Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ania shirley napisał(a):
Na to wygląda!!!! Teraz jesteśmy niepotrzebne, to możemy...:mad:

No cio Ty... :glaszcze:

Ja też wiem tylko troszkę... I nie chcę odbierać Pinczerce radości opisania całości...

Posted

Energy napisał(a):
W Katowicach???:crazyeye:ale numer, biedak do domu zmierzał może...

Jeżeli nawet, to zrezygnował w trakcie, bo miał co jeść od jakiegoś czasu... ;)

Posted

[quote name='Lili8522']

Proszę o uwagę! Mam bardzo ważne informację do przekazania otóż......
stał się cud...

Mamy DRANIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pinczerka właśnie wiezie
DROPSA do mnie!!!!!!!!!!!!!!!

Cieszycie się? Bo my bardzo!!
:multi::multi::multi:



Moje marzenie się spełniło!Tytuł zmieniony!:multi:Cieszę się strasznie!

Posted

inka33 napisał(a):
Jeżeli nawet, to zrezygnował w trakcie, bo miał co jeść od jakiegoś czasu... ;)


Inka!!; Ty juz lepiej nic nie mów!!!!!! Jak masz kawałkami mówić!!
A tak wogole to pod znęcanie się podchodzi....:angryy::mad:

Posted

Kamien z serca spadl.
Dropsik wyglada na wybiedzonego tulacza ,ale najwazniejsze ze jest uratowany i bedzie teraz dobrze szczezony
Czekamy na sprawozdanie co i jak!

Posted

ania shirley napisał(a):
Inka!!; Ty juz lepiej nic nie mów!!!!!! Jak masz kawałkami mówić!!
A tak wogole to pod znęcanie się podchodzi....:angryy::mad:


No maltretowane normalnie to jest!

Rany strasznie się cieszę:)pisałam to już???:evil_lol:

Posted

[quote name='xxxx52']Kamien z serca spadl.
Dropsik wyglada na wybiedzonego tulacza ,ale najwazniejsze ze jest uratowany i bedzie teraz dobrze szczezony
Czekamy na sprawozdanie co i jak!
Taaak... Jasne.

Trzeba rzeczywiście być oazą spokoju, żeby to znieść...

Posted

ania shirley napisał(a):
A Pinczerka to dzisiaj zajrzy??? Czy raczej po długim weekendzie??? Wie ktoś??? Bo nie wiem czy czekać.....

Inka, nie denerwu się - TO , to jeszcze nic....

A czy ja się denerwuję...? ;)

Jak ktoś taki ciekawy jest (jak ja byłam), to przecież jest nr telefonu Pinczerki na plakatach... :siara:

Posted (edited)

Wybaczcie cioteczki, że tak Was trzymam w napięciu, bo Lili dała mi tą radochę opowiedzenia wszystkiego w najdrobniejszych szczególikach ;) ale dopiero teraz dorwałam się do domu.... Po pracy z TŻtem jechaliśmy prosto do Katowic, potem do Lili, a teraz musiałam coś zjeść bo ledwo dotachałam się do mieszkania :mdleje:


Ja nie uwierzyłam dopóki nie zobaczyłam :loveu: do ostatniego momentu bałam się, że to nie będzie Drops...
Ale ktoś tu dobrze napisał... że jak ostatnia osoba straci wiarę to wtedy się znajdzie... i tak też chyba się stało :)

Otrzymałam dzisiaj telefon. Pani spytała grzecznie, czy szukamy psa. Byłam pewna, że to kolejny z dropsio-sobowtórów i rozmawiałam z Panią raczej bez nadziei, pytałam o wzrost, uszy, czy Pani może mi zrobić zdjęcie... I wtedy Pani powiedziała magiczne słowa... że odczytała mój numer z jego adresatki :-o

Okazało się, że Dropiaty musiał od samego dnia ucieczki kierować się cały czas w stronę Katowic - 40 km!!! I to najprawdopodobniej wzdłuż autostrady??? Osiedle w Katowicach bardzo blisko spodka, także ścisłego centrum! Pani jest przekonana, że był tam co najmniej miesiąc, już jak były te wielkie mrozy... Koczował u nich na osiedlu, mieszkał pod schodami do klatki. Mnóstwo osób go przepędzało, a jedni jedyni wspaniali Państwo zaczęli go dokarmiać. Pani nawet nazwała go Romeo, bo jej sunia zawsze siedziała w oknie mieszkania a on na dole pod oknem :evil_lol:
Z czasem zaczął się oswajać. Chodził za Panią wszędzie - na zakupy, na autobus... ale zawsze 2,3 metry z tyłu. Potem zaczął przy karmieniu lizać ręce, czasem się pogłaskać. A właśnie dzisiaj Pani odczytała adresatkę, na której był mój i Lili numer telefonu :loveu: :loveu: :loveu:
Na moją prośbę zamknęła go w mieszkaniu, bo wcześniej bała się, że jak chwyci go za obrożę to ją ugryzie.

A ja w te pędy, zaraz po pracy w auto i do Katowic :diabloti:
Państwo wspaniali, powiedzieli, że będą dzwonić i się dopytywać o Dropsa bo bardzo bliski jest im jego los.

A Dropiaty... Jak na zdjęciach... Brudas ;) wyłazi mu podszerstek. Na szczęście nie jest mocno wychudzony. Ma poszarpane ucho i Pani mówiła, że był czas, że był poturbowany bo lała mu się krew z pyszczka - ale aktualnie nie ma śladu. Pewnie gryzły go inne psy, bo jest kompletnie wycofanym psiakiem... Trzeba będzie go przebadać, ale na razie musimy wszyscy ochłonąć - a zwłaszcza on.

I jest :loveu: Już bezpieczny awaryjnie u Lili :loveu: :loveu: :loveu:

Ja dalej nie mogę w to uwierzyć, nasz Dropsio wrócił, znalazł się, jeeeest :loveu: :multi:

Edited by pinczerka_i_Gizmo

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...