapytaliśmy cóż to jest. Pani odrzekła: "Skwarki". Oboje pomyśleliśmy, że to dla ludzi, do okraszania np. ziemniaków, ale zanim skończyliśmy myśl, pani dodała: "dla psów". :angryy: Wyszliśmy.
I dziwić się, że tamten dogocielak był wychudzony...

Na koniec wojaży zatrzymaliśmy się nad Wisłą, zafundowaliśmy sobie kąpiel i opalanie. Ja oczywiście cały czas dumając nad losem biednego wiejskiego psa...



A potem wróciliśmy do domu, do białasa, który znowu przespał cały dzień, znowu zmęczył się na krótkim spacerem i znowu zaległ z panią na łóżku.

Lubię te wyjazdy z TZtem do pracy ;).

Posted

Cześć maciaszku;)
Zatęskniło mi się za wami to wpadłam w odwiedziny.Dobrze, że się macie dobrze.Jak tam serce Bazyla ?(bo tylko od 260 strony poczytałam wstecz, za to trafiłam na opowieść o Henryku i uśmiałam się szczerze, szczególnie z tych rozterek twoich w czyjej paszczy ma skończyć Henio)
A ja ostatnio znalazłam na pół zdechłego kotka....no i musiałam go wziąść bo nikogo innego aż tak głupiego żeby brać zaropiałego sierściucha akurat nie było w pobliżu:evil_lol:. Na szczęście udało mi się go oddać po 2 tygodniach do dobrego domu inaczej pisałabym już z miłego pomieszczenia bez klamek i z gumowymi ścianami. Więc i ty nie dumaj za długo o tym wiejskim psie, bo ja już zwątpiłam czy jest różnica pomiędzy dobrym sercem a głupotą...Aj waj:shake:. Pozdrawiam serdecznie.

Posted

no....to co do wniosków, to dobrze podsumowała VitisVini :lol:

rozumiem Kasiu rozterki i z pewnością miałabym podobnie ale cóż.. wszystkich bid nie uratujemy niestety....

co do relacji zdjęciowo-wycieczkowej, to bardzo mi się podoba mimo ze bez Bazylka ;)

fajna rzeczka, fajny kotek, fajny skalniak i fajny odcisk stopy ;)

tylko szczęki niefajne :shake::lol:

Posted

Vitis, miło Cie widzieć :multi:. Widzę, że Tora nie chciała zeżreć sierściucha. Czy też sierściuch był dobrze ukryty przed białą morderczynią ;)?

Rufusowa, cieszę się, że relacja się spodobała :). I wiem, wiem, że wszystkich bid nie uratuję... Aczkolwiek ciężko mi czasami z myślą, że tej jednej mogłam życie polepszyć...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...