ania0112 Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 za duży na sredniaka? ja bym powiedziala ze on taki niewielki sredniak... Quote
Poker Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 ania0112 napisał(a):za duży na sredniaka? ja bym powiedziala ze on taki niewielki sredniak... porównaj wielkość do suni , która jest olbrzymem. Quote
ania0112 Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 no właśnie.. on jest o polowe mniejszy... taki sredniak... przeciez olbrzymem nie jest... Quote
Poker Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 ania0112 napisał(a):no właśnie.. on jest o polowe mniejszy... taki sredniak... przeciez olbrzymem nie jest...widzisz, ja napisałam odwrotnie niż myślałam :evil_lol:, miało być ,że za mały na średniaka. Quote
malawaszka Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 marako musisz go zmierzyć w kłębie :lol: Quote
marako Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 (edited) Zostawiłam mu zadredziałą brodę do jutra. Jutro wyrównam wszystko, bo dziś tylko dało się tak byle jak to zrobić, bo on bardzo ruchliwy. Następne 7-8 szczyn w różnych miejscach. Ja nie mogę przez 24 godziny na dobę go obserwować, jutro mam dużo pracy. A chodzenie jest teraz sztuką, żeby nie wdepnąć. Zaraz zmierzę - on malutki, ale za duży na miniaturę. 42,5 cm w kłębie, czyli niedorobiony średniak, bo jednak chłopaki średnie powinny mieć bliżej 50 niż 45. Edited March 16, 2013 by marako Quote
Poker Posted March 16, 2013 Posted March 16, 2013 Ale śliczny , super. Jest ciut wyższy od mojego Dolarka. Wygląda na to ,że jest małym średniakiem. A jak Jogusia się czuje? Ucieka przed nim ? No i najważniejsze jak mąż? Burmuszy się ? I jak poszło Hondzie? Ale pyyyyyyyyyyyytań . Quote
Margi Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Po tym SPA cudny jest.:loveu:Wygląda zupełnie jak moja Figa,która jest średniaczką. Niestety średniaki są bardzo,bardzo żywe.Energia je rozsadza. Quote
malawaszka Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Piękny!!!!!! :klacz: No i ja ciekawa jak Joga dzisiaj i jak Hondzie poszło!!!! Quote
marako Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Poker napisał(a):Ale śliczny , super. Jest ciut wyższy od mojego Dolarka. Wygląda na to ,że jest małym średniakiem. A jak Jogusia się czuje? Ucieka przed nim ? No i najważniejsze jak mąż? Burmuszy się ? I jak poszło Hondzie? Ale pyyyyyyyyyyyytań . Jogusia już powoli się przełamuje. Wieczorem wyszła z nami wszystkimi na ostatnie siku. Ale w dzień dziś znowu siedzi po biurkiem męża. Jeśli chodzi o nią, to jestem dobrej myśli, na pewno prędzej się przełamie do niego niż do ludzi (nadal nie podchodzi do człowieka). Jedyne na spacerach jest przy nodze, czasem w domu podejdzie, ale jak popatrzę - zwiewa. Najgorsze jet to, że mój mąż jest coraz bardziej zły o to znaczenie domu. Nie da się w każdej sekundzie go obserwować, a ma co najmniej 20 miejsc, które obsikuje i wciąż tych miejsc przybywa, bo ja mam salon, kuchnię, przedpokój, jadalnię - otwarte, bez możliwości zamknięcia. Od wczoraj z 15-20 wiader wody z płynem do naczyń, 2 paczki ręczników. A niestety smród powoli robi się nie do zniesienia. Dziś mam sporo godzin do przygotowania na jutro do pracy przez rekolekcje w szkole - muszę dziennik elektroniczny przygotować na zupełnie inny rozkład zajęć w tych 2 dniach, a to robota na kilkanaście godzin, którą mam zaawansowaną w 20%. Nie mam szans nawet dziś biegać za nim i ścierać, bo przez dzień będzie tego kilkaset, wcale nie przesadzam. Od jutra praca i nie wyobrażam sobie usunąć smrodu do powrotu męża z pracy (wraca 2 godziny po mnie), trzeba wyjść z psami, coś zjeść itp. A mąż powiedział, że jak on nie przestanie to nie chce go tu widzieć. Dobiera się wciąż do Hondy, jak skończ się to jatką, to się nie zdziwię. Zamknięty (odizolowany od psów) drapie drzwi i na pewno je rozdrapie. Nie wierzę w ani jedno słowo tego faceta, że pies ucieka. Łazi krok w krok za człowiekiem i za psami. Do domu pędzi jakby mieszkał tu od zawsze. W porach, kiedy nie ma sąsiadów chodzimy bez smyczy, i on i Joga, wiem, wiem, że posypią się gromy. Ale ja naprawdę wiem, na co mogę sobie pozwolić i kiedy. Powodem jego zaniedbania było to, ze nie chcieli go mieś w mieszkaniu , bo sikał. A jak pies w kojcu, to tak, jakby go nie było, więc skończyło się brudem i smrodem. Zresztą do kojca wracać też by mi się nie chciało. Gdyby chcieli go trzymać w domu - domator i przytulak, ale z jedyną wadą - leje na potęgę. Kasia opowiadała mi, że znajomi mają psa szanaucerka, wykastrowanego, który znakuje dom okropnie do dziś, a ma 5 lat. Nie wiem, jak to się skończy, ale widzę to czarno. Honda dostała wspaniały opis, ale ja beznadziejny ("suka nieprzygotowana do wystawy"). Ocenę dosk dostała i CWC, ale CACIB już poszedł w inne ręce. Quote
malawaszka Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 a nie masz kennela? żeby tam siedział w domu w czasie jak nie możesz go pilnować? Quote
Elza22 Posted March 17, 2013 Author Posted March 17, 2013 Śliczny jest;-)Moja koleżanka ma klatkę może uda mi się pożyczyć. Quote
Pink Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Piesio cacany :loveu: ale TZ-towi tez sie nie dziwie niestety, smrod i zniszczenia w domu, to okropnosc. U mnie tez wlasnie to, jest zawsze punktem zapalnym. Mnie sie udalo, bo akurat nie przyjezdzal na tamten weekend kiedy je zabieralam i zdarzylam szybko przed jego przyjazdem maznac farba zasikane rogi, tak ze znaku nie ma. Quote
Anula Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Może na cito go wykastrować no ale przed kastracją chociaż przydało by się go odrobaczyć.Przynajmniej przez kilka dni będzie się czuł obolały i da sobie spokój z tym oblewaniem rogów.Wiem,że są jakieś płyny w aerozolu do stosowania przy psach i kotach aby nie znaczyły w ogrodzie krzaków ani w domu nie oblewały.Może to pomoże? Quote
ania0112 Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Śliczny chłopak! Trzymam kciuki żeby ogarnął się z tym zaznaczaniem... Ktoś wcześniej pisał,żeby kątów nie byc wodą z płynem do naczyn.. żeby je przemyć wodą z octem.. bo to zapach zabija i pies nie powinien znowu oblewać tego kąta... chociaż zapach octu w mieszaniu to też nic fajnego.... Quote
Poker Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 marako ma jakieś elementy kojca, moze da się coś z tego zrobić ,żeby go odgrodzić od reszty domu. Czy on jest bardzo krótko ostrzyżony? Może go na ogródek wypuścić i niech biega. A kastracja jak najszybciej.Na robale już można mu dać. Quote
wilczy zew Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Na moje oko sama kastracja nic nie da,potrzebne karcenie że tak nie wolno,dobre byłoby ograniczenie swobody do kawałka domu. Gratki dla Hondy! Quote
akajka Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 O kurczę! o kurczę - jaki szczęściarz, że trafił do Was :) o kurczę, jaki słodziak z niego :loveu: i o kurczę z tym znaczeniem... mam nadzieję, że szybko przestanie Quote
Guest westor Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 [quote name='wilczy zew']Na moje oko sama kastracja nic nie da,potrzebne karcenie że tak nie wolno,dobre byłoby ograniczenie swobody do kawałka domu. QUOTE] Zgadzam się w całej rozciągłości. Tzw. bezstresowe wychowanie tutaj nie zadziała. Im później zaczniesz tym będziesz miała z tym większe problemy. A poza tym ta duża częstotliwość (kilkaset w ciągu doby) jest jakaś dziwna. Quote
Poker Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Nie mam na myśli samej kastracji , pisałam przecież też i karceniu. Trudno sobie wyobrazić kilkaset siknięć na dobę. Wypadałoby 1 siknięcie co ok.8 minut na okrągło całą dobę przy 200 razach przez 24 godziny. Ale może chłopak jest taki zdolny. Quote
Anula Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 A może jest przeziębiony i stąd nadmierne sikanie.Może dać mocz do analizy aby to wykluczyć.Moja znajoma ma yorka 3 letniego i ma dokumentnie oblaną chałupę,nie pomaga krzyczenie,ani śmignięcie po grzbiecie ścierką,jednak york jest nie kastrowany.Rozmawiała z naszym wetem i powiedział,że niekoniecznie może przestać znaczyć po kastracji innym to pomaga psom innym nie.U mnie jak byli z nim to trzymała go wciąż na kolanach bo gdyby go puściła to by zaznaczył wszystkie futryny,tak powiedziała. Quote
wilczy zew Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Mieliśmy nie kastrowane psy i nic nam nie znaczyły. Quote
Guest westor Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 a ja sądzę że to nie kwestia pęchęrza tylko psychiki. Coś chce tym dać znać. Ciężko to wybadać jak się nie zna historii psa. Quote
marako Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Jestem. Miałam dziś 6 godzin paskudnych, bo atak migreny, jakie zdarzają się raz do roku, zwykle leki pomagają, a dziś (chyba przez ten wiatr upiorny) faszerowałam się bez skutku. Nawet nie bylam na spacerku, był tz z córką, są foty. Zaraz wrzucę. Wczoaj Oti musiał być okropnie poruszony nową sytuacją i zestresowany, stąd to znaczenie w takiej ilości. On wczoraj w ogóle nie odpoczywał, tylko chodził i znaczył. Dziś przez cały dzień około poniżej 20 siknięć, gównie do południa, więc myślę, że sytuacja będzie się poprawiać. Już spokojniejszy jest o wiele, zwłaszcza po długim spacerze. Z Jogą już lepsze stosunki, zaczęła poruszać się po mieszkaniu i nie warczy na niego, chyba, ze zbliży się zbyt mocno. Nie da się go izolować, bo te elementy kojca musiałabym mocno poprzywiązywać do mebli, żeby nie jeździł po mieszkaniu. To wtedy może drapać i rozdrapie meble, a nie chcę takich zniszczeń generować. On nawet na ogród nie chce bez ludzi wychodzić, zaraz drapie w drzwi i skacze. Jest bardzo proludzki. Dziś ostatnie foty z brodą, bo okropnie zadredziała, musiała zostać wycięta. Octu nie mam w domu, a nie wybieraliśmy się do miasta, żeby kupić. Dlatego płyn do naczyń, żeby w ogóle cokolwiek, a nie czysta woda. Quote
marako Posted March 17, 2013 Posted March 17, 2013 Jak widać Jogusia jest nawet zaciekawiona nowym kolegą. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.